Po czyjej stronie będziesz?
Do roku 2000 czekać musieli fani komiksu o mutantach na przeniesienie przygód ich ulubionych bohaterów na ekrany kin. Na stołku reżysera zasiadł wówczas Bryan Singer - reżyser z dość małym dorobkiem filmowym (choć z rewelacyjnymi "Podejrzanymi" na koncie) i nie mający zielonego pojęcia zarówno o świecie mutantów, jak i o tworzeniu filmów science fiction. Jak to często bywa, człowiek z innej bajki idealnie nadaje się do tego typu przedsięwzięć. Po skompletowaniu obsady przystąpiono do realizacji filmu. "X-Men" w moim mniemaniu to najlepsza z dotychczasowych adaptacji komiksu. Świetna realizacja, aktorstwo, scenariusz - jedyny zarzut kierowany w stronę filmu to... jego dość krótki czas trwania. Potem przyszedł czas na kontynuację, która urosła do rangi adaptacji idealnej, bijąc o głowę i tak świetną jedynkę. Także i przy sequelu spotkała się oryginalna obsada z Singerem jako reżyserem na czele. Ogromne wpływy z kin zapowiadały rychłą kontynuację. Wszystko szło dobrze, pięknie. Jednak w ostatniej chwili z projektu wycofał się Singer, na rzecz realizacji nowych przygód Supermana. Zaczęły się poszukiwania nowego reżysera. Przewinęło się wiele nazwisk, w końcu padło na Bretta Ratnera, który na swoim koncie ma dwie całkiem przyzwoite części "Godzin Szczytu" oraz świetną, nową wersję przygód Hannibala "Czerwony Smok". Jak głosiły informacje, Ratner ubiegał się o stołek reżysera "X-Men" już od części pierwszej. Będąc miłośnikiem "Czerwonego Smoka", który na poziomie realizacji i gry aktorskiej wypadał bardzo dobrze, z dość sporym entuzjazmem oczekiwałem na X3. Po pojawieniu się pierwszych zwiastunów - wręcz nie mogłem się doczekać. Zapowiadały one kolejną, rewelacyjną część, o bardzo mrocznym klimacie. W końcu doczekaliśmy się. Równo z premierą w Stanach, i u nas w kinach zagościł "X-Men: Ostatni Bastion". Co prawda zamiast standardowej premiery o północy, musiałem czekać "aż" do 11:30 dnia następnego. Czy nowe przygody mutantów spełniły moje oczekiwania? Przerosły? Czy poradzą sobie w box-office'owej walce z (ponoć) dość średnim "Kodem Da Vinci"? Część odpowiedzi poniżej.
|
 | |
 |
|
Spór pomiędzy ludźmi a mutantami trwa. Co prawda prezydent po wydarzeniach z X2 jest bardziej przychylny ich działaniu, a w rządzie wysoką pozycję zajmuje Hank McCoy, znany bardziej jako Beast, jednakże nieufność i strach ludzi przed górującymi nad nimi mutantami trwa. Właśnie wynaleziono, w oparciu o moce jednego z mutantów lek, który całkowicie i bezpowrotnie "leczy" z mutacji. Choć twórcy owego leku twierdzą, iż będzie on stosowany dobrowolnie, na mutantach chcących pozbyć się swojej odmienności rząd i przeciwnicy chcą stosować go masowo, wbrew woli zainteresowanych. Swoisty plan eksterminacji ludzi X. Oczywiście przeciwny temu jest stary weteran uniwersum mutantów - Magneto (w tej roli ponownie Ian McKellen). Postanawia walczyć za wszelką cenę o wolność i niezależność swoich braci, likwidując źródło leku. W tym samym czasie do świata żywych powraca Jean Grey, która ewoluowała do stopnia Mutanta Klasy 5 - co w skrócie oznacza osobę z nieograniczonymi możliwościami. Jej moc oraz psychika są skrajnie niestabilne, a sama Jean traci świadomość na poczet drzemiącej w niej Mrocznej Phoenix. Rozpoczyna się walka o idee profesora X, walka z armią mutantów, zgromadzoną przez Magneto (87 mutantów), a także - co tragiczne - walka przeciw swoim przyjaciołom. Jeśli myślicie, że znacie już rozwiązanie i spodziewacie się typowej happyendowej hollywoodzkiej produkcji - to jesteście w błędzie. Wielu z bohaterów straci moce, inni - życie.
