3:10 TO YUMA

(15:10 do Yumy)
3:10 TO YUMA

(3:10 do Yumy)
Rok produkcji:
1957

Kraj:
USA

Reżyseria:
Delmer Daves

Scenariusz:
Halsted Welles

  Rok produkcji:
2007

Kraj:
USA

Reżyseria:
James Mangold

Scenariusz:
Halsted Welles,
Michael Brandt
i Derek Haas
Danowi Evansowi, farmerowi i hodowcy, zbytnio się nie przelewa - z powodu suszy pada mu bydło, jego rodzina nie ma co jeść, on sam popada w długi i nikt nie kwapi się by mu pomóc. Szansą dla niego może się jednak okazać 200 dolarów - tyle właśnie wynosi nagroda przeznaczona dla każdego, kto pomoże dostarczyć na pociąg do Yumy Bena Wade'a, herszta zbójeckiej bandy napadającej na dyliżansy. Dan zgłasza się na ochotnika i wraz z kilkoma innymi ludźmi rozpoczyna transport więźnia. Jednak ludzie Wade'a tak łatwo się nie poddadzą - za wszelką cenę starać się będą odbić swojego herszta. Rozpoczyna się walka z czasem i własnymi słabościami...


Dan Evans (Van Heflin)




Ben Wade (Glenn Ford)




Charlie Prince (Richard Jaeckel)




Mr. Butterfield (Robert Emhardt)




Alice Evans (Leora Dana)




Mathew Evans (Barry Curtis)
 

Dan Evans (Christian Bale)




Ben Wade (Russell Crowe)




Charlie Prince (Ben Foster)




Grayson Butterfield (Dallas Roberts)




Alice Evans (Gretchen Mol)




William Evans (Logan Lerman)
Film właściwie od razu rozpoczyna się sceną napadu na dyliżans - poprzedzają go jedynie napisy początkowe z piosenką w tle (znak charakterystyczny dla filmów z tamtych lat).   W prologu filmu widzimy, jak ktoś napada na farmę Evansa - stodoła zostaje podpalona, a sam Dan dotkliwie pobity. Już tu dowiadujemy się o famerze podstawowych informacji - ma kłopoty z pieniędzmi, utrzymaniem bydła i ziemi, własną rodziną i zdrowiem (kuleje - pozostałość po Wojnie Secesyjnej).


Wspomniany napad dotyczy zwykłego dyliżansu, przewożącego zarówno ludzi, jak i złoto. Napad przebiega właściwie bezboleśnie - ginie jedynie nadgorliwy woźnica i nieuważny bandyta. Obu zabija Ben Wade, który nie chce komplikować sytuacji. Przy okazji poznajemy Butterfielda, do którego należy dyliżans wraz z zawartością.   Banda Wade'a napada na uzbrojony i opancerzony dyliżans, przewożący tylko złoto. Ginie wiele osób po obu stronach - Ben również zmuszony jest zabić jednego ze swoich ludzi, gdy ten traci czujność. Jedyną osobą, która przeżywa napad jest ciężko raniony Byron McElroy - jak się okazuje odwieczny wróg Wade'a.


Niespodziewanym świadkiem napadu jest Dan Evans i jego dwóch synów, którzy akurat szukali swojego bydła - Wade zauważa ich, ale tylko zabiera konie, obiecując iż zwróci im je niedługo.   Sytuacja bardzo podobna - tu jednak Evans zostaje zauważony w momencie, kiedy chce się oddalić. Także moment odebrania koni obfituje w większe napięcie.


Evans obiecuje pomóc Butterfieldowi, jednak najpierw zajmuje się swoim bydłem - zagania je z powrotem na farmę.   Evans od razu podąża do Bisbee na piechotę, pomaga McElroyowi. Odzyskuje także swoje konie, które banda Wade'a zostawiła przywiązane do drzewa.


Bisbee to skromna mieścina z trzema domami na krzyż i saloonem. Panuje tu cisza i spokój.   Bisbee to całkiem spore miasto, w którym panuje ogólny ruch.


