|
Filmy
Adriana Lyne'a niemal zawsze obracały się wokół tych
samych tematów: seksu, zdrady i namiętności. Niemal
zawsze też uznawane były za skandalizujące i szokujące.
Najnowszy film tego reżysera nie zastanie chyba jednak
zaliczony do żadnej z tych kategorii.
"Niewierna"
to pozornie kolejny dramat erotyczny z elementami thrillera,
jednak po dokładniejszym przeanalizowaniu tego filmu należy
dość szybko odrzucić przymiotnik "erotyczny". Także
słowo "thriller" na pewno nie będzie tu na miejscu.
Czym więc jest ten film? Nie będę na pewno oryginalny,
jeśli powiem, że to klasyczny dramat rodzinny, a więc gatunek
niezbyt często goszczący na ekranach kin. Mamy tu
początkowo wszystkie elementy fabuły potrzebne do zmontowania
klasycznego filmu erotycznego.
Jest więc znudzona żona, której codzienna aktywność
sprowadza ją do poziomu kury domowej, jest namiętny i bardzo
młody kochanek, jest wiec i romans, który dla głównej
bohaterki filmu staje się odskocznią od nudnego życia. Connie
swoją zdradę początkowo traktuje jako zwykły "skok w
bok", która ma dla niej pełnić rolę rozrywki, nie
zaśmiecając jej sumienia zbędnym bagażem wyrzutów i
moralnych rozterek. Jednak po pewnym czasie coś się zmienia -
bohaterka angażuje się coraz bardziej w ten chory układ,
niemal każdą wolną chwilę spędza ze swoim kochankiem. Chce
się wycofać, ale nie potrafi, a może jednak wcale tak
naprawdę nie chce. I wszystko byłoby dobrze, gdyby przez
przypadek jej mąż (świetna rola Richarda Gere) nie dowiedział
się o wszystkim. W tym momencie wszystko się zmienia. Na
gorsze.
"Niewierna"
ma dość ciekawą narrację - o ile pierwsza połowa filmu zdaje
się być zwykłą relacją ze zdrady małżeńskiej, tak w momencie
gdy o wszystkim dowiaduje się mąż Connie film staje się
dramatem, pokazywanym z punktu widzenia tego właśnie
bohatera. Nie chcę zdradzać dość zaskakujących zwrotów
akcji tego filmu, jednak muszę przyznać, że tragedia jaka ma
miejsce w życiu bohaterów filmu nadaje nowy,
nieoczekiwany rys temu dziełu. Właśnie ten rys tragizmu
przykuwa widza do ekranu, pochłania bez reszty i
intryguje. Wszystko zmienia się nagle, a autorem tych
zmian, mających kolosalny wpływ na życie rodziny głównych
bohaterów jest Edward, mąż głównej bohaterki. I
wtedy twórcy filmu zaczynają stawiać pytania, które
stają się najważniejszymi elementami "Niewiernej".
Jak zdrada małżeńska może wpłynąć na losy tego małżeństwa,
jak daleko można się posunąć w obronie swojej rodziny i
wreszcie to najważniejsze: czy zbrodnia obciążająca sumienie
człowieka musi wpłynąć destrukcyjnie na losy rodziny? Nie
na wszystkie te pytania odpowiada sam film. Reżyser stara się
raczej je postawić widzowi i pozostawić go z nimi, w celu
dokonania własnych przemyśleń.
Nie
jest to na pewno ani nowatorski pomysł, ani też jego
realizacja nie wybija się specjalnie ponad inne, podobne
produkcje. To co jednak odróżnia "Niewierną"
od podobnych jej filmów to właśnie owe rozterki
moralne, będące w filmie udziałem bohaterów, a po
filmie także widzów tego filmu - dzieje się tak
poprzez bardzo otwarte zakończenie dzieła
Lyne'a.
Pisząc
o najnowszym dziele Adriana Lyne nie sposób nie
wspomnieć o stronie aktorskiej tego filmu.
Niezwykłą rolę zagrał czołowy amant Hollywood - Richard Gere.
Wprost nie mogłem się nadziwić jak bardzo jest to odmienna
rola tego aktora od wszystkich jego dotychczasowych dokonań
filmowych, które widziałem. Jego Edward Summer to po
prostu zwykły człowiek, pozbawiony tych wszystkich cech
jakimi obdarzał swoich bohaterów Gere. Potrafi
okazywać słabość, niezdecydowanie, zagubienie. Wspaniała jest
doprawdy scena, gdy Edward spotyka się z kochankiem swojej
żony, gdzie Gere potrafił doskonale pokazać rozpacz i
jednocześnie wściekłość swego bohatera. Doskonale zagrała
także piękna Diane Lane, o której już teraz mówi
się, że za tę rolę może zdobyć Oscara. Jej Connie Summer to
cicha, znudzona kobieta, która chwyta swoją szansę na
odmianę nudnego życia, nie zważając na konsekwencje, jakie
pociąga za sobą jej decyzja. Niewątpliwie aktorstwo jest
mocną stroną tego filmu. Podobnie jak piękna, świetnie
budująca nastrój muzyka
polskiego kompozytora Jana A.P. Kaczmarka.
"Niewierna"
to film niezwykle ciekawy, skłaniający do przemyśleń, a
jednocześnie potrafiący skłonić widza do prostych wzruszeń.
Interesujący pomysł wykorzystania motywu zdrady małżeńskiej
do pokazania rozpadu rodziny i próby jej ratowania
poprzez pryzmat cierpienia, winy i kary staje się świeżym
powiewem odradzającym nieco już zapomniany gatunek dramatu
rodzinnego.
Autor:
Dariusz "Solo" Żak

|