Strona główna KMF
        

II PRZEGLĄD FILMÓW AMATORSKICH w WARSZAWIE - 21-23 MARCA 2003

75 filmów, 49 autorów - tak wygląda najkrótsza z możliwych statystyk dotyczących II Przeglądu Filmów Amatorskich w Warszawie. Trzy dni w klubie studenckim "Karuzela" na warszawskim Bemowie dowiodły w sposób wyraźny, że dobry film nie musi być poważny, nie musi poruszać tego, co w życiu najgorsze. Zadziwia szeroki wachlarz prezentowanych tematów oraz niezwykle oryginalny i świeży sposób ich przedstawiania. Z Trójmiasta został nadesłano tylko jeden film pt. "Barany" autorstwa Dominika Kosickiego. Niestety nie dostał się on do finału, a do tego, co należy dodać, dostało się 15 prac zakwalifikowanych przez 7-osobową komisję. Warto jednak wspomnieć o kilku obrazach, które wyróżniały się spośród innych nadesłanych prac. Trwający 15 minut "Ostatni wielki humanista" Grzegorza Banasiaka zadziwiał sposobem, w jaki młody człowiek mówi o tym, co go otacza. Nie owijał on w bawełnę nawet uznanych świadomie czy też nie przez społeczeństwo tematów tabu. Dla wielu wypowiedzi te mogły być kontrowersyjne, innych mogły urazić lecz w końcu to wypowiedź konkretnej osoby, a ta ma prawo do swoich opinii. Kontrowersja jest w końcu sprawą względną i gdyby się głębiej nad nią zastanowić - dość kontrowersyjną. W zupełnie innym nastroju utrzymany był prawie półgodzinny film Kobasa Laksa pt. "Pojechałem z mamą na pielgrzymkę". Ta ciepła opowieść została przez publiczność przyjęta w sposób nad wyraz entuzjastyczny. Niektórym w oku zakręciła się łza wywołana nie czym innym jak zdrowym śmiechem. Owy obraz uświadomił chyba znacznej części publiczności, że takich pogodnych historii brakuje w kinematografii zarówno amatorskiej, niezależnej jak i komercyjnej. Należy dodać kilka filmów pogodnych, lecz nie głupich, nie mających rozśmieszać za wszelka cenę. Z kolei film Macieja Sznabela "Zero" zaskakiwał rewelacyjnymi, niezwykle klimatycznymi zdjęciami. 10 minut wystarczyło by widzowie wpadli w swoistego rodzaju trans, by ich wzrok nie mógł i nie chciał uciec od prezentowanych obrazów. Usatysfakcjonowani mogli być również fani grupy "Negatyw". Mogli bowiem zobaczyć wykonany właśnie amatorsko klip do piosenki "Dziewczyny nie palcie marihuany". Wykonany nie idealnie pod względem technicznym, lecz co najważniejsze - z pomysłem, i to dobrym. Wykonała go Grupa Filmowa "Herbata" z Wrocławia. Na uwagę zasługuje przynajmniej jeszcze jedna produkcja wspomnianej grupy. Mowa tu o filmie "Gruby w Londynie". Dokument, choć lepiej chyba pasuje określenie coś na wzór dokumentu. Nakręcony z dystansem, który z kolei pozwala na widok oglądanych sytuacji szczerze się uśmiechnąć i pomyśleć: "czy ja też zachowuje się w tak komiczny sposób?". Najkrótszy film trwał 15 sekund. Był on produktem twórczych wizji Przemysława Obarskiego. Ze względu na swą imponującą długość doczekał się bisu, widzowie bowiem byli przekonani że to wprowadzenie, tymczasem był to początek rozwiniecie i koniec. 