LA TOTALE!

(La Totale!)
TRUE LIES

(Prawdziwe kłamstwa)
Rok produkcji:
1991

Kraