Szybki przegląd twórczości...
Takeshi Kitano należy do ścisłej czołówki moich ulubionych reżyserów. Jego filmy uważam w większości za dzieła znakomite ("Sonatine", "Hana-bi", "Kikujiro"), bardzo dobre ("Boiling point", "Kids return", "Brother", "Dolls", "Zatoichi"), oraz 'bez szału', ale stosunkowo niezłe ("Getting any?", "Violent Cop", "Scene at the Sea"). Kitano posiadł niezwykłą umiejętność powolnego opowiadania historii, czym miast nudzić, przykuwa uwagę widza. Oczywiście nie każdemu musi przypaść do gustu styl Takeshiego, który w większości swoich filmów bawi się montażem, pokazując skutek akcji, często pomijając przyczynę, bądź pokazując ją nie wtedy, kiedy widz się spodziewa. Także statyczne ujęcia kamery, pokazujące przeważnie samego Kitano i jego niewzruszoną minę, nie dodają jego filmom tempa. Często w obrazach japońskiego reżysera romantyczne sceny przeplatają się z krwawymi strzelaninami ("Sonatine", "Hana-Bi"), a w tym wszystkim niemal zawsze znajduje się miejsce na niezwykłej próby poczucie humoru: "Trzeba mieć odwagę, żeby zabić człowieka" - komplementuje dziewczyna bohatera Kitano w filmie "Sonatine". "Trzeba mieć odwagę, żeby pokazać cycki" - słyszy w odpowiedzi. Reżyserska filmografia Kitano to głównie tak zwane Yakuza movies, w których reżyser stawia swojego bohatera przed wyborem - honor czy miłość, wierność zwierzchnikowi czy samemu sobie. Filmy takie jak "Boiling
|
 | |
point", "Sonatine" czy zrealizowany w koprodukcji z USA "Brother" inspirację garściami czerpią z kodeksu samurajskiego, dlatego widzowie spoza Kraju kwitnącej wiśni, mieli problem ze zrozumieniem finału "Sonatine",
(uwaga SPOJLER!) gdy główny bohater po zabiciu swojego Oyabuna i reszty zwierzchników, będąc wolnym, zabijał się strzałem w głowę, zamiast wybrać życie u boku swojej kobiety, która czekała na niego kilkadziesiąt metrów dalej, za wzgórzem.
(koniec spojlera). Yakuza movies to najważniejsze dokonania filmowe Kitano, a "Sonatine" i "Hana-Bi" uważane są za jego największe dzieła. Beat Takeshi - jak Kitano nazywany był podczas kariery komika, to artysta - jak już zostało wyżej wspomniane - nie stroniący od humoru. I choć w niemal każdym wyreżyserowanym przez niego filmie humor (często czarny) się pojawia, to komedię w pełnym znaczeniu tego słowa popełnił tylko jedną. "Getting Any?" pozostaje w pamięci dzięki scenom krojenia na dwie części muchy, bakterii, a w końcu jądra atomu, oraz testowi mającemu na celu sprawdzenie umiejętności najlepszego płatnego mordercy (pamiętny strzał do rzuconej w powietrze monety). Niestety, na końcu "Getting Any?" główny bohater przemienia się w... gigantycznego człowieka-muchę i film wkracza na teren zarezerwowany dla "Godzilli". Komedia ta jest jednym z mniej udanych filmów Kitano. Kolejnym obrazem, którym Kitano przypomina o tym, że doskonale czuje się w konwencji komediowej, jest "Kikujiro" - ciepła, pozbawiona przemocy opowieść o przyjaźni małego chłopca z samolubnym, zgorzkniałym dorosłym. Japończycy nigdy nie zaakceptowali faktu, że Kitano z komedianta stał się twórcą krwawych Yakuza movies, dlatego jego filmy są bardziej znane i cenione na świecie niż w samej Japonii. Chcąc wkupić się w łaski swoich rodaków, Kitano kręci w roku 2003 film "Zatoichi" - swoisty hołd dla kultowej w Japonii postaci znanej z filmów kinowych i serialu. "Zatoichi" to kolejny udany film Takeshiego, w którym oczywiście zagrał także główną rolę i rewelacyjnie posługiwał się bronią białą, wykonując słynne iaido - dobycie miecza z jednoczesnym cięciem przeciwnika. Zważywszy na fakt, że podczas realizacji "Zatoichi" Takeshi miał na karku 56 lat, a karierę reżyserską rozpoczął w wieku 42 lat, można mu pogratulować kondycji i niewyczerpanej energii potrzebnej do kręcenia filmów. Mamy więc w dziełach Kitano przemoc, lirykę, sceny romantyczne, humor i... ocean. Jest ocean widoczny w każdym filmie Takeshiego. Co więcej, nie jest pokazywany tylko dla samego pokazywania. W każdym filmie bohaterowie z jakiegoś powodu znajdują się nad oceanem. W "Zatoichi" jeden z pojedynków odbywa się w tej