
Paryż kojarzy się przede wszystkim z
wieżą Eiffla, potem ewentualnie ze słynnym Luwrem i drogimi sklepami, w których wiodący
w rankingach projektanci sprzedają ciuchy przypominające kostiumy z ‘Mad
Maxa’. Na koniec z pieczonymi żabimi udkami i, ostatnimi czasy, małżonką prezydenta Sarkozy'ego, Carlą Bruni. Traci to sens, gdy pod maską człowieczeństwa kryje się zabójcza mieszanka
Charlesa Bronsona (‘Życzenie śmierci”) i amerykańskiego superbohatera. Taka
jednostka nie daje się zwieść magicznej otoczce powstałej wokół Pól
Elizejskich. W Paryżu od początku widzi siedlisko zła. Od początku przeczuwa,
że niewinna wycieczka jego córki może zakończyć się tragedią. Pytanie –
tragedią dla córki, czy tragedią dla paryskiej przestępczości?
Rzeczą oczywistą jest to, że hybryda powstała z syntezy nadopiekuńczego ojca i
byłego szpiega, zaznajomionego z kilkoma najskuteczniejszymi sztukami walki,
mylić się nie może. Jego latorośl już w czasie pierwszej godziny pobytu w
stolicy mody zostaje – wraz z koleżanką – uprowadzona przez albańskich
handlarzy żywym towarem. Zorganizowana szajka przestępcza prosperuje na tyle
skutecznie, by w ciągu 48 godzin doprowadzić do sprzedaży porwanej dziewczyny
– kupcem jest oczywiście dom publiczny. Gdyby tego było mało, transport do
nabywcy odbywa się tak nietypowymi drogami, że odnalezienie kobiety przestaje
być możliwe nawet dla największego twardziela, w domyśle – byłego szpiega
Stanów Zjednoczonych. W rezultacie, główny bohater filmu ‘Uprowadzona’,
rzeczony amerykański zabijaka, udaje się do jaskini lwa, by zgodnie ze
scenariuszem rozpisanym przez Luca Bessona skopać kilkadziesiąt przestępczych
tyłków.
I co by o samym filmie nie powiedzieć, to z góry zaznaczyć należy, że kopanie
przestępczych tyłków doprowadzone jest w nim do perfekcji. Liam Neeson strzela
- by zabić, torturuje – by zadać prawdziwy ból, wykręca
kończyny – by połamać kości a nie odstawić fuszerkę w stylu Stevena Seagala.
Przez bohatera przemawia chęć zemsty i prawdziwa ojcowska złość, potęgowana
przez solidną dawkę strachu o dalsze losy swego dziecka. Wraz ze złością i
strachem pojawia się solidna porcja adrenaliny, a ta z kolei zalewa ośrodki
mózgu odpowiedzialne za odczuwanie bólu, zmęczenia, empatii. Były człowiek od
zadań specjalnych jest gotów ranić każdego, nawet niewinnego i przychylnego
mu, człowieka. Nad życie kilkudziesięciu przedkłada bowiem życie tej, po
którą przybył aż zza oceanu.
O ile same akrobacje głównego bohatera wydają się mało realistyczne, o tyle
jego motywacja i determinacja jest całkowicie uzasadniona. Co prawda nie każdy
ojciec zdecydowałby się na wypowiedzenie wojny albańskim przestępcom,
szczególnie w miejscu, w którym albańskie mniejszości narodowe powoli
przestają być jedynie mniejszościami. Niemniej, prawie każdy postawiłby swoje
życie na szali, by utracone dziecko odzyskać. Każdy daje z siebie tyle, na ile
go stać a człowiek szkolony do walki z wszelakiej maści przestępczością dać z
siebie może dość dużo, dlatego też jego bohaterskie wyczyny nie wydają się być
aż tak odrealnione. Przypuszczam, że w życiu toczącym się poza ramami filmu
doskonale wyszkolony, doświadczony i uzbrojony agent do zadań specjalnych
zrobiłby z grupką albańskich bandytów mniej więcej to samo, co Neeson zrobił z
porywaczami swej córki. Jedyną różnicą jest to, że sam moment egzekucji byłby
mniej widowiskowy, a agent do końca swych dni musiałby zasypiać z otwartymi
oczyma.
Nie zapominajmy jednak, że kamera kocha brawurowe ucieczki i pościgi, kocha
samotnych bohaterów, którzy niczym postaci z komiksów pozbywają się
przestępców, wobec których nawet policja jest bezradna. Pamiętajmy o Bessonie
i jego upodobaniu do ekspresowego tempa narracji. W końcu, zwróćmy uwagę na
to, że reżyser Pierre Morel mimo swego wieku nie posiada zbyt wielkiego
dorobku reżyserskiego i z całą pewnością z Bessonem w trakcie produkcji stale
się konsultował. Stąd dynamiczna kamera ‘Uprowadzonej’, która od momentu
porwania młodej dziewczyny praktycznie nie staje w miejscu. Dynamiczna nie
znaczy jednak chaotyczna. Montaż i zdjęcia stoją bowiem na wysokim poziomie.
Nie pozostaje nam więc nic innego, jak podziękować Francuzom za to, że w
czasie wakacyjnego sezonu ogórkowego zafundowali nam dziewięćdziesiąt minut porządnego kina akcji. ‘Uprowadzona’ momentami balansuje na krawędzi
bajek o Jamesie Bondzie. Ale kto nie lubi popatrzeć na kopanie przestępczych tyłków, i to w słusznej sprawie? Za ten walor przymykam oko na kilka małych
niedorzeczności i polecam jako odtrutkę na lipcowo/sierpniową posuchę.
Tytuł polski:
Uprowadzona
Rok produkcji i czas trwania: 2008,
USA, 93 minuty
Reżyseria:
Pierre Morel
Scenariusz:
Luc Besson
Muzyka: Nathaniel Mechaly
Zdjęcia: Michel
Abramowicz
Montaż:
Frédéric Thoraval
Wystąpili: Liam Neeson, Maggie Grace, Famke
Janssen
 | | | Autor recenzji:
Filip Jalowski - FIDEL Klub Miłośników Filmu, 29 sierpnia 2008
|
|
|