Gdy banda Wade'a przybywa do miasta, okazuje się, że większość mieszkańców akurat ucina sobie popołudniową drzemkę. Odprężają się więc w saloonie przy whisky i mimochodem napominają o napadzie na dyliżans - podają się za poganiaczy bydła. Na wieść o zabójstwie barmanka budzi szeryfa, który od razu rusza w drogę, wraz ze swoimi pomocnikami (czyli praktycznie wszystkimi mężczyznami z miasta ;). Wtedy banda rozjeżdza się na różne kierunki - w miasteczku zostaje tylko Ben romansujący z barmanką.   Banda Wade'a szybko ginie w tłumie. O napadzie powiadamia szeryfa Charlie Prince - przebrany w niechlujne ubranie, podaje się za farmera. Szeryf od razu rusza w pogoń za domniemanymi bandytami, a prawdziwi sprawcy dzielą łup i rozjeżdżają się. W miasteczku pozostaje jedynie Ben, który romansuje z barmanką i Charlie zajmujący się własnymi sprawami.


Evans zostawia synów na farmie, sam bierze dwa konie i rusza w stronę miasta. W międzyczasie rozmawia też z żoną o obecnej sytuacji - dopiero teraz poznajemy go lepiej. Okazuje się, że jeśli nie uda mu się pożyczyć od kogoś 200 dolarów, to istnienie jego farmy stanie pod znakiem zapytania. Dan obiecuje żonie, że spróbuje spytać w mieście o pożyczkę. Po drodze Dan zabiera ze sobą Butterfielda, z którym następnie wpada na ludzi szeryfa. Wywiązuje się rozmowa, z której jasno wynika, że ludzie przebywający w saloonie to właśnie bandyci, którzy napadli na dyliżans. Wszyscy kierują się do miasta.   Dan nie wraca na farmę - natyka się na niego szeryf. Dan mówi mu, że bandyci pojechali do Bisbee. Szeryf od razu zawraca, zabierając z sobą rannego McElroya, którego taszczył Evans.


Korzystając z chwili czasu, Wade odwala szybki numerek z barmanką, którą następnie dalej bajeruje - widać między nimi sympatię.   Wade również przesypia się z barmanką, ale scena jest znacznie rozszerzona. Ben kusi młodą dziewczynę, aby ta pojechała dalej z nim, ale ona odmawia. Widzimy też, że Wade potrafi rysować, co stanowi najwyraźniej jego hobby.


Evans wchodzi do saloonu, w którym zagaduje Wade'a o konie. Wade płaci mu za czas, jaki stracił plus odpowiednie bonusy. Okazuje się, że Evans miał za zadanie odwrócić uwagę Bena od ludzi szeryfa - Ben zostaje aresztowany.   Evans chodzi po mieście prosząc o trochę grosza - nie otrzymuje go, w dodatku znowu zostaje poniżony. Trafia do saloonu, gdzie spotyka Bena - wywiązuje się rozmowa, podczas której Ben płaci Danowi za stracony czas. Korzystając z nieuwagi bandyty, szeryf aresztuje Wade'a.


Świadkiem zdarzenia jest Charlie, który wrócił aby zobaczyć co się dzieje z Benem - szybko oddala się, aby powiadomić pozostałych.   Charlie przypadkiem zauważa, jak wyprowadzają z saloonu zakutego w kajdany Bena. Szybko wsiada na konia i zabijając jednego z ludzi szeryfa oddala się, poprzysięgając zemstę.


Szeryf zastanawia się co zrobić z Benem. Jego ludzie boją się zemsty bandy Wade'a i nie chcą trzymać go w mieście. Naprędce zostaje wymyślony plan, który zakłada, że Evans wywiezie bandytę z miasta. Dan jednak nie zgadza się - przyjechał do miasta w interesach. Kiedy jednak nikt nie chce pożyczyć mu pieniędzy zgłasza się na ochotnika. Butterfield oferuje 200 dolarów każdemu, kto zgodzi się pomóc w transporcie Bena na pociąg do Yumy, odjeżdżający następnego dnia o 15:10 z miasteczka Contention. Oprócz Evansa zgłasza się także Alex Potter - miejscowy pijaczek.   Przy aresztowaniu Wade'a obecny jest Butterfield, który od razu podaje swój plan transportu więźnia do Contention. Oferuje także nagrodę w wysokości 200 dolarów, dla każdego ochotnika. Zgłasza się parę osób, wśród nich Evans, dla którego jest to jedyna szansa zdobycia tak dużej sumy, jakiej akurat potrzebuje.