właśnie scenerii. W "Boiling point" bohaterowie grają na plaży w baseball, a "Hana-Bi" znajduje nad oceanem swój dramatyczny i smutny finał. Filmem jednak, który w pełni oddaje hołd fascynacji Kitano oceanem, jest "Scene at the sea", którego akcja w całości podporządkowana jest zawodom w surfowaniu. Drugi znak firmowy jaki znajdziemy w każdym filmie japońskiego twórcy, to tatuaż na plecach (przeważnie członka Yakuzy), niemal zawsze przedstawiający smoka. Tylko jednak w "Kikujiro" groźny tatuaż odegrał rolę dramaturgiczną - mały Masao ma koszmary po tym, jak zobaczył smoka wytatuowanego na plecach głównego bohatera. Trzecia pieczątka Kitano to samobójczy strzał w głowę (wszak życiowe motto Kitano brzmi: "śmierć jest moim zwycięstwem"), spotykany tylko w gangsterskiej części jego filmografii. Filmy Takeshiego Kitano to kino autorskie, charakterystyczne, często niezwykle brutalne - już finał debiutu reżyserskiego "Violent Cop" robi piorunujące wrażenie. Takeshi robi kino takie, po którym zawsze możemy spodziewać się podobnego, rozpoznawalnego klimatu, tempa i rozwiązań formalnych i dramaturgicznych.
|
 | |
 |
|
Gdzie dwóch Kitano, tam widz... nie korzysta
W takim klimacie utrzymany jest również "Takeshis'". Film posiada wszystkie cechy poprzednich dzieł Kitano, jest oczywiście obowiązkowy ocean i tatuaż na plecach. Są przeskoki czasowe, jest powolna - tak lubiana przez wielbicieli Kitano - narracja, zakręcona fabuła, jest świetny Kitano w podwójnej roli... Należy jednak powiedzieć otwarcie, że Beat Takeshi po raz pierwszy w swojej karierze zrobił film naprawdę nudny i nieprzyjemny do oglądania - choć doprawdy mnie, jako miłośnikowi jego twórczości, ciężko przychodzi takie stwierdzenie napisać. Przede wszystkim "Takeshis'" grzeszy brakiem sensownej fabuły, choć za taką można uznać powolną przemianę Kitano-sklepikarza, w Kitano-bohatera filmu - czyli stopienie się dwóch postaci w jedną. Mamy więc Takeshiego Kitano, nieco zmęczonego sławą aktora, oraz Kitano w wersji blond, sklepikarza nieudacznika, który uparcie chodzi na castingi, chcąc zostać aktorem, jak jego idol Takeshi. Początkowo zaczyna ich mylić wielka fanka Takeshiego, później kierowca limuzyny słynnego aktora, który rano podjeżdża pod dom Kitano-sklepikarza, i tak aż do powolnej ewolucji Blond Kitano nieudacznika, w Blond Kitano w filmie "Piekielna gorączka". Wówczas, podczas nudnej i powolnej strzelaniny na plaży, próbuje rozprawić się ze swoimi demonami, co widzimy na wciąż powtarzanych ujęciach Kitano strzelającego z dwóch pistoletów, w stylu "Reichu" Pasikowskiego - jeśli miałbym wskazać najnudniejszą strzelaninę wszechczasów, wskazałbym bez wahania właśnie tę z "Takeshis'". W filmie wciąż przeplatają się ze sobą postaci, które spotyka Blond Kitano na castingu, z postaciami ze świata realnego, gdzie dziwnym trafem niektóre z nich odgrywają role, do których kandydowały podczas castingu. Wszystko w "Takeshis'" jest zdrowo zakręcone, chwilami przypominając kino Davida Lyncha, z jego onirycznymi opowieściami, przedstawionymi tak, żeby widz nie miał szans rozszyfrować całości. Czy zatem "Takeshis'" to skomplikowana i zaszyfrowana próba rozliczenia się Kitano z własnym, reżyserskim dorobkiem? Czy to, że Blond Kitano spotykając swojego idola Kitano, nosi na twarzy charakteryzację Klauna, nie jest swoistym spotkaniem Kitano Aktora, z Kitano Komikiem, której to etykietki Takeshi reżyser stara się pozbyć od początku swojej filmowej kariery? Wielce wymowna i symboliczna jest scena, w której Blond Kitano próbuje zabić sławnego aktora Kitano - czyżby Takeshi w ten sposób ogłaszał koniec swojej twórczej drogi? Teorię tę zdaje się potwierdzać postać kobiety-producentki, która szczerze nie cierpiąc Takeshiego-gwiazdora, zasiada jednocześnie w komisji na castingu, gdzie za wszelką cenę nie chce dopuścić, aby Kitano-amator dostał jakąkolwiek rolę. Wiele scen doskonale obrazuje zmęczenie Takeshiego robieniem kina, co szczególnie widać w momencie, gdy na zakończenie zdjęć reżyser dostaje kwiaty i jedyne o czym myśli to to, że mogą w nich być robaki.
