Strona główna KMF


Wszystko ma swoją wartość i znaczenie. Nic nie dzieje się bez przyczyny.

Bardzo długo czekałem na ten film. Przed pójściem na seans starałem się wyzbyć wszelkich emocji, spowodowanych długim oczekiwaniem na efekt finalny. Było ciężko wstrzymać się od jakichkolwiek przedfilmowych komentarzy, zwłaszcza po obejrzeniu tajemniczego traliera "Znaków". Moje rozważania kierowały się przede wszystkim w stronę puenty film. Dodatkowo, zastanawiałem się, czy reżyser pozostawił dla widza jakieś niespodzianki, tak jak w jego poprzednich filmach. Zresztą zależy, co kto rozumie przez to słowo. Można jednak powiedzieć, że "Znaki" są zarówno podobne do dwóch wcześniejszych filmów, jaki i zupełnie się od nich różnią. Mamy jednak do czynienia po raz kolejny z filmem, który w dużym stopniu oddziaływuje na emocje wrażliwego odbiorcy.

Fabuła filmu przedstawia się nader interesująco. Jego bohaterem jest były ksiądz - Graham Hess (Mel Gibson), który wyparł się swojej wiary po stracie żony. Nagle, pewnej nocy nawiedza Grahama, jak i jego rodzinę, niezwykle zjawisko. W pobliżu jego domu, na polach kukurydzy zastaje tajemnicze symbole. Wkrótce okazuje się, że owe symbole pojawiły w różnych miejscach, na całym świecie. Czyżby to sprawka zdesperowanych kosmitów? To oczywiście pytanie tendencyjne... Jednak, po obejrzeniu filmu, choć ciśnie się ono na usta, wyda wam się nie tylko infantylne, jak i nieodpowiednie do treści obrazu. To, co stanie się z bohaterem filmu, zmieni jego życie. Wszystkie wydarzenia, które ukazane zostaną w "Znakach", będą głównie dotyczyć Grahama, niekoniecznie ogółu społeczeństwa, co miało miejsce również we wcześniejszych filmach Shyamalana.

Reżyser narzucił widzowi po raz kolejny bardzo podobny styl narracji. Również sposób pracy kamery wiele łączy "Znaki" z wcześniejszymi filmami. Wnikliwy widz, który oglądał kilka razy "Niezniszczalnego" i "Szósty zmysł" będzie w stanie zauważyć, że to, co buduje klimat w "Znakach" to między innymi długo kręcone kadry, połączone z bardzo charakterystyczną, "leniwą" pracą kamery. Powolne najścia na ważne kadry, zawierające ważne motywy, szczegóły, są ważne w całościowym odbiorze filmu. Klimat tworzy muzyka, która niestety nie tworzy tak niezwykłej aury wokół widza, jak w "Niezniszczalnym", ale za to podtrzymuje solidny klimat filmu. Podkreśla wyjątkowość i niezależność kierunku, w jakim szedł Shyalaman, tworząc poszczególne sceny. Aktorstwo jest znakomite. Czasami widzowi aż nie chce się wierzyć, że Mel Gison wcielił się w rolę Grahama z tak wielkim wyczuciem. Momentami jego gra może wydać się odrobinę "sztywna", a sama rola byłego pastora nieco "przedramatyzowana". Rażą również jego niektóre wydłużające się, mające chyba na siłę wzruszyć widza, pełne bólu i melancholii wypowiedzi. Trzeba jednak wiedzieć, że Graham Hess to postać rozdarta wewnętrznie, zdająca sobie sprawę z własnego, nieszczęśliwego położenia po stracie swojej ukochanej żony. Na karku ma kompleks wieku średniego i dwójkę dzieci. W jego szarej codzienności pomaga mu jedynie brat -Merrill (Joaquin Phoenix), niegdyś bejsbolista z zawodu. Jak dla mnie Phoenix wniósł do "Znaków" kilka udanych akcentów humorystycznych. Ogólnie momentami film sprawia wrażenie luźnego, parodiującego "mity", dotyczące istnienia kosmitów, spektaklu, granego niezbyt serio. Reżyser w kilku scenach drwi również z reakcji ludzi na wieść o domniemanej inwazji kosmitów. Żarty są lotne i nieraz są jak gdyby wprowadzeniem do pełnych niepewności i niebezpieczeństwa scenek. Taka, celowa (mam nadzieje ;-) mieszanka dwóch odmiennych stylów powoduje, że widz czuje się zmieszany, ale przede wszystkim pobudzony emocjonalnie. Dodajmy do tego jeszcze kilka wzruszających scenek, a film naprawdę tworzy niezwykłą atmosferę. Jednak jak to jest naprawdę z tymi kosmitami? Cóż, na pewno nie mamy tu do czynienia z filmem stylizowanym na kolejny odcinek "Z archiwum X". "Signs" porusza przede wszystkim sprawy, dotyczące człowieka i walki toczącej się w nim samym. Kolejnym bardzo ważnym tematem filmu jest kwestia ludzkiego przeznaczenia. Wszystko, co robimy ma swój ukryty sens i skutek w przyszłości, zdaje się mówić Shyalaman.

