Strona główna KMF



          

Bajeczka do poduszki

Pamiętacie bajki opowiadane przez tatę, mamę, babcię czy też dziadka? Na pewno... Był w tych opowieściach dobry i szlachetny rycerz i jego wierni druhowie, sprawiedliwy król oraz najczarniejszy z czarnych charakterów jakim często był brat króla czy jakiś rzezimieszek, który chce władać nad światem (dlatego więc musi zdetronizować urzędującego króla). Ale najpierw oczywiście Zły porwać musi piękną Dziewicę na której ratunek wyruszą dzielni wojacy. Wszyscy pamiętają takie niewinne bajeczki. A historia z filmu "X-men" to taka bajeczka. Tyle, że zamiast rycerzy mamy równie odważne mutanty, król jest przewodnikiem, ale też jest mutantem. Zły - a jakże - mutant, a Dziewica nie pozostaje w tyle-bardzo ładny i niewinny z niej mutant... Zaczyna się w Oświęcimiu roku 1944. Hitlerowcy rozdzielają dzieci od matek, matki od mężów. Syn jednej z kobiet próbuje wyrywać się strażnikom, wyrywa ręce ku odchodzącej w dal, cierpiącej matce... Scena godna "Listy Schindlera"... tyle, że chłopiec jakąś nieznaną siłą gnie kraty w bramie. To zaskoczenie dla strażników, ale najbardziej dla tego kto posiada te nadludzkie moce...
Wolverine to młody mężczyzna, który ma pięknie wychodzące z dłoni ostrza. Młoda Dziewica to Rogue, obdarzona śmiercionośnym dotykiem, odbierającym siły witalne. Storm panuje nad zjawiskami atmosferycznymi, a Cyclop strzela promieniami laserowymi z oczu. Wszyscy oni są mutantami czyli ludźmi, posiadającymi nadludzkie moce. Przewodzi im Xavier, który potrafi porozumiewać się telepatycznie i wywierać wpływ na drugą osobę. Na Ziemi w nieznanej przyszłości jest wielu mutantów. Dlatego też władze amerykańskie - na czele z pewnym zajadłym senatorem, wrogiem mutantów - starają się o ograniczenie wolności dla niezwykłych ludzi: mogą oni (ci mutanci) przecież wykorzystać swe siły dla jakichś niecnych planów-ci co przechodzą przez ściany (a są tacy) mogą swobodnie wkraść się do fortu Knox i zabrać stamtąd cały majątek narodowy. Mutanty są wielce prawdziwi i wielce groźni. Na pewno groźny jest Magneto, który panuje nad metalem: potrafi wyginać, przecinać stalowe kraty, zatrzymuje wystrzelone kule itp. On też ma swoją klikę: Toad (czyli Ropuch o długim i lepkim języku), Mystique (ta panna potrafi przybierać każdą postać przy tym jest niezwykle zwinna) i Sabretooth (diabelnie silny). Magneto pragnie zapanować nad światem. Szykuje już nawet podstępny plan na normalnych ludzi... Już niedługo dojdzie do bezpośredniej konfrontacji Dobra ze Złem...
Takich bajeczek oglądaliśmy już wiele. Ale nie z takim bohaterami. I to stanowi o sile tego obrazu. Tutaj Batmanów i Supermenów jest kilkunastu! I każdy z nich jest inny i niepowtarzalny. Można się przyczepić na siłę do tego, że to wszystko już było. I rzeczywiście: jest to klasyczny przykład czystego kina rozrywkowego z odwiecznym przesłaniem (bądź dobry, wierny i sprawiedliwy - to popłaca). Wszyscy wiedzą kto jest Dobry, a kto Zły. Nie jest to kino spod znaku Bergmana, Antonioniego czy Wajdy. Nie jest to kino moralnego niepokoju. To jest ROZRYWKA! I o to chodzi. I to jak na rozrywkę, to naprawdę porządnie zrobione! Gra aktorów nie jest na poziomie godnym Oscara, ale nie jest to amatorszczyzna. Taki Hugh Jackman (Wolverine, niektórzy mówią Rosomak) odwalił rzeczywiście bardzo dobrą robotę. Podobno już jest rozchwytywany w światku Hollywood. Ian McKellen zrobił sobie przerwę w kręceniu "Władcy Pierścieni", zagrał Złego X-mena i wyszło mu to całkiem nieźle. Inni też nie odstają. Jak już powiedziałem: "X-men" to czysta rozrywka, nie wymagajmy więc od scenarzysty, aby postacie jakie powołał do życia były do bólu prawdziwe.
Na pochwałę zasługują twórcy efektów specjalnych. Nie jest ich za dużo, ale nie jest ich także za mało. Przeobrażenia Mystique, ostrza Wolverine czy rozkładające się schody w "pieczarze"; Magneto - to robi wrażenie. Nie jest to co prawda stumilowy krok w dziedzinie efektów specjalnych, ale i tak jest bardzo dobrze. Muzyka Michaela Kamena bardzo dobrze obrazuje to co się dzieje na ekranie: czasami nowocześnie, transowo; czasem natomiast kameralnie, symfonicznie. Zdjęcia nie odstają od poziomu: chwilami kadr jest zaciemniony innym razem wszystko gra na kolorowo. Nie nastawiaj się więc, Drogi Widzu, na ambitne kino. Tylko kup sobie popcorn, trzymaj go w jednej ręce, do drugiej weź Colę (albo Pepsi) i oglądaj i ciesz się życiem. Nawet zapewne trochę pozazdrościsz, że nie masz takich fajnych nożyków jak Wolverine. Ale co tam... może kiedyś zostaniesz mutantem?



X-MEN

Czas trwania: 104 minuty
Rok produkcji: 2000, USA
Reżyseria: Bryan Singer
Scenariusz: David Hayter
Muzyka: Michael Kamen
Zdjęcia: Newton Thomas Sigel
Montaż: S. Rosenblum, K. Stitt, J. Wright

Wystąpili: Hugh Jackman (jako Wolverine), Patrick Stewart (jako profesor Xavier), Ian McKellen (jako Magneto), Famke Janssen (jako Jean Grey), James Marsden (jako Cyclops), Halle Berry (jako Storm), Anna Paquin (jako Rogue)

e-mail
Autor recenzji:
Rafał Oświeciński - DESJUDI

Klub Miłośników Filmu, 27.05.2006