Strona główna KMF


Horror to niewątpliwie jeden z najstarszych i najbogatszych gatunków filmowych. Zainspirowany poezją romantyczną i gotycką, z biegiem czasu ewoluuje w coraz to nowsze formy. Częstokroć czerpie całymi garściami ze starych legend i podań, odnajdując w nich kreatury mające doprowadzić widza do krzyku, drgawek, czy też płaczu. Jedną z tych "baśniowych skamielin" jest człowiek wilk zwany potocznie wilkołakiem. Pierwsze wzmianki o tym potworze znajdujemy już w mitologii słowiańskiej, germańskiej i greckiej. W XVI wieku podejrzanych o wilkołactwo palono na stosie. Widzimy więc, iż motyw człowieka wilka działał na ludzką świadomość na tyle silnie by zasłużyć na odrodzenie na wielkim ekranie. Ów fakt zauważył twórca jednego z najgorszych horrorów w historii kina - "Jasona X". Czy James Isaac po wykonaniu wysoce nieudolnej ekshumacji zwłok Jasona Voorheesa zniszczy obraz mitycznego człowieka wilka?




Sama historia prezentuje się całkiem przyzwoicie. Młody chłopak, syn wilkołaka i normalnej kobiety, posiada w swojej krwi antidotum mogące wyleczyć z wilkołactwa. Jego nieziemskie właściwości stanowią oś konfliktu pomiędzy dwoma diametralnie różnymi watahami. Jedną z nich stanowią najbliżsi chłopca, odrzucający naturę wilka i jej mordercze instynkty, drugą - czteroosobowa grupa wilków z satysfakcją zaspokajających zew krwi. Wybucha wojna, której celem jest z jednej strony ochrona, z drugiej śmierć niewinnego dziecka.


Na stosunkowo ciekawej historii wyjątkowo krótka lista zalet "Skinwalkers" się kończy. Resztę chciałbym przemilczeć, ale domeną recenzji jest odpowiednie nastawienie czytelnika do obrazu recenzowanego. Zacznijmy więc od tego, iż w życiu nie słyszałem o wilkołakach strzelających do siebie z karabinów maszynowych, shotgunów, rewolwerów i wszelakich urządzeń wywołujących huk i przynoszących śmierć. Czy człowiek ulegający przemianie nie powinien kierować się instynktami charakterystycznymi dla zwierzęcia? Czy nie powinien zabijać za pomocą szponów i zębów? Kolejną po zbytnim uczłowieczeniu bestii wadą filmu są same wilkołaki. Wyglądają nieprzekonywająco, nierealnie, a momentami wręcz zabawnie. W dobie ekspansji efektów specjalnych, horror powinien cechować się ich wysokim poziomem. Era plastelinowych potworów i gumowych masek dobiegła końca kilkanaście lat temu. Niestety, James Isaac widocznie ten moment przeoczył. O ile dobra jest sama historia, to do jej przedstawienia miałbym kilka zastrzeżeń. Przede wszystkim naciągana do granic możliwości akcja z minuty na minutę coraz bardziej grozi pęknięciem. Przedstawienie bohaterów jest tragiczne, po upływie godziny wiemy jedynie tyle: kto dobry, kto zły, kto wilkołak, kto nie. Zbytnie naciąganie tempa i akcji filmu, jak powszechnie wiadomo, wywołuje nudę. Przyznam, iż z niecierpliwością spoglądając na zegarek, czekałem aż ten koszmar dobiegnie końca.




Te wszystkie wady "Skinwalkers" byłbym w stanie przebaczyć, byłbym w stanie, gdyby chociaż na chwilę przyspieszyły rytm bicia mojego serca, na sekundę pozwoliły poczuć, iż znajduję się na seansie horroru. Niestety, jak łatwo odgadnąć, nie spowodowały nic prócz złości i żalu kilkunastu złotych polskich straconych na bilet.


James Isaac powinien definitywnie odpuścić sobie tworzenie filmów grozy. Po ośmieszeniu seryjnego "piątkowego" zabójcy, w formie niemalże karykaturalnej przedstawia nam postać człowieka wilka. "Skinwalkers" to kolejny mocno przeciętny film, który zadowoli jedynie najmłodszą i niewymagającą widownię, która potraktuje go jako owoc zakazany - film, którego nie pozwalają oglądać rodzice. Wszystkim, którzy ukończyli dziesiąty rok życia seans "Zewu krwi" stanowczo odradzam. Dzieciom poniżej dziesięciu lat zalecam potajemne obejrzenie innego horroru o wilkołakach, chociażby "Skowytu".



ZEW KRWI

Tytuł oryginalny: Skinwalkers
Rok produkcji: 2006
Kraj: USA, Niemcy
Czas trwania: 110 minut

Reżyseria: James Isaac
Scenariusz: James DeMonaco,
Todd Harthan, James Roday
Zdjęcia: David A. Armstrong, Adam Kane
Muzyka: Andrew Lockington

Obsada:
Jason Behr   .....Varek
Elias Koteas   .....Jonas
Rhona Mitra   .....Rachel
Kim Coates   .....Zo
Natassia Malthe   .....Sonja
Matthew Knight   .....Timothy


Wyślij e-mail Autor recenzji:
Filip Jalowski - FIDEL
Klub Miłośników Filmu
11.08.2007