|
"W tamtej chwili pojęcie piękna
skojarzyłam z bolesną melancholią", czyli "Wyznania gejszy" w
ujęciu Goldena i Marshalla. |
Gejsza to jeden z symboli Japonii. Rodowód jej sięga średniowiecznych
tancerek, które to śpiewały pieśni oraz opowiadały ballady. Samo słowo
pierwszy raz pojawiło się w wieku XVII, w erze Genroku. Jak pisze we
wstępie swej książki Kyoko Aihara: "W wyobrażeniach ludzi Zachodu
istniały w przeszłości dwa wizerunki utożsamiane z Japonią, a mianowicie
góra Fuji oraz elegancko ubrana gejsza" *. Kim właściwie jest kobieta,
skrywająca się za twarzą,pokrytą jasną bielą, sprawiająca
wrażenie maski teatralnej?
"Po przeprowadzce do Nowego Jorku
dowiedziałam się, z czym "gejsza" kojarzona jest przez przeciętnych
mieszkańców Zachodu. Zdarzało się na przyjęciach, że przedstawiano mnie
jakiejś młodej damie w biżuterii i eleganckiej sukni. Gdy wychodziło na
jaw, że byłam gejszą w Kioto, usta rozmówczyni wykrzywiał dziwny uśmiech
i zapadała chwila ciszy. Potem moi znajomi przejmowali ciężar rozmowy,
gdyż ja przez te wszystkie lata nie nabrałam dostatecznej wprawy w
posługiwaniu się angielszczyzną. Zresztą nie musiałam się nawet wysilać,
gdyż w oczach poznanej przed chwilą kobiety widziałam wyraźne odbicie
jej myśli: "Boże! Rozmawiałam z prostytutką...". Później przybywała
odsiecz w postaci bogatego pana, trzydzieści lub czterdzieści lat
starszego od swej towarzyszki. Zawsze mnie dziwiło, że żadna z nich nie
rozumiała, jak wiele mamy wspólnego. Ona była utrzymanką, ja - w swoim
czasie - również." **
Skojarzenie gejszy z ekskluzywną prostytutką jest zjawiskiem często
spotykanym, a że jednak jest to skojarzenie dość nietrafne ukazuje
powieść, napisana przez specjalistę od Japonii Arthura Goldena. Powołał
do życia dzieło, kierowane do ludzi Zachodu, obrazujące na przykładzie
szeregu lat to, jak wygląda egzystencja gejszy, a jednocześnie w sposób
ciekawy przybliżające kulturę Wschodu, nacechowane wieloma szczegółami,
gdzie nie tylko możemy się dowiedzieć o sztuce parzenia herbaty, sztuce
zakładania kimona, lecz także o tym dlaczego to pewien rybak wymierzył
swojej córce rózgi, po tym jak bawiła się na pokładzie jego kutra, a
łódź odkaził i odprawił nad nią egzorcyzmy. Autor, aby przedstawić
egzystencję w okiya (dom gejsz), uzmysłowić w jaki sposób zostaje się
gejszą i od czego zależna jest jej kariera posłużył się historią
wyimaginowanej Sayuri, opartą na przeżyciach autentycznej postaci,
kobiety z Gion - Mineko Iwasaki. We fragmencie przytoczonym powyżej,
gejsza zostaje zestawiona z młodą kobietą, uzależnioną od pieniędzy
męża, bądź też kochanka. Także Motyl Nocy może posiadać takiego
mężczyznę, zwanego danna, jednak zestawienie przez autora stereotypowej,
młodej, głupiej kobietki, będącej utrzymanką bogatego opiekuna i gejszy
Sayuri, obnaża różnicę między tymi kobietami. Utrzymanka wystarczy że
będzie ładna, gejsza natomiast musi być żywą sztuką. To nie za ciało
bowiem mężczyźni płacą, a za towarzystwo. Słowo samo oznacza tyle bowiem
co artystka, a stanie się gejszą wymaga wiele pracy i wysiłku. I jest to
praca bardzo ciężka, "... nieważne, żeby stać się gejszą - ważne, żeby
nią być naprawdę. Stać się gejszą ... to żaden cel w życiu. Być nią ...