Wade zostaje natychmiast odeskortowany dyliżansem aż do farmy Evansa - tam następuje sfingowany wypadek dyliżansu, służący zdezorientowaniu obserwujących konwój ludzi Wade'a - Ben zostaje podmieniony na jednego z ludzi szeryfa. Dyliżans z eskortą odjeżdża dalej, podczas gdy Wade wraz z Alexem i Danem zostają na farmie. Butterfield jedzie od razu do Contention, aby uprzedzić tamtejszych ludzi i rozejrzeć się.   Plan jest dokładnie taki sam - jedyna różnica polega na ilości osób. Oprócz Dana, na farmie zostaje jeszcze parę innych osób.


Wade dostępuje zaszczytu kolacji w gronie rodziny Evansa. Jest miło i sympatycznie, ale Ben nie może się powstrzymać od bajerowania żony Dana.   Kolacja również ma miejsce, Ben także flirtuje z panią domu - wszystko jednak przebiega w znacznie bardziej napiętej atmosferze.


Pod osłoną nocy Dan wraz z Alexem transportują Bena do Contention.   W nocy ktoś kręci się wokół farmy - wywiązuje się strzelanina. Pada podejrzenie, że banda już wie, gdzie jest jej szef, więc Ben zostaje szybko wywieziony. Eskortuje go pięciu ludzi - Dan, McElroy, Tucker, Butterfield i Doc Potter - weterynarz, który opatrzył wcześniej ranę McElroya.


Podróż do Contention przebiega szybko i bez problemów.   Podróż do Contention zajmuje 1/3 filmu. Ben parokrotnie próbuje uciec, zabijając m.in. McElroya i Tuckera. Do eskorty dołącza syn Evansa, William, który wymknął się z domu - udaremniając tym samym jedną z ucieczek Bena. Ponadto bohaterowie wpadają w kłopoty na terytorium indian, gdzie Ben ratuje życie Danowi. Ben zostaje także schwytany i torturowany przez krewnych jednej ze swoich ofiar - następuje jego uwolnienie i ucieczka przed oprawcami, w której ginie Potter. Na trop Bena wpada też jego banda.


Banda Wade'a nie podąża za powozem - zamiast tego, rozdzielają się, sprawdzając każde możliwe miejsce pobytu szefa. Na jego trop wpada Charlie, który w Contention udaje pijanego jegomościa szukającego żony, która się puściła.   Zakapiory Wade'a podążają za dyliżansem, na który w końcu podejmują szturm - zabijają wszystkich. Pozostały przy życiu człowiek szeryfa, który udawał Bena, zgadza się zdradzić miejsce pobytu więźnia w zamian za darowanie mu życia. Charlie jednak podpala dyliżans, w którym mężczyzna się znajduje, natychmiast po poznaniu nazwy miasteczka. W bandzie następuje także skromny bunt, który szybko tłumi Charlie, zabijając jednego ze swoich. Widzimy teraz, jak bardzo jest on wierny Benowi.


Po dotarciu do Contention, Butterfield prowadzi ich do wynajętego pokoju, gdzie będą oczekiwać na pociąg do Yumy. Dan zostaje zamknięty z Benem w pokoju, podczas gdy Butterfield bacznie obserwuje hol, a Alex patroluje ulice.   Po dotarciu do miasta Dan wraz z synem zamykają się w pokoju, gdzie pilnują Bena, oczekując na pociąg. Butterfield idzie po pomoc do lokalnego szeryfa.


Oczekiwanie na pociąg zajmuje ponad połowę filmu - w tym czasie Ben niejednokrotnie kusi Dana, oferując mu coraz to większe kwoty w zamian za puszczenie go wolno (kończy na niebotycznej sumie 10.000 dolarów, na myśl o której Dan aż się poci, o mało się nie zgadzając). Wielokrotnie wspomina także o tym, że jego banda na pewno przyjdzie go uwolnić. Poza tym raz próbuje uciec, ale Dan jest na tyle czujny, że nie udaje mu się to. Dan ratuje także życie Bena, kiedy do pokoju dostaje się Bob Moon (brat zabitego woźnicy) z żądzą zemsty.   Oczekiwanie na pociąg także zajmuje sporo czasu ekranowego, ale obywa się bez większych przeszkód. Ben wprawdzie też próbuje przekupić Dana, ale bardziej stara się przemówić mu do rozumu, dając wyraźnie do zrozumienia, co się stanie, gdy pojawią się tu jego ludzie. Evans obnaża się nieco przed Benem, opowiadając mu o sobie parę rzeczy, które wg niego tłumaczą pobudki jego postępowania.


