Matnia

"Matnia" to niezły kawałek kina kryminalno psychologicznego, z rozrysowaną grubą kreską, trójką bohaterów: niebezpiecznym, pewnym siebie i nieco obleśnym gangsterem Richardem (Lionel Stander), ciapowatym i tchórzliwym Georgem (Donald Pleasence) i jego puszczalską, niezwykłe urodziwą narzeczoną Teresą (Francoise Dorleac). Całość akcji dzieje się w zamku, w którym mieszka para głównych bohaterów i do którego trafia ranny w rękę bandzior. Niezwykła gra nerwów między trójką bohaterów znajdzie w końcu swój nieoczekiwany finał, a w międzyczasie Polański raczy nas trwającą aż 7 minut sceną dialogową, nakręconą przy pomocy jednego ujęcia. Scena ta ma miejsce nad ranem, na plaży, tuż po zakopaniu martwego kompana Richarda. Bandyta i George siedzą obok siebie na piasku, a na drugim planie (między nimi) widać leżącą Teresę. Mężczyźni rozmawiają na temat zamku, który przez cały czas utrzymywany jest w kadrze, w oddali, oraz o pisarzu - autorze powieści "Rob Roy", który żył i tworzył w tym właśnie zamku. Kamera żywo reaguje na ruchy aktorów, podążając za nimi w górę i w dół, gdy piją alkohol, lub wykonują gwałtowniejsze ruchy. Stander ze swoim chrypliwym głosem i zagubiony, przestraszony wciąż Pleasence, tworzą zaprawdę znakomity duet do dialogów. W końcu Teresa wstaje, krzyczy że idzie się wykąpać i biegnie w kierunku wody. Kamera wykonuje obrót o 180 stopni, za Teresą i Georgem, który stara się ją powstrzymać. George wraca w stronę Richarda, szlochając i powłócząc nogami, a bandzior nabija się z jego naiwności względem kobiet. Gdy George stara się bronić swojej narzeczonej: "To tylko mała dziewczynka... mała, kapryśna dziewczynka", Richard słyszy nadlatujący z lewej strony plaży helikopter i wykrzykuje swoją radość uważając, że leci po niego jego szef Katelbatch. I w tym momencie mamy do czynienia z niezwykłym zgraniem na planie wszystkich elementów, gdyż po kilku minutach rozmowy między Richardem i Georgem, nad plażą przelatuje samolot (nie helikopter jak myślał Richard), za którym podąża kamera, nie gubiąc z kadru głównych bohaterów. Gdy przelatuje samolot, George przekrzykując odgłos silnika stara się na klęczkach wytłumaczyć bandycie Richardowi, że ten samolot przelatuje tędy codziennie i na pewno nie jest to jego szef Katelbatch. W końcu wkurzony Richard strzela kilkukrotnie w kierunku niewidocznego już w kadrze samolotu, a George rzuca mu się na szyję, bełkotając na temat zamku, że jest niepraktyczny, że są przeciągi itp. itd. ;). Obaj upadają na ziemię, gdzie Richard z trudem się powstrzymuje, żeby nie powiedzieć George'owi o tym, że jego dziewczyna zdradza go z ich sąsiadem. W końcu obaj wstają, Richard rzuca, że wszystkie kobiety to dziwki i w tej chwili z wody wraca Teresa. George w pijacki, bełkotliwy sposób opowiada Teresie, że Richard strzelał do samolotu i wszyscy razem udają się w kierunku zamku.
Biorąc pod uwagę kilka elementów, które musiały idealnie zgrać się w czasie by ta scena mogła zostać nakręcona jednym ujęciem, przyznać trzeba, że wszystko zagrało tu idealnie. Przede wszystkim aktorstwo z najwyższej półki - brawa dla Pleasence'a i Standera, bo nawet przez sekundę tego 7-minutowego ujęcia nie uderzają w niewłaściwy ton. Klasę pokazał także Gilbert Taylor (autor zdjęć m.in. do "Dr. Strangelove..." Kubricka - 1964, "Omen" Donnera - 1976 czy "Star Wars" Lucasa - 1977) i operatorzy kamer Roy Ford i Jeff Seaholme. Znakomite połączenie dobrego aktorstwa, pracy kamery i elementów krajobrazu w jedną, wartą zapamiętania, scenę wykonaną za pomocą jednego, długiego ujęcia.