STRONA GŁÓWNA      RECENZJE | ANALIZY | ARTYKUŁY      FORUM DYSKUSYJNE



"Szczęście sprzyja zuchwałym."
Farciarz ze mnie...

(Drake leżący z raną postrzałową na himalajskim mrozie.)

Dwa lata. Tyle kazała nam czekać reżyserka niespodziewanego hitu, jakim okazała się pierwsza część "Uncharted". Sami twórcy chyba nie oczekiwali po swoim dziele, że okaże się ono tworem, który zdeklasuje całą konkurencję i zapoczątkuje nową markę oraz jakość w nieco stęchłym gatunku przygody. Postawili poprzeczkę tak wysoko, że wielu fanów pierwowzoru, łącznie ze mną, na wieść o planach sequela zaczęło się niepokoić. Różnie to bywa ze szczęściem debiutantów i z ich późniejszymi ambicjami. Szczególnie tych, których pierwszy projekt okazał się czystym geniuszem. Częstokroć popadają w samozachwyt, a ich późniejsze produkcje nie są nawet ciekawostkami godnymi uwagi. Czy Amy Hennig naprawdę doskonale pojmuje to, czym jest kino przygodowe i stała się objawieniem na tym polu? Potrzymam chwilę w niepewności...
Pierwszy zwiastun nie nastroił mnie zbyt pozytywnie. Ot Nathan Drake budzi się w pociągu cały we krwi, a pojazd zaraz okazuje się zawieszony nad przepaścią. Nie trawię pustego efekciarstwa, a kiedy szybki odjazd kamery ukazuje ledwo żywego bohatera w takiej absurdalnej sytuacji, robi mi się niedobrze. Zapowiadanie jazdy bez trzymanki na tak wczesnym etapie nie wróży zbyt dobrze. A nawet zmusza do wyciągania wniosków, że twórcy nie mając dobrego pomysłu na ciąg dalszy, stawiają wszystko na bezmyślną akcję i licytowanie się na coraz to bardziej przegięte sytuacje. Pierwsza część była idealnie wyważona pod tym względem. Akcji było niemało, w dodatku zawsze balansującej na granicy prawdopodobieństwa, jednak wyczucie pozwoliło twórcom stworzyć sceny zarówno zapadające w pamięć, jak ich zrywające kapcie z nóg swoim rozmachem czy też wykonaniem.

Kolejny trailer wcale nie pomógł. Wybuchy, dzikie akrobacje, tony wystrzelonych pocisków czy wreszcie koziołkujący po torach płonący wagon (!). Przekleństwo typowego sequela wypełniało zwiastun po brzegi. "Wszystkiego więcej" nie znaczy przecież "na siłę"! Wnet przed oczami stanął mi emerytowany archeolog skaczący na biczu niczym Spider-man. Nie chciałem, by pozycja, która tak miło mnie zaskoczyła, zamieniła się w bzdurnego tasiemca. Dlatego niepewnie śledziłem kolejne wieści dotyczące coraz bliższej premiery. W końcu nadszedł czas udać się z Drake'iem na kolejną przygodę.

Marco Polo przesiedział na dworze Kublai Khana 20 lat. Sielankę przerwał strach przed śmiercią władcy i przed masakrą z ręki jego następców. Słynny podróżnik wyruszył z Chin z 600 ludźmi, na 14 statkach. Po roku dobił do Persji na jednym okręcie z załogą uszczuploną o 587 chłopa. Nigdy nie opowiedział, co się stało, w obawie, że nikt mu nie uwierzy... Ponad 700 lat później, tajemniczy kolekcjoner nabywa na aukcji za niebotyczną sumę fragment dziennika Marco Polo. Znajduje się tam ślad mający rzucić nieco światła na pechową wyprawę. Dokument wskazuje na niepozorną lampę. Niestety, artefakt znajduje się w tureckim muzeum. Bogacz najmuje Harry'ego Flynna i sugeruje by ten zwerbował swojego dawnego współpracownika, by potem we dwóch ukradli eksponat. Flynn zgadza się i składa propozycję nie do odrzucenia Nathanowi Drake'owi. Ale pośród złodziei nic nie jest tym, czym się wydaje.
Żeby nie przedłużać: ostatni raz takie pokłady klawej przygody widziałem w "Ostatniej Krucjacie". Tak, na coś równie wspaniałego trzeba było przeczekać 20 lat! I nie jest to przesadyzm w żadnym stopniu. Amy Hennig w "Drake's Fortune" stworzyła postaci razem z ich światem, ale dopiero w "Among Thieves" pokazała na co ją tak naprawdę stać. Fabuła to istny majstersztyk. Aż dziw człowieka bierze, że twórcom chciało się wymyślić to wszystko, czego jesteśmy świadkami dla "jakiejś tam opowiastki przygodowej". Znane postaci, łącznie z głównym bohaterem, zostały bardzo ciekawie rozwinięte, dopisano im też bardzo wiarygodną niejednoznaczność.