Banda Wade'a zostaje zauważona przez Alexa - Butterfield dopiero wtedy decyduje się sprowadzic pomoc. Udaje mu się pozyskać pięciu dodatkowych ludzi, którzy niemal od razu dają nogę na wieść o tym, z kim przyjdzie im się zmierzyć.   Banda Wade'a pojawia się nagle. Butterfield zyskuje do pomocy lokalnego szeryfa wraz z jego ludźmi. Ci decydują się poddać, kiedy ludzie Wade'a obwieszczają na ulicy, że dadzą 200 dolarów każdemu, kto zabije jakiegoś człowieka z eskorty Bena.


Banda Wade'a szybko opanowuje hotel, w którego holu wieszają Alexa - ku przestrodze. Ben wymienia z Charliem parę zdań przez okno hotelu.   Bandyci zabijają wszystkich, którzy się poddali. Charlie również rozmawia z Benem, który ujawnia ile jeszcze osób pozostało z eskorty.


Do Dana przyjeżdża żona, mówiąc mu, że wszystko będzie dobrze, byleby tylko wrócił do domu. Dan odmawia. Obserwuje ich Ben - wyraźnie zazdrosny.   Do Dana nikt nie przyjeżdża, bo cały czas dzielnie towarzyszy mu William, który zaczyna dostrzegać w ojcu bohatera.


Gdy zbliża się 15:00, Butterfield oznajmia Danowi, że ten zdany jest już tylko na siebie i że nie musi tego dalej ciągnąć, bo i tak dostanie swoje pieniądze. Dan jednak twierdzi, że musi dokończyć to co zaczął.   Butterfield również oferuje Danowi 200 dolarów, wysyłając go do domu. Jednak Dan zostaje, zmuszając Butterfielda do spłacenia wszystkich jego długów i wypłacenia jego żonie 1000 dolarów, jeśli tylko doprowadzi Wade'a na ten pociąg. Butterfield przystaje na jego żądania i Dan z Williamem zostają sami.


Dan powoli prowadzi Bena na stację, używając go jako tarczy. Docierają tam bez większych problemów, na chwilę przed przyjazdem pociągu.   Dan prowadzi Bena pod ciągłym ostrzałem - zmuszeni są kluczyć po mieście, pomiędzy budynkami i wewnątrz nich. W jednym z nich dochodzi do ostatecznej konfrontacji pomiędzy bohaterami. Ben mimowolnie zgadza się pomóc farmerowi w wykonaniu zadania. W końcu decydują się na szaleńczy bieg do stacji, na której już stoi pociąg.


Pociąg do Yumy to zwykły pociąg pasażerski ze zwykłymi wagonami transportowymi - nie czeka na bohaterów.   Pociąg do Yumy ma specjalny wagon do transportu więźniów - czeka na Wade'a.


Na stacji czekają już na Wade'a jego podwładni. Kiedy pociąg rusza, Ben niespodziewanie pomaga dostać się doń Evansowi, który przy okazji zabija Charliego - najwierniejszego, jak się okazuje, kompana Bena.   Stacja jest pod ciągłą obserwacją i pod celownikami zakapiorów Wade'a. Za Benem podąża też cały czas Charlie i - bez wiedzy ojca - William. Ben pomaga dostarczyć się Evansowi do konkretnego wagonu, ale Dan zostaje nagle zastrzelony przez Charliego.


