OPIS DYSTRYBUTORA:
"Trick" jest pierwszym od wielu lat polskim filmem sensacyjnym z błyskotliwym poczuciem humoru o genialnych oszustach i ich misternie zaplanowanej zemście na tych, którzy ich zdradzili. Ten rodzaj kina przeżywał w Polsce prawdziwy rozkwit w latach 80. za sprawą "Vabanku" i "Wielkiego Szu", a na całym świecie do dziś dostarcza widzom rozrywkę na najwyższym poziomie m.in. w kolejnych częściach "Ocean's Eleven", jednak w ostatnich latach był rzadko reprezentowany w naszej kinematografii.
Nowy film Jana Hryniaka wyróżnia znakomity scenariusz Michała J. Zabłockiego, fabuła, której zaskakujące "przewrotki" nie pozwalają widzowi na chwilę wytchnienia, realizacyjny rozmach oraz inteligentny dowcip. "Trick" jest również okazją dla wielkich gwiazd polskiego kina na poszerzenie swojego ekranowego wizerunku.
Vabank 3, czyli porażka
Dlaczego nawiązałem do kultowego dzieła Juliusza Machulskiego? Dlatego, że twórcy "Tricku" sami próbują do niego nawiązać (patrz opis dystrybutora), ale przede wszystkim dlatego, że w telewizyjnym spocie reklamowym, wykorzystując muzyczny motyw przewodni z filmu Machulskiego, już dosłownie i - w moim mniemaniu - bezczelnie, pod "Vabank" się podpięli. I okazało się, że tym manewrem zrobili swojemu "Trickowi" wielkie kuku. "Vabank" to komedia sensacyjna w najlepszym wydaniu. Był w niej nietuzinkowy humor, wciągająca intryga, niezapomniane postaci i kreacje aktorskie oraz, przede wszystkim, zaskakujący finałowy twist. Czyli wszystko to, czego "Trick" nie ma, a co mieć obiecywał.
FABUŁA
"Trickowi" brakuje przede wszystkim lekkości i swobody opowiadania, która cechowała inny film Hryniaka, bardzo dobry "Trzeci". Wielowątkowa intryga, która w rękach sprawnego reżysera stałaby się godnym następcą "Vabanków", została przedstawiona topornie i bez polotu. Przez 3/4 filmu coś tam się niby dzieje, ale akcja nie porywa. Widzimy, że wszystkie postaci mają jakieś ukryte zamiary, że każdy każdego próbuje wyrolować, w coś wkręcić i że każdy coś tam kombinuje w swoją stronę. Niestety, ta kryminalna partia szachów zupełnie nie potrafi zaangażować widza, bo ten jest tu tylko biernym obserwatorem, który nie znając reguł gry ogląda rozgrywkę z niezrozumieniem i - co za tym idzie - bez emocji. Dlaczego? Bo intryga zostaje przedstawiona tak szczątkowo i z takimi niedopowiedzeniami, że owemu widzowi pozostaje tylko przeczekać nudne (i niezrozumiałe) ruchy na szachownicy i zobaczyć w finałowych retrospekcjach o co tak naprawdę chodziło. I ma się widz wówczas dać ponieść zaskoczeniu przygotowanemu przez reżysera? Nie ma szans! Bo niby jak ma nas emocjonować szach mat, skoro cała partia była nijaka i dla widza obojętna?
Punkt dla mnie.
TWIST
Niech no spojrzę na obietnicę dystrybutora:
"fabuła, której zaskakujące 'przewrotki' nie pozwalają widzowi na chwilę wytchnienia". I owszem, jest na końcu spodziewany twist i wyjaśnienie intencji, jakimi kierowały się postaci. Ale, na boga, finałowego twistu nie wolno rozwlekać na 30 minut seansu i pokazywać kroczek po kroczku, że to się zdarzyło tak i tak, ten lub tamten zrobił to po to i po to. Tak właśnie zrobili twórcy "Tricku", przez co stworzyli pierwszy w historii kina finałowy twist, który miast pobudzić krążenie w żyłach widza, niemal zatrzymał akcję serca.
Punkt dla mnie.
HUMOR
Reklamowany jako komedia kryminalna film, posiada tyle humoru, jaką ilość orzechów zawiera 99% produktów spożywczych, czyli śladową. Podejrzewam wręcz, że w pierwszym lepszym amerykańskim dramacie traktującym o śmierci, przemijaniu czy innych tragediach rodzinnych, bez trudu odnaleźć można więcej humoru niż w komediowym "Tricku". Dlaczego dystrybutor reklamuje film twierdząc: "
Trick jest pierwszym od wielu lat polskim filmem sensacyjnym z błyskotliwym poczuciem humoru" - pozostanie dla mnie zagadką porównywalną do odwiecznego pytania "dlaczego?".
Punkt dla mnie.
REKLAMA
Humoru jest w filmie Hryniaka tyle co nic, w odróżnieniu od samochodów marki Renault. Tak nachalnego product placementu nie widziałem od czasów "Ławeczki" i reklamy firmy AVON. Mamy bowiem wierzyć, że wszyscy główni bohaterowie - gliniarz, podrabiacz banknotów i dziewczyna tegoż, jeżdżą najnowszymi modelami Renault. Samochody francuskiej firmy eksponowane są w co drugiej scenie, pomijając jedynie te kręcone w pomieszczeniach, gdzie nie dały rady wjechać.
