THE OMEN

(Omen)
THE OMEN

(Omen)
Rok produkcji:
1976

Kraj:
Wielka Brytania / USA

Reżyseria:
Richard Donner

Scenariusz:
David Seltzer
  Rok produkcji:
2006

Kraj:
USA


Reżyseria:
John Moore

Scenariusz:
David Seltzer
Amerykański ambasador bez wiedzy żony, która nie zdaje sobie sprawy z tego, że jej prawdziwe dziecko zmarło przy porodzie, adoptuje nowonarodzonego chłopca. Nie przyjmuje jednak do wiadomości faktu, iż wychowywane przez nich dziecko jest synem diabła, Antychrystem we własnej postaci. I będzie potrzebował naprawdę wielu dowodów, zanim zdecyduje się na jakieś działanie...


Damien (Harvey Stephens)




Robert i Katherine Thorn
(Gregory Peck i Lee Remick)




Pani Baylock (Billie Whitelaw)




Keith Jennings (David Warner)
 

Damien (Seamus Davey-Fitzpatrick)




Katherine i Robert Thorn
(Julia Stiles i Liev Schreiber)




Pani Baylock (Mia Farrow)




Keith Jennings (David Thewlis)
Napisy początkowe są przedstawione w sposób dość statyczny. Na ekranie widzimy kontury małego chłopca, na które pada czerwone światło tworząc na podłodze cień w postaci odwróconego krzyża - według założeń twórców, symbolu Antychrysta.   Napisy nałożone są na prolog, podczas którego twórcy starali się uwspółcześnić i uwiarygodnić nieco remake, nawiązując do przeróżnych tragedii ostatnich lat. Na synodzie w Watykanie, w obecności papieża (łudząco podobnego do poprzednika Benedykta XVI) ksiądz-astronom stara się udowodnić, że nadchodzi Antychryst. Opowiada, jak to dostrzegł kometę przypominającą gwiazdę Betlejemską, przytacza fragment pisma świętego (fikcyjny) i przyrównuje tekst do najróżniejszych wydarzeń, wśród których znalazły się m.in. zamachy na World Trade Center, katastrofa promu Columbia, czy ogromny kataklizm jakim niewątpliwie było tsunami w południowej Azji.


Akcja filmu rozpoczyna się w noc 6 czerwca, w stolicy Włoch. Na ekranie widzimy zrozpaczonego mężczyznę, Roberta Thorna, w drodze do rodzącej żony. Słyszymy monolog księdza, z którym za chwilę się spotka, a w którym informuje on niedoszłego ojca o śmierci dziecka.   Miejsce i czas akcji pozostały bez zmian, jednak scena rozmowy niedoszłego ojca z księdzem zaprezentowana nam zostaje w całości - nie ma tu żadnego monologu, ani innych zabiegów narracyjnych. Jednak w remake'u, aby przekonać do podmiany dzieci, ksiądz w szpitalu informuje Roberta, że jego żona już nigdy nie będzie mogła mieć dzieci.


Katherine, żona Roberta, dowiaduje się o jego awansie na ambasadora Stanów Zjednoczonych w Londynie we własnym domu, we Włoszech.   Żona dowiaduje się o awansie męża w ambasadzie amerykańskiej we Włoszech. Jednak w tej wersji, Robert Thorn jest tylko asystentem człowieka, który ma zostać ambasadorem w Londynie. Wkrótce potem widzimy scenę, w której przyszły ambasador na skutek zbiegu nieszczęśliwych wypadków (niczym w serii "Oszukać Przeznaczenie") ginie (jego limuzyna zostaje staranowana przez cysternę z paliwem, po czym wybucha). 3 miesiące później Robert Thorn, zostaje mianowany ambasadorem Stanów Zjednoczonych w Londynie.


Robert Thorn i prezydent USA to przyjaciele ze szkolnej ławki.   Robert jest w tej wersji chrześniakiem prezydenta.