Happy End - Dan stoi razem z Benem w pociągu zmierzającym do Yumy. Zaczyna padać upragniony przez Dana deszcz - na horyzoncie pojawia się Butterfield i Alice. Wszyscy są szczęśliwi i machają do siebie. Napisy końcowe ubarwia - podobnie jak na początku - piosenka.   Dan umiera na oczach syna, tuż przed pociągiem. Banda Wade'a podchodzi do szefa - szczególnie szczęśliwy z rozwiązania sytuacji jest Charlie. Jednak w Benie coś pęka i zabija ich wszystkich. Potem spokojnie wchodzi do celi w wagonie - pociąg rusza w stronę Yumy.
Ciężka sprawa, gdyż oba filmy idą łeb w łeb i każdy może się poszczycić czym innym. Przede wszystkim remake to typowy film akcji w westernowej otoczce - mamy więc strzelaniny, pościgi, wybuchy i cały czas coś się dzieje. Tymczasem oryginał można traktować jako przypowieść, którą postanowiono osadzić w realiach Dzikiego Zachodu - główny nacisk kładzie się tu na dialogi i przemianę bohatera, a 90% filmu rozgrywa się w ciasnych wnętrzach budynków. Oba filmy nie są więc 100% westernami.


Główną różnicę widać jednak w relacjach między dwoma głównymi bohaterami. Tu remake wyraźnie ustępuje oryginałowi. Wprawdzie zarówno Christian Bale, jak i Russell Crowe zagrali dobrze i przekonująco, ale ich kreacje niczym nie zaskakują. Dan Evans w wykonaniu Bale'a to niemal krystalicznie czysty bohater, dobry i szczery do cna - i choć jest znacznie bardziej poniżany i ma większe kłopoty, aniżeli postać Heflina, to jednak można traktować go, jako wzór cnót wszelakich (tylko jedna scena, a właściwie dialog, pozwalają sądzić inaczej). Tymczasem Evans w wykonaniu Heflina to człowiek traktowany z należytym szacunkiem, a jego jedyny problem tkwi w nim samym - jest zagubiony, nie wierzy w swoje siły czy nawet słowa, łatwo się poddaje i nie jest wolny od pokus. Nie jest więc bohaterem, z którego można by brać przykład i zapewne w odpowiednich okolicznościach miałby zadatki na bandytę (w paru scenach obnaża swoją ciemną stronę). Jeśli zaś idzie o Bena Wade'a, to oryginalna rola Forda jest genialna aż do bólu. Jego Ben to wszak bandyta, który potrafi zastrzelić bez wahania, jednak przemoc jest dla niego ostatecznym wyjściem z sytuacji. Na ekranie przez cały czas obserwujemy więc człowieka miłego, sympatycznego i kulturalnego, którego nie sposób nie lubić. Gdyby nie pewna umowna granica, to właśnie jego można by nazwać bohaterem pozytywnym i to właśnie z nim sympatyzujemy przez większą część seansu. Zresztą w starym filmie nie ma dokładnego podziału na dobro i zło, a linia je odgraniczająca wyraźnie się zaciera - co więcej, niektóre sceny w hotelu wyraźnie pokazują, że pomiędzy Benem a Danem zrodził się zalążek przyjaźni i zrozumienia, co przyczynia się do takiego, a nie innego finału. Natomiast Wade w wykonaniu Crowe'a jest zły niemal do szpiku kości, co zresztą sam stwierdza bez ogródek - zabija bez wahania z najbardziej błahego powodu, nie liczy się z nikim i niczym. Oczywiście jest także kulturalny i ma swój własny kodeks honorowy, ale od samego początku trudno jest go polubić tak, jak to miało miejsce w Fordem. W przeciwieństwie do Forda, który był łagodny jak baranek i tylko kusił co jakiś czas Heflina, Crowe wielokrotnie próbuje uciec, zabijając przy tym parę osób - przekupstwa próbuje dopiero w momencie, gdy jego banda stoi już za oknami hotelu. Pewna przemiana dokonuje się w nim pod sam koniec, ale ma zupełnie inny wymiar i nie przekonuje tak, jak przemiana Forda. W zestawieniu z pierdołowatym, ale dobrodusznym Balem jest on więc typowym bud guyem, a granica pomiędzy dobrem, a złem - mimo iż parę razy przekroczona - właściwie nie ulega zatarciu. Zresztą postać Bale'a wyraźnie okazuje wobec niego niechęć, co widać chyba najlepiej podczas sceny kolacji w domu Evansów - w remake'u Dan odnosi się do Bena z dystansem i spogląda nań z nienawiścią, podczas gdy w oryginale Heflin z rozbrajającą szczerością pyta kulturalnie Forda czy nie pokroić mu może mięsa. Także pod względem dwóch głównych postaci i ich wzajemnych relacji remake pozostaje w tyle za oryginalnym filmem.


