WRATH OF THE NINJA: THE YOTODEN MOVIE



"Niechaj trzy legendarne ostrza połączą się w jedno i na zawsze pokonają zło!"


Ayame
Sakon Ryoma Ranmaru Jeden z siedmiu demonów ninja
Bardzo lubię anime, które rozgrywają się w czasach ninja i samurajów. Posiadają one zawsze dobrą i wciągającą fabułę, ciekawych bohaterów, wartką akcję i mają to coś, co przykuwa naszą uwagę do ekranu - to klimat. Nie inaczej jest z "Wrath Of The Ninja: The Yotoden Movie". Film ten bardzo przypomniał mi inne, rewelacyjne anime - "Ninja Scroll" , dlatego w poniższym tekście porównanie obydwu produkcji będzie nader częste.

"Tego roku kometa pędzi przez niebo rozdzierając je,
a z głębin Ziemi Bóg Ciemności powstanie ponownie.
Wtedy, Mroczne Zło czające się w cieniu
powstanie z głębin piekieł
i pokaże swoje oblicze w teraźniejszym świecie.
Trzy ostrza powinny się spotkać
w źródle niebieskiego światła
i te trzy ostrza powinny stać się jednym,
likwidując potężne zło..."


Jest rok 1580, nieumarłe wojska lorda Nobunaga Oda wciąż przemierzają całą Japonię. Główna bohaterka filmu - Ayame - jest ostatnią z klanu ninja Kasumi. W jej posiadaniu znajduje się jedno z legendarnych ostrzy - krótki miecz - które w połączeniu z pozostałymi dwoma odeśle Mroczne Zło z powrotem w czeluście piekieł. Na swojej drodze spotyka mistrza Sakon, który także jest w posiadaniu jednego z ostrzy i także jest ostatnim ze swego klanu - a jego rodzinna wioska - podobnie jak wioska Ayame - została doszczętnie zniszczona przez demony. Ayame i Sakon podróżują razem i w końcu docierają do trzeciego klanu, do którego należy trzeci z głównych bohaterów - Ryoma - który jest w posiadaniu trzeciego legendarnego ostrza - halabardy. Wspólnie muszą pokonać zło, a konkretnie lorda Nobunaga Odę i jego potężną armię. Lord Nobunaga Oda wkrótce sam zamieni się w demona, a jego głównym celem stanie się całkowite zniszczenie wszystkich klanów Shadow Ninja. Jednak końcówka jest o wiele bardziej zaskakująca, niż by się nam wydawało...

Jak już wspomniałem, film bardzo przypominał mi późniejsze, wielkie dzieło pana Yoshiaki Kawajiri - "Ninja Scroll". I tam mamy podobnych bohaterów - nie tylko jeśli chodzi o wygląd, ale także o zachowanie i styl walki. Co do walk - w filmie jest ich sporo, akcja wciąż się rozwija, a rozwiązania animacyjne i cały styl powtórzyły się w filmie pana Kawajiri. Może dlatego "Yotoden" tak bardzo mi się spodobał. Podobna jest kreska, podobne sceny gore, w filmie jest nawet klan, który nazywa się Koga Ninja - jak wiadomo z tego klanu pochodziła Kagero - druga główna bohaterka "Ninja Scroll". No i nie zapomnijmy o fabule - obydwa filmy rozgrywają się mniej więcej w tych samych czasach i tych samych realiach - wszechobecne zło, demony, potwory itp. itd. Jeśli chodzi o przeciwników - mamy tutaj do czynienia z małą armią lorda Nobunaga, w skład której wchodzi siedem demonów - najlepszych poddanych swego pana - czyż nie przypomina ich ośmiu demonów Kimonu? Szkoda tylko, że nie są tak wyraziste jak te z filmu pana Kawajiri i że figurują na ekranie zdecydowanie za krótko. Więc jak widać - podobieństw jest tu bardzo dużo, ale nie uznaję tego bynajmniej za wadę "Ninja Scroll" - podoba mi się takie jakby powiązanie i użycie dobrych i sprawdzonych schematów. Ładna jest animacja, ładne są rysunki, a wszystko to dopełnia dobra muzyka - gdzie mamy do czynienia z przemieszaniem tradycyjnych kompozycji filmowych z tradycyjną japońską muzyką, która nieodłącznie kojarzy się z klimatami dawnej Japonii i z czasami Samurajów. Ścieżka dźwiękowa szczególnie dobra jest w końcowej części filmu, gdzie w tle pojawiają się piękne chórki - brzmi to naprawdę doskonale.

Nie zapominajmy o bardzo dobrej fabule i scenariuszu - wszystko jest zgrabnie opowiedziane, brak jakichkolwiek dłużyzn czy nudnych momentów - oglądając film nie nudziłem się ani przez chwilę - od samego początku do samego końca. Ostatecznie stawiam bardzo mocną ósemkę - film jest po prostu świetny, a przez niektórych fanów uważany nawet za lepszy niż "Ninja Scroll". Ja jednak zostanę przy swoim faworycie, wielkim dziele Yoshiaki Kawajiri. Lecz "Wrath Of The Ninja" podoba mi się tylko ciut mniej. Szkoda, że jest tak mało popularny i tak mało się o nim słyszy - w końcu to film anime klasy A i każdy fan japońskich produkcji powinien rzucić na niego okiem.


Ayame i Sakon w akcji Ayame używa mocy miecza Ayame vs. zmieniony w demona Nobunara

Ayame Sakon i Ayame Ayame




WRATH OF THE NINJA: THE YOTODEN MOVIE

Rok produkcji: 1987, Japonia
Czas trwania: 97 min.
Reżyseria: Osamu Yamazaki
Scenariusz: Sho Aikawa
Produkcja: Makoto Hasegawa
Muzyka: Seiji Hano
Rysunki: Geki Katsumata

Głosy podkładali:

Rose Markisello (Ayame), Hideo Seaver
(Sakon), Peter Patrikios (Ryoma), Vinnie
Penna (Ranmaru), Flavio Romeo (Nobunaga),
Jack Taylor (Ryoan), Sharon Becker (Kikyo),
Shannon Conley (Kayo)
e-mail Autor recenzji i zdjęć: Adam Łudzeń - ALIEEN

Moja ocena: 8/10 

STRONA GŁÓWNA KMF | WIĘCEJ RECENZJI ANIME