THE DAY THE EARTH STOOD STILL

(Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia)
THE DAY THE EARTH STOOD STILL

(Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia)
Rok produkcji:
1951

Kraj:
USA

Reżyseria:
Robert Wise

Scenariusz:
Edmund H. North
  Rok produkcji:
2008

Kraj:
USA

Reżyseria:
Scott Derrickson

Scenariusz:
David Scarpa
Na Ziemię przybywa obcy statek i ląduje w stolicy USA Waszyngtonie, w Central Parku. Wychodzi z niego wielki robot oraz tajemniczy przybysz Klaatu (o ludzkiej postaci i twarzy), który podczas próby powitania zostaje postrzelony przez wojsko. Klaatu trafia do szpitala, z którego ucieka, gdy dociera do niego, że nie zostanie wysłuchany przez przywódców wszystkich państw - o co grzecznie prosił. Wojsko i służby bezpieczeństwa robiąc "nagonkę na potwora", za wszelką cenę chcą go odnaleźć i zabić. W Waszyngtonie wybucha panika, podsycana przez prasę coraz to nowymi rewelacjami o dziwacznym wyglądzie i wielkości kosmity. Tymczasem Klaatu przybiera nazwisko Carpenter, melduje się w hotelu i zaprzyjaźnia z małym chłopcem - Bobby'm, który nieświadom tożsamości dorosłego przyjaciela, w najlepsze oprowadza go po Waszyngtonie, podczas gdy dokoła trwają gorączkowe poszukiwania kosmicznego zbiega. Przybysz zaprzyjaźnia się również z matką chłopca - Helen, a w międzyczasie na jaw wychodzi jego prawdziwa tożsamość i cel misji. Klaatu ma do wykonania na Ziemi jedno zadanie: przekonać ludzkość, by zaprzestała korzystania z broni atomowej. W innym przypadku Ziemia zostanie zniesiona z mapy wszechświata. Aby przekonać świat, że traktuje swoją misję bardzo serio, Klaatu, za pośrednictwem robota zatrzymuje na 30 minut działanie wszystkich ziemskich maszyn i energii elektrycznej...


Klaatu (Michael Rennie)




Helen (Patricia Neal)




Bobby (Billy Gray)




Profesor Bernhardt (Sam Jaffe)




Spodek




Gort
 

Klaatu (Keanu Reeves)




Helen (Jennifer Connelly)




Bobby (Jaden Smith)




Profesor Bernhardt (John Cleese)




Kula




Genetically Organized Robotic Technology (GORT)
Klaatu przybywa na Ziemię w statku kosmicznym w kształcie spodka.   Klaatu przybywa na Ziemię w wielkiej kuli. Pojawia się też więcej kul, w innych krajach świata.


Statek ląduje na Ziemi w środku dnia.   Statek ląduje na Ziemi w nocy.


Robot jest wielkości człowieka. No, może ciut wyższy.   Robot ma wysokość kilku pięter.


Klaatu posiada ciało i twarz człowieka od samego początku. Po wyjściu ze statku jest jednak ubrany w skafander i widać tylko jego oczy. Nie wiadomo, czy ludzka postać to stały wygląd rasy Klaatu, czy tylko ziemskie "przebranie".   Klaatu ma początkowo postać kosmicznej istoty. W człowieka przemienia się dopiero w szpitalu. Twarz "pożycza" od alpinisty, który w latach 20. XX wieku natrafił w górach na kosmiczną kulę.


Klaatu ma dla Ziemian propozycję, z której jasno wynika, że albo przestaną używać przemocy, a w szczególności broni atomowej, albo Ziemia zostanie unicestwiona. Cel jego misji jest jasny - ratowanie sąsiednich planet przez rozbrojenie Ziemi z broni atomowej.   Klaatu ma dla Ziemian propozycję, z której wynika, że albo ludzie przestaną niszczyć matkę Ziemię, albo zostaną zmiecieni z jej powierzchni. Cel jego misji jest jasny - ratowanie planety, nie ludzkości.


Choć przed ucieczką ze szpitala twarz Klaatu widziało wiele osób, w gazetach nie ma choćby śladu portretu pamięciowego uciekiniera. Telewizja i gazety publikują tylko zdjęcie Klaatu w skafandrze kosmicznym, a radio pęka w szwach od natłoku niewiarygodnych informacji o wielkim i strasznym potworze, który znalazł się na wolności.   W telewizji pokazywane jest zdjęcie uciekiniera, jednak, by nie wzbudzać wśród ludzi paniki, nie mówi się, że jest to poszukiwany kosmita, tylko zbiegły skazaniec.