to pierwszy szczebel do czegoś bardzo ważnego." Niebagatelny jest także
wybór samego miejsca, w jakim rozgrywa się zasadnicza akcja opowieści,
albowiem Kioto charakteryzuje się szkoleniem bardziej rygorystycznym ,
aniżeli ma to miejsce w innych miejscowościach i , jak pisze Kyoko
Aihara, słowo "gejsza" jest tu używane przeważnie przez osoby z zewnątrz
i dotyczy zazwyczaj maiko i geiko (maiko to początkująca gejsza, oznacza
"kobietę uprawiającą taniec", starsza siostra maiko - geiko, to
natomiast "kobiety sztuki"). Kobiety te zamieszkują określone dzielnice
- hanamachi, a w Gion ( jedna z dzielnic Kioto) hanamachi przeżywały
okres świetności począwszy od końca XIX wieku, poprzez czas trwania walk
z Chinami , aż do czasu pierwszej wojny. Wówczas to pracowało tu ponad
tysiąc Motyli Nocy. Późniejsza sytuacja także była zadowalająca,
początki drugiej wojny światowej omijały Gion i często gdy inni
znajdowali się w nędzy, okiya potrafiły zapewnić sobie życie na zadowalającym
poziomie, nie pozwalającym na odczuwanie dotkliwej
sytuacji. Oczywiście i dla nich musiał nastać kres, zarówno jednak
książka, jak i film skupia się na życiu w Gion sprzed kryzysu. Nie
oznacza to iż powieść koncentrująca się na prywatnym życiu, skupia się
na erotyce. Nie znajdziemy tu bowiem wielu kontrowersji, a już na pewno
opisów ekscesów łóżkowych. Jeżeli ktoś spodziewa się skandalizującej
historii, dzieła literackiego odsłaniającego tajniki prostytucji, może
być prawdziwie zaskoczony, gdy zamiast tego zostanie wrzucony w świat
rytuałów i rywalizacji, świat, jakim zostaje otoczona Chijo, w wieku lat
dziewięciu sprzedana do okiya ...
Książka w szybkim tempie stała się
bestsellerem, jak głosiła informacja na jednej z okładek z wydania 2000:
"Filmową adaptację książki, fenomenu wydawniczego ostatnich lat,
przygotowuje Steven Spielberg". Zapowiedź się urzeczywistniła, powieść
przełożono na język filmu, jednak za kamerą stanął Rob Marshall, reżyser
"Chicago", a Spielberg został jednym z producentów. Chociaż lektura
bardzo mu się podobała, zarówno on, jak i inni typowani na stanowisko
reżysera obawiali się że film amerykański, pozbawiony w obsadzie
hollywoodzkich nazwisk poniesie klęskę. Jak się okazało, obawy nie były
bezpodstawne, obraz nie zdobył wiele pochlebnych recenzji, to jednak
właśnie obsada stanowi największy atut owej ekranizacji. Naprzeciw
siebie stanęły dwie aktorki, które cenię i którymi wciąż się zachwycam -
piękna i młoda Ziyi Zhang oraz Gong Li, w przypadku której trudno
uwierzyć że przekroczyła czterdziestkę. Te dwie muzy Zhanga Yimou
prezentują się olśniewająco i to one unoszą na swych ramionach ciężar
całego filmu, o czym jednak nieco później.