Pierwsza scena w nowym domu jest iście idylliczna: rozmarzona Katherine snuje wizję, w której widzi swojego męża na głównej posadzie w Białym Domu. Robertowi bardzo się podoba pomysł żony.   Pierwsza scena w nowym domu przedstawia smutek Thorna, spowodowane śmiercią swojego przełożonego oraz jego niezadowolenie z ogromu nowego miejsca zamieszkania.


W trakcie spaceru w parku Robert informuje żonę, że na jakiś czas wyjedzie do Ameryki odwiedzić swojego przyjaciela - teraz prezydenta USA. W trakcie spaceru mały Damien na chwilę znika z oczu rodziców, którzy zaczynają panikować. Po chwili jednak, okazuje się, że ich syn schował się dla żartu za drzewem. Rodzice nie są na niego źli za spłatanie figla. W tej wersji Damien jest jeszcze malutki.   Na spacerze w parku z nieco starszym już Damienem jest tylko Katherine i tylko jej to małe diablę robi psikusa, ukrywając się za drzewem i wyskakując z nienacka napędzając jej niezłego stracha. Katherine jest wściekła na swojego syna, jednak ten, wypowiadając jedną z niewielu kwestii przypisanych mu w scenariuszu, przeprasza ją i obiecuje, że nigdy więcej tego nie zrobi. Z kolei mama przeprasza swojego synka chwilę uniesienia.


Przed popełnieniem samobójstwa, młoda niania nawiązuje kontakt wzrokowy z rottweilerem, który w tajemniczy sposób ją zahipnotyzowuje. Ten sam rottweiler chroni później małego Damiena.   W tej wersji, psem który wpływa na młodą nianię jest owczarek alzacki. W dalszej części filmu zostaje on zastąpiony rottweilerem i w filmie już się nie pojawia.


Robert rozmawia z księdzem Brennanem w swoim biurze. Ten staje się coraz bardziej natarczywy i agresywny, tak że musi interweniować ochrona ambasady.   Robert rozmawia z księdzem Brennanem w holu ambasady. Rozmowa przebiega dość spokojnie, ale poirytowany Thorn każe wyprowadzić księdza na zewnątrz.


Pani Baylock przychodzi do Thornów bez zapowiedzi, zaskakując ich nieco, jednak rodzice nie wydają się jakoś wyjątkowo zaniepokojeni (niania tłumaczy im, że Agencja, dla której pracowała nieżyjąca już niania przeczytała o tragedii w gazecie i niezwłocznie przysłała zastępstwo). Po okazaniu referencji, pani Baylock przypada im do gustu i zostaje guwernantką Damiena.   Katherine organizuje casting na nową nianię dla Damiena. Kiedy wydaje się, że tego dnia widziała już wszystkie kandydatki, przychodzi jeszcze pani Baylock. Zaskoczonym Thornom tłumaczy, że firma dla której pracuje czasem zapomina wysyłać CV i stąd wynika małe nieporozumienie.


To ojciec wydaje się zaniepokojony faktem, że Damien nigdy nie chorował. Matka przyjmuje to ze spokojem. Poza tym, w ogóle nie wydaje się być zdziwiona faktem, że w okolicach kościoła Damien ją zaatakował.   Katherine podchwytuje uwagę męża, który zauważa, że Damien nigdy jeszcze nie chorował i zaczyna się zastanawiać, jak to możliwe. Poza tym, jest nieco przerażona zachowaniem syna pod kościołem.


W zoo obecnością Damiena zaniepokojone wydają się być tylko żyrafy. Z kolei pawiany, które Katherine ogląda z Damienem z samochodu, atakują pojazd budząc przerażenie obojga pasażerów.   Katherine zabiera Damiena do zoo, gdzie w sektorze przeznaczonym dla człekokształtnych, zwierzęta zaczynają szaleć. Najbardziej krewki jest wielki goryl, który w ostatniej chwili zostaje powstrzymany przed ucieczką z pleksiglasowej klatki.