Punkt dla mnie.
AKTORSTWO
Adamczyk, Dziędziel, Chyra, Gruszka, Więckiewicz - mając na pokładzie takich aktorów, można było bez problemu stworzyć pełnokrwistą galerię postaci wartych zapamiętania. Niestety, widać, że aktorzy po prostu przyszli na plan, wypowiedzieli swoje kwestie i poszli do okienka po kasę. Nie widać natomiast, żeby którykolwiek z nich tchnął w swoją postać życie. Najgorzej wypadła Karolina Gruszka, której postać istnieje tylko po to, żeby Adamczyk miał co macać i kogo obracać w łóżku - bo postać p. Gruszki nie robi w filmie nic więcej (motywu zaniesienia dokumentów posłowi nie zaliczam do udziału p. Gruszki w intrydze, bo ta zupełnie zbędna scena to chyba jakiś scenariopisarski żart). Dystrybutor napisał:
" 'Trick' jest również okazją dla wielkich gwiazd polskiego kina na poszerzenie swojego ekranowego wizerunku". Ok, przynajmniej tu dystrybutor nie próbował wcisnąć nam, że będziemy obcować z genialnymi kreacjami itd. -
punkt dla dystrybutora.
ZDJĘCIA
Dystrybutor rzekł:
"realizacyjny rozmach" i słowa dotrzymał. Zdjęcia są staranne, przemyślane i różnorodne. Strzelanina z prologu, zdjęcia na pustyni, montaż, bardzo efektowna czołówka (choć rżnięta równo z "Fight Club") i połączenie tego wszystkiego z muzyką (niestety, często nie pasującą do sytuacji) każe o technicznej stronie filmu wypowiadać się tylko w superlatywach, co niniejszym czynię. Szacunek dla ekipy kręcącej i montującej "Trick" i jednocześnie
drugi punkt dla dystrybutora.
4/10
SPROSTOWANIE OD SCENARZYSTY
Kilka dni po opublikowaniu niniejszej recenzji na stronie FILM.ORG.PL, otrzymałem list od p. Michała J. Zabłockiego (scenarzysty "Tricku"), w którym ustosunkował się do jednego z zarzutów postawionych przeze mnie w recenzji, wyjaśniając tym samym pewną ważną kwestię. Poniżej (za zgodą p. Zabłockiego) zamieszczam w całości jego list:
Sz.P. Rafale,
Dziękuję za recenzję - niestety muszę pana rozczarować co do pańskiej jednej z tez - twórcy filmu nie mieli nic wspólnego z przyjętą formą reklamowania "Tricku", tzn. idiotycznym nawiązaniem w muzyce zwiastuna i opisie dystrybucyjnym filmu do klasyki, czyli do "Vabanku" (a także powoływanie się na komediowość, aluzje do "Ocean's Eleven", itp. bzdury). Wraz z reżyserem, operatorem, kompozytorem, montazystą, podpisałem list protestacyjny do producenta i dystrybutora w tej kwestii, jeszcze przed premierą. Efekt był zerowy, oczywiście, ponieważ w tej chwili ulubioną formą współpracy dystrybutora z realizatorami jest odłączenie ich od konieczności akceptacji materiałów reklamowych i promocyjnych, a praktykowaną formą rozstrzygania sporów jest tzw. wolna amerykanka. Tyle tytułem wyjaśnień, bo nie dziwię sie rozczarowaniu części widowni nabranej przez KINO ŚWIAT.
W swoim czasie upublicznię te skandaliczne praktyki.
Pozdrawiam
Michał J.Zabłocki
scenarzysta filmu
 |
wytwórnia - Aromer S.C., 2010
reżyseria - Jan Hryniak
scenariusz - Michał J. Zabłocki
produkcja - Jerzy Szebesta, Andrzej Stępniewski
zdjęcia - Piotr Śliskowski
muzyka - Paweł Mykietyn
montaż - Wojciech Włodarski
scenografia - Wojciech Żogała
czas projekcji - 95 minut
wystąpili
Piotr Adamczyk
Karolina Gruszka
Andrzej Chyra
Robert Więckiewicz
Marian Dziędziel
Agnieszka Warchulska
Grażyna Szapołowska
Jerzy Trela
Jacek Rozenek
Joachim Lamża
Łukasz Simlat
Marta Dąbrowska
Eryk Lubos
Bartłomiej Topa
Henryk Talar
Ewa Dałkowska
Redbad Klynstra
Edward Żentara
|
(Marek Kowalewski)
(Elżbieta)
(Bukowski)
(Sieradzki)
(Profesor)
(Jowita)
(Markiewiczowa)
(Bąk)
(Konar)
(Knappe)
(Robert)
(sekretarka Bąka)
(Kosa)
(szuler)
(Szewczyk)
(sekretarka prezydenta)
(redaktor naczelny)
(wicepremier)
|
|