Chociaż większość zdjęć była kręcona w L.A., ekipa przystępując do
przedsięwzięcia, udała się do Gion, dzielnicy Kioto. Studiowali dostępne
materiały, podpatrywali festiwale taneczne, w końcu zapłacili kilka
tysięcy dolarów za wieczór w herbaciarni Ichiriki, spędzony w
towarzystwie gejsz ( ludzie z zewnątrz nie mają raczej wstępu na owe
spotkania, muszą zostać zaproszeni) . Należało także zadbać o
wyszkolenie aktorów, a wcześniej odpowiednio dobrać role. W postać, o
której jest owa opowieść wcieliła się Ziyi Zhang, będąca Chinką. Czy ma
znaczenie jej pochodzenie? Otóż, wierząc kilku dyskusjom, rozpętanym
wokół owego "problemu" - owszem, ma. Cóż, zapewne są różnice między
Chinkami i Japonkami, ale nie oszukujmy się twierdząc że przeciętny
człowiek Zachodu je wychwyci. Troszkę zadziwia zatem iż owa kwestia się
pojawiła, zwłaszcza że Sayuri ma być piękna i być dobrą tancerką i to
musiały być priorytetowe kryteria w doborze odpowiedniej osoby, a owe
niezbędne przymioty bez wątpienia posiada Ziyi Zhang. Dyskusje wokół
tego tematu uzupełniła dodatkowo inna trudność, dostarczona przez rząd
chiński i nie obeszło się bez interwencji u ministra kultury. Pojawiły się głosy, mówiące że Ziyi zdradziła
ojczyznę, występując w filmie opowiadającym o Japonii, której to Chińczycy ze względu na
historyczną przeszłość, nie darzą sympatią. Nie pomógł też oczywiście
fakt iż wcieliła się w rolę gejszy, która jest także w Chinach często
postrzegana jako prostytutka... pomijając jednak tą mniej przyjemną
stronę produkcji, piękna Ziyi Zhang wniknęła w rolę Sayuri z dużym
wdziękiem i wydawałoby się niezwykłą łatwością. Poza jej urodą zachwycić
mogą stroje i scenografia, na które to przeznaczono znaczną część
kosztów, z budżetu, sięgającego prawie 100 mln dolarów. Postarano się
także aby za montaż odpowiedzialny był Pietro Scalia, wielokrotnie
nagradzany w ramach swej profesji, a oprawę muzyczną skomponował John
Williams, rezygnując dla "Wyznaj gejszy" z "Harry’ego Pottera i czary
ognia".
Film okazał się być dość wiernym
odtworzeniem powieści (oczywiście nie zapominając o ograniczeniach,
jakie automatycznie zostają narzucone przez wszelkie ekranizacje ),
wprowadzającym jedną, istotną zmianę, związaną z postacią, w którą
wcieliła się Gong Li, o tym jednak także w dalszej części tekstu, tu
tylko wspomnę że scena, której nie było u Goldena prezentuje się
znakomicie...
Przystępując do dzieła Marshalla szybko doznałam zawodu. Po odłożeniu
literackiej wersji uważałam iż jest to wspaniały materiał na film, a
jednak moja wizja rozminęła się z wiją sportretowaną przez twórców. W
miarę jak mijały minuty, obraz coraz mocniej do mnie zaczynał
przemawiać, aż po seansie zawyrokowałam że jest to film udany. Skąd owa
zmiana? Otóż, jak już zostało wspomniane, powieść ukazuje życie gejsz,
snuje historię o dziewczynce sprzedanej do okiya (niegdyś to był jeden
ze sposobów zostania gejszą, drugim było urodzenie się z matki- gejszy,
co wpisywało się w charakterystyczną strukturę rodzinną, albowiem babka
też przeważnie była gejszą), opowiada o zwyczajach i kulturze ludzi
Wschodu. Golden umieścił w tym wszystkim wątek miłosny. To powrót
myślami do wykradzionych kilku chwil szczęścia, których autorem był
niejaki Prezes, który wykonał zwykły, ludzki gest względem płaczącej
dziewczynki, a jednak był to gest ważny dla dziecka, otoczonego smutkiem
i pustką. Przywiązanie do jedynego człowieka, który ujął dziecięce serce
swą dobrocią determinuje małą Chijo do działania, ono pozwala jej
przetrwać i dążyć do osiągnięcia celu. Jest to piękny motyw, aczkolwiek
najmniej zajmujący z całej historii, opowiedzianej przez autora "Wyznań
gejszy". Jest jakby wrzucony przy okazji, mający sprawić aby opowieść
nabrała kolorów romansu, odpowiedniego tempa, sprawić aby czytelnik
ujrzał że nawet w świecie gejsz, w świecie, gdzie miłość jest
niedostępna, można wierzyć tak mocno w szczęście, aż ono się
zrealizuje... na tym temacie skoncentrowali się twórcy filmu, czyniąc z
niego główną oś wydarzeń. Gdy jednak się zastanowić nad owym wyborem ...
