75 filmów, 49 autorów - tak wygląda najkrótsza z możliwych statystyk
dotyczących II Przeglądu Filmów Amatorskich w Warszawie. Trzy dni w klubie
studenckim "Karuzela" na warszawskim Bemowie dowiodły w sposób wyraźny, że
dobry film nie musi być poważny, nie musi poruszać tego, co w życiu
najgorsze. Zadziwia szeroki wachlarz prezentowanych tematów oraz niezwykle
oryginalny i świeży sposób ich przedstawiania.
Z Trójmiasta został nadesłano tylko jeden film pt. "Barany" autorstwa
Dominika Kosickiego. Niestety nie dostał się on do finału, a do tego, co
należy dodać, dostało się 15 prac zakwalifikowanych przez 7-osobową komisję.
Warto jednak wspomnieć o kilku obrazach, które wyróżniały się spośród innych
nadesłanych prac. Trwający 15 minut "Ostatni wielki humanista" Grzegorza
Banasiaka zadziwiał sposobem, w jaki młody człowiek mówi o tym, co go otacza.
Nie owijał on w bawełnę nawet uznanych świadomie czy też nie przez
społeczeństwo tematów tabu. Dla wielu wypowiedzi te mogły być
kontrowersyjne, innych mogły urazić lecz w końcu to wypowiedź konkretnej
osoby, a ta ma prawo do swoich opinii. Kontrowersja jest w końcu sprawą
względną i gdyby się głębiej nad nią zastanowić - dość kontrowersyjną. W
zupełnie innym nastroju utrzymany był prawie półgodzinny film Kobasa Laksa
pt. "Pojechałem z mamą na pielgrzymkę". Ta ciepła opowieść została przez
publiczność przyjęta w sposób nad wyraz entuzjastyczny. Niektórym w oku
zakręciła się łza wywołana nie czym innym jak zdrowym śmiechem. Owy obraz
uświadomił chyba znacznej części publiczności, że takich pogodnych historii
brakuje w kinematografii zarówno amatorskiej, niezależnej jak i komercyjnej.
Należy dodać kilka filmów pogodnych, lecz nie głupich, nie mających rozśmieszać za
wszelka cenę. Z kolei film Macieja Sznabela "Zero" zaskakiwał rewelacyjnymi,
niezwykle klimatycznymi zdjęciami. 10 minut wystarczyło by widzowie wpadli w
swoistego rodzaju trans, by ich wzrok nie mógł i nie chciał uciec od
prezentowanych obrazów. Usatysfakcjonowani mogli być również fani grupy
"Negatyw". Mogli bowiem zobaczyć wykonany właśnie amatorsko klip do
piosenki "Dziewczyny nie palcie marihuany". Wykonany nie idealnie pod
względem technicznym, lecz co najważniejsze - z pomysłem, i to dobrym. Wykonała
go Grupa Filmowa "Herbata" z Wrocławia. Na uwagę zasługuje przynajmniej
jeszcze jedna produkcja wspomnianej grupy. Mowa tu o filmie "Gruby w
Londynie". Dokument, choć lepiej chyba pasuje określenie coś na wzór
dokumentu. Nakręcony z dystansem, który z kolei pozwala na widok oglądanych
sytuacji szczerze się uśmiechnąć i pomyśleć: "czy ja też zachowuje się w tak
komiczny sposób?". Najkrótszy film trwał 15 sekund. Był on produktem
twórczych wizji Przemysława Obarskiego. Ze względu na swą imponującą długość
doczekał się bisu, widzowie bowiem byli przekonani że to wprowadzenie,
tymczasem był to początek rozwiniecie i koniec.
