The Following Takes Place Betwen... |
...nieee, zaraz zaraz, to nie tak, choć postać Kiefera Sutherlanda, znanego ostatnio bardziej jako nieustraszony i nie pokonany Jack Bauer wprawiła mnie w świetny nastrój, przypominając wszystkie niezapomniane godziny, minuty, ba!, nawet sekundy, podczas których przygody agenta CTU wgniatały w fotel nie pozwalając umknąć napięciu, jakie nas ogarniało podczas oglądania serialu... Kiefer oraz lubiana przeze mnie (niestety coraz mniej, o czym później) Angelina Jolie i gatunek - policyjno, detektywistyczny thriller z przebiegłym i bardzo inteligentnym psychopatycznym zabójcy - naładowały mnie wielką ochotą na zapoznanie się ze "Złodziejem Życia". Fakt, temat oklepany, powstała cała masa filmów o tej tematyce, zapoczątkowana genialnym "Siedem" Finchera, poprzez "Kolekcjonera Kości" i inne masy maniakalnych zabójców. Niemniej jednak z dużym zainteresowaniem śledzę kolejne tego typu obrazy, czasem lepsze, czasem gorsze, a jeszcze nieraz bardzo chybione i słabe. Zobaczmy, jak wypadło to tym razem...

Prolog filmu zaczyna się nader interesująco - dwóch młodych chłopaków spotyka się w autobusie - jeden uciekł właśnie ze szkoły wojskowej, drugi zdawać by się mogło - że od rodziny. Po awarii autobusu, kupują używane auto i razem udają się w dalszą podróż. Na drodze jak to bywa - łapią gumę. Podczas wymiany, jeden z chłopców wrzuca drugiego (wkopuje było by tu odpowiedniejsze ;) ) pod nadjeżdżający samochód. Kierowca bo efektownych koziołkach autem ginie na miejscu, natomiast przejechany chłopak (celowo nie używam tu imion ani opisów wyglądu, by nie psuć odbioru widzom, którzy filmu nie znają) leży zdruzgotany na jezdni. Jego niedawny kolega podchodzi do niego, z czułością go przytula, szepcząc do ucha, by był cicho, poczym "pomaga" mu leżącym na jezdni kamieniem...
Właściwa część filmu wita nas kilkanaście lat później. Na placu budowy zostaje odkopane zmasakrowane ciało, ich uszkodzenie uniemożliwia (z początku) identyfikację. Do pomocy zostaje wezwana specjalna agentka FBI - Illena Scott (Angelina Jolie), robiąca błyskotliwą karierę w biurze, mająca ogromny talent do tworzenia psychologicznych portretów zabójców (o tej tematyce nieco więcej można zobaczyć w obrazie "Łowcy Umysłów" Rennego Harlina). Oczywiście, jak na agentkę specjalną przystało, jest piękna, seksowna i nietolerowana przez męskich policjantów. Wkrótce następuje przełom w sprawie - młody malarz, John Costa (Ethan Hawke) jest świadkiem jednego z zabójstw, wykonuje on portret pamięciowy zabójcy. Scott zaczyna dochodzić do wniosku, iż morderca upatruje sobie ofiary, zabija je, poczym przejmuje ich tożsamość. Miejscowa policja oraz Illena Scott pragną wykorzystać Johna jako przynętę, gdy dochodzą do wniosku, iż on jest kolejnym "celem" "złodzieja żyć". Także między agentką i Costem zaczyna rodzić się uczucie...

