|
|||
Przyznam, że pisząc o tym filmie odczuwam coś na kształt satysfakcji, którą bez specjalnego ryzyka pomyłki można nazwać masochistyczną. W gatunku filmowym zwanym kinem wampirycznym panuje ostatnio zaraza, która zaczyna osiągać rozmiary niepokojące. Wielbiciele tradycyjnego kina spod znaku nieśmiertelności i krwi byli zmuszeni zmierzyć się już z dwoma częściami "Blade'a", z "Queen of the damned" i z "Draculą 2000" (na wieść, że mają powstać kontynuacje tegoż "dzieła" spuścmy lepiej zasłonę miłosierdzia) i wydawało się, że po prostu gorzej już być nie może. A jednak! Stąd ta masochistyczna satysfakcja, bo czytając zapowiedzi "Underworld" czułam wyraźnie to, co mędrcy nazywają "zimnym wiatrem". Zlekceważenie tego przebłysku intuicji okazało się strasznym błędem. ![]()
W skrócie - już sama fabuła przyprawia o dreszcze. Oto bowiem z ust ponętnej wampirzycy - zabójcy, Selene (urodziwa Kate Beckinsale) dowiadujemy się o wojnie, którą od stuleci toczą dwa rody nieśmiertelnych, wampiry i wilkołaki. Początki tejże wojny pamiętają tylko najstarsi - przebywający w stanie uśpienia Victor, nestor krwiopijca, jego przepełniony ambicjami następca Kraven oraz...no właśnie. Wedle oficjalnej wersji, wojna należy już do przeszłości od czasu, kiedy rzeczony Kraven pokonał i unicestwił przywódcę Lykanów, Luciana. Ten sukces przyniósł mu sławę, ale czy rzeczywiście wydarzenia potoczyły się tak, jak je przedstawił? To Selene dostrzega, że ród Lykanów rośnie w siłę i rozwija nowe technologie walki z Wampirami - a do tego prowadzi niezrozumiałe polowanie na członka ludzkiej rasy, Michaela Corvina...Selene postanawia wbrew zwierzchnictwu prowadzić śledztwo na własną rękę i dowiedzieć się prawdy, a w tym celu decyduje się na absolutnie precedensowy krok. Przytoczenie tej fabuły tak, by nie brzmiała całkowicie bezsensownie, to nie lada wyzwanie. Nawet przy użyciu jak najbardziej oględnych określeń brzmi to jak bełkot szaleńca...i tym też okazuje się w praktyce. Film miał szansę obronić się tylko w jednym wypadku - gdyby uczynić z niego komedię. Niestety na to scenarzysta i reżyser, dumny partner życiowy Kate Beckinsale, Len Wiseman, nie odważył się pokusić. Raczy nas zatem jedną sentymentalną bzdurą za drugą, i to w tak toporny sposób, że na sali kinowej rozlegały się głośne gwizdy, śmiechy i złośliwe komentarze. Do tego zrzyna niemiłosiernie, i żeby to jeszcze z jakiejś klasyki, a gdzie tam! Z "Blade'a". Jaki nauczyciel, taki uczeń, przy czym ów uczeń dodatkowo pozbawiony nawet zdolności sprawnego naśladownictwa i twórczej obserwacji...
Aktorstwo zaiste powala na kolana. Zgrabniutka Kate Beckinsale, uznawszy widocznie, że jej opięta lateksem sylwetka zrekompensuje wszelkie braki warsztatowe, ogranicza się do dramatycznych spojrzeń w dal p.t. "jak-ja-okrutnie-cierpię" i buntowniczego zacinania ust. Dodatkowo powiem, że moje doświadczenia z bronią palną ograniczają się do obowiązkowych wizyt na strzelnicy z okazji zaliczeń przysposobienia obronnego w szkole średniej, ale jestem więcej niż pewna, że z włosami na oczach strasznie trudno dobrze wycelować. Tym bardziej wyrazy podziwu dla wampirzycy Selene, pozostającej ponad te przyziemne drobiazgi. Odtwórca roli Kravena, nawet niebrzydki, skupił się z kolei na operowaniu ustami - wyczynia nimi wprost nieprawdopodobne grymasy, perfekcyjnie utrzymując resztę twarzy w stanie kamiennym. Dzielnie sekunduje mu w tym wampir - nestor, Victor, dodając od siebie kilka monarszych póz i pretensjonalnych westchnień. Włos się jeży na głowie.
Ten film już nawet nie jest głupi - jest zwyczajnie kretyński. Mało dziennikarskie to określenie, ale o inne odpowiednie trudno. Potwornie poważne smęcenie spływa z ekranu, reżyser rozpaczliwie usiłuje poruszyć emocje widza i zainteresować go dramatem wojny między wyklętymi gatunkami i moralnym aspektem solidarności ponadgatunkowej, a jedynym efektem, jaki osiąga, jest szyderczy śmiech i od czasu do czasu dyskretne ziewnięcie. Nic, ale to nic nie jest w tym filmie dobre. Może tylko nieco ponad przeciętną wzbijają się efekty, ale bez przesady, nic powalającego...zdecydowanie strata czasu. Teraz pozostaje tylko jedno - zażyć coś na uspokojenie, odetchnąć, odmówić jakąś relaksacyjną mantrę...i czekać na "Van Helsinga".
UNDERWORLDUSA/Niemcy/Węgry/Wielka Brytania 2003 Reżyseria - Len Wiseman Scenariusz - Len Wiseman, Kevin Grevioux, Danny McBride Zdjęcia - Tony Pierce Roberts Muzyka - Paul Haslinger Występują: Kate Beckinsale jako Selene Scott Speedman jako Michael Corvin Michael Sheen jako Lucian Shane Brolly jak Kraven Bill Nighy jako Victor AUTOR RECENZJI: Karolina Chymkowska - DEJNA ![]() |