Strona główna KMF
        
Dźwigając wspólny krzyż...

Naszego bohatera poznajemy w roku 1984 w "Domu wariatów". Gra go 34-letni wówczas Marek Kondrat. Następnie w roku 1987 Koterski realizuje "Życie wewnętrzne"... Tym razem Michał (*) Miauczyński, grany przez Wojciecha Wysockiego, pojawia się w epizodzie. Z kolei w "Porno" (1990) pojawia się również postać Michała (już nie Miauczyńskiego), ale wiadomo o jakiego Michała chodzi. W ulubionego bohatera Marka Koterskiego wciela się Zbigniew Rola. Po pięciu latach, na ekrany kin, filmem "Nic śmiesznego" (**) powraca Adaś Miauczyński. Tym razem w wykonaniu Cezarego Pazury. "Nic śmiesznego" staje się komediowym strzałem w dziesiątkę. Film aż tętni od zwariowanego humoru, a teksty w stylu "las krzyży" czy "ja tu na deszczu... wilki jakieś!!!", weszły niebawem do języka potocznego. Kolejny film z Adamosem to - niestety średnio udany - "Ajlawju" (1999), ponownie z Cezarym Pazurą w roli głównej. Aż wreszcie nadchodzi "Dzień świra", który w 2002 roku zostaje okrzyknięty najlepszym polskim filmem. Do roli Adasia M. powraca Marek Kondrat udowadniając, że to właśnie on, a nie Cezary Pazura, jest do niej stworzony. Film tryska humorem... Gorzkim humorem... albowiem "Dzień świra" to traktat o Polakach, ich fobiach, maniach, przyzwyczajeniach, nerwicach... "Dzień świra" to film świetnie zrealizowany, z mnóstwem scen-perełek, które w ostry i absurdalnie humorystyczny sposób opisują 'jeden dzień z życia Adama Miauczyńskiego', wraz z jego '7x7', 'stawianiem czubka tak, że "nie ma bata"', 'przypieprzaniem w skrzynkę' i 'całowaniem stópek Jezusa'. W międzyczasie Koterski zaserwował nam wiele pamiętnych dialogów na różne tematy między ojcem i synem (w tej epizodycznej roli znakomity Michał Koterski, syn reżysera). Po prześmiesznym i do bólu drwiącym z naszych narodowych wad "Dniu świra", zdawało się, że Koterski powiedział już wszystko, co w temacie Adama Miauczyńskiego powiedzieć było można...
Minęły 4 długie lata a... Adam Miauczyński powrócił. Ponownie w tę niezapomnianą postać wcielił się Marek Kondrat. Nie tylko jednak on, albowiem "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" przepełniony jest retrospekcjami, z których najważniejszy jest okres w którym urodził się i dojrzewał syn Adama, Sylwester. Trzydziestokilkuletniego Adasia gra Andrzej Chyra, który ze starcia z kultową dla Polaków postacią wychodzi obronną ręką. Marek Kondrat zaś, zdaje się grać we "Wszyscy..." nawet nie drugie, a trzecie skrzypce (choć ostatnia część filmu należy już zdecydowanie do niego), gdyż tym razem to Sylwester w rewelacyjnym wykonaniu Michała Koterskiego, wydaje się być postacią centralną, wokół której toczy się fabuła. Jest kimś w rodzaju oskarżyciela, spowiednika i rozgrzeszyciela w jednym. I choć pierwsza godzina filmu należy bezsprzecznie do Andrzeja Chyry, druga to już aktorski popis syna reżysera, który w każdym dialogu z Markiem Kondratem jest po prostu bezbłędny, a "kurwy" które słyszymy z jego ust raz z za razem, brzmią jak fragmenty poematu. Nie nosząc w sobie znamion bluźnierstwa, stanowią raczej idealne dopełnienie, wzmocnienie sensu wypowiadanych kwestii... Monologi Michała Koterskiego to niemal metafizyczne doświadczenie, choć - co dziwne - Sylwester mówi o prostych ludzkich uczuciach: strachu przed pijanym ojcem, bezradności w walce z jego i swoim nałogiem oraz