Tak w skrócie (który miał na celu jak najmniejsze wyjawienie akcji obrazu) przedstawia się "Złodziej Życia" D.J Caruso, który do tej pory specjalizował się wyłącznie tworzeniem dla telewizji.
Czas odpowiedzieć na postawione na wstępie tego tekstu pytanie - jaki to film ? No i niestety, trzeba to przyznać z niekłamanym żalem, iż jest to film naprawdę bardzo, bardzo zły. Począwszy na realizacji, która stoi na dość niskim poziomie, nie zaskakując wizją oraz oryginalnością. Nie ma nawet śladu po klimacie, który powinien towarzyszyć tego rodzaju filmom. Gra aktorska na bardzo słabym poziomie, a przecież pani Jolie może poszczycić się Oscarem, którego otrzymała za drugoplanową rolę w "Przerwana lekcja muzyki". Hawke też gra tak, jakby nie wiedział, co zrobić ze swoją postacią. Jedynie dobrze wypada tu Kiefer Sutherland (którego na ekranie niestety nie uświadczymy zbyt często), ale może to być nieobiektywna ocena z powodu ogromnej sympatii, jaką darzę Jacka... tzn Kiefera od czasu "24". Reżyser w żaden sposób nie potrafił stworzyć odpowiedniej otoczki pod wydarzenia dziejące się na ekranie. Ogląda się go bezpłciowo, bez zainteresowania, oczekując tylko na zakończenie, serwując nam od czasu do czasu makabryczne obrazki oraz standardową nagość panie Jolie na ekranie. No i na koniec pozostaje najważniejszy i największy zarazem zarzut w stronę tej produkcji, rzeczy która powinna być tu najmocniejszą stroną - chodzi oczywiście o sam scenariusz oraz zwroty akcji. Nie pomylę się stwierdzając, iż spora liczba osób już po jakiś 20 minutach filmu (ponieważ prolog i napisy trwają z 15 ;) ) będzie znała rozwiązanie całej lichej intrygi, którą serwuje nam scenarzysta, a tak nieciekawie obrazuje reżyser. Gdy przychodzi moment kulminacyjny, odsłonięcie wielkiego suspensu filmu - widz siedzi bez cienia zaskoczenia i napięcia, ot po prostu pokazano coś, co było jasne od samego początku. Jak to miewa miejsce w takich obrazach - zakończenie nie jest jednowarstwowe i film posiada więcej niż jedno zakładane zaskakujące zakończenie. Nie ma obaw - każde z nich jest równie przewidywalne i oczywiste co poprzednie, a do tego nieco żenujące i śmieszne.

Podsumowując:
Ogólnie rzecz biorąc – bardzo zepsuty film, zmarnowana szansa na dobry intrygujący i trzymający w napięciu thriller, głównie przez słabą realizację i kiepską grę aktorską. Przewidywalność i nuda, to kolejne poważne zarzuty w stronę "Złodzieja..." Angelina Jolie, którą zauważyłem w drobnych rolach, głównie na rynku filmów kategorii B, nim zabłysnęła i rozpoczęła karierę po swojej roli we wspomnianej wcześniej "Przerwanej lekcji..." po prostu tylko jest na ekranie, nie stara się jakoś ciekawie przedstawić swojej postaci, licząc chyba na to, że jej usta i biust przyciągną uwagę widza na tyle, iż nie musi silić się na granie. Z filmu na film ta pani staje się coraz słabsza, i co chyba nie uniknione - jej gwiazda przestaje świecić już blaskiem, pojawia się w coraz marniejszych produkcjach typu "Tomb Raider 2", "Bez Granic". Może powinna zrobić tak, jak kiedyś powiedziała w wywiadzie - grać w filmach, które będą nastawione głównie na jej nagość, nic więcej. Nie wiem też, po co Kiefer pojawia się w tym filmie, jego rola nie jest zbyt duża, nie daje mu możliwości pokazania się na ekranie. Nic to, trzeba zacisnąć zęby, przełknąć ten słabiutki film i liczyć na powstanie lepszych i ciekawszych obrazów typu thriller z seryjnym mordercą w tle. Póki co, "Złodziejowi Życia" wystawiam...
Ocena: 3/10
 | Złodziej Życia (Taking Lives)
Rok produkcji: 2004, USA Reżyseria: D.J. Caruso Scenariusz: Jon Bokenkamp
Zdjęcia: Amir M. Mokri Muzyka: Philip Glass
Występują:
Angelina Jolie (jako Illena Scott) Ethan Hawke (jako John Costa) Kiefer Sutherland (jako Hart) Olivier Martinez (jako Paquette) Jean - Hugeus Anglade (jako Duval)
Czas trwania:
103 minut
|
| Autor recenzji: Jacek Hałupka - JACEK |