Gwałt analny dokonany w filmie Gaspara Noe na Alex (Monica Bellucci), z całą pewnością przejdzie do historii kina, jako najbardziej obrazowa, wstrząsająca i szokująca tego typu scena. Jej swoistego fenomenu należy doszukiwać się w kilku miejscach. Przede wszystkim reżyser postawił na przedstawienie aktu gwałtu od A do Z, czyli od poznania ofiary przez napastnika, poprzez zastraszenie jej, gwałt i w końcu pobicie. Gaspar Noe nie poszedł jednak drogą, którą ostatnimi laty uskutecznia się w wielu filmach, pokazując na ekranie genitalia, czy akty płciowe na zbliżeniach, aż do finału (dużą porcję takiej twórczości można było obejrzeć na Festiwalu Nowe Horyzonty w roku 2004). U argentyńskiego reżysera, w scenie gwałtu widzimy twarze: gwałciciela i ofiary - które skierowane są wprost w oko kamery. W warstwie dźwiękowej zaś słyszymy wrzaski, groźby i wyzwiska z jednej, i rozpaczliwe próby wołania o pomoc z drugiej strony. Słynna scena gwałtu sfilmowana jednym ujęciem, trwa dokładnie
3 minuty i 24 sekundy. Dodać do tego należy oczywiście całą szarpaninę przed i masakrowanie twarzy Bellucci po gwałcie, co razem daje imponujący czas trwania
13 minut i 23 sekund jednego ujęcia! Przyjrzyjmy się teraz bliżej tej słynnej, choć bardzo niesympatycznej i epatującej przemocą scenie. Wszystko rozpoczyna się w chwili, gdy Alex wychodzi elegancko ubrana na ulicę i próbuje złapać taksówkę. Kamera podąża za nią. Jakaś kobieta mówi Alex, żeby poszła tunelem, gdzie też się Alex udaje. Gdy wchodzi do podziemnego przejścia, kamera nagle robi szybki ruch do góry, jakby ostatnie spojrzenie na świat zewnętrzny i powraca, by dalej podążać za Bellucci. Jest to o tyle interesujący nas moment, że podczas ruchu w górę, śmiało można było dokonać cięcia montażowego - a właśnie upłynęły 2 minuty i 24 sekundy trwania ujęcia. Dalej, do samego już końca, nie będzie żadnych podejrzanych miejsc, w których twórcy mogliby zrobić cięcie. Alex podąża dalej, aż w podziemnym korytarzu spotyka swojego przyszłego gwałciciela, który kończy właśnie okładać jakąś kobietę. Kamera wciąż jest ruchoma i dynamiczna, podąża za obojgiem, gdy Alex jest już przyparta do ściany, a gwałciciel grozi jej nożem. Po upływie 4 minuty i 38 sekund, oboje osuwają się na ziemię - kamera wraz z nimi. Gwałciciel zaczyna dobierać się do Alex, wciąż jej grożąc i rzucając wyzwiska. Ruch kamery powoli ustaje, operator robi niewielkie oddalenie i mniej więcej w 5 minucie i 35 sekundzie, kamera jest już nieruchoma i taka pozostanie na ponad 7 długich minut. Gra aktorów w tym długim ujęciu jest niezwykle sugestywna, a że musieli grać tę scenę kilka razy, tym bardziej należy się im szacunek, bo kilkuminutowa szarpanina i popychanina, nie należą do zbyt łatwych i przyjemnych zadań aktorskich. Zdecydowanie łatwiejsze zajęcie miał operator kamery, który podczas kręcenia, mógł sobie nawet pójść na piwo, bo przez wspomniane 7 minut kamera nie robiła nic, ponad rejestrację tego co znajdowało się przed nią. Idziemy dalej. W 6 minucie i 30 sekundzie, na końcu korytarza pojawia się jakiś człowiek, który widząc co się dzieje, wycofuje się. W 7 minucie i 20 sekundzie rozpoczyna się właściwy gwałt i właściwa, bardzo realistyczna gra aktorska. Wszystko trwa do 10 minuty i 44 sekundy, wtedy to gwałciciel schodzi z Alex i przez moment widać wyraźnie jego penisa - który został dorobiony dopiero w postprodukcji, jako efekt cyfrowy.