Ludzkie rozterki i życiowe wybory to temat rzeka w filmach całego świata. W filmach tych życie nie jest różowe, a ono samo często nie kończą się happy endem. Ich twórcy starają się jak mogą by było jak najbardziej dramatycznie, zaskakująco i życiowo. Wynik nie zawsze jest taki, na jaki liczyliśmy i jakiego oczekiwali sami tworzący. Zdarzają się jednak perełki, w których wszystko jest dawkowane z odpowiednim umiarem i wyczuciem, a widz z pełną świadomością chłonie dramatyzm, utożsamiając się w pełni z jego bohaterami. Doskonałym przykładem takiego filmu jest europejska produkcja "W lepszym świecie", duńskiej reżyserki i scenarzystki Susanne Bier. Film w 2010 roku otrzymał Złoty Glob, a w 2011 Oscara, obydwie nagrody za najlepszy film nieanglojęzyczny.

Umiejętnie budowane napięcie, znakomicie zagrane, złożone charaktery bohaterów oraz klimat, na który składa się nie tylko fabuła i gra aktorów, ale również sprawnie skomponowana muzyka i zdjęcia, to najlepsze cechy tego dramatu. Sami aktorzy zostali trafnie dobrani, co pozwoliło im wiarygodnie oddać cechy i uczucia swoich bohaterów. Trudno jest nawet wskazać kogoś lepiej lub gorzej grającego, gdyż każdy znakomicie wczuł się w swoją rolę i nawet jeśli miał niewiele do zagrania, zrobił to z prawdziwym profesjonalizmem. Niemniej jednak na największą uwagę zasługują trzy osoby - para zaprzyjaźniających się ze sobą chłopców - Christian i Elias oraz ojciec Eliasa - Anton, grany przez Mikaela Persbrandta.

Christian to chłopiec o kamiennej twarzy, który po śmierci matki wraca z ojcem do Danii. W nowej szkole staje w obronie wrażliwego Eliasa, z którym się zaprzyjaźnia. Ojciec Eliasa - Anton to lekarz, który często wyjeżdża do Afryki, by leczyć jej chorych mieszkańców. Żyje w separacji ze swoją żoną Marianne, ale to nie przeszkadza mu w kontaktach w Eliasem. Mimo bardzo dobrych relacji z synem i nauczania go zasad moralności i sposobów postępowania, Elias coraz bardziej ulega wpływowi zbuntowanego Christiana.


Film w zręczny sposób pokazuje i łączy ze sobą kilka wątków. Każdy z nich jest w mniejszym lub większym stopniu powiązany ze sobą i ma wpływ na kolejne wydarzenia. Poruszają one ważne kwestie naszych życiowych wyborów i problemów. Próba ratowania małżeństwa, umiejętność życia po stracie bliskiej osoby, przyjaźń i ludzka przemoc. To główne wątki, które przeplatając się ze sobą, dają nam coraz bardziej przejrzysty obraz tego, co widzimy na ekranie. Pani reżyser stopniowo przedstawia nam bohaterów, umiejętnie wciągając nasze umysły do analizowania ich zachowań. Powoli odkrywa ich prawdziwe wnętrze, często ukryte za grubym murem strachu, wstydu i rozterek sumienia.

Christian po śmierci matki wini ojca za to, że poddał się bez walki, że chciał śmierci mamy. Na początku widzimy tylko wiecznie poważnego i lubiącego samotność chłopca. Z biegiem filmu ujawnia się również w jego charakterze strach oraz smutek. Wrażliwość chłopca, która na początku nie daje o sobie znać, z czasem wychodzi na jaw, by na końcu wybuchnąć z całą siłą.

Elias to wrażliwy chłopiec, u którego tą cechę widzimy od samego początku. Podczas jego fascynacji imponującym mu Christianem, ujawniają się u niego jeszcze inne cechy, takie jak odwaga, lekkomyślność i nieposłuszeństwo. Chłopców mimo wydających się na początku zupełnie odmiennych charakterów, połączyła głęboka przyjaźń. Znajdują wspólny język, mimo tego, że Christian gardzi ludźmi tchórzliwymi i takimi, którzy nie walczą o swoje oraz wierzy w zemstę, której napiętnowany przez szkolnych kolegów Elias nie uznaje. Gdy ojciec Eliasa zostaje podczas spaceru spoliczkowany przez innego mężczyznę, Christian wymyśla odwet, a Elias namawia ojca by oddał mężczyźnie za zniewagę. Zagłębianie się chłopców w niebezpieczne igranie z losem doprowadza do tragedii.


