
(Wszystkie zdjęcia w niniejszym tekście pochodzą z filmów)
PROLOG

Gdy tylko pomyślałem o napisaniu tego artykułu, dopadły mnie
moralne rozterki; czy należy wykorzystywać tragiczną sławę słynnych
nowojorskich wieżowców, zwanych "Wieżami World Trade Center", do pisania
artykułu związanego ze zjawiskiem filmu? Artykuł niniejszy miał powstać
już jakieś jedenaście miesięcy temu, gdy temat "WTC" nie schodził wciąż
z pierwszych stron gazet i z ust dziennikarzy w wiadomościach na wszystkich
kanałach. Wówczas powiedziałem "nie"; najzwyczajniej w świecie nie potrafiłem
wtedy czerpać tematu z tragedii "World Trade Center". Jednak już wtedy,
moją głowę zaczęły zaprzątać myśli związane z występami słynnych wież
w filmach. Od momentu straszliwej tragedii jaka dotknęła USA, zupełnie
inaczej zacząłem odbierać sceny z udziałem zniszczonych wieżowców i
zapamiętywać tytuły filmów oraz momenty, w których "World Trade Center"
było widać - dziwne doznanie, muszę przyznać, lecz fascynujące zarazem.
Wrócę jeszcze na chwilę do moich etyczno/moralnych rozterek dotyczących
sensu pisania tego tekstu; doszedłem otóż do wniosku, że gdy
z naszego świata odchodzi słynny aktor, to zamiast unikać tematu filmów
w jakich zagrał, robi się wręcz przeciwnie; wspomina się go z nostalgią,
z ciekawością wraca do jego filmów - które ogląda się już przez
zupełnie inny pryzmat, ocenia się filmy, sceny i role zupełnie innymi
kategoriami; wszak wszystko związane z kimś kto odszedł, nabiera innego znaczenia.
Nie inaczej jest również z wieżami "World Trade Center", które pomimo
nieodwracalnego zniszczenia, istnieją wciąż na filmowych taśmach i tego
istnienia nie można im odmawiać, czy też nie mówić o nim. Powinniśmy pamiętać
te wspaniałe budynki, bo stanowiły tło w niezliczonej ilości filmów
dziejących się w Nowym Jorku, a w niektórych przypadkach zagrały
dość znaczące role. Nie mam zamiaru robić tu wyliczanki tytułów,
bo prawdopodobnie jest to awykonalne, zajęłoby dużo czasu na zebranie
tytułów i nie powiedziało niczego ciekawego na temat tych symbolicznych
już dzisiaj, dwóch stalowo betonowych istnień, które zeszły z tego świata
11 września 2001 roku.
NAJSŁYNNIEJSZY WYSTĘP i EPIZODY

"World Trade Center" to już niestety były symbol miasta Nowy Jork. Poza
Statuą Wolności, Empire State Building i Chrysler Building to budynki - ikony, rozpoznawane
przez każdego. Zarówno "Empire State Building", jak i "Statua Wolności"
upomniały się o swoje miejsce w kinie. To właśnie na "Empire State
Building" wspinał się po raz pierwszy "King Kong". "Statua Wolności"
dumnie kroczyła ulicami Nowego Jorku w "Ghostbusters", była miejscem
finału w "Judge Dredd" i została zniszczona w "Batman Forever".
Jednak filmową pałeczkę "World Trade Center" przejęło właśnie od
"Empire State Building" - odgrywając jedną z najważniejszych ról
w swojej historii, w filmie Johna Guillermina z 1976 "King Kong".
To właśnie na słynne wieże wdrapywała się wielka małpa w niezbyt
udanym remaku filmu z 1933 roku i to właśnie z wieży "World Trade
Center" King Kong upadł na ziemię. Do dzisiaj istnieje plakat, na
którym wielka małpa stoi jedną stopą na jednej, drugą na drugiej
wieży "World Trade Center". Dwie wieże zostały też w interesujący sposób wykorzystane
w "Czarnoksiężniku z OZ" (oryg. "The Wiz" Sidneya Lumeta (z roku 1978); stanowiąc kwaterę
główną tytułowego Czarnoksiężnika.

