przecież istnieje jakiś postęp. Takie rzeczy jak sztuka, poezja, muzyka. W niektórych ludziach wznioślejsze uczucia mają jakiś zalążek, jakąś iskierkę, którą musimy rozpalić i pielęgnować. Musimy uchwycić te uczucia i nieść je jak sztandar w marszu ku lepszej przyszłości. Nie, nie wiąż się z tym prymitywem!" Owa nostalgia za wysoką kulturą wynika też poniekąd z miejsca, w którym się wychowywała oraz z zawodu nauczycielki angielskiego, jaki obrała. Do tego dochodzi też jej własna wizja stosunków damsko-męskich opartych na staroświeckich, arystokratycznych zachowaniach. Ideałem mężczyzny jest dla niej bogaty dżentelmen, który oprócz okazywania opieki byłby zdolny spełniać jej zachcianki. Kiedy Mitch bierze ją na ręce, czuje się niewygodnie, tym bardziej że za ścianą są ludzie i wierząc w to, iż jest on dżentelmenem, każe mu się opuścić na ziemię. Jednymi z głównych cech w tym względzie są zatem próżność i hipokryzja. Z jednej strony uważa się za niepoprawną romantyczkę, z drugiej jednak czuje się niekomfortowo w podobnych sytuacjach. Bliskim każe wyrażać podziw dla siebie. Ta próżność jest jednak podszyta lękiem przed starością, dlatego uwielbia wręcz, gdy ktoś nie szczędzi jej komplementów. Piękna i wykształcona, można by rzec, ale co z tego, jeżeli sama nie potrafi poradzić sobie z najbardziej przyziemnymi sprawami. Nie potrafi też się ustatkować, wciąż zmieniając partnerów i goniąc za jakimś swoim ideałem, którego tak naprawdę nie ma. Jest to przejaw jednego z syndromów staropanieństwa. Strach przed pozostaniem samą, a zarazem strach przed wikłaniem się w stały związek jest istnym paradoksem, którego nie sposób zniwelować. Na domiar złego ciąży na niej zła reputacja rozpustnicy i uwodzicielki, która nie pomaga jej nawiązać dłuższej znajomości z mężczyzną. Dlatego Blanche skazana jest na zagładę, wynikającą z braku psychicznej równowagi. Stanley Kowalski
Stella Kowalski Podobnie jak jej siostra Blanche wywodzi się z bogatego domu plantatorów. Porzuciwszy jednak rodzinne strony wraz ze wszystkimi przyzwyczajeniami, przeniosła się do Nowego Orleanu. Tutaj poznała i zakochała się w prostym, aczkolwiek przystojnym chłopaku - Stanleyu Kowalskim. Miłość do Stanleya, oprócz wymiaru duchowego, ma jeszcze wymiar cielesny. Stella wiąże się z nim węzłem małżeńskim i, jak się dowiadujemy, nosi jego dziecko. Pomimo swojego łagodnego usposobienia, potrafi czasem postawić na swoim. Kiedy pijany Stanley podczas pokera wpada w szał i zamierza się na nią z pięściami, ona ucieka z domu, zostawiając go samego. Nie przyjmuje łatwo jego przeprosin. Swoją postawą wymusza na mężu całkowite posłuszeństwo. Doskonale wie, że ten brutalny typ z wilka może stać się barankiem i umie to wykorzystać. Nie wybrałaby jednak delikatniejszego mężczyzny, bo, choć reżyser nie daje tego tak łatwo do zrozumienia, można wyciągnąć wniosek, iż Stella jest zafascynowana tą nieujarzmioną siłą oraz seksualnym potencjałem Stanleya:
Ale czułam się zarazem podniecona - można dopowiedzieć, widząc nieco lubieżne spojrzenie i subtelny uśmiech na twarzy Stelli. Po przyjeździe swojej siostry Stella wpada w ogień nienawiści między Blanche a Stanleyem. Częstokrotnie waha się z wyborem, po czyjej stronie stanąć. Broni siostry jak tylko może, ale nie udaje jej się zdjąć ciążącej na niej opinii. Władczy Stanley stara się odciągnąć żonę od szwagierki. Poniekąd mu się to udaje. Posyłają Blanche do szpitala dla umysłowo chorych. Stella przypisuje sobie winę za tę sytuację i w finałowej scenie opuszcza dom we francuskiej dzielnicy, przekonując siebie, że już nigdy tam nie wróci. Czy rzeczywiście będzie na tyle silna, by zostawić Stanleya? Tego już się nie dowiemy. Harold "Mitch" Mitchell Wygląd Mitcha jest zaprzeczeniem Stanleya. Mitch jest łysiejącym facetem "z brzuszkiem", na którego kobiety raczej nie polecą. Ma problemy z poceniem się w ich obecności. Także wysławianie się sprawia mu trudności. Mimo to cechuje go większa kultura osobista, niż resztę jego kolegów. Nie odnajduje się zbyt dobrze w ich zabawowym środowisku. Jest typem robotnika-dżentelmena. Mimo iż jest raczej niezdarny, zakłopotany w obecności płci przeciwnej, potrafi się grzecznie zachowywać, ale jako takiego savoir vivre'u raczej nigdy wcześniej nie opanował. Przez braki w obyciu staje się zabawką w rękach Blanche. Ona go umiejętnie uwodzi, ale on nie wytrzymuje napięcia emocjonalnego, jakie kobieta budzi w nim na randce. Jest obrońcą kobiet i potrafi stanąć w obronie ich imienia i ich samych. Łagodne usposobienie Mitcha jest poniekąd skutkiem pozostania u boku matki, o czym dają znać jego towarzysze, wołając go maminsynkiem. Dowiadujemy się również o tym, iż matka Mitcha jest umierająca, przez co jego zabiegi, by związać się z kobietą, mogą świadczyć o potrzebie oddania domu pod opiekę swojej wybranki. Jest przykładem zdesperowanego starego kawalera, który za wszelką cenę chce związać się z kobietą na resztę życia. Jego poświęcenie w tym względzie ma jednak swoje granice. Kiedy dowiaduje się o frywolnym życiorysie Blanche i jej kiepskiej reputacji, z żalem zamyka przed nią swoje serce i odchodzi. Odchodzi poirytowany kłamstwami Blanche, jej rozwiązłym trybem życia oraz tym, że jej nie posiadł, podczas gdy tak wielu ją wcześniej miało. Czuje się wykorzystany oraz sfrustrowany niemożnością rewanżu. | ||||||||||||