Pakt z diabłem?


Nie wiem jak wytłumaczyć fenomen Pixara. Na mój rozum, to po prostu niemożliwe, żeby grupka złożona z istot ludzkich, omylnych przecież, za każdym razem robiła bezbłędny film. To po prostu niemożliwe! Pixar albo został na Ziemię przywieziony przez jakieś wyższej inteligencji UFO, albo ma podpisany pakt z diabłem. "Toy Story 3" jest jedenastym pełnometrażowym filmem wytwórni i drugim sequelem w jej 15-letniej historii usłanej nagrodami, kwiatami i wizytami w zakładach pracy. Idąc do kina na kolejne przygody Chudego, Buzza i spółki, byłem absolutnie pewien, że zobaczę kolejną wielką przygodę, zwariowane akcje i masę emocji - ale to, co otrzymałem, przerosło moje najśmielsze oczekiwania.


"Toy Story 3" oglądałem w imaxowej wersji 3D. Już prolog wbił mnie w fotel (i wysypał mi popcorn) poziomem technicznego wykonania, zwrotami akcji i wysokim stopniem zakręcenia przedstawionych wydarzeń. Co istotne, po początkowym trzęsieniu ziemi napięcie stopniowo wzrasta, aby pod koniec filmu przyjąć rozmiary totalnego kataklizmu i ogólnego zniszczenia - w pozytywnym tych słów znaczeniu. Ale wszystko po kolei. Andy dorósł, zabawki mają trafić na strych, ale przez niefortunny splot wydarzeń lądują w worku na śmieci, czekającym na wywózkę. Nie mogę zdradzić, co dzieje się z bohaterami później, gdzie ostatecznie trafią i jakie przygody dane im będzie przeżyć. Powiem jedynie, że na ratunek pospieszy Chudy, do Rexa należeć będzie większość najlepszych one-linerów, Buzz Astral odstawi pod koniec filmu hiszpański numer, który zdrowo przetrenuje widzom przepony, a zakończenie wielkiej przygody będzie tak epickie i wzruszające, że łzy same będą cisnąć się do oczu.

"Toy Story 3" wygląda, niestety, na ostateczne pożegnanie z ulubionymi bohaterami Pixara. Wskazuje na to melancholijne zakończenie. Widać, że nie jest to pożegnanie łatwe dla samej wytwórni, która wyraźnie zżyła się z postaciami pokazanymi po raz pierwszy w 1995 roku. Potwierdza się w tym miejscu reguła mówiąca, że pierwsze jest najlepsze. Chudy, Buzz i pozostałe zabawki zamknięte w świecie "Toy Story" to jedyni bohaterowie, do których Pixar powracał i to aż w dwóch sequelach. Z części na część poziom techniczny, co oczywiste z biegiem lat i rozwojem komputerów, wzrastał, ale, co zadziwiające, wciąż wzrasta także poziom merytoryczny. Pomimo trzeciego już spotkania z ulubionymi bohaterami, nie widać zmęczenia materiału. Fabuła "trójki" jest świeża, pełna energii, pasji, nowych pomysłów i nie nosi znamion pisanej na siłę, dla kasy. Ze świecą szukać drugiej tak równej trylogii.


Twórcy wprowadzili mnóstwo nowych postaci, z których absolutnie wszystkie są trafione, i z których duża część obdarzona została rozbudowanymi charakterami. Pojawia się też Szpon z pierwszego "Toy Story" oraz, gościnnie, gwiazda anime, niejaki Totoro. Jest kilka zabawek z potencjałem humorystycznym (Ken rządzi!), ale też kilka negatywnych i jedna, będąca prawdziwym czarnym charakterem, z dramatyczną przeszłością, niejednoznaczna i bardzo tragiczna, której pluszowy wygląd potrafi zmylić. Poważnych akcentów zresztą w trzeciej odsłonie zabawkowej historii nie brakuje. Fabuła obraca się wokół kwestii poważnych, żeby nie rzec - ostatecznych. Andy dorósł, zabawki trafią albo na strych, albo na śmietnik. Mroczny finał, który rozgrywa się w środku nocy, w obskurnym, śmierdzącym miejscu, jest tak epicki, skąpany w czerwonym od ognia kolorze i tak przejmujący (nie mylić z patosem), że przywodzi na myśl ostatnie ujęcia Frodo i Sama leżących u podnóża Góry Przeznaczenia w "Powrocie Króla".

Przyznam szczerze, że "Toy Story 3" rozłożyło mnie na łopatki. Mogę tylko leżeć i bić pokłony przed, nie boję się użyć tego słowa, geniuszami, którzy jak za dotknięciem magicznej różdżki z rozmachem tworzą wzruszające historie pełne mądrości i humoru. Historie, w których wszystkie te elementy idealnie ze sobą współgrają, które spaja klarowna, przejrzysta fabuła, zawsze z jakimś przesłaniem, zawsze inteligentnie napisana, i w której centrum zawsze stoją postaci, bo one są dla Pixara najważniejsze.

10/10




wytwórnia - Pixar, Disney, 2010
reżyseria - Lee Unkrich
scenariusz - Lee Unkrich, Andrew Stanton, John Lasseter, Michael Arndt
produkcja - Darla K. Anderson, John Lasseter
muzyka - Randy Newman
montaż - Ken Schretzmann
czas projekcji - 103 minuty



wersja oryginalna

Tom Hanks
Tim Allen
Joan Cusack
Don Rickles
John Ratzenberger
Ned Beatty
Michael Keaton
Jodi Benson

wystąpili


Chudy
Buzz Astral
Jessie
Pan Bulwa
Hamm
Miś Tuliś
Ken
Barbie


wersja polska

Robert Czebotar
Łukasz Nowicki
Izabella Bukowska
Jan Kulczycki
Emilian Kamiński
Andrzej Grabowski
Bartek Kasprzykowski
Tamara Arciuch

opracowanie wersji polskiej

SDI Polska
reżyseria - Grzegorz Pawlak
dialogi - Jan Wecsile

Autor recenzji: Rafał Donica - DUX [e-mail] | Klub Miłośników Filmu, 16 czerwca 2010
Oprawa html: Adrian Szczypiński - ADI [e-mail]

RECENZJE | STRONA GŁÓWNA KMF