Anton, ojciec Eliasa, jest człowiekiem inteligentnym i wykształconym. Żyje na granicy dwóch, jakże odmiennych światów, w których codzienne życie jest zupełnie inne. Jest on lekarzem, pomagającym mieszkańcom różnych wiosek w Afryce. Jednocześnie wracając do kraju, próbuje uratować swoje małżeństwo, które z jego winy jest w stanie separacji. Lekarz żyjąc w dwóch światach, cały czas spotyka się ze sprzecznościami własnego sumienia. Tłumi swoje emocje by postępować właściwie, a nie tak, jak podpowiada mu serce. W Danii kłopoty małżeńskie i wychowywanie syna, w Afryce codzienne obcowanie z chorymi, śmiercią i ofiarami Wielkoluda. Tak jak Anton, rozterki sumienia przeżywają również chłopcy. Elias nie jest pewny czy słusznie jest wykonywać zemstę i czy przemoc jest rozwiązaniem. Christian natomiast żyje we własnym, twardym świecie, ze swoimi przekonaniami, skrycie pragnąc pogodzić się ze śmiercią matki i ojcem.

Te trzy osoby to pierwszoplanowe postacie. Kolejni aktorzy - matka Eliasa, czy ojciec Christiana, to postacie drugoplanowe, ale mimo tego nie mniej istotne. Ojciec Christiana szuka sposobu, aby porozumieć się z synem, ale ciągłe wyjazdy i strach przed przyznaniem się do bezsilności i poddania w sprawie żony, oddalają pojednanie. Matka Eliasa kocha swojego męża, ale nie jest pewna czy chce i potrafi wybaczyć mu zdradę.

Film nie odpowiada na wszystkie pytania, które narzucają nam się podczas jego oglądania. Zostawia nam otwartą furtkę co do niektórych wątków. Anton mimo swojego idealnego postępowania, popełnił błąd, choć głęboko tego żałuje i pragnie naprawić małżeństwo. Jego wybuch emocji, gdy Wielkolud mimo uratowania mu życia, nadal pragnie zabijać i okaleczać ludzi, również jest zupełnie sprzeczny z jego ideologią i tym, co wpaja synowi. Anton ratując Wielkoluda, podarował mu drugą szansę, na trzecią nie miał już siły. Czy postąpił słusznie, czy nie, wybór pozostawiono dla nas.


Tragedia, która spotkała chłopców oraz incydent z Wielkoludem w Afryce, nie powinny się wydarzyć. Ale czyż nie jest tak w życiu, że dopiero jakaś tragedia otwiera ludziom oczy na ludzkie cierpienie i ukryte wołanie o pomoc? Czy nie tragedia sprawia, że zaczynamy inaczej myśleć i inaczej postępować? Idąc takim rozumowaniem, można wysnuć wnioski, że tragedia to coś dobrego. Oczywiście, że nie, ale jak powiedział bohater jednego z moich ulubionych filmów: "Wszystko musi się pogorszyć, żeby potem się polepszyło".

Ucieczka bohaterów do lepszego świata nie daje tak naprawdę jednoznacznej odpowiedzi, czy tam będzie lepiej, wszak "trawa jest zawsze zieleńsza tam, gdzie nas nie ma". Gdzie byśmy się nie udali, czy to fizycznie, czy we własnym umyśle, nasze wewnętrzne kłopoty dosięgną nas wszędzie. Nie pozwolą nam uciec i zapomnieć o sobie, aż ich do końca nie rozwiążemy, tak, jak muszą to zrobić bohaterowie filmu. Musimy uświadomić sobie, że nasze wybory nie zawsze będą idealnie dobre i takie jak chcieliśmy. Jeżeli tylko się z tym pogodzimy, lepszy świat będzie czekać na nas na wyciągnięcie ręki.

Film ogląda się bardzo przyjemnie, głównie dzięki ciągłemu i dobrze zbudowanemu poczuciu niepewności i obawy o dalsze wydarzenia. Napięcie, które twórca dawkuje nam stopniowo, dodaje "W lepszym świecie" smaku i wciąga coraz bardziej w opowieść. Bohaterowie przeżywają dylematy moralne, jakie podczas całego życia przeżywa wielu ludzi. Takich opowieści jest bez liku, ale nie każda jest pokazana w tak porządny sposób. Końcówka, tak samo zresztą jak cały film, to w tym wypadku przestroga dla nas. To, jaki świat wybierzemy, zależy tylko od nas, od naszego sumienia, wartości i od tego czym kierujemy się w życiu.


8/10




W LEPSZYM ŚWIECIE

kraj - Dania/Szwecja, 2010
reżyseria - Susanne Bier
scenariusz - Anders Thomas Jensen
produkcja - Sisse Graum Jorgensen
zdjęcia - Morten Soborg
muzyka - Johan Soderqvist
montaż - Pernille Bech Christensen, Morten Egholm
czas projekcji - 119 minut

wystąpili

Mikael Persbrandt
Trine Dyrholm
Ulrich Thomsen
William Johnk Nielsen
Markus Rygaard
Toke Lars Bjarke
Elsebeth Steentoft
Wil Johnson
Kim Bodnia
Simon Maagaard Holm

(Anton)
(Marianne)
(Claus)
(Christian)
(Elias)
(Morten)
(Signe)
(lekarz)
(Lars)
(Sofus)


Autor recenzji gościnnej: Paweł Łazarowicz - MITTRON
Klub Miłośników Filmu, 23 sierpnia 2011
Oprawa html: Adrian Szczypiński - ADI [e-mail]

RECENZJE | STRONA GŁÓWNA KMF


Podziel się