innej alternatywy zasadniczo nie posiadali. Bowiem czy faktycznie film
przeznaczony na rynek amerykański, miałby szansę zdobyć popularność,
gdyby skupiał się na sztuce ubierania kimona, czy zagłębiał w analizę
dotyczącą różnicy między tsutsumi a zwykłym bębnem (oczywiście elementy
owe się pojawiają, w postaci krótkich obrazów, pojawia się moment
poprzedzający wieczorne wyjście do herbaciarni, moment mozolnych
przygotowań, czy też motyw ćwiczenia gry na instrumencie, podczas mrozu,
jednak nie padają żadne dodatkowe wyjaśnienia, zatem obrazy te spełniają
funkcję bardziej estetyczną, aniżeli informacyjną). O ile na kartach
powieści opisy są fascynujące i przy nich wątek miłosny może wydawać się
czymś zbędnym, o tyle film rządzi się innymi prawami. Czytając książkę
mamy wierzyć że uczucie jest nadrzędną kwestią, jednak niknie ono gdzieś
pomiędzy barwnymi opisami, sytuacjami, nacechowanymi humorem, a także
rywalizacją pomiędzy gejszami. U Marshalla staje się ono głównym
wątkiem, otoczonym tym wszystkim, co u Goldena wysuwało się na plan
pierwszy...
" Pomyśl tylko: po prawie czterdziestu
latach siedzę tutaj, wspominając spotkanie z Prezesem. Był to moment, w
którym nagle zgasły wszystkie dręczące mnie głosy. Od dnia, w którym
opuściłam Yoroido, wciąż drżałam, że krąg losu rzuci mi pod nogi kolejna
kłodę. Z drugiej strony, obawy i cierpienia sprawiały, że naprawdę
żyłam. Dobrze znaleźć jakieś oparcie dla nóg, idąc pod prąd rwącej
rzeki. (...) Nie wiem , co nas wiedzie przez życie. Jeśli chodzi o mnie,
poleciałam jak kamień w kierunku Prezesa. Rozbita warga i spotkanie z
panem Tanaką, śmierć matki i upiorna podróż do Kioto - wszystko to było
niczym fale strumienia, mknące przez kamienny próg w drodze do oceanu.
Nawet teraz, gdy odszedł, żyje w mych wspomnieniach. A żyję razem z nim,
opowiadając ci o tym."
Nie jest to jednakże kolejna , nużąca zwyczajnością opowiastka o
miłości. Ona zaistniała, albowiem pewnego razu mała dziewczynka urzekła
pewnego bogatego mężczyznę swoimi niezwykłymi oczami, on jeden zatrzymał
się na chwilę, potraktował w sposób, w jaki nie traktowało się dzieci.
Daleki Wschód ze swym modelem patriarchalnym, umieszczającym dziecko
jeszcze niżej w hierarchii aniżeli kobietę, nie rozpieszczał swych
małych potomków. Latorośl można było sprzedać, można też było zawsze
wyprodukować kolejne, rozumiejąc to, łatwiej zrozumieć niekonwencjonalne
zachowanie mężczyzny i fakt dlaczego ono zrobiło na dziewczynce tak
potężne wrażenie. W trakcie ciężkiej choroby matki, Chijo została
sprzedana, aby szkolić się na gejszę, przez nieposłuszeństwo zmarnowała
swą szansę i wyznaczona została jej rola służącej. Wcześniej musiała
znosić upokorzenia i ponosić kary za przewiny, których autorką nie była,
niestety uroda dziecka uczyniła z lokalnej gwiazdy Hatsumomo, jej
zaciekłego wroga. Małe szanse na przetrwanie ma maiko, która nie
zdobędzie uznania lokatorek okiya. Nie pomoże jej wówczas talent, czy
uroda, więc cóż dopiero dziecko, które zyskuje zaciekłego wroga w
najbardziej pożądanej kobiecie w Gion, która miała w przyszłości być jej starszą siostrą. Pozbawiona nadziei, spotyka
Prezesa, ten bez jej wiedzy, otula ją skrzydłami troski. Rodzi się
między nimi więź, zagubiona gdzieś pomiędzy szeregiem zasad i obowiązujących norm, konwenansami, nie zezwalającymi żadnej ze stron na
wyrażenie swych uczuć. Mała Chijo dorasta, w jej życie wkracza Mameha (Michelle Yeoh,
znana chociażby z "Przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka"). Każda
uczennica musi mieć swą opiekunkę, tzw. starszą siostrę, która wprowadza
ją w tajniki zawodu, zamiennie otrzymując posłuszeństwo protegowanej i
profity pieniężne. Wraz z opieką, dziewczyna staje się początkującą
