I narodziła się.
Venus.
Wyłoniła się z brudnej piany zepsucia, rozpasania, zbrukanej niewinności. Powstała z rozszalałych sinych fal niezrozumianej jeszcze cielesności.
Zadziwiona sama sobą. Zagubiona w świecie uczuć, o których istnieniu nie miała pojęcia. Przestraszona ich intensywnością i żarem.
Dotykała ich powoli. Z niedowierzaniem i obawą. Wiele razy cofała rękę, by w końcu zanurzyć się cała.
Z obawą i nieśmiałością poznawała Przywiązanie - odganiające mroczne, ciężkie poczucie samotności; Przyjaźń - niosącą w swych ramionach Zaufanie. Poznała i Miłość - jej wielką siłę, którą tak wielu myli ze słabością. Poznała jej zdolność przywracania wzroku, zbyt często postrzeganą jako zaślepienie. Odnalazła w niej umiejętność poświęcenia i lojalność, które świat zastąpił egoizmem.
Wchłonęła je w siebie. Zamknęła w swoim wnętrzu i pozwoliła, by ją przemieniły. By zdarły skorupę zepsucia. By obmyły ją z lepkiego poczucia beznadziei. By wśród zbyt wielu dróg i ścieżek pokazały tę właściwą. By otworzyły jej oczy, oczyściły spojrzenie i pozwoliły jej odkryć samą siebie.
I wreszcie, w lustrze trzymanym przez Kupidyna, zobaczyła jasną, spokojną twarz. Twarz osoby, która wie i która rozumie. Która wiele przeszła i która wiele musiała się nauczyć.
I zobaczyła Venus siebie.
I dostrzegła Venus...
w twarzy pokrytej siateczką zmarszczek, układających się w mapę przeżyć i doświadczeń, głębię i siłę uczuć. I ujrzała, w ciele słabym, pokonanym przez swą ulotność i nietrwałość, nieugiętą wolę, upór i odwagę w walce z czasem o wieczne prawo do miłości. W zwierciadle oczu, na wpół ukrytych pod ciężarem powiek, przynaglanych już do opadnięcia na zawsze, zobaczyła mądrość - głęboką i dojrzałą. Dostrzegła duszę - przepełnioną miłością do piękna i piękną samą w sobie.
I stało się tak, że człowiek z wiecznie młodym duchem, zamkniętym w klatce starości, wziął Venus za rękę i pomógł postawić jej pierwszy krok na piaszczystej plaży poznania i zrozumienia.
I tak narodziła się.
Venus.
A świat patrzył.
Zadziwiony, zniesmaczony, oburzony.
Ze wzrokiem przesłoniętym opaską utkaną ze stereotypów, powierzchownych ocen i ignorancji widział tylko starca, który lubieżnie wbił zgrabiałe palce w młodość. Pogrążony w swej ciemnocie, niezdolny do wydostania się na zewnątrz otaczających go murów hipokryzji świat widział tylko grzeszną fascynację.
I nie dostrzegł, że to przecież rodzi się Venus.
A ona, na przekór światu; pod dotykiem zniedołężniałych drżących palców, przez pieszczotę kruchych, naznaczonych przemijającym czasem ust, pod spojrzeniem wyblakłych oczu...
Stała się.
 |
VENUS
Rok produkcji: 2006
Kraj: Wielka Brytania
Czas trwania: 95 minut
Reżyseria: Roger Michell
Scenariusz: Hanif Kureishi
Zdjęcia: Haris Zambarloukos
Muzyka: David Arnold, Corinne Bailey Rae
Obsada: Peter O'Toole, Vanessa Redgrave, Corin Redgrave, Kate Lock, Joanna Bacon, Cathryn Bradshaw, Leslie Phillips, Julian Rhind-Tutt, Jodie Whittaker, Sam Spruell i inni
|
 |
 |
Autorka tekstu: Aleksandra Tofil - MAUA |
Klub Miłośników Filmu 02.04.2007 |
|