To też jedyny przykład na WTC w 'chrakteryzacji', bowiem
owa kwatera Czarnoksiężnika mieściła się... między wieżami, w specjalnej dobudówce łączącej
obydwa budynki. W tym samym filmie jest scena, w której na horyzoncie widać... 5 (słownie 5) budynków Chrysler Building stojących obok siebie ;). Jak już wspomniałem powyżej, wieże "WTC"
(jak je będę w skrócie nazywał) bardzo często po prostu w filmie
"były", nie odgrywając żadnej roli poza tłem. Zdarzało się jednak, że
służyły nie tylko jako część krajobrazu, ale i za... lądowisko dla
szybowca Snake'a Plisskena w "Ucieczce z Nowego Jorku" Carpentera.
Częściej jednak na pierwszym planie widzieliśmy bohaterów,
a dopiero gdzieś daleko, daleko w tle - potężne
wieże "WTC", znacznie wznoszące się nad poziom innych budynków.
Polecam samodzielne wyszukiwanie "WTC" w postaci krajobrazu; zdziwicie
się, w jak wielu filmach można je dostrzec. Rzucę tylko dwa tytuły;
"Trzy dni Kondora" i "Nieoczekiwana zmiana miejsc" (końcówka filmu).
ZNISZCZENIA FIKCYJNE

Nowy Jork i "WTC" były atakowane lub niszczone przez asterodiy, fale powodziowe,
wielkie małpy i chyba tylko Godzilla Emmericha nie była zainteresowana kasacją
dwóch wież (zadowalając się rozwałką... "Chrysler building";), choć te, kilkukrotnie widoczne były w samym filmie. Natomiast jako najlepsze przykłady dewastacji miasta i dwóch
jego najwspanialszych budynków, należy podać tytuły przede wszystkim dwóch filmów, powstałych w roku 1998 z "okazji"
mającego nadejść pojawienia się "dwójki" i trzech zer w dacie, a co
za tym idzie, mające grać na ludzkich obawach przed skasowaniem ziemi
przez wielką skałę z kosmosu. W "Armageddonie" Michaela Baya, deszcz
asteroidów spadł na Nowy Jork niszcząc co popadnie - przede wszystkim
"Chrysler Building", którego szczyt spadł na ulicę niezwykle efektownie,
choć patrząc przez pryzmat wydarzeń z "11 września" - rzeczywistość
przerosła wyobraźnię i komputerowe efekty z "Armageddonu". Wróćmy jednak
do udziału w "Armageddonie" wież "WTC". Mamy tu do czynienia z praktycznie
jednym ujęciem, na którym widać wieże nie zniszczone, a jedynie uszkodzone. Widać wyraźnie ślad po uderzeniu asteroidy, płomienie
i dym unoszący się z miejsca trafienia; świadkami niezwykle podobnych
zdjęć mieliśmy zostać "11 września" - na żywo w TV. Można zaryzykować
stwierdzenie, że Michael Bay niezamierzenie, lecz bardzo trafnie
zapowiedział przyszłość.
Za to, "nieco" rozminęła się z rzeczywistością
Mimi Leder w swoim "Dniu zagłady". Tu zamiast uderzenia, Nowy
Jork zostaje zalany miliardami ton wody z Oceanu. Wieże "WTC" jako jedyne
budowle w Nowym Jorku stawiają opór fali i samotnie wystają ponad poziom
wody. Jedna z wież, uszkodzona stoi oparta o drugą - wspierając się nawzajem
pozostają wciąż w miejscu. "WTC" wygrały także (na przekór wszystkiemu)
atak kosmitów w "Dniu niepodległości" Rolanda Emmericha. Gdy całe miasto
legło w gruzach, Statua Wolności została rozbita i zatopiona, wieże "WTC"
jako jedyne budynki w Nowym Jorku wciąż stały, jakby były wizualizacją
hasła:
"Nikt nie złamie ducha NY". Dzisiaj panorama miasta New York jest
odwrócona jak w negatywie - wszystkie budynki stoją, "WTC" niestety "leży".
WPŁYW 11 WRZEŚNIA NA ŚWIAT FILMU
Najgłośniej zrobiło się przede wszystkim o "Collateral Damage" z
Arnoldem Schwarzeneggerem w roli strażaka, którego żona i synek giną
przypadkiem w zamachu terrorystycznym. Premiera filmu została przesunięta
na rok 2002, choć sam film okazał się na tyle kiepski, że powinien

