Strona główna | Recenzje KMF | Napisz do autora | Forum

Trzy królestwa

Nazwisko Johna Woo znane jest prawie każdemu miłośnikowi kina akcji. W Hong Kongu tworzył prawdziwe, męskie kino o policjantach i złodziejach. Zawsze w jego filmach było miejsce dla takich wartości jak honor czy przyjaźń. Najbardziej jednak Woo zasłynął z wymyślnych scen akcji i...białych gołębi przelatujących w kadrze. "Byle do jutra", "Dzieci Triady" czy "The Killer" były inspiracją między innymi dla Quentina Tarantino i Roberta Rodrigueza. W latach 90. John Woo wyjechał do USA, gdzie stworzył takie nieporozumienia jak "Bez twarzy", "Mission Impossible 2" czy "Zapłata".

Trzy królestwa zdjęcie 1 Trzy królestwa zdjęcie 2

Po latach pracy dla Amerykanów Woo wrócił do Chin, a jego najnowszy film "Trzy królestwa" możemy właśnie oglądać na ekranach kin. Jest to film zupełnie inny od tego, co Woo nakręcił do tej pory. Nie ma tu policjantów i złodziei. Są za to bohaterscy generałowie, mądrzy stratedzy, odważni wojownicy i wielkie bitwy. Ale może zacznę od początku... Jest rok 208, generał Cao Cao próbuje podbić zbuntowane królestwa i zasiąść na ich tronie. Razem z liczącą ponad 800 000 żołnierzy armią, chce podbić południe Chin. Pokonać Cao Cao może tylko sojusz Południa ze Wschodem. Szykuje się wielka wojna, której finałem będzie bitwa pod Czerwonym Klifem.

Schemat tego typu produkcji jest prosty. Mamy dzielnych wojowników, mądrych dowódców i świetnych strategów po jednej stronie i bezdusznego tyrana, który za wszelką cenę dąży do władzy po drugiej. W tle pojawia się jeszcze motyw kobiety, czyli częstego zarzewia wojny. Pod względem fabularnym "Trzy królestwa" w żadnym stopniu od tego schematu nie odbiega. Nie wprowadza on nic nowego do gatunku i z pewnością nie jest to film, który przejdzie do historii kina. Powiem wprost: "Trzy królestwa" to zbiór filmowych klisz z papierowymi postaciami. Wszystko tu jest albo czarne, albo białe.

Trzy królestwa zdjęcie 3 Trzy królestwa zdjęcie 4

Nie oznacza to, że film Woo jest zły, wręcz przeciwnie - jest naprawdę dobry, a wszystko to za sprawą świetnej realizacji. Sceny batalistyczne trzymają naprawdę bardzo wysoki poziom, a polskie hasło reklamowe "Największe widowisko od czasów Gladiatora" nie jest tylko tanim chwytem marketingowym. Woo wysilił się na coś więcej niż standardowe potyczki dwóch armii. Mamy tu różnego rodzaju fortele, pułapki, "wojnę psychologiczną" - jak to określił jeden z bohaterów, a nawet coś, co można podciągnąć pod atak bronią biologiczną. I choć brzmi to śmiesznie, w filmie wygląda to naprawdę dobrze i realistycznie. Odnośnie do realizmu - w większości tego typu produkcji bohaterowie obdarzeni są jakimiś nadludzkimi mocami, które pozwalają im między innymi na latanie. U Woo też parę razy wojownicy łamią prawa fizyki, ale nie jest to tak nachalne i irytujące jak na przykład w "Przyczajonym tygrysie, ukrytym smoku". Nie zawiodły też gołębie, a co więcej, jeden, o śnieżnobiałym upierzeniu, odegrał dość ważną rolę.

"Trzy królestwa" to pełna przepychu, epicka superprodukcja przez duże S. Od czasów "Gladiatora" nie widziałem filmu, o którym mógłbym z czystym sumieniem powiedzieć, że jest to film epicki. Wrażenie o całym filmie popsuła mi pewna niepotrzebna i zupełnie nieprzemyślana scena. Mowa tu o scenie gry w piłkę nożną. Dobrze widzisz, Drogi Czytelniku, w piłkę nożną. Cao Cao i jego ludzie obserwują sobie mecz piłkarski, podczas którego zawodnicy wykonują triki niczym z reklamy Pepsi. Ta zupełnie zbędna scena sprawiła, że śmiałem się jak dziecko, a chyba nie o to tu chodzi...

Trzy królestwa zdjęcie 5 Trzy królestwa zdjęcie 6

Dla formalności wspomnę tylko, że do Polski trafiła wersja skrócona, która trwa około 150 minut, podczas gdy oryginalna około czterech godzin. Trochę szkoda, że nie mogliśmy otrzymać pełnego dzieła, jednak w zachodniej wersji filmu wszystkie wątki trzymają się kupy i nie miałem wrażenia oglądania pociętego filmu.

John Woo powrócił do kina w dobrym stylu. Jeśli wierzyć internetowym plotkom, zostanie on w Chinach na dłużej i ma w planach kilka ciekawych projektów, w tym film wojenny. Już nie mogę się doczekać, aż jeden z moich ulubionych reżyserów powróci w glorii i chwale z filmem, który poziomem dorówna jego dziełom z lat 80. Obyśmy nie musieli długo czekać.

Plakat

Trzy królestwa
Chi bi
reżyseria - John Woo
scenariusz - John Woo, Khan Chan, Cheng Kuo, Heyu Sheng
zdjęcia - Yue Lu, Li Zhang
muzyka - Tarô Iwashiro
montaż - Robert A. Ferretti, Hongyu Yang, Angie Lam
czas projekcji - 150 minut

wystąpili:

Takeshi Kaneshiro (Zhuge Liang)
Tony Leung Chiu Wai (Zhou Yu)
Fengyi Zhang (Cao Cao)
Chiling Lin (Xiao Qiao)
Yong You (Liu Bei)
Yong Hou (Lu Su)
Dawei Tong (Sun Shucai)

Plakat 2

Autor recenzji: Piotr Kocięcki - DON VITO | Klub Miłośników Filmu, 11 lipca 2009

Strona główna | Recenzje KMF| Napisz do autora | Forum