To, co niektórzy po obejrzeniu filmu będą traktowali za wadę, inni prawdopodobnie uznają za zaletę. Podobnie sprawa ma się z zakończeniem filmu. Ktoś się tym razem bardzo rozczaruje, a ktoś inny ucieszy, widząc, jak Shyamalan tym razem rozwiązał całą intrygę. Można powiedzieć, że finał zaskakuje "inaczej". "Znaki" na pewno wywołają emocje różnorakiego rodzaju. Ciężko przewidzieć, jak zareaguje konkretna osoba na nowy obraz Shyamalana. Najlepiej po prostu iść, ażeby się przekonać, czym tak naprawdę reżyser nas uraczył. Jedno jest pewne: ten film to jedna wielka zmyłka dla widza, która nie pozostawi go obojętnym.

"Znaki" powinny na pewno zostać obejrzane przez fanów Shyamalana, co też ja uczyniłem. Jednak nie posiada on tak wyjątkowego, "fajerwerkowego" scenariusza, jak jego dwa poprzednie filmy. Do tego główny bohater jest zupełnie zwyczajnym everymanem. Z pozoru jest podobny do pozostałych bohaterów Shyalamana, ale z drugiej strony zupełnie im ustępuje. Został postawiony w dość niezwykłej sytuacji, ale to niekoniecznie wokół niego kręci się cała akcja. Do tego, w moim odczuciu, nie jest wystarczająco wyrazisty. To bardzo stereotypowy bohater, jakich w hollywoodzkich produkcjach dużo. Jest inny od Dunna ("Niezniszczalny"), czy Crowe`a ("Szósty zmysł"), co czyni go mniej ciekawszym. Ogólnie cały film skupia się bardziej na wydarzeniach, a nie postaciach, które odgrywają w nich swoje, bądź co bądź, ważne role. Z dialogami rzecz ma się następująco: są dobre, przemyślane, ale brakuje mi tu jakieś szczególnej, zapadającej w pamięć wymiany zdań, między bohaterami filmu, które uczyniłyby film jeszcze bardziej wyjątkowym. Tym razem jednak reżyser pozostawił więcej miejsca do przemyśleń dla widza, dotyczących sprawy związanej z egzystencją człowieka i sensu jego codziennych, czasami pozornie banalnych czynności (niestety coś za coś). Czym jednak są tytułowe znaki, przekonacie się, oglądając film...

 

O c e n a :  7.5/10 

AUTOR RECENZJI:
Łukasz Kałużyński - LazyLUK
recenzja także na stronie: www.filmsite.w.pl





Info



gatunek: thriller s-f
produkcja: USA
data produkcji: 2002
dystrybutor: Syrena
reżyseria:  M. Night Shyamalan
scenariusz:   M. Night Shyamalan
muzyka:  James Newton Howard

obsada:  

Mel Gibson jako ojciec Graham Hess
Joaquin Phoenix jako Merrill Hess
Rory Culkin jako Morgan Hess M.
Night Shyamalan
jako Ray Reddy
Abigail Breslin jako Bo Hess
Ted Sutton jako Cunningham
Cherry Jones jako Caroline Paski