gejszą, zwaną maiko .W tym momencie Chijo przeobraża się w Sayuri,
albowiem stare imię zostaje odrzucone. Nowe winna się łączyć z imieniem
starszej siostry, jednak wiele gejsz jest przesądnych, dlatego też
Mameha przebyła wiele narad z wróżbitą. " Same dźwięki pełnią poślednią
rolę: najważniejsze są znaki, a nawet liczba kresek w każdym ideogramie,
gdyż są liczby szczęśliwe i pechowe. W moim wypadku "sa" oznacza
"razem", "yu" to znak Koguta z japońskiego zodiaku - miał równoważyć
wszystkie inne pierwiastki mojej osobowości - a "ri" znaczy
"zrozumienie". Wszelkie kombinacje połączone z ideogramami imienia
Mamehy okazały się niekorzystne." Przy pomocy starszej siostry Chijo
przeobraża się w pięknego motyla, który niebawem zyska największe
uznanie. A o zdobyciu prestiżu świadczy fakt za ile zostanie sprzedane
mizuage (dziewictwo) gejszy, gdyż to wiąże się ściśle z możliwością
spłaty długu wobec okiya ( uczennica ma prowadzony rachunek, gdzie
znajdują się sumy, przeznaczone na jej utrzymanie, w tym często suma, za
jaką została kupiona; tradycja mizuage była kultywowana do czasów II
wojny światowej). Los Sayuri się odmienia, chociaż odmiana nie przynosi
szczęścia. Jest nazbyt zmęczona, aby czas mógł się dłużyć, pochłaniają
ją zajęcia, a Japonię czeka jeden z najciemniejszych momentów - wojna i
okres po jej zakończeniu. Sayuri przez kilkanaście lat, jakich mija od
czasu, gdy jako mała dziewczynka stała na moście, nie widuje Prezesa.
Film nie rozszerza wątku romantycznego, dokłada kilka dodatkowych
spotkań między tym dwojgiem, jednocześnie nie zezwalając na to aby
opowieść o uczuciu, przysłoniła inne elementy, bez
których ów film nie wyróżniałby się niczym, na tle wielu podobnych produkcji. Wyróżnia go jednak tematyka, wyróżniają świetnie zarysowane postaci i tutaj zmiany, jakie następują w stosunku do oryginału literackiego sprawdzają się wyśmienicie ... Natomiast uczucie, jakim mała dziewczynka obdarzyła dorosłego mężczyznę możliwe jest tym mocniej do zrozumienia, przez zainicjowanie opowieści, znacznie mroczniejsze i bolesne, aniżeli to z książki. Uzupełniając to, o czym wcześniej była już mowa czy może dziwić, że dziecko pokocha kogoś, kto pierwszy okazał jej przyjaźń i zrozumienie, w momencie, kiedy była zupełnie sama? Nie żądał nic w zamian, a przed nią roztoczył wizję pięknego świata, w którym pragnienia się spełniają. Jak się okazało, świat ów nie mógł stanowić ucieczki, dusił pragnienia, a fakt że marzenie dziewczynki o znalezieniu się pod opieką delikatnego mężczyzny, uległo spełnieniu, stanowi optymistyczny akcent, jednak niereprezentatywny dla środowiska gejsz ...
"Nasz los rzadko przypomina radosną
zabawę. Częściej musimy się borykać z różnymi trudnościami. (...) Sayuri,
sądzisz że tak naprawdę poznałaś życie gejszy? Powiedz, która z nas
przyszła tu za szczęściem? Jestem gejszą, bo nie miałam innego wyboru."
Gejsze sprzedają piękno, zabawiają mężczyzn podczas picia herbaty,
alkoholu, czy też jedzenia. Osobliwą okoliczność może stanowić to iż
podczas takich spotkań nie zawsze wnika się w kulturalne dysputy, a po
prostu płaci wyłącznie za samo towarzystwo (pod tym względem gejsza
wydaje się być bardziej uprzywilejowana aniżeli pozostałe
przedstawicielki płci pięknej, albowiem kobieta nie często bywała
partnerką do rozmowy, gdyż wychodzono z założenia że nie ma wiele do
powiedzenia), a czas mija na niewybrednych żartach i błahych
opowiastkach ...
"Wszyscy chichotali, więc też udawałam, że się śmieję, ale prawdę
mówiąc, w ogóle nie chciałam wierzyć, że ci ludzie - płacący bajońskie
sumy za przywilej spędzania kilku godzin w towarzystwie eleganckich
kobiet - wysłuchują głupawych historyjek, jak dzieciaki w Yoroido.
