Strona główna KMF




Robert De Niro, Al Pacino, Jack Nicholson z pewnością przejdą, co ja mówię, już przeszli do historii jako wybitni aktorzy. Pełnię talentu ukazują w przejmujących, zabawnych, czy też budzących grozę kreacjach, nie wymagając przy tym specjalnej charakteryzacji, by wcielić się w postać filmową. A jak zapamiętamy sobie Samuela Leroya Jacksona? Aktorem jest dość przeciętnym, choć lubianym. W jaki sposób zaplanował sobie karierę? Wymyślił sobie niezwykle sprytny plan, który powinien sprawdzić się w przypadku tzw. "wzrokowców". Otóż zamarzył sobie, że wbije się w pamięć kinomanów swoimi niekonwencjonalnymi fryzurami.




Od pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych niezwykle skrupulatnie i konsekwentnie buduje swój wizerunek charakterystycznym ułożeniem czy też kolorem włosów. Postawił na owłosienie głowy i jego wygląd niejednokrotnie bardziej przykuwa uwagę niż efektowne sztuczki aktorskie. Aby ten, jakby nie było, zaskakujący sznyt artystyczny udokumentować, stworzyłem listę prawdziwych "kwiatków" stylistów i charakteryzatorów pana Jacksona. Większość to rzecz jasna klasyczne fryzury: krótko ostrzyżone włosy, kręcone, czarne, bez fikuśnych udziwnień (efektem tego były prawdopodobnie cięcia budżetowe i jednocześnie ograniczenie roli stylistów). Takiego Samuela L. Jacksona widzieliśmy choćby w "Kiss Of Death", "The Negotiator", "Die Hard With A Vengeance", "1408", "xXx", "Basic", "Changing Lanes", "187", "The Long Kiss Good Night".




Jeszcze prostszym sposobem zaoszczędzenia pieniędzy (co odbiło się tym samym na karierze Jacksona) była akcja "tniemy na zero". W ten prosty i banalny sposób w kilku filmach mogliśmy podziwiać wypolerowaną glacę, która ewentualnie mniej lub bardziej korelowała z krótko przyciętą brodą aktora. Popularna "łysa pała" widoczna była w Nowej Trylogii "Star Wars", "Snakes On A Plane", "Against The Wall", "Shaft", "SWAT", "Home Of The Brave" czy "Coach Carter". Prawdziwym szaleństwem, wyobraźnią i niekonwencjonalnym gustem mogli popisać się fryzjerzy przy produkcjach filmowych, które zaprezentuję poniżej. Oto subiektywny Top Ten. Lista najznamienitszych, najciekawszych i najoryginalniejszych fryzur Samuela L. Jacksona.



Miejsce 10: "THE MAN"

Mniej wprawne oko może nie zauważyć ogromu pracy, jaki został włożony w tę pozornie błahą fryzurę. Otóż jak wieść gminna niesie do jej zrobienia potrzeba było 317 rąk (jedna z osób, jak wskazuje proste zadanie matematyczne, miała tylko jedną rękę). Efekt jest solidny, acz nie powalający. Na uwagę zasługują dwa kosmyki (prawdopodobnie Jackson jest fanem innego Jacksona - Michaela).


Miejsce 9: "LOSING ISAIAH"

Klasyczna prawnicza fryzura. Łysienie plackowate z przodu i "wysepka" na froncie. Budzi respekt, wzbudza powagę.


Miejsce 8: "THE 51ST STATE"

Szalony kolaż dwóch szkół. Hip-hopowe warkoczyki świetnie współgrają z końcówkami z jamajskiej szkoły, czyli legendarnymi dredami. Prawdziwie postmodernistyczna fryzura. Całości dopełnia stylowa broda.


Miejsce 7: "RESURRECTING THE CHAMP"

Fryzura popularnie zwana "na Predatora" lub "brudny mop". Charakteryzuje się grubymi czarno-siwymi dredami, które dodają całej posturze mocy i potęgi. Całość świetnie uzupełnia się z zapuszczoną brodą.


Miejsce 6: "JUMPER"

Eksperyment z kolorem. Włosy ostrzyżone klasycznie, natomiast novum jest kolor. "Świński blond" w przypadku osoby o proweniencji afroamerykańskiej wygląda dość tandetnie. I tak właściwie jest. Kiczowatej pstrokaciźnie mówię zdecydowane "nie!", natomiast w kategoriach oryginalności znajduje się dość wysoko.


Miejsce 5: "JACKIE BROWN"

Cytując klasyka: "krótko z przodu, długo z tyłu i wąsy na przedzie". Co prawda, zabrakło wąsów, niemniej fryzura jest zwyczajnie "wyczesana". Gustowne dredy (po raz kolejny!) sporej długości i wysokie czoło tworzą niesamowitą mieszankę.


Miejsce 4: "BLACK SNAKE MOAN"

Wspominałem coś o wysokim czole w poprzednim opisie? Oczywiście to było trochę na wyrost, bo prawdziwe jego piękno w pełni możemy podziwiać w przypadku tego występu. Na dodatek fantastycznie przytapirowane siwe włosy i równie siwa broda (wszystko świetnie połączone) dają obraz prawdziwego bluesmana z Południa.


Miejsce 3: "PULP FICTION"

Klasyk. Rewelacyjne "afro", duże loki i odjazdowe "pekaesy". Komentarz w tym przypadku chyba zbędny.


Miejsce 2: "THE CAVEMAN'S VALENTINE"

Szaleństwo. Kolejny wyraz miłości do dredów; jednocześnie całość średnio komponująca się z flejowatą brodą. Klasyfikuję fryzurę na "dziada borowego" jako kuriozum dziesięciolecia. I nawet późniejsza przemiana w gładkolicego nie zmienia tej pozycji.


Miejsce 1: "UNBREAKABLE"

Histeryczne coś! Efektowne i szokujące "łał!". Wielu z pewnością filmu nie pamięta, ale uczesania Samuela nie sposób zapomnieć. Wygląda to jak próba ogarnięcia burzy włosów poprzez próbę użycia prostownicy. Efekt iście piorunujący, który wzmaga zaskakujący przedziałek. Dla prawdziwych twardzieli.


Autor artykułu:

Tomasz Urbański,
znany też jako
WYCZESANY TOMASHEC
Wyślij e-mail Klub
Miłośników
Filmu


24.04.2008
Wyślij e-mail