Nowa wersja broni się natomiast kapitalną paletą postaci drugoplanowych, które w oryginale właściwie ginęły. Przede wszystkim rzuca się w oczy Ben Foster w swojej rewelacyjnej interpretacji Charliego Prince'a. W oryginale Charlie jest - z dzisiejszego punktu widzenia - sympatycznym gogusiem, który oprócz jednej sceny w hotelu jest praktycznie niezauważalny. Tu natomiast Charlie jawi się jako bezwględny bandyta, który nie cofnie się przed niczym, aby uratować swojego szefa. O dziwo Charliego lubi się nawet bardziej, niż Bena, a jego udział w filmie jest na tyle duży, że staje się on właściwie trzecim głównym bohaterem. Także syn Evansa, William jest niepomiernie bardziej rozwiniętą postacią w stosunku do oryginału - ze sceny na scenę widać, jak zmieniają się jego relacje w stosunku do ojca. Z początku pogardliwy i chyba nawet niecierpiący go, z biegiem wydarzeń zaczyna go szanować i kochać. Tymczasem w oryginalnej produkcji synowie Evansa dzielili z ojcem tylko parę scen i w żadnej nie było widać nic ponad ich typową, szczeniacką pychę. Podobnie sprawa ma się z żoną Evansa, Alice - Leora Dana (Elora Danan? ;) zagrała zwykłą, kochającą do grobowej deski kurę domową, która co chwila strzela do męża śliczne oczy. Tymczasem Gretchen Mol nie tylko wygląda od niej o wiele lepiej, ale też posiada mocniejszy charakter i własne potrzeby, których nie boi się ujawniać - w jej zachowaniu wyraźnie czuć rosnący brak zaufania i słabnącą miłość wobec Dana i widz bez problemów może zauważyć, że jest to człowiek nie mający szacunku u własnej rodziny, podczas gdy Dan ze starej produkcji zdawał się to sobie tylko wmawiać. Także pozostałe osoby, jak Byron McElroy czy widziany w epizodzie Zeke, to zapadające widzom w pamięć postaci z krwi i kości, które zajęły miejsce stereotypowych kalek z oryginalnej produkcji (miejscowy pijaczyna, bojaźliwy bogacz, dobrotliwa dziewka z baru) - i choć większość z nich widzimy jedynie przez krótką chwilę, to jednak każda zbudowana jest wzorcowo i wnosi wiele do filmu. I za to duże brawa.


Pozostałe aspekty fabularne filmy podzieliły między siebie po równo. Klimat nowszego jest oczywiście bardziej mroczny i realistyczny, podczas gdy w oryginale to w dużej mierze zabawa w Dziki Zachód, która pociąga za sobą dziwaczne konsekwencje (np. banda Wade'a szybko opanowuje hotel, w którego holu wiesza ku przestrodze jednego z ludzi szeryfa, ale nie korzysta z okazji, żeby spróbować odbić szefa, którego strzeże już tylko Dan - chociaż wcześniej bez problemu dostał się tam żądny krwi młodzieniaszek). Jednak i remake nie ustrzegł się drobnych wpadek, czego chyba najlepszym przykładem jest przeprawa Dana z Benem w stronę pociągu. W wielu miejscach zachowały się identyczne dialogi, w których nie zmieniono ani przecinka, podczas gdy w innych słychać czasem archaiczność, jeśli idzie o wersję z 1957 roku. Jednak ta wersja może poszczycić się także lepszymi dialogami pomiędzy Danem a Benem w hotelu czy świetnymi akcentami humorystycznymi (popołudniowa drzemka, dialog o poszukiwaniu żony), których zabrakło w remake'u. Także w oryginale mamy do czynienia z większą ilością ukrytych znaczeń i mrugnięć okiem do widza, ze względu na cenzurę, jaka wtedy panowała. Dlatego też remake jest znacznie bardziej twardy pod tym względem - dialogi potrafią być konkretne i mięsiste i nikt tu niczego nie owija w bawełnę, nie mówiąc już o tym, że spora ich część została znacznie rozbudowana względem większej ilości i różnorodności wydarzeń. I choć to właśnie stara wersja opiera się na dialogach, to trudno oprzeć się wrażeniu, że te lepsze są one w remake'u. Ale to już zależy co kto lubi słuchać w kinie.


