Wiele jest w naszym otoczeniu osób, które potrafią solidnie uprzykrzyć nam życie. Czy to najbliższa aczkolwiek potwornie wkurzająca rodzinka, czy to wiecznie wściekły sąsiad ze swoim nie mniej wkurzonym psem, czy to pani w sklepie wiecznie winna grosik. Do tej grupy z pewnością dołączyć trzeba szefów. Chyba nie ma nic gorszego niż porządny ochrzan od swojego bossa przy kolegach z pracy. A to tylko wierzchołek góry lodowej, gdyż są osoby codziennie zmagające się z upokarzaniem, stawiane przed trudnymi sytuacjami, czy czasem nawet będące ofiarami coraz bardziej głośniejszego w ostatnich latach mobbingu. Czy w takich momentach nie ma się czasem ochoty powiedzieć "Dość!"? Wykrzyczeć szefowi w twarz, że jest "despotycznym, popieprzonym kawałem gnoja", poczęstować kawą wzbogaconą wcześniej swoimi płynami fizjologicznymi, a może w ostateczności, niczym główny bohater "Wanted", zaserwować porządny cios klawiaturą prosto w twarz? Oj tak, o wiele prościej byłoby, gdyby twój szef nie istniał. Nie istniał... zniknął na zawsze... może mu w tym pomóc?
Całkiem możliwe, że myśl o pozbyciu się swojego szefa z tego świata nie raz gościła w głowach wielu poniżanych pracowników. Jednak nie każdy jest na tyle zdesperowany by wcielić marzenia w życie. Granicę tolerancji dla swoich szefów dawno przekroczyli główni bohaterowie komedii "Szefowie wrogowie". Nick od wielu lat pracuje w biurze, spełniając wszystkie polecenia swojego sadystycznego dyrektora Dave'a Harkena, i oczekując na upragniony awans. Jednak wysoko postawione stanowisko pada łupem... samego dyrektora. Dale pracuje jako asystent seksownej dentystki dr Julii Harris, która za wszelką cenę zamierza zaciągnąć go do łóżka, nie bacząc na to, że ma on już narzeczoną. Jak sama jednak oznajmia
"jeśli mnie nie przelecisz, to powiem jej, że mnie przeleciałeś", a jako dowód przedstawia pełne seksu zdjęcia zrobione... z uśpionym Dale'em. Kurt z kolei czuje się szczęśliwy jako pracownik w hurtowni produktów chemicznych, jednak gdy jego szef umiera na zawał, a władzę przejmuje jego okropny synalek Bobby Pellitt, z nosem wiecznie pokrytym białym proszkiem i zmuszającym do masowych zwolnień, jego sytuacja również się pogarsza. Wówczas koledzy decydują się na zatrudnienie specjalisty od "mokrej roboty" (morał z filmu: mokra robota to nie zawsze morderstwa, więc radzę uważać na takie ogłoszenia). W końcu docierają do faceta o wdzięcznym pseudonimie "Matkojebca" Jones, który zgadza się zostać ich konsultantem do spraw morderstw.
|
|
Jak można się domyślić, cała reszta fabuły to ciąg mniej lub bardziej zabawnych zdarzeń połączonych ze sobą oferującą kilka mało zaskakujących zwrotów akcji i parę naciąganych momentów, fabułą. Humor zdecydowanie nie jest tutaj najwyższych lotów i opiera się przede wszystkim na niewyrafinowanych aluzjach seksualnych i coraz to bardziej wymyślnych bluzgach, które jednak nie są podparte, jak w komediach Appatowa, żadnymi ciekawymi spostrzeżeniami. Z pewnością jednak ci, którzy dobrze bawili się na obu częściach "Kac Vegas", będą bawić się na tym filmie doskonale i opuszczą sale z dużym bananem na twarzy. Zresztą także trio głównych bohaterów wydaje się być dobrane na podobnej zasadzie, co w swoim sławnym poprzedniku. Mamy tu jednego faceta, który w każdej sytuacji zachowuje stoicki spokój i powagę (Nick zagrany przez Jasona Batemana), jednego, który żadnej kobiecie nie przepuści (Kurt zagrany przez Jasona Sudeikisa) oraz jednego wariata, który wszędzie szerzy chaos i nieprzewidywalne zachowania (Dale zagrany przez Charliego Daya, który po tak brawurowym występie ma szansę zostać nową gwiazdą komedii). Jednak o dziwo, to nie ta trójka przykuwa uwagę widza najbardziej.