Spodziewałam się raczej uczonych rozmów o literaturze, o kabuki czy o
czymś w podobnym stylu. Oczywiście - jak dowiedziałam się później -
bywały i takie spotkania, lecz za pierwszym razem trafiłam na zwykłą
błazenadę."
Między kolejnymi przyjęciami, spotkaniami, tańcami, nie pozostaje
miejsca na życie osobiste. Gejsza może mieć oficjalnego opiekuna, ale
nie często posiadanie danna łączy się z przywilejem doświadczania
prawdziwego uczucia. W filmie, w sposób niezwykle subtelny zostało to
zilustrowane na przykładzie Hatsumomo. To właśnie w związku z tą
postacią nastąpiły znaczne modyfikacje, w stosunku do pierwowzoru
literackiego.
Hatsumomo jest piękna, ale niebezpieczna, na tyle zła iż anielska aparycja (którą zachwyca się także Chijo, mimo szeregu krzywd doznanych od tejże gejszy), nie potrafi uchronić jej przed brzydotą. Podłość duszy rzutuje na jej powierzchowność, jest niczym Dorian Gray, tyle że zniszczona psyche, nie wywołuje ran wyłącznie na portrecie. Na kartach powieści, jest porównana przez Sayuri do pięknej broni. Można ją admirować, jest urzekająca, zniewalająca, póki nie pojmie się jej prawdziwego przeznaczenia. Gdy je się zrozumie, pistolet traci na urodzie. U Goldena
nie ma miejsca na współczucie dla Hatsumomo, dostępuje ona zasłużonej
kary, zostaje zniszczona, w sposób w jaki chciała zniszczyć Sayuri. Gdy
grunt usuwa jej się spod stóp, gdy traci pewność siebie, traci też
urodę, traci swoją pozycję i nie ma dla niej miejsca w świecie piękna. U
Marshalla Hatsumomo otrzymuje głębszy rys psychologiczny. Tu zło nie
jest już pojmowane w kategoriach czerni i bieli, ta kobieta była zapewne
kiedyś taka, jaką jest Sayuri. Jeden raz kochała i wierzyła w swoje
szczęście, starała się je chronić. Na zewnątrz wciąż demonstrująca swą
wyższość wobec innych, w środku mająca ciągle coś z małej dziewczynki.
Możliwe że na taki obraz owej pięknej gejszy wpłynął w dużej mierze
wizerunek, do jakiego przyzwyczaiła widzów Gong Li - kobiety dumnej,
zakładającej maskę, pod którą znajduje się osoba wrażliwa i samotna.
Scena, która diametralnie została zmieniona to moment zniknięcia
Hatsumomo. Pojawia się pożar w okiya, którego w powieści nie
uświadczymy. Dom niszczy pokonana gejsza, chociaż wszystko rozpoczyna
się od kłótni między nią, a Sayuri. Twórcy oszczędzili postaci
odtwarzanej przez Gong Li, kolejnych porażek i upokorzeń. Po prostu
odchodzi, smutna i samotna, chcąc zniszczyć to, czego nie mogła
odziedziczyć, ale także ma to wymowę znacznie bardziej dramatyczną -
stara się unicestwić to, co ją zniszczyło, pozbawiło marzeń i miłości.
Wiąże się to jednocześnie z ukazaniem jej rywalki, Mamehy, w innym
świetle aniżeli na kartach książki. Tam była wytrawnym graczem, mądrym,
lecz nie cofającym się przed zadaniem ciosów osobie, na której
zwycięstwo już zostało odniesione. W filmie jest postacią dobrą, nie
gustującą w okrucieństwie. Także bohaterkę Ziyi Zhang obdarzono bardziej
wyrazistym charakterem, aniżeli ma to miejsce u Goldena. Jest krnąbrna,
nie widać owego ciągłego strachu, który wiązał się ze spotkaniem
Hatsumomo, jest znacznie mniej uległa wobec swej oponentki.