|
 | |
 |
|
"X-Men 3" wyróżnia się od swoich poprzedników ilością nagromadzonych mutantów oraz akcji (w zgodzie z zasadą kontynuacji - więcej, mocniej, efektowniej). Poznajemy całą plejadę nowych postaci - tych wyrazistych i tych grających tylko drugi plan, które to Magneto w szale walki traktuje jak pionki w szachach - to one idą na pierwszy ogień. Choć zaczytywałem się w zeszytach wydawanych w Polsce o przygodach mutantów - część z nich jest mi po prostu nieznana. Oczywiście u X-Menów (dziwnie tak dorabiać liczbę mnogą do liczby mnogiej, ale tak lepiej brzmi :) już jest lepiej - pojawia się wspominany już wcześniej Beast oraz Angel (który jednak występuje dosłownie parę minut) - czyli postaci, które tworzyły pierwszą komiksową ekipę X-Men. Także kilku ze studentów szkoły Xaviera dochrapało się do wyższej rangi. Część z nich pamiętamy z X2 - Colussus (siłacz zmieniający swoją skórę w metal), Kitty Pride (potrafiąca przenikać przez każdy obiekt - w komiksach znana jako Shadowcat) oraz Iceman, zyskujący swój komiksowy, lodowy wygląd. Oczywiście nie zabrakło tu głównych postaci - Wolverine'a (jak na mój gust nieco za łagodny w tej części), Storm, która nabiera właściwości władczych i dowódczych nad grupą, wspominanego Magneto oraz jego nieodłącznej partnerki Mystique. Nadal w filmie nie pojawiła się za to postać Gambita - jednego z moich ulubieńców. Jak plotki głoszą, zaproponowano tę rolę Joshowi Hollawayowi - bardziej znanemu jako Sawyer z mega hitu telewizyjnego "Lost". Jednakże ten odmówił twierdząc, iż jest to rola bardzo podobna do tej serialowej.
|
 | |
 |
|
Kilka słów o plusach oraz minusach filmu. Jak już pisałem - sporo w "X-Men: Ostatni bastion" akcji, która jest na bardzo wysokim poziomie, zarówno realizatorskim jak i pod względem efektów specjalnych. Końcowa bitwa w więzieniu Alcatraz to pokaz choreograficznej precyzji oraz wizualnych sztuczek na najwyższym poziomie. Dźwięk dostarcza nam sporo ciekawych przeżyć i raczy sporą gamą odgłosów. Także muzyka spisuje się rewelacyjnie (John Powell - autor soundtracku jest już trzecim kompozytorem pracującym przy serii), zarówno w samym filmie jak i osobno. Utwory 14 i 26 na ścieżce dźwiękowej ("Dark Phoenix's Tragedy" i "Phoenix Rises") zostały uznane przez niektórych miłośników muzyki filmowej za dzieła wybitne :). Scenariusz napisany bardzo dobrze, ze świetnie rozrysowanymi postaciami oraz fabułą. Sporo tu dramatu, a także humorystycznych wstawek. Brak rażących dialogów. Aktorstwo - jak na adaptację komiksu znakomite. Dość mocno rozbudowana została rola Halle Berry jako Storm (ponoć był to jeden z warunków, aby aktorka ponownie pojawiła się jako kontrolująca pogodę mutantka). Wolverine jak zwykle pełen ciętych komentarzy oraz pewności siebie, nie oszczędzający przeciwnika. Standardowo, w produkcji, w którą zamieszany jest wydawca komiksów Marvela - na sekundę pojawia się Stan Lee. Do minusów można zaliczyć dość krótki czas trwania filmu. Mamy tu tyle różnych bohaterów, wątków i ciekawej fabuły, że reżyser mógł się pokusić o wydłużenie całości. Także dla miłośników poprzednich części dość sporym ciosem może być ograniczony występ bohaterów, którzy poprzednio grali główne skrzypce. Chodzi tu między innymi o Cyclopsa (który zapewne był zbyt pochłonięty realizacją Supermana, do którego "uciekł" wraz z Singerem), Mystique, także Rogue pełni tu rolę zapychacza. Pola do popisu nie dostał także odtwarzający rolę Profesora X Patrick Stewart. Generalnie jednak plusy przysłaniają minusy, choć oczywiście o owych należało wspomnieć ;).