Katherine decyduje się na wizytę u psychiatry po wydarzeniach w zoo.   Katherine decyduje się na psychiatrę po wydarzeniach w zoo, a także koszmarach, jakie zaczynają ją dręczyć. W przeciwieństwie do oryginału, gdzie sekwencje snu się nie pojawiają, w remake'u złe sny ma zarówno ona jak i jej mąż.


Damien doprowadza Katherine do białej gorączki bawiąc się bilami na stole bilardowym.   Damien strasznie drażni swoją matkę grając na konsoli.


Damien niemal zabija matkę taranując swoim rowerkiem krzesło, na którym stojąc podlewała kwiaty. Matka wypada przez balustradę i ląduje piętro niżej na brzuchu.   Do podobnej sekwencji wydarzeń (matka spada na plecy) doprowadza w remake'u również Damien, lecz tutaj jadąc na modnej, stalowej hulajnodze.


Pani Baylock informuje Roberta, że cała służba odeszła, nie zostawiwszy nawet listu, prosząc jedynie o przesłanie ostatnich pensji. Guwernantka twierdzi też, że sama da radę zajmować się całym domem.   W nowej wersji Thornowie nie mają służby i pani Baylock od samego początku zajmuje się całym domem.


Po odwiedzinach starego cmentarza, Robert dzwoni do Katherine i każe jej uciekać z Londynu.   Robertowi nie udaje się dodzwonić do żony. Poza tym, w tej wersji odniosła ona większy uszczerbek na zdrowiu i nie może chodzić.


Pani Baylock pojawia się w szpitalu i zabija Katherine Thorn wypychając ją z okna na ostatnim piętrze.   Pani Baylock pojawia się w szpitalu z Damienem i zabija jego przyszywaną matkę wstrzykując do jej krwiobiegu pęcherzyk powietrza. W tym czasie Damien odwraca uwagę strażnika swoją niebezpieczną aurą.


Bugenhagen tłumaczy Robertowi jak ma zabić syna, wypraszając wcześniej z pomieszczenia zaprzyjaźnionego fotografa. Thorn zgadza się niemal od razu i nie ma żadnych wątpliwości co do tego, jak należy postąpić. Dopiero po chwili wątpliwości wracają.   Bugenhagen tłumaczy jak uśmiercić Antychrysta w obecności fotografa. W tej wersji, Robert ma jeszcze ostatnie wyrzuty sumienia i wściekły wybiega z mieszkania Bugenhagena twierdząc, że nie może zabić dziecka.


Fotograf ginie zabity przez zsuwającą się z samochodu szklarza szybę (ta ucina mu głowę).   Fotograf ginie, po tym jak spadający żelazny szyld odcina mu głowę.


Robert ma niemałe problemy z wyprowadzeniem szamoczącego się Damiena z domu (jest m.in. rażony prądem i spada ze schodów) - zabija też w walce panią Baylock używając do tego narzędzi kuchennych.   Robert z łatwością uprowadza Damiena i z piskiem opon odjeżdża w kierunku kościoła po drodze taranując zarówno nianię, jak i bramę swojej posiadłości.