Klaatu przybiera nazwisko Carpenter i wprowadza się do hotelu, gdzie poznaje białego chłopca i jego matkę - Helen Benson. Z miejsca zaprzyjaźnia się z sympatycznym brzdącem. Nieżyjący ojciec chłopca był żołnierzem.   Klaatu nie przybiera żadnego nazwiska. Najpierw poznaje matkę chłopca - Helen, która jest jednym z naukowców zaproszonych na powitanie przybysza. Później poznaje małego, czarnoskórego chłopca, wychowywanego przez Helen. Nieżyjący ojciec chłopca był wojskowym inżynierem.


Klaatu posiada niezwykłe umiejętności z zakresu nauk ścisłych.   Poza posiadaniem niezwykłych umiejętności z zakresu nauk ścisłych, Klaatu potrafi za pomocą własnego umysłu pozbawiać przytomności ludzi, wprawić w ruch radiowóz lub strącić śmigłowiec bojowy.


Klaatu po postrzale zostaje "ożywiony" przez niezwykłą maszynę na pokładzie jego latającego spodka.   Klaatu sam potrafi ożywiać. Z zaświatów sprowadza zabitego przez siebie policjanta.


Klaatu nikogo nie zabija.   Klaatu zabija w.w. policjanta a także załogi strąconych śmigłowców bojowych Black Hawk. W dodatku, w finale filmu zabójcza "chmura" z pewnością pozbawia życia tysiące ludzi, a już na pewno kierowcę ciężarówki, która w widowiskowy sposób zostaje przez "chmurę" pożarta.


Aby zatrzymać wielkiego robota, należy wypowiedzieć słowa: "Klaatu barada nikto". Do robota słowa te wypowiada Helen.   "Klaatu barada nikto" zostaje wypowiedziane do robota przez Klaatu, który próbuje zaatakować Helen.


Klaatu i jego robot pozostawiają Ziemię w stanie nienaruszonym.   Robot pozostawia Ziemię nieźle zdemolowaną.


Film ma wydźwięk pacyfistyczny - stop przemocy i wojnom!   Film ma wydźwięk proekologiczny - przestańcie niszczyć Ziemię!
Mimo, że od premiery filmu Roberta Wise'a minęło 58 lat, jego antywojenne przesłanie wciąż pozostaje aktualne. Film znajduje się na liście najlepszych filmów wszechczasów w TOP 250 wg IMDb i uważany jest za jeden z najważniejszych obrazów SF w historii kina. Owszem, warstwa wizualna i zachowania bohaterów mogą dziś nieco razić naiwnością, historia uproszczeniami, a fabuła błędami merytorycznymi. Owszem, przebrany za robota człowiek wzbudza uśmieszek (ale sympatii!), podobnie jak skafander Klaatu i jego statek kosmiczny - ale u Wise'a najważniejsze jest przesłanie i właśnie dzięki niemu oryginalna wersja "Dnia, w którym zatrzymała się Ziemia" do dziś pozostaje przykładem doskonałego połączenia formy z treścią, bo choć mówi o rzeczach oczywistych, to robi to z niezwykłym urokiem, wyczuciem i domieszką humoru. Nawet dziś lądowanie spodka w centrum Waszyngtonu robi wrażenie, a niektóre dialogi wciąż wydają się świeże i znakomicie pomyślane, bo za nimi kryje się mnóstwo obserwacji społeczno-socjologicznych. Film mówi wprost o nagonce na "obcego" i niechęci do podjęcia z nim rozmów. Co więcej, mówi wprost o niemożności nawiązania dialogu nawet między państwami świata, o niemożności odstawienia na bok problemów mikro, w świetle śmiertelnego zagrożenia w skali makro. Kosmita mówi: nie zniszczę Ziemi pod warunkiem, że zbierzecie w jednym miejscu przywódców wszystkich państw i wysłuchacie mnie. Władze USA zdają się odpowiadać: to niemożliwe, wolimy zginąć... albo zabić ciebie. "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia" Roberta Wise'a to jednak przede wszystkim inteligentna satyra na konflikt między Stanami Zjednoczonymi a CCCP. Bardzo interesujące są sceny, w których widzimy jak Klaatu przysłuchuje się rozmowom zwykłych ludzi, którzy podejrzewają, że przybysz wcale nie przyleciał z kosmosu, tylko "wiadomo skąd". Równie ciekawie spędzamy czas towarzysząc Klaatu i Bobby'emu podczas zwiedzania Waszyngtonu i poznawania "ludzkości" od kuchni. W pamięć zapada też scena, w której Klaatu i Bobby stoją wśród gapiów obserwujących spodek kosmiczny i Klaatu opowiada nieświadomemu chłopcu o różnych szczegółach technicznych statku. "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia" Wise'a (twórca m.in. "Dźwięków muzyki" i współtwórca "West Side Story"), to naprawdę znakomicie skonstruowana, ponadczasowa historia z humorem, dreszczykiem i co najważniejsze z bardzo mądrym, ale nie infantylnym morałem.


Powstały w roku 2008 remake w reżyserii Scotta Derricksona (twórcy niezłych "Egzorcyzmów Emily Rose"), który jest jednym z najmniej potrzebnych remake'ów w historii X muzy, nie dorównuje oryginałowi do pięt. Wydźwięk antywojenny zastąpiony został nieco enigmatycznym żądaniem zaprzestania niszczenia planety. Niestety, Klaatu nie precyzuje czy chodzi mu o wydobycie ropy, efekt cieplarniany, dziurę ozonową, genetyczne modyfikowanie żywności, czy też żebyśmy zaczęli wszyscy kupować torby ekologiczne. Tym razem więc, prawie nie dziwię się ludzkości, że zamiast wdać się z Klaatu w dialog, postanowiła z nim ostro powalczyć. Klaatu też nie daje sobie w kaszę dmuchać, bo w nowej wersji jest znacznie brutalniejszy od pierwowzoru z roku 1951. Nie cacka się ze stającymi mu na drodze żołnierzami i policjantami - to akurat ciekawa zmiana w charakterze postaci, a i drewniany Keanu Reeves całkiem nieźle wpasowuje się w rolę. Nowa wersja jest niestety znacznie mroczniejsza od oryginału, przez co brakuje jej lekkości, swoistego ciepła i spokoju bijącego z filmu Wise'a, który przecież też mówił o wiszącej nad nami zagładzie. Bardzo przeszkadzał mi w nowej wersji "Dnia, w którym zatrzymała się Ziemia", mały Jacob Benson (Jaden Smith), który zachowuje się w stosunku do matki i Klaatu w sposób tak odgórny i arogancki, jakby pozjadał wszystkie rozumy świata. Co więcej, po kilku minutach słuchania jego złośliwości oraz upierdliwych (i oczywiście diablo inteligentnych!) pytań kierowanych do dorosłych, miałem go po prostu dość. Wiecie, taki irytujący mały dorosły, zachowujący się jak ktoś o 10 lat starszy. Na szczęście w połowie filmu Jacob zaprzyjaźnia się z Klaatu i przestaje denerwować widzów, może dlatego, że do końca filmu już niewiele mówi.


Skoro już powstał ten nieszczęsny remake, oczekiwałem od niego efektów specjalnych, od których zbieleje mi oko - wszak kręcony był m.in. z myślą o pokazach w kinach IMAX (ja oglądałem w normalnym kinie). Niestety, twórcy chcąc chyba oddać cześć oryginalnemu filmowi, stworzyli robota bardzo podobnego do tego z roku 1951, tylko animowanego komputerowo i wyższego o kilka pięter. O ile kula, w której przybył Klaatu wygląda dość przekonująco i niepokojąco (dzisiejsi widzowie raczej nie kupiliby spodka), tak wygląd robota jest nieco, że tak powiem: niesatysfakcjonujący. Okej - pomyślałem sobie - jest cholernie wielki robot, jest też cholernie wielki oddział wojska, a więc nic tylko czekać na cholernie widowiskową finałową nawalankę siły kosmicznej z siłami ziemskimi. I co? I gdy wydawało się, że za chwilę doświadczę niewiarygodnej feerii efektów specjalnych... robot zamienił się w chmurę złożoną z mikroskopijnej, kosmicznej szarańczy, która niczym biblijna plaga miała zakończyć egzystencję człowieka na planecie Ziemia. Szkoda, że w filmie, który nie zaoferował niczego odkrywczego w warstwie merytorycznej, zabrakło również porządnych scen batalistycznych, które mogły nieco podratować to skazane na niepowodzenie, remake'owe przedsięwzięcie.


PS. Słychać tu i ówdzie pogłoski, jakoby w nowej wersji "Dnia, w którym zatrzymała się Ziemia" nie padały słowa: "Klaatu barada nikto". Nic bardziej mylnego! Słowa te padają z ust Klaatu leżącego po postrzale, gdy Gort po unieruchomieniu i "ogłuszeniu" zebranych na placu żołnierzy i naukowców, zamierza zaatakować Helen. Po pierwsze: słychać, że Klaatu wypowiada trzy słowa - świadomie przez twórców zmiksowane tak, by brzmiały niewyraźnie, przez co "bardziej obco". Po drugie, gdy padają te trzy słowa, Helen spogląda z zaskoczeniem w dół, na wypowiadającą je istotę. Po trzecie: Gort po tych trzech słowach przerywa atak. Oglądać uważnie, zamiast puszczać w eter ewidentne bzdury!
Michael Rennie, w USA stosunkowo nieznany aktor, otrzymał rolę Klaatu, by widzowie tym bardziej postrzegali go jako "obcego".


W opowiadaniu Harry'ego Batesa "Farewell to the master", robot Gort był postacią pierwszoplanową i nazywał się Gnut, zaś Klaatu był jednym z klonów, ginących jeden po drugim.


Sceny w których wejście i rampa spodka kosmicznego zamykają się, powstały poprzez puszczenie od tyłu scen, w których się otwierały.


Pierwotnie postać Klaatu miał zagrać Spencer Tracy.


Spodek kosmiczny został wykonany w Paryżu, z drewna, drutu i gipsu.


Armia USA odmówiła pomocy przy realizacji filmu. Pomóc zgodziła się Gwardia Narodowa.


Trzy lata po premierze filmu Wise'a powstała jego wersja radiowa w "Lux Radio Theather". W rolach Klaatu i Bobby'ego wystąpili ci sami aktorzy.


Aby podnieść realizm opowieści, w role samych siebie wcieliło się kilku prawdziwych, popularnych w tamtych latach dziennikarzy - Gabriel Heatter, H.V. Kaltenborn oraz Drew Pearson.


Czy twórcy filmu zamierzyli to, czy nie, pomiędzy Klaatu a założycielem Projektu Manhattan - Robertem Oppenheimerem, pojawia się zadziwiające podobieństwo. Oppenheimer znany był z tego, że poprawiał na tablicach teoretyków zatrudnionych przy Projekcie, podobnie Klaatu w scenie, kiedy poprawia profesora Barnhardta. Nieziemski geniusz Oppenheimera oraz skojarzenia z destrukcyjnymi siłami, które mogą grozić funkcjonowaniu Świata wydają się czymś więcej niż przypadkiem.


Scenarzysta Edmund H. North, były oficer amerykańskiej Armii, napisał scenariusz "Dnia, w którym zatrzymała się Ziemia" niejako w odpowiedzi na rozprzestrzenianie broni atomowej podczas "Zimnej wojny".


Kwestia "Klaatu barada nikto" została wypowiedziana przez Bruce'a Campbella w "Armii ciemności" Sama Raimiego.


"Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia" z roku 1951 znalazł się na piątym miejscu rankingu najważniejszych filmów SF opublikowanego przez American Film Institute w styczniu 2008 roku.


Gort z remake'u pomyślany został nie jako maszyna, tylko coś w formie stechnicyzowanej biologicznej formy życia.


Keanu Reeves był pierwszym i ostatecznym kandydatem do roli Klaatu.


Film nagrywano w tonacji zielono-błękitnej, naturalnych kolorach Ziemi.


Kwestia "Klaatu barada nikto" została przez Keanu Reevesa nagrana dwukrotnie, po czym jedno z nagrań zostało puszczone od tyłu i zmiksowane z drugim, aby sprawić wrażenie brzmienia tego zdania jak nie z tego świata.


Autor opisu: Rafał Donica - DUX
E-mail kontaktowy: dux@film.org.pl
Data umieszczenia opisu: 22.01.2009
blog comments powered by Disqus



Strona główna działu Strona główna KMF