|
 | |
 |
|
Podsumowując, "X-Men: Ostatni Bastion" to film bardziej niż udany. To rewelacyjna kontynuacja poprzednich odsłon przygód mutantów. Choć ta część nastawiona jest bardziej na akcję, nie brakuje też dramatu, rozwinięcia postaci (świetnie odtwarzanych przez aktorów). Wybór reżysera okazał się w pełni słuszny, a X3 już posiada bardzo wysoką ocenę w światowym rankingu. Brett Ratner nie zawiódł, dzielnie przejmując pałeczkę po Bryanie Singerze. Chodzą głosy, iż jest to ostatnia część przygód mutantów, zamykająca trylogię (choć ostatnia scena wcale na to nie wskazuje ;) - jeśli to prawda, to otrzymaliśmy jedną z niewielu w historii kina trylogię stojącą w całości na wysokim poziomie. Na rok 2007 zapowiadany jest film zatytułowany "Wolverine" traktujący o przygodach Rosomaka (w tej roli zobaczymy oczywiście Hugh Jackmana). Na chwilę obecną reżyser nie jest znany, i nie wiadomo jakiego filmu można się spodziewać. Czy będzie to nieco ugłaskana wersja dozwolona od lat 13, czy też może pełnokrwiste, brutalne przygody Logana, znane z kart komiksu - dowiemy się zapewne wkrótce. Ja osobiście liczę, iż to nie koniec przygód mutantów. Wszakże "Spider-Mana" ma powstać siedem części, a każdy kolejny "X-Men" przynosi góry pieniędzy. A przecież nie zabija się kury, znoszącej złote jaja. Jeśli jednak miałby to być koniec, szczerze i otwarcie można powiedzieć, iż jest to seria w kategorii SF wybitna, do której będę wracał nieskończoną ilość razy. Liczę, że wy także, i że X3 będzie święcił triumfy na listach przebojów (choć u nas to mu raczej "nie grozi"). Polecam film, a także ścieżkę dźwiękową, która towarzyszyła mi przez cały czas powstawania tego tekstu.
 | |
X-MEN: THE LAST STAND
Tytuł polski: X-Men: Ostatni Bastion
Czas trwania: 104 minuty
Rok produkcji: 2006, USA
Reżyseria: Brett Ratner
Scenariusz: Simon Kinberg, Zak Penn
Muzyka: John Powell
Zdjęcia: Philippe Rousselot, Dante Spinotti
Wystąpili:
Hugh Jackman (jako Wolverine),
Ian McKellen (jako Magneto),
Famke Janssen (jako Jean Grey/Phoenix),
Kelsey Grammer (jako Beast),
Shawn Ashmore (jako Iceman),
Aaron Stanford (jako Pyro),
Ellen Page (jako Kitty Pride)
 | |
Autor recenzji: Jacek Hałupka - JACEK
|
| |
 |
Klub Miłośników Filmu, 27.05.2006