Po finałowej scenie na cmentarzu, na ekranie pojawia się jeszcze cytat z Apokalipsy Św. Jana (rozdział 13, wers 18).   Po finałowej scenie (która przeplata się z fragmentami innej, przedstawiającej śmierć papieża, na skutek tryumfującego zła) są już tylko napisy końcowe.
Mający swoją premierę w roku 1976, "Omen" był jednym z ostatnich filmów, który wpisywał się w ówczesny trend kręcenia horrorów, z demonicznymi dziećmi w rolach głównych. "Wioska Przeklętych", "Dziecko Rosemary" czy "Egzorcysta" bardzo wysoko postawiły poprzeczkę ludziom zajmującym się historią małego Damiena, syna szatana, czyli Antychrysta we własnej osobie. Twórcy byli jednak bardzo pewni siebie, nie zrażając się nawet niebezpiecznymi wypadkami na planie zdjęciowym. Produkcją zajęło się poważne studio (20th Century FOX - każde większe studio nakręciło podobny horror w owym czasie), zatrudniono znanych aktorów, zmieniono krwawą konwencję charakterystyczną dla kina grozy na bardziej tajemniczą, zawierającą więcej elementów typowych dla thrillerów i stało się - "Omen" okazał się jednym z największych hitów sezonu. Ludzie walili do kin drzwiami i oknami, zachęceni znakomitą kampanią reklamową (kosztującą niemal tyle samo co gotowe dzieło), a także pozytywnymi recenzjami widzów już zapoznanych z obrazem Richarda Donnera. Chwalono niemal całkowite odejście od elementów gore (z jednym małym wyjątkiem), niesamowity klimat, który potęgowała fenomenalna, nagrodzona Oscarem muzyka Jerry'ego Goldsmitha, przekonywujące portrety psychologiczne bohaterów, a także grę młodego Harveya Stephensa, który minimalnym nakładem sił i niemal zerowym wkładem w ścieżkę dialogową filmu, swoim Damienem wystraszył niejednego konesera kina grozy. Niestety, trzy kontynuacje (kręcone kolejno w latach 1978, 1981 i jedna na początku lat '90 (1991) dla telewizji) odchodząc znacznie od poważnego tonu części pierwszej nie przypadły do gustu ani widzom, ani krytykom.


Niemal trzydzieści lat po premierze wersji oryginalnej, w związku ze zbliżającą się wielkim krokami datą 06.06.06r., włodarze 20th Century Fox wpadli na pomysł odświeżenia nieco już przestarzałego pomysłu, według tego samego scenariusza autorstwa Davida Seltzera (który, notabene, jest też autorem cyklu książek o Damienie, z których pierwsza ukazała się na dwa tygodnie przed premierą wersji oryginalnej, jako element kampanii promocyjnej). Zmiany w scenariuszu, w stosunku do wersji z 1976r. na pierwszy rzut oka wydawały się minimalne, jednak po bliższym zapoznaniu się z treścią, uważny widz zauważy momentami dość spore odstępstwa od oryginału. Nie da się ukryć, że większość zmian nie wyszła filmowi na dobre, a wprowadzone elementy dodatkowe (takie jak np. nawiązania do 9/11, Columbii i Tsunami) powodowały też wybuchy śmiechu. Rozmiłowani jednak w horrorach widzowie amerykańscy popędzili do kin w dniu premiery (która w związku z satanistyczną datą, wypadła we wtorek - dzień tygodnia, w którym bardzo rzadko odbywają się premierowe pokazy) i "Omen 666", jak początkowo miał się nazywać obraz Johna Moore'a, niespodziewanie rozbił bank, a w zasadzie box-office, już pierwszego dnia zarabiając ponad 12 milionów Dolarów. I nawet negatywne głosy krytyków, jak zwykle poddające w wątpliwość sens kręcenia remake'u oraz mieszanie uczucia widzów, nie powstrzymały nowej wersji od osiągnięcia przyzwoitego sukcesu na świecie (około 120 milionów dolarów zysku, przy 25 milionach budżetu).