Jeśli zaś idzie o czysto estetyczne doznania, to tu także wygrywa remake - z oczywistych względów wszystkie techniczne aspekty, na czele ze zdjęciami, dźwiękiem i efektami specjalnymi są po prostu lepsze, bo nowsze. Jedynie muzyka z obu filmów może ze sobą konkurować. Na plus dla remake'u także poważniejsze potraktowanie realiów. W starej wersji nie ma za wiele akcji w plenerze, a gdy ta już następuje, to otrzymujemy widoki rodem z "Bonanzy" - wszystko jest więc czyściutkie i zadbane, a aktorzy noszą z reguły stroje, za które omal nie powieszono Marty'ego McFly w trzeciej części "Powrotu do Przyszłości". Nowa wersja to już detale najwyższej próby - oprócz błota na ulicy i brudnych strojów, widzimy także bród za paznokciami, zaschniętą krew na mundurze czy krzywe, złote zęby. No a plenery naprawdę wyglądają jak z dawno temu na Dzikim Zachodzie.


Oryginał więc, czy remake? Osobiście nie potrafię wybrać jednoznacznie lepszej produkcji - każda ma tyle minusów, co plusów i obie różnią się na tyle, że każdą warto polecić z innych powodów. Wprawdzie wersja z 1957 roku może uśpić niektórych dzisiejszych widzów, ale z drugiej strony ta z 2007 potrafi ogłupić widza bardziej obytego i wymagającego. Trochę szkoda, że żadna z tych wersji nie jest tak idealna, jak mogłaby być i każdej brakuje czegoś, co posiada ta druga. Suma sumarum warto obejrzeć obie i z obu wynieść inne wrażenia. Do czego gorąco zachęcam. To jeden z tych nielicznych przykładów, w którym słowo remake nabiera pozytywnego znaczenia.
Przy okazji remeke'u sporo mówiło się o angażu Toma Cruise jako Bena Wade'a. Dana Evansa miał natomiast zagrać Eric Bana.


Tuż przed rozpoczęciem zdjęć do remake'u na plan filmowy zawitała potężna śnieżyca, która pozostawiła po sobie całe krocie białego puchu. Filmowcy musieli szybko oczyścić budynki i sprowadzili do pomocy m.in. 89 ciężarówek pełnych ziemi. Śnieg udało się ukryć przed wzrokiem kamery na całe 6 dni zdjęciowych, czyli akurat tyle, ile było potrzeba.


Nazwiska szeryfów miasteczka Contention mogą wydać się niektórym dziwnie znajome. Sam Fuller pochodzi od reżysera, Samuela Fullera ("The Big Red One"); Harvey Pell to pozostałość po zastępcy szeryfa w "W samo południe". Z tegoż samego filmu wzięto także imię i nazwisko Willa Doane - gdyż tak właśnie nazywać się miał pierwotnie główny bohater (postać Sama Fullera także pojawia się w tym filmie). Natomiast nazwa budynku "Besser's Parlor" pochodzi od producenta egzekutywnego filmu, Stuarta M. Bessera.


Jeśli dobrze przyjrzeć się napisom końcowym remake'u, to widać, że w niektórych przypadkach (wszyscy pomocnicy, jak np. makeup czy driver) nie użyto nazwiska Russella Crowe, tylko Bena Wade'a.


Oryginalny film kręcono na terenach Arizony, podczas gdy remake powstał w Nowym Meksyku.


I nieco statystyki: w starej wersji pada tylko pięć trupów, natomiast remake jest znacznie bardziej krwawy, gdyż naliczyć w nim można około 40 zgonów.
Autor opisu: Jacek Lubiński - Mefisto
E-mail kontaktowy: mefist@gmail.com
Data umieszczenia opisu: 19.02.2008



Strona główna działu Strona główna KMF