Strona główna KMF
        

Filozofia obrazu

Jeszcze rok temu miałam raczej niechętny stosunek do polskiego kina. Po piorunującym wrażeniu, jakie zrobił na mnie "Edi", a wcześniej "Cześć, Tereska" długo, długo nie mogłam znaleźć nic godnego uwagi na rodzimych ekranach. Właściwie ten pierwszy, wspomniany przeze mnie film stał się niejako wyznacznikiem atrakcyjności kina. Zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona faktem, że można w Polsce zrobić tak dobry film. Później jedynie zbliżyły się do tego poziomu "Pornografia" i "Symetria", wciąż jednak były to jednostkowe przypadki. Miałam wrażenie, że trzeba czekać rok i więcej na to, żeby jakiejś ekipie filmowej udało się porządne dzieło. I będzie to jedno, jedyne godne zobaczenia. Tymczasem tegoroczny festiwal filmowy w Gdyni przyniósł w końcu upragnioną małą serię dobrych filmów. Może to przypadek, że w jednym roku powstało kilka bardzo ciekawych obrazów, ale ważne, że powstały - m.in.: "Pręgi", "Wesele", "Mój Nikifor", "W dół kolorowym wzgórzem", "Ogród rozkoszy ziemskich".

Powstał też film "Tulipany" w reżyserii Jacka Borcucha, który mamy okazję teraz oglądać na ekranach kin. Można spokojnie zaliczyć go do czołówki najlepszych produkcji, jakie ostatnio powstały. Za pomysł, za grę aktorską, za muzykę, za zdjęcia.
Przyglądając się streszczeniu nie byłam pewna, czy to będzie udana projekcja. Wyobraziłam sobie błyskawicznie historyjkę o trzech podstarzałych facetach, którzy rozprawiają o laskach i narzekają na żony przy flaszce wódki. Tymczasem już pierwsze minuty filmu wprowadziły mnie w zupełnie inny nastrój i klimat.

Okazuje się, że spojrzenie na świat oczami sześćdziesięciolatków może być równie uniwersalne, jak traktat filozoficzny. Zresztą trzeba tu dodać, że "Tulipany" to historia nie tyle o staruszkach, co o ludziach w ogóle, o młodych i starych. Sprawnie napisany scenariusz wprowadza nas powoli w życie bohaterów, ale nie to jest takie porywające i interesujące. To wszystko jest w sumie zwyczajne, nieróżniące się zbytnio od egzystencji innych ludzi. Całość, czyli obraz, dźwięk i niewielka ilość dialogów, stanowi tło, podłoże do rozmyślań. Rozmyślań nie o życiu Małego i jego kolegów, ale o naszym własnym. To jest niezwykłość i siła filmu tego, skądinąd młodego przecież reżysera. Dotrzeć z nieokreślonym przesłaniem do widza siedzącego w sali kinowej. "Nieokreślonym", gdyż tak naprawdę, to "Tulipany" każdemu uświadamiają co innego. Każdy zwróci uwagę na inny aspekt, na inną myśl. Istotne jest to, że w efekcie film pozostawia nas w pozytywnym, refleksyjnym nastroju.

Świetnie dobrana grupa aktorów: Jan Nowicki, Zygmunt Malanowicz, Tadeusz Pluciński, Andrzej Chyra. Mniej wiarygodnie wypada jedynie Małgorzata Braunek, której wyraźnie nie wychodzą dialogi. Można powiedzieć, że pasuje wizualnie do filmu, ale niestety jej gra, w dodatku u boku bezkonkurencyjnego Nowickiego, wypada blado. Jest to jedyny mały zgrzyt "Tulipanów". Znakomite są zdjęcia Damiana Pietrasika. W ogóle kolorystyka obrazu i utrzymywanie klimatu "staroci" jest ciekawym posunięciem twórców. Nie ma tu, moim zdaniem, nic z kiczu i banału. Film jest po prostu jako całość konsekwentny, autentyczny i to, że wywołuje w nas przekonanie o nieprzemijalności pewnych wartości, o istnieniu pewnych prawd, nie jest niczym negatywnym. Nie ma tu bowiem nachalności, "łopatologii" filozoficznej. Sami dokonujemy wyboru, czy dajemy się wciągnąć w sferę refleksji. Na pewno pomaga w tym muzyka Daniela Blooma. Łagodna, ale nie tkliwa, jak cały film zresztą.

Myślę, że warto obalić w sobie niechęć do polskiego filmu, jeżeli tylko ona stoi na przeszkodzie do tego, żeby pójść do kina. "Tulipany" to moim zdaniem opowieść dla każdego i o każdym, i nakręcona po mistrzowsku. Pozostawia po sobie ślad, a to ważne kryterium w przypadku filmu.

 

  


TULIPANY
(Polska, 2004)

TWÓRCY:

Scenariusz i reżyseria: Jacek Borcuch
Zdjęcia: Damian Pietrasik
Muzyka: Daniel Bloom
Scenografia: Elwira Pluta
Kostiumy: Marzena Wardzyk, Magda Maciejewska
Montaż: Magda Mikołajczyk

OBSADA:

Matka - Jan Nowicki
Dzieciak - Andrzej Chyra
Mały - Zygmunt Malanowicz
Lolek - Tadeusz Pluciński
Marianna - Małgorzata Braunek
Ola - Ilona Ostrowska
Julian - Mariusz Drężek
Lekarz - Wojciech Kalarus

Czas trwania: 92 minuty
Premiera: 4.03.05
Dystrybutor: SPInka
 



e-mail
 Autor recenzji: Aleksandra Żbikowska - SÓRÓW

Klub Miłośników Filmu | 20 III 2005