|
|
Czymś, co wynosi ten film nieco ponad średni poziom i wyróżnia spośród masy komedii, jest fantastycznie zagrany drugi plan. Po pierwsze: Colin Farrell jako wyłysiały miłośnik kung fu i kokainy Bobby Pellitt. Każdy, kto widział "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj" wie, że Colin w komediowej stylistyce czuje się znakomicie. Także tutaj daje fantastyczny popis i tym większa szkoda, że z szóstki aktorów reklamujących ten film na plakatach, on zdecydowanie dostaje najmniej czasu ekranowego. Po drugie: Jennifer Aniston, dla mnie będąca największym zaskoczeniem tego filmu. Aktorka, która ostatnio kojarzyła mi się jedynie z różnymi tandetnymi komediami typu "Żona na niby", w których wciąż posługiwała się minami, które dały jej sławę w "Przyjaciołach", tutaj gra zupełnie innego rodzaju postać. Przyznaję, że zaskoczyła mnie zupełnie ilość ciężkiego kalibru przekleństw wyrywających się z ust Aniston, ale grając na granicy parodii zwariowaną nimfomankę, która jest gotowa uprawiać seks nawet na uśpionym pacjencie (!) wypadła naprawdę świetnie. Po trzecie: Kevin Spacey. Absolutnie klasa sama w sobie i najlepsza rola w filmie. Nie chciałbym przesadzić, ale gdyby to ode mnie zależało to dałbym mu w tym roku za tę rolę nominację do Oscara. Spacey wyciska z roli wszystkie soki, robiąc to z nie lada lekkością i wyraźnie doskonale bawiąc się rolą. Patrzenie na dyrektora Harkena niemiłosiernie jeżdżącego po Dale'u to czysta przyjemność, choć niejednokrotnie śmiech zamiera na ustach. Wystarczy spojrzeć na jego histeryczny śmiech po tym, jak Dale wspomina o śmierci swojej babci, czy czyste zło z jakim mówi do niego
"Należysz do mnie. Jesteś moją dziwką." Aż strach pomyśleć, ilu takich szefów czai się na świecie. Nie można również pominąć Jamiego Foxxa, którego wizerunek twardego skurczybyka idealnie pasuje do postaci zawodowego zabójcy oraz Donalda Sutherlanda, który hmmm... gdyby nie tak znany aktor, to jego rolę pominąłbym milczeniem, gdyż jest krótka i raczej w pamięć nie zapada, dlatego też tym bardziej dziwi angaż akurat jego.
"Szefowie wrogowie" wrogami dla publiczności raczej nie będą i sądzę, że poszukującym odprężającej rozrywki można ten film śmiało polecić. Niezła dawka humoru, szybka akcja i przede wszystkim brawurowa gra aktorska powinny przyciągnąć do kina sporą liczbę osób. A za oceanem wieści głoszą, że już szykują sequel. Cóż... ciekawe czy znajdzie się jeszcze bardziej strasznych szefów niż w oryginale.
6/10
SZEFOWIE WROGOWIE
 |
wytwórnia - New Line Cinema, Rat Entertainment, 2011
reżyseria - Seth Gordon
scenariusz - Michael Markowitz, John Francis Daley, Jonathan M. Goldstein
produkcja - Brett Ratner, Jay Stern
zdjęcia - David Hennings
muzyka - Christopher Lennertz
montaż - Peter Teschner
czas projekcji - 98 minut
wystąpili
Jason Bateman
Charlie Day
Jason Sudeikis
Jennifer Aniston
Colin Farrell
Kevin Spacey
Donald Sutherland
Jamie Foxx
Julie Bowen
P.J. Byrne
|
(Nick Hendricks)
(Dale Arbus)
(Kurt Buckman)
(dr Julia Harris)
(Bobby Pellitt)
(Dave Harken)
(Jack Pellit)
(Dean "MF" Jones)
(Rhonda Harken)
(Kenny Sommerfeld)
|
|
 |