zagubieniu we własnym życiu. Sylwester oskarża ojca, wie, że staje się taki jak on i że on stał się taki przez swojego ojca... Bo "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" to film o alkoholizmie, piciu bez umiaru, sensu i celu. O kolejnej polskiej, niechlubnej tradycji, przekazywanej z ojca na syna w ponurej sztafecie pokoleń. Sylwestra przez większość filmu (poza retrospekcjami) widzimy w koronie cierniowej na głowie. Wszyscy jesteśmy Chrystusami - głosi tytuł filmu; Sylwester jest Chrystusem, Adam Miauczyński również... każdy dźwiga przez życie własny krzyż, każdy upada aby się podnieść, poświęca coś dla szczęścia innych. Tytuł filmu, oraz wiele scen, jak ta w której pijany Adaś (Chyra) bełkocząc, rzuca na lewo i prawo słowami Jana Pawła II: "niech zstąpi duch Twój i odmieni oblicze ziemi..." - wywołały standardową dyskusję o wolności słowa, swobodzie twórczej i granicach naigrywania się z wiary. Koterski ociera się o tę granicę, ale jej nie przekracza. Korona cierniowa na głowie Sylwestra, sceny z Jezusem dźwigającym krzyż, ujęcia powstawania stygmatów na dłoniach bohaterów itp. itd. tu wszystko służy do opisania kondycji współczesnego Polaka, jego stosunku do siebie, do bliskich i do wiary, w której tak naprawdę bohaterowie ani nie znajdują, ani nawet nie próbują szukać wsparcia. Tu cała walka odbywa się w umysłach i ciałach bohaterów, a sceny męki pańskiej tylko wizualizują ich tytaniczną walkę z własnymi słabościami, demonami przeszłości, czy wreszcie z przeznaczeniem.
"Wszyscy jesteśmy Chrystusami" jest kolejną po "Dniu świra" opowieścią o Adamie Miauczyńskim, zatem widzowie spodziewali się beczki śmiechu, zwariowanych sytuacji i odjechanych tekstów. Jednak każdego, kto wybiera się do kina na "Wszyscy..." licząc na niewyszukaną rozrywkę z prostym humorem, spotka zawód. Jeśli ktoś liczy na "Drugą część Dnia świra", niech przygotuje się na to, że dostanie coś zupełnie innego... na swój sposób znacznie lepszego. Film Marka Koterskiego nie jest śmieszny, nie jest nawet zabawny. Z powodzeniem można powiedzieć że jest to wręcz opowieść gorzka i ponura, ale jakże bliska prawdy. Jest oczywiście kilka tekstów i scen humorystycznych, ale to humor stonowany, wyciszony. "Wszyscy..." nie jest filmem łatwym. To kino wymagające, poważne, egzystencjalno-psychologiczne, ocierające się o metafizykę, naładowane emocjami. I choć postaci wciąż rozmawiają specyficznym językiem Marka Koterskiego, to bliżej "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" do kina moralnego niepokoju podanego w przystępny sposób, niż do "Nic śmiesznego"...


(*) - Michał to imię syna reżysera, stąd zapewne pomysł, na chwilowe przechrzczenie Adama na Michała właśnie.

(**) - Swoistym łącznikiem Adasia z Michałem Miauczyńskim jest scena chrztu Adasia, w której rodzice kłócą się
           o imię dla dziecka, sprzeczając się o imię Michał i Adam.

(***) - Aktorzy, wątki i postaci z wcześniejszych filmów Koterskiego, często przewijają się przez kolejne
            "części" opowieści o Adamie Miauczyńskim.



Wszyscy jesteśmy Chrystusami

Gatunek: Dramat
Rok prod: 2006 Polska
Czas trwania: 107 min
Reżyseria: Marek Koterski
Scenariusz: Marek Koterski
Muzyka: Jerzy Satanowski
Obsada:
Marek Kondrat,
Andrzej Chyra,
Michał Koterski

Ocena: 4/5

e-mail
Autor recenzji:
Rafał Donica - DUX

Klub Miłośników Filmu, 25.04.2006