Wspaniale prezentują się także nowe twarze. Niezbyt bystry australijski cwaniaczek Flynn, jego dziewczyna Chloe, czy zbrodniarz wojenny Zoran to rewelacyjny popis twórców scenariusza. Chemia między postaciami, dzięki doskonałemu aktorstwu jest niemal namacalna, a wszystkiemu smaku dodaje swoisty miłosny kwadrat między Harrym, Chloe, Natem i Eleną. Nie starczy superlatywów by wyrazić, z jakim wyczuciem, werwą, dystansem, ale także pomysłem aktorzy wykreowali swoje role. Nolan North koncertowo wcielił się w Drake'a wzorowo przywołując jego charakter z pierwszej części, ale też dodając mu szereg wad i ciemniejszą stronę. Żadna linijka tekstu nie jest wymuszona, a wszelkie jego zachowania i reakcje są tak naturalne, że zapomnienie o obcowaniu z inscenizacją znika w przeciągu pierwszych minut. To samo tyczy się reszty obsady. Perfekcyjny casting, który miał na uwadze przede wszystkim postacie, nie nazwiska.

Nie zawiedli też spece od wybuchów i strzelanin. Choć zwiastun zapowiadał namnożenie akcji, to jednak ostatecznie wszystko zostało idealnie rozłożone, mając w pamięci regularne eksploracje zapomnianych ruin i rozwiązywanie zagadek. Wspomniane przeze mnie kwiatki mają miejsce, ale ich realizacja oraz umiejętne wplecenie w historię, zamiast zmuszać do jęków niezadowolenia, wywołują autentyczne emocje. Tak powinien wyglądać wakacyjny blockbuster! Osobiście bym tylko stonował sceny wspinaczek. Już w poprzedniej odsłonie trochę mi to zgrzytało, a tu dostajemy konkretny zastrzyk nieprawdopodobnych ewolucji bez zabezpieczeń. Wielka szkoda, bo wszelkie bójki są bardzo realistyczne i fruwanie po pionowych ścianach nieco wytrąca z wiarygodności ogółu.
Czym byłaby przygoda bez egzotycznych krain? A tych jest sporo i mniej monotematycznie niż w poprzedniku. Od Turcji, przez lasy tropikalne Borneo, po zaśnieżone szczyty górskie w Himalajach. Bohaterowie odwiedzają wiele miejsc, gdzie daje o sobie znać wielka wyobraźnia ludzi odpowiedzialnych za lokacje. Każda odznacza się charakterystycznym klimatem i obcością, która tylko zachęca do eksploracji wraz z sympatycznymi awanturnikami.

Staram się pisać jak najpobieżniej, bo "Uncharted 2" to przykład pozycji, w której bardzo ważne są detale i wszelkie spoilery są w stanie zepsuć sporą porcję zabawy. Bardzo się cieszę, że zwiastuny okazały się typowym, tendencyjnym zabiegiem, bo "Among Thieves" to przykład sequela, który bije na głowę oryginał. Światowej klasy przygoda, dzięki której wielu z nas ponownie poczuje się jak podczas zabawy z Indianą Jonesem. A ten nie mógł sobie wyśnić lepszego następcy, który wierny zasadom wprowadził gatunek w XXI wiek.

A rok po premierze drugiej części, z bliskowschodnich piasków wyłaniają się zwiastuny "Uncharted 3"...
Uncharted 2: Among Thieves

Rok produkcji: 2009, USA
Reżyseria: Amy Hennig
Scenariusz: Amy Hennig, Neil Druckmann, Josh Scherr
Muzyka: Greg Edmonson

Wystąpili:
Nolan North Nathan Drake
Emily Rose Elena Fisher
Claudia Black Chloe Frazer
Richard McGonagle Victor Sullivan
Steve Valentine Harry Flynn
Graham McTavish Zoran Lazarevic


Autor recenzji: Mateusz Sojka - HITCH
Oprawa HTML: Maciek Poleszak - CIUNIEK
Klub Miłośników Filmu, 29 stycznia 2011
STRONA GŁÓWNA      RECENZJE | ANALIZY | ARTYKUŁY      FORUM DYSKUSYJNE