15 zakwalifikowanych do finału filmów rzeczywiście wyróżniało się realizacją i tematyką. Co ciekawe, wśród tych prac znalazły się trzy naprawdę dobre dokumenty. A te jak wiadomo należą do nie lada wyzwań. Zanim napiszę o filmach wyróżnionych i nagrodzonych pozwolę sobie na kilka słów o obrazie 2-minutowym autorstwa Jana Młynarskiego pt. "Owocowe harce w brokułowym lesie". Ten krótki obraz miał w sobie tak dużą dawkę dobrego humoru, że przewyższał nią niejedna 2-godziną komedię. Tak więc apeluję - jeśli będziecie mieć możliwość - zobaczcie owe harce, naprawdę warto. Nagrodę publiczności otrzymał film Pauliny Pisarek pt. "Radość życia". Kilka minut spędzonych w towarzystwie głównej i jedynej bohaterki - 86-leniej (jak podają napisy końcowe) ciotuni napawają pozytywna energią. Kobieta ćwicząc opowiada o swojej filozofii życia, robi to w sposób niespotykanie wręcz prawdziwy, a tym samym piękny. Film ten otrzymał, co nie jest wielkim zaskoczeniem, od wszystkich którzy go widzieli I nagrodę tegorocznego przeglądu. "Ten obraz urzekł nas swoim radosnym tonem i udowodnił, jak blisko obok nas są świetne tematy" - powiedział Krauze wręczając nagrodę. II miejsce otrzymał film pt. "List" autorstwa Jakuba Czekaja. Również on miał jedną, tym jednak razem kilkunastoletnią bohaterkę. Przyznanie nagrody temu obrazowi zostało umotywowane przez Krzysztofa Krauze: "Czysta, prosta forma dała tutaj rzadki i bardzo szczery portret pokolenia, które ogólnie nie ma jeszcze własnego głosu". Z opinią czy tak rzeczywiście jest można się nie zgadzać, lecz film rzeczywiście był bardzo ciekawy. III nagrodę otrzymał film "Co dalej" wyreżyserowany przez Tomasz Malara. Najpełniej wypowiedział się o nim inny członek jury, znany większości Artur Barciś: "To był jedyny film, który starał się faktycznie opowiedzieć jakąś historię. Autor swoim sposobem obrazowania niezmiernie dużo przekazał nam o samym sobie i o miejscu, w którym żyje". Specjalne wyróżnienie otrzymał film "Ławka". Pokazywał on ludzi siedzących na zwykłej ławce przed równie zwykłym blokiem. Narrator czytał beznamiętnie dialogi dokładnie o niczym. Choć obraz ten był niezwykle komiczny to dawał sporo do myślenia. Może także nasze rozmowy nie są nic warte i nie prowadzą nas do przodu. Nie mielibyśmy okazji zobaczyć tych wszystkich nisko budżetowych lub prawie produkcji bez żadnego budżetu, gdyby nie ludzie, którzy swoją pasją zarażają innych. Nie sposób nie wymienić tu na pierwszym miejscu Marcina Jansa, który porządkował chaos mający miejsce w kulisach festiwalu i był jego - i zapewne będzie w przyszłych latach - napędem. Wielkie podziękowania należą się także pani Liliannie Młynarskiej, która dała festiwalowi dach nad głową, Przemkowi Chudkiewiczowi za wsparcie medialne i Michałowi Kuśmierek za pomoc techniczną. Nie sposób nie wspomnieć o profesjonalnej, rzetelnie przygotowanej i ciekawej konferansjerce. Imprezę poprowadzili Aneta Łuczkowska i Maciej Wróbel. Również w ich stronę kieruję ukłon. Warto wspomnieć, że w skład jury weszły prawdziwe autorytety i tak skład sędziowski wyglądał następująco: Krzysztof Krauze, Artur Barciś, Maciej Górski, Leszek Molski, Jacek Taszakowski, Włodzimierz Całka, Janusz Łagowski, ks. Jan Popiel, Artur Waczko, Damian Ciarciński, Marek Ciechanowski.

Więcej szczegółów i zdjęć na stronie:
www.wiosnafilmu.org


 


e-mail
 Autor relacji: Agnieszka Mróz - AMRITA