na ekrany nie wejść wcale - i nie mówię tu o rozdrapywaniu rany z 11 września,
tylko o ogólnej jakości filmu, który cechuje raczej bylejakość. Szumnie
zrobiło się również wokół "Spider-mana" Sama Raimi, a rzecz tyczyła się
trailera, w którym Człowiek-Pająk rozciągnał pajęczą sieć
między wieżami "WTC" i chwytał w ten sposób helikopter z bandytami. Scena
została nakręcona, lecz po tragicznym dla USA dniu, trailer został definitywnie
wycofany z obiegu i błąka się gdzieś po internecie, opatrzony etykietką "Banned".
Istnieje prawdopodobieństwo, że
może kiedyś, za kilka lat, ukaże się wersja specjalna "Spider-Mana" z tą
właśnie wyciętą sceną; nigdy nic nie wiadomo. Z obiegu zostały też
wycofane plakaty "teasery" do "Spider-Mana", na których nasz bohater
patrzy się gdzieś w dal, a w jego oku widać odbijające się, stojące
jeszcze wieże "WTC". W samym jednak filmie, wprawne oko wyłowi ujęcie, w którym
w oku Spidermana, wieże WTC odbijają się! Prawdopodobnie na szybko, do samego filmu dodano za to
scenę, w której Nowojorczycy krzyczą do Zielonego Goblina:
"Kto zadziera
ze Spider-Manem, zadziera z nami wszystkimi", hasło do wspólnego działania
przeciwko (terroryzmowi) potężnemu wrogowi. Wracając jednak do meritum sprawy; ponoć
sam Steven Spielberg planował wycięcie sceny z udziałem "WTC" z filmu
"A.I. Sztuczna inteligencja" - jednak było już na to za późno, i film
trafił do kin w wersji "z wieżami".

Również Spielberg, tworząc odnowioną
wersję "E.T.", "komputerowo" wyciął broń z rąk agentów i wyrzucił z filmu
tekst o "przebieraniu się za terrorystę". Najgłośniejszym i niestety
posuniętym w stronę absurdu pomysłem, stała się jednak petycja, która miała
zmusić Petera Jacksona do zmiany tytułu drugiej części "Władcy pierścieni".
Przypomnijmy, że tytuł drugiej części to "Dwie wieże" (oryg. "The Two Towers").
Petycje tego rodzaju są zupełnym nieporozumieniem i tworzone chyba jedynie
dla zwrócenia uwagi na ich twórców. Tolkien napisał "Dwie wieże" kilkadziesiąt
lat przed 11 września 2001 i tytuł ten jest dla fanów "Władcy pierścieni"
czymś tak ważnym, jak "WTC" ważne było dla Nowojorczyków. Nadanie drugiej
części "Władcy pierścieni" tytułu "Dwie wieże" nie jest profanacją tragedii
z Nowego Jorku, nie kojarzy się także "źle", jak pragną zasugerować twórcy
petycji; nadanie tytułu "Dwie wieże" jest konsekwencją przekładu książki
na język filmu i czymś zupełnie oczywistym. Profanacją byłaby w tym przypadku właśnie zmiana tytułu.
Przypomnijmy, że życie sobie, a film sobie - nikomu przy zdrowych zmysłach
tytuł "Dwie wieże" nie skojarzy się z "WTC", lecz z kolejną częścią Tolkienowskiej
trylogii.

Scena z Trailera "Spidermana", w której helikopter wisi w sieci rozpiętej między wieżami WTC
EPILOG

Pamiętajmy tragedię "WTC", obdarzmy szacunkiem jej ofiary, ale róbmy
to rozsądnie i bez popadania w skrajności absurdu; bo pewnego dnia dostaniemy
do podpisania petycję, której autorzy żądać będą usunięcia spośród liczb, cyfry "2",
lub zakazania gry w szachy, wszak każda z grających stron ma przecież wśród figur... dwie wieże.
AUTOR TEKSTU:
Rafał Donica - DUX