Automatycznie jednak wizerunek bohaterki jest narzucony przez dwie
odmienne formy, w jakich oba dzieła zostają zanurzone. Film rezygnuje z
humoru, pozwalającego zarówno narratorce powieści, jak i czytelnikowi
patrzeć na rzeczywistość z dużą dawką optymizmu. Poruszający jest
sposób, w jaki mała dziewczynka z prowincji dąży do osiągnięcia swych
marzeń, ujmuje jej determinacja, pewna naiwność i umiejętność
dostrzegania w tym wszystkim co podłe, pewnych elementów, świadczących
że świat nie musi być wcale okrutny. Nieprzypadkowo książka rozpoczyna
się w sposób: " Wyobraź sobie, że siedzimy w cichym pokoju wychodzącym
na ogród i gawędzimy o dawnych sprawach przy czarce zielonej herbaty.
Powiedziałam do ciebie: - Właśnie wtedy, gdy poznałam tamtego człowieka
... był to dla mnie najlepszy i zarazem najgorszy dzień w życiu.
Powinieneś wówczas odstawić czarkę i spytać: - Jak to? Najlepszy czy
najgorszy? Przecież nie da się tego pogodzić.
Pewnie bym się roześmiała i przyznała ci rację. Sęk w tym, że gdy
poznałam pana Tanakę Ichiro, naprawdę było to najlepsze i najgorsze
zdarzenie w moim życiu."
Pan Tanaka sprzedał Chijo do okiya, a jej siostrę, Satsu, do domu
publicznego. Czy takiego człowieka można wspominać inaczej aniżeli z
nienawiścią? A jednak to nie było tak łatwe, w przypadku małej
dziewczynki. U niej to co najgorsze mogło się łączyć z tym co dobre,
bowiem w taki sposób odbierała osaczające ją zdarzenia i otaczających ją
ludzi. Film natomiast nie zaprasza do założenia różowych okularów,
pozwalających dystansować się od tego co widzimy.
Mocną stroną książki są wszelkie smaczki
kulturowe, niekiedy wrzucone jakby niedbale w toczącą się historie, a
często znajdujące miejsce dla siebie w długich opisach, które są
niezwykle zajmujące.
Głównym atutem filmu jest jego cudowne sfotografowanie oraz kreacje
aktorskie, zwłaszcza ta, którą stworzyła Gong Li, kolejny raz udowadniająca iż ma
tyle samo klasy, co uroku, że wciąż może grać kobietę przed
trzydziestką. To z jej bohaterką wiążą się największe emocje. Reszta
aktorów także spisała się wyśmienicie, na uwagę zasługuje Ziyi Zhang, ze
względu na swą oszałamiającą urodę, natomiast znacznie większe pole dla
rozpostarcia swych skrzydeł miała chociażby w " Zi hudie" ("Purple
Butterfly"), gdzie głównym atutem nie jest przede wszystkim wdzięk.
Aktorzy zostali bardzo trafnie dobrani, pod względem sprostania opisom,
jakie wyłaniają się z kart książki. Widać to idealnie na przykładzie
Dyni, zarówno jako małej dziewczynki, jak i w kreacji Youki Kudoh. Na
uznanie zasługuje również Koji Yakusho, który wcielił się w
pokiereszowanego przez wojnę Nobu, który mimo swej surowości, jest
mężczyzną noszącym w sobie dużo ciepła i powoli zakochującym się w
Sayuri. Ciekawie wypada także Kaori Momoi, w roli Matki, której to
głównym zajęciem są rachunki i najwyższe uczucia przejawia w stosunku do
pieniędzy. Postać ta została w sposób znaczny przerysowana (przynajmniej
konfrontując filmowe wyobrażenie owej bohaterki z wyobrażeniem własnym),
co jednak czyni ją w pewnym ujęciu nawet sympatyczną. Tak więc obsada
została dopasowana ciekawie, z uwzględnieniem cech, jakie
charakteryzowały bohaterów u Goldena. Oczywiście można zadawać pytania
dlaczego prowadzą oni dialogi w języku angielskim, czy też mówić iż sam
obraz jest nazbyt w "duchu amerykańskim", ale nie należy zapominać że
taka sama jest powieść i że Amerykanin dokonał ekranizacji książki
Amerykanina, zatem chociaż prezentowany obraz ukazuje historię gejszy,
nie jest to opowieść o Azji, ani też nie jest to film w duchu
azjatyckich produkcji. Jeżeli ktoś zechce czegoś się dowiedzieć o
historii tego kraju, tamtych lat, na pewno dobrym źródłem nie jest żadne
z tych dzieł. Jeżeli ktoś zechce przybliżyć sobie obyczajowość kraju
Kwitnącej Wiśni, to powieść Goldena winna spełnić swe zadanie. Jeżeli
ktoś łaknie wrażeń estetycznych, tego winien zadowolić film, gdzie może
podziwiać wykreowane pejzaże czy zatracić się w tańcu, w wykonaniu Ziyi
Zhang. Obok tego elementu, przykuwają uwagę przepięknie prezentujące
się, poszczególne składniki dzieła, jak np. malowanie szyi, gdzie
zostawione zostają trzy linie nie dotknięte białym kolorem (cecha maiko,
zasadniczo pozostawia się dwie linie). Nieprzypadkowo kobiecy strój może
mieć rozcięcie odsłaniające udo, podczas gdy szyja jest opatulona
wysokim kołnierzem. Jest to bowiem najbardziej wstydliwa część ciała,
jej pokazywanie to odsłanianie elementu najbardziej podniecającego.