|
 | |
 |
|
500% Kitano... czyli o 400 za dużo
"Takeshis'" zdaje się być filmem przekombinowanym, zbyt nafaszerowanym stylem Kitano, przy jednoczesnym braku humoru, który jest tu dawkowany w niezwykle małych porcjach. Jedynie postać członka Yakuzy - Juniora, wnosi do opowieści ironiczny, zabawny wkład. Za udaną można też uznać rozwałkę w salonie gry w Mahjong, zarówno pod względem realizacyjnym jak i dramaturgicznym. Reszta filmu, na czele ze scenami tanecznymi, wlecze się niestety jak flaki z olejem. "Takeshis'" jest ciężkostrawny nawet dla widzów znających poprzednie filmy i styl Kitano. Dla przeciętnego widza będzie absolutnie niezrozumiały i nie dający się oglądać. Jeśli ktoś rozpocznie przygodę z filmami Kitano właśnie od "Takeshis'", zrazi się do jego twórczości, zamiast się nią zafascynować. Tak więc drogi czytelniku, jeśli nie widziałeś starszych filmów Kitano (głównie tych z nurtu Yakuza movies), nie oglądaj, po prostu nie oglądaj jego nowego filmu, albowiem będzie to dla Ciebie nic innego, jak niezrozumiała droga przez mękę. Przypomina mi się właśnie mój dobry przyjaciel, który rozpoczął przygodę z filmami Larsa Von Triera od "Idiotów"i stwierdził, że nigdy nie obejrzy żadnego więcej filmu tego reżysera. Jeśli ktoś na pierwszy ogień z filmografii Kitano weźmie "Takeshis'" - reakcja będzie taka sama.
Pomyśl, zanim zdecydujesz się obejrzeć
Kitano zrobił film w filmie, w którym rzeczywistość miesza się z fikcją, a sen z jawą. Dzięki temu i wprowadzeniu szerokiej galerii postaci, w "Takeshis'" możemy zobaczyć całą plejadę aktorów, którzy od lat przewijają się w jego filmach. Kitano zrobił film o swoich demonach, o cenie jaką płaci się za popularność, jednocześnie pokazując znudzenie rzemiosłem filmowym i zdradzając tajniki używania Blue-Boxu. Szkoda jedynie, że nawet dla znawców jego twórczości, "Takeshis'" okazuje się orzechem tak ciężkim do zgryzienia, że gdzie ucha nie przyłożyć tam słychać, że to najsłabszy film w dorobku reżysera. Niestety, mimo najszczerszego uwielbienia dla talentu Kitano, przyłączam się do tej opinii, film polecając jedynie miłośnikom Takeshiego, jako ciekawostkę, bo na pewno nie jako dobry film godny polecenia.
 | |
TAKESHIS'
Gatunek: Dramat, komedia, sensacja
Rok prod: 2005 Japonia
Czas trwania: 108 min
Reżyseria: Takeshi Kitano
Scenariusz: Takeshi Kitano
Muzyka: Nagi
Obsada: Takeshi Kitano, Kotomi Kyono, Kayoko Kishimoto
Ocena: 2/5
 | |
Autor recenzji: Rafał Donica - DUX
|
| |
 |
Klub Miłośników Filmu, 06.06.2006