Strona główna KMF

PRĄD ZNOSI W PRZESZŁOŚĆ



    Idziemy przed siebie. Znaki towarzyszą nam całe życie, ale zazwyczaj dostrzegamy je dopiero, gdy jakiś fragment historii ulega wypełnieniu. Idziemy, dzień za dniem, ku celowi, który może nigdy nie istniał, a może kryje się za zakrętem i jego istnienie możemy jedynie przeczuwać. Po drodze tracimy, tracimy o stokroć więcej, niż zyskujemy. Płacimy z nawiązką za każdą chwilę szczęścia. Złudzenia pryskają, oglądamy zbyt dużo, oglądamy rzeczy, o których istnieniu wolelibyśmy nie wiedzieć. Drobna nitka naszego żywota wciąż splata się z innymi nićmi. Czasami ten splot, który dla nas trwa tyle co mgnienie, może zmienić wszystko dla kogo innego, sprawić, że nigdy nie będzie już szedł tym samym rytmem. Poznajemy najgłębsze pokłady bólu, by dostrzec najpiękniejsze oblicze szczęścia. Stale kogoś żegnamy, a rany, jakie w nas zostają, czasami nie goją się nigdy. Nasza przeszłość z każdym dniem jest pełniejsza. Towarzyszy nam stale i wciąż jest jej więcej. Pogodzenie się z nią to jedyne wyjście. Ale na ile możliwe?


    "Wzgórze nadziei" niesie ze sobą przesłanie, że tak - to jest możliwe. Nie możemy wyjść poza ramy przypisanego nam zadania, nie możemy ominąć żadnej z pułapek, jakie kryje dla nas przeznaczenie, uchronić się przed ciosami ani ukryć przed bólem. Szczęście, jakie jest nam pisane, może być zupełnie inne niż to, co sobie jako szczęście wyobrażamy. Seneka radził, by wykształcić w sobie takie usposobienie, by pragnąć tego, co przynosi bieg rzeczy. Postrzeganie naszego losu jest wypaczone przez osobistą perspektywę. Ada mówi "znamy się krótko...to było kilka chwil" a Inman zaprzecza, mówiąc, że tych chwil było tysiące. Te różnice mogą się położyć cieniem na wzajemnym zrozumieniu do tego stopnia, że całkowicie je uniemożliwiają. Tam, gdzie dla kogoś kryje się tragedia, dla nas będzie tylko drobna przeszkoda w dalszym marszu. I odwrotnie, ktoś znajduje największe szczęście w czymś, co dla nas nie byłoby godne uwagi. W istocie rzeczy, jesteśmy samotni. Samotni nawet w chwili, gdy jakiś fragment drogi przebywamy wspólnie. Nie idziemy nią razem, idziemy jedynie obok siebie. Naszym jedynym celem jest wypełnienie swojego zadania, które pozostaje zakryte dla oczu nawet najbliższych nam osób - jak może być inaczej, skoro bywa zakryte i dla naszych własnych. Nie panujemy nawet nad tym, co i w jaki sposób na nas wpłynie, zmieni nas, zostawi ślad na zawsze. Jakie słowo, wspomnienie, uczynek, jaka twarz powróci do nas po latach i sprawi, że obierzemy taki a nie inny kierunek, podejmiemy taką a nie inną decyzję. Przeżywamy największe szczęście - i nie wiemy o tym. Cierpimy, gdyż nasza wizja szczęścia była inna. Wyrzucamy sobie, że zachowywaliśmy się w sposób, który dziś chcielibyśmy zmienić. Żałujemy chwil straconych na zawsze, myśląc, że gdyby tylko na moment cofnąć czas - postąpilibyśmy inaczej. Ale wszystko to jest wpisane w bieg naszego losu. Te stracone chwile są częścią naszego zadania.


    Inman podąża swoją drogą, na której końcu jest cel - Ada. Ada czeka na niego, nie wiedząc, co jest jej zadaniem. On widzi i przeżywa rzeczy, których nie chciałby widzieć ni przeżywać. Ona uczy się powoli sztuki przetrwania. Każde z nich spotyka innych ludzi, każde z nich toczy inne bitwy. Żadne z nich nie wie, co spełni ich losy, co jest szczęściem, jakiego przyjdzie im doświadczyć. Sądzą, że wiedzą. To złudzenie. Ulega mu każdy z nas w tej czy innej chwili, bo myśl Seneki, choć głęboko mądra, stoi w zupełnej sprzeczności z ludzką naturą, która wiecznie pragnie, wiecznie pożąda, wiecznie sądzi według siebie. Nie dostrzegamy chwili przełomu w momencie, gdy ją właśnie przeżywamy. Idziemy dalej, mijając ją, by później wracać myślami - "gdybym wiedział..."
    Godzić się z przeszłością pomimo ran. Jednak przeszłość jest naszym dziedzictwem. Przeszłość jest bardziej realna od przyszłości, której nie znamy, i od teraźniejszości, której nie jesteśmy w stanie uchwycić, gdyż rozumiemy ją dopiero wówczas, gdy stanie się czasem minionym. Dlatego w odpowiedzi na przesłanie "Wzgórza nadziei" automatycznie nasuwa mi się inne - to, które zawiera się w zakończeniu "Wielkiego Gatsby'ego": "Tak oto dążymy naprzód, kierując łodzie pod prąd, który nieustannie znosi nas w przeszłość"

AUTOR RECENZJI:
KAROLINA CHYMKOWSKA - Deina
      dejnax@wp.pl


WZGÓRZE NADZIEI (COLD MOUNTAIN)
USA 2003
reżyseria - Anthony Minghella
scenariusz - Anthony Minghella na podstawie książki Charlesa Fraziera
muzyka - Gabriel Yared
zdjęcia - John Seale
występują:
Jude Law (jako Inman)
Nicole Kidman (jako Ada)
Renee Zellweger (jako Ruby)
Brendan Gleeson (jako Stobrod Thewes)
Philip Seymour Hoffman (jako Veasey)
Giovanni Ribisi (jako Junior)
Natalie Portman (jako Sara)
Kathy Baker (jako Sally)