Kołnierz kimona gejszy obnaża to miejsce, które wywołuje pożądanie.
Zwrócić uwagę winny też kimona. Dla głównych bohaterek były one
specjalnie szyte, a nad tym procesem czuwała, udzielając wskazówek Liza
Dalby. Jest to o tyle istotne, gdyż nie łatwo przedostać się w tamten
świat ludziom Zachodu. Każdy amerykański twórca mógł zostać posądzony o
dyletantyzm, przez nas, odbiorców, będących zapewne jeszcze większymi
laikami, ale w końcu czemu widz ma wierzyć komuś, kto jest odległy od
tej kultury? Pani Dalby, będąca antropologiem, jako jedyna kobieta, nie
będąca Japonką, została gejszą. Wszelkie spostrzeżenia, przeżycia, swoją
pracę ujęła w fantastyczną książkę (w tym miejscu wartą gorącego
polecenia, albowiem w sposób znaczny dotyczy poruszonego w niniejszym
tekście tematu) i jej współpraca przy owym filmie wydaje się być dla
twórców niemałą nobilitacją. Kimona dla aktorów drugoplanowych natomiast
często pochodziły z epoki, kupione od kolekcjonerów i chyba warto mieć
tę świadomość, zanurzając się w ich barwach i pięknie...
Jaki obraz gejszy wyłania się z obu tych
dzieł? Przede wszystkim obraz kobiety, skazanej na poświęcenie się
pięknu, gdzie najpierw dni mijają na ciężkiej pracy i nauce, potem na
wyjściach do herbaciarni, które to wyjścia są poprzedzane przez
wielogodzinne przygotowania. Warto też wspomnieć o mężczyznach,
pojawiających się tylko w formie klientów, bądź też fryzjerów. O ile
narodziny dziewczynki można było uznać za tragedię i oczekiwano syna, o tyle nie dotyczyło to środowiska gejsz,
gdzie chłopiec nie miał łatwego życia i jeżeli chciał zostać w rodzinnych stronach mógł liczyć
co najwyżej na przyszłość garderobianego. Gejsze wydają się być uprzywilejowane w pewien sposób, podziwiane i
pożądane, zajmujące znacznie ciekawsze miejsce, aniżeli przeciętna kobieta. Oba dzieła
jednak pokazują jednocześnie cenę, jaką należy zapłacić za bycie żywą
sztuką ...
* Kyoko Aihara, Gejsza. Żywa
tradycja, W-wa 2005, s. 6
** wszelkie cytaty, o ile nie jest podane inaczej, pochodzą z książki:
A. Golden, Wyznania Gejszy, Warszawa 2000, w przekładzie Witolda
Nowakowskiego
 |
reżyseria ... Rob Marshall
scenariusz ... Robin Swicord, Doug Wright
zdjęcia ... Dion Beebe
muzyka ... John Williams
na podstawie ... powieści Arthura Goldena "Wyznania gejszy"
Występują:
Ziyi Zhang: Sayuri
Li Gong: Hatsumomo
Ken Watanabe: Prezes
Michelle Yeoh: Mameha
Kôji Yakusho: Nobu
Kaori Momoi: O-kami
Youki Kudoh: O-Kabo
David Okihiro: Nauczyciel z Shamisen
Jade Refuerzo: Tańcząca uczennica |
 |
| Autor
tekstu: Iwona Kusion - ARRAKIN |
|
Klub Miłośników Filmu |
04.III.2006
|