Klub Miłośników Filmu - www.film.org.pl

Świat poza Stasi jest chaosem. Jest też teatrem życia, w którym HGW XX/7 decyduje się zagrać bez znieczulenia. Gra pociąga za sobą wysokie ryzyko, angażuje funkcjonariusza Stasi emocjonalnie, fascynuje... pozwala dosłyszeć rytm toczącego się na zewnątrz życia, puls człowieczeństwa. Nieugięty, zawierzający logice i faktom człowiek-funkcja zamieszkuje intymną przestrzeń należącą do niedawna do Georga Dreymana i Christy-Marii Sieland, pary intelektualistów związanych z teatrem.
Właściwie dlaczego temat inwigilacji obywateli ograniczyć tylko do skrawka tej historii Niemiec Wschodnich, NRD? Smutne statystyki naliczające nieszczęśliwe przypadki na skutek jarzma nakładanego na ludzi przez system, prowadzono tu i ówdzie, na całym świecie. Młodemu niemieckiemu reżyserowi, Florianowi Henckelowi von Donnesmarck, udało się zrealizować swój pierwszy pełnometrażowy film, którym wypłynął od razu na szerokie wody kinematografii. W istocie film ma uniwersalny wydźwięk. To historia inwigilacji człowieka w ogóle. Ponad przytłaczającym kolorem szarego błękitu i przyciężkawego "blue" Berlina Wschodniego, unosi się uniwersalne pytanie o granice prywatności, świadomość problemu i odpowiedzialność. Zarysowane nie tak ostrym konturem jak w "Przesłuchaniu" Ryszarda Bugajskiego z 1982 roku, i nie tak perfekcyjnie jak w "Rozmowie" Francisa Forda Coppoli, a jednak w doskonale wpasowującym się w ten dialog kluczu. Film obywa się w sumie bez drastycznych scen przemocy. Pod tym względem został zrealizowany jakby w duchu kina Wima Wendersa. Na uwagę zasługuje też fakt niezwykłej, pedantycznej wręcz rekonstrukcji rzeczywistości NRD. Zmora socjalistycznych Niemiec wyziera z każdego kąta.


Oskarżenie Dreymana o nielojalność wobec Niemieckiej Socjalistycznej Partii Jedności to tylko pozory. Pobudki Ministra Kultury są oczywiste. Aktorka Christa jest tutaj wartością pożądaną. Obiektem, który ma nasycić poczucie estetyki oraz zmysły Ministra, być może także uszlachetnić jego cuchnące systemem człowieczeństwo. Gdzieś naprędce, w anonimowym pokoju hotelowym, gdzie na moment zatrzymuje się czasomierz systemu socjalistycznego, Minister Kultury obcuje ze sztuką dla cielesnej przyjemności...
Mentalne piekło, jakiego doświadczają bohaterowie jest generowane przez spisek dyktatorów i działalność Stasi. Atmosferę duchoty i osaczenia zagęszczają pozory, które narzuca system i odgrywanie w nim konkretnych ról, a także negatywne emocje i wewnętrzne niespełnienie bohaterów. System wymaga od jego uczestników pełnienia określonych ról, wyklucza bezwład. Bezwładny człowiek w systemie, to już człowiek martwy lub uśmiercony na przyszłość, jak wynika z pracy doktorskiej promowanej przez Grubitza.


Anton Grubitz zamierza pokonać ostatnie szczeble dzielące go od wymarzonej, ciepłej posadki w KC. Oczywiście uszczęśliwi Ministra Hempfa. Do zadania użyje swojego najlepszego agenta, sprawdzonego, karnego, profesjonalnego Wieslera, dzięki któremu osiągnął już tak wiele.
Pośród niemieckich aktorów znalazł się ten jeden idealnie wpasowujący się w rolę funkcjonariusza tajnej policji politycznej, Wieslera. Ulrich Muhe stworzył przejmującą postać wywiadowcy Stasi, który przestaje żyć własnym życiem w wyniku pewnej fascynacji. Aktor otrzymał Europejską Nagrodę Filmową 2006 za swoją rolę. Podczas seansu wielokrotnie zastanawiało mnie, czy agent Wiesler posiada w ogóle życie prywatne, które nie wiąże się z funkcją pełnioną w Stasi? Wiesler sprawia nieodparte wrażenie bycia automatem, zaprogramowanym według surowych zasad logiki. Jest zawodowcem najwyższej klasy do wynajęcia. Pewna rodząca się podczas żmudnych prac na strychu kamienicy Dreymana fascynacja sprawia, że Wiesler postanawia się zmierzyć z własnym człowieczeństwem. Robi to z pełną świadomością swojego mistrzostwa, przewagi lodowato zimnej krwi i rozsądku nad chaosem pulsujących, rozedrganych emocji toczącego się na zewnątrz życia. Gra toczy się o najwyższą stawkę, co wydaje się jeszcze mocniej pchać Wieslera ku ryzyku.


On najbardziej bał się samotności i braku natchnienia, utrzymał jednak przywilej aktywnego twórcy w NRD. Ona łykała proszki zaczarowujące smutną rzeczywistość. Czasami dręczyła ją niewiara w siebie, artystyczna choroba duszy- wciąż mogła jednak grać. Pewnego dnia w intymną przestrzeń obojga wtargnął wywiad Stasi. Ktoś bezszelestnie poznawał ich rytuały codzienności, odliczał ilość stosunków seksualnych, czytał ich książki, ktoś czerpał ich emocje...
"Życie na podsłuchu" zdobyło już swoją publiczność. Na Warszawskim Festiwalu Filmowym okrzyknięto go najlepszym filmem; zapracował już także na tytuł Najlepszego Filmu Europejskiego 2006; jest także kandydatem do Oscara 2007. Z uwagą i niekłamanym sentymentem będę obserwować jego życie na podglądzie.


Ż Y C I E   N A   P O D S Ł U C H U

Tytuł oryginalny: Das Leben Der Anderen
Rok produkcji: Niemcy, 2006
Czas trwania: 137 minut
Reżyseria i scenariusz: Florian Henckel-Donnersmarck
Zdjęcia: Hagen Bogdanski
Muzyka: Stephane Moucha, Gabriel Yared
Montaż: Patricia Rommel
Produkcja: Quirin Berg
Wystąpili: Martina Gedeck, Ulrich Muhe, Sebastian Koch,
Ulrich Tukur, Thomas Thieme, Thomas Arnold, Hans Uwe-Bauer
Autor recenzji:
Magdalena Skorus - VERA

Klub Miłośników Filmu, 30.01.2007