15 zakwalifikowanych do finału filmów rzeczywiście wyróżniało się realizacją
i tematyką. Co ciekawe, wśród tych prac znalazły się trzy naprawdę dobre
dokumenty. A te jak wiadomo należą do nie lada wyzwań. Zanim napiszę o
filmach wyróżnionych i nagrodzonych pozwolę sobie na kilka słów o obrazie 2-minutowym autorstwa Jana Młynarskiego pt. "Owocowe harce w brokułowym
lesie". Ten krótki obraz miał w sobie tak dużą dawkę dobrego humoru, że
przewyższał nią niejedna 2-godziną komedię. Tak więc apeluję - jeśli
będziecie mieć możliwość - zobaczcie owe harce, naprawdę warto. Nagrodę
publiczności otrzymał film Pauliny Pisarek pt. "Radość życia". Kilka minut
spędzonych w towarzystwie głównej i jedynej bohaterki - 86-leniej (jak podają
napisy końcowe) ciotuni napawają pozytywna energią. Kobieta ćwicząc opowiada
o swojej filozofii życia, robi to w sposób niespotykanie wręcz prawdziwy, a
tym samym piękny. Film ten otrzymał, co nie jest wielkim zaskoczeniem, od
wszystkich którzy go widzieli I nagrodę tegorocznego przeglądu. "Ten obraz
urzekł nas swoim radosnym tonem i udowodnił, jak blisko obok nas są świetne
tematy" - powiedział Krauze wręczając nagrodę. II miejsce otrzymał film
pt. "List" autorstwa Jakuba Czekaja. Również on miał jedną, tym jednak razem
kilkunastoletnią bohaterkę. Przyznanie nagrody temu obrazowi zostało
umotywowane przez Krzysztofa Krauze: "Czysta, prosta forma dała tutaj rzadki
i bardzo szczery portret pokolenia, które ogólnie nie ma jeszcze własnego
głosu". Z opinią czy tak rzeczywiście jest można się nie zgadzać, lecz film
rzeczywiście był bardzo ciekawy. III nagrodę otrzymał film "Co dalej"
wyreżyserowany przez Tomasz Malara. Najpełniej wypowiedział się o nim inny
członek jury, znany większości Artur Barciś: "To był jedyny film, który starał
się faktycznie opowiedzieć jakąś historię. Autor swoim sposobem obrazowania
niezmiernie dużo przekazał nam o samym sobie i o miejscu, w którym żyje".
Specjalne wyróżnienie otrzymał film "Ławka". Pokazywał on ludzi siedzących
na zwykłej ławce przed równie zwykłym blokiem. Narrator czytał beznamiętnie
dialogi dokładnie o niczym. Choć obraz ten był niezwykle komiczny to dawał
sporo do myślenia. Może także nasze rozmowy nie są nic warte i nie prowadzą
nas do przodu. Nie mielibyśmy okazji zobaczyć tych wszystkich nisko budżetowych lub
prawie produkcji bez żadnego budżetu, gdyby nie ludzie, którzy swoją pasją
zarażają innych. Nie sposób nie wymienić tu na pierwszym miejscu Marcina
Jansa, który porządkował chaos mający miejsce w kulisach festiwalu i
był jego - i zapewne będzie w przyszłych latach - napędem. Wielkie podziękowania
należą się także pani Liliannie Młynarskiej, która dała festiwalowi dach nad
głową, Przemkowi Chudkiewiczowi za wsparcie medialne i Michałowi Kuśmierek
za pomoc techniczną. Nie sposób nie wspomnieć o profesjonalnej, rzetelnie
przygotowanej i ciekawej konferansjerce. Imprezę poprowadzili Aneta
Łuczkowska i Maciej Wróbel. Również w ich stronę kieruję ukłon. Warto
wspomnieć, że w skład jury weszły prawdziwe autorytety i tak skład
sędziowski wyglądał następująco: Krzysztof Krauze, Artur Barciś, Maciej
Górski, Leszek Molski, Jacek Taszakowski, Włodzimierz Całka, Janusz
Łagowski, ks. Jan Popiel, Artur Waczko, Damian Ciarciński, Marek
Ciechanowski.
Więcej szczegółów i zdjęć na stronie:
www.wiosnafilmu.org