Powiedzmy sobie szczerze: nowa wersja wielkiego klasyka jest filmem słabym. Obraz kładzie fatalne niemal w każdym calu aktorstwo (symbolicznie uhonorowane Złotą Maliną - dostał ją David Thewlis, za drugoplanową rolę fotoreportera), którego nie ratuje nawet dobrze dobrany do roli Damiena Seamus Davey-Fitzpatrick (atoli nie tak dobry jak Antychryst z oryginału). Nieporozumieniem są też wspomniane próby uwspółcześniania i uwiarygodniania (nawiązanie do WTC jest ciosem poniżej pasa), a także nienajlepsza ścieżka dźwiękowa (która może buty czyścić oryginałowi Goldsmitha). Z filmu, który konstrukcyjnie podobny był bardziej do thrillera, nawiedzeni twórcy chcieli zrobić horror opierający siłę strachu na nagłym wkraczaniu w kadr różnych postaci (wszystkie sceny "wyśnione") w połączeniu z mocniejszymi akordami muzyki płynącej z głośników. Nowy "Omen" jest filem bez klimatu. Jest obrazem nudnym i kompletnie niewciągającym (co zaskakuje, jako że scenariuszowo jest bardzo podobny do oryginału). Jest wreszcie przedsięwzięciem kompletnie nietrafionym, gdyż w dobie kręcenia niesmacznych horrorów pokroju "Piły", remake obrazu, w którym ścięta zostaje tylko jedna głowa nie ma prawa bytu. Nie żeby przygody Jigsawa stały na wyjątkowo wysokim poziomie, ale w porównaniu z odmłodzonymi losami Damiena, są filmami paradoksalnie znacznie bardziej strawniejszymi. Tak więc, jeśli ktoś jeszcze "Omenu" nie widział, proponuję mu zapomnieć o wersji z 2006 roku i niezwłocznie sięgnąć po oryginał. Antychryst po liftingu niestraszny jest zupełnie.
Harvey Stephens, który wcielił się w Damiena w wersji oryginalnej, pojawia się w remake'u. Jest jednym z reporterów, czatujących na Richarda Thorna pod ambasadą po samobójczej śmierci niani. Zadaje mu nawet pytanie, lecz bohater grany przez Schreibera na nie nie odpowiada.


Zarówno podczas kręcenia wersji oryginalnej jak i uwspółcześnionej, na planie i poza nim miały miejsce bardzo tajemnicze wydarzenia. Twórcy oryginału, aktorzy i reżyser, raz po raz byli straszeni piorunami, które uderzały w samoloty, którymi podróżowali. Gregory Peck uniknął nawet śmierci w ostatniej chwili odwołując jeden z lotów - samolot, którym miał podróżować rozbił się i wszyscy na pokładzie zginęli. Hotel, w którym mieszkał reżyser oryginału został zaatakowany przez IRA. Ponadto, rottweilery występujące w filmie ani myślały słuchać się treserów i dotkliwie pogryzły jednego z kaskaderów w trakcie sceny na cmentarzu. Liev Schreiber, w podczas kręcenia scen na cmentarzu w wersji z 2006 roku złamał sobie żebro. Pete Postlethwaite, który wcielił się w ojca Brennana w remake'u, w trakcie kręcenia filmu stracił brata. W noc przed śmiercią, podczas towarzyskiej gry w karty, jego brat wyciągnął z talii trzy szóstki.


W czasie pisania tego tekstu rozpętała się wielka burza z piorunami, podczas której o mało co nie straciłem całej pracy w związku z nagłą awarią elektryczności, spowodowaną eksplozją transformatora na moim osiedlu. Przypadek?


Planowanym tytułem remake'u miał być "Son of the Devil 666" ("Syn diabła 666"). Potem zmieniono go na "The Omen 666". Pojawił się on nawet w kilku zwiastunach, ale w związku z bardzo negatywnym odbiorem przez widzów, postanowiono zachować tytuł oryginału.


Pierwsze pokazy testowe oryginału miały miejsce 6 czerwca 1976 roku. Remake miał premierę 6 czerwca 2006 roku.


Bratanek Mii Farrow ma na imię Damien.


Muzyka Jerry'ego Goldsmitha dostała Oscara za rok 1976. Marco Beltrami, uczeń Goldsmitha, skomponował ścieżkę dźwiękową do remake'u, w niektórych miejscach silnie wzorując się na oryginale swojego mistrza.


Na dzień dzisiejszy remake'i kolejnych części "Omena" nie są planowane. Nie ma też mowy o ewentualnych sequelach samego remake'u.
Autor opisu: Michał Fedorowicz - hops
E-mail kontaktowy: hops@film.org.pl
Data umieszczenia opisu: 30.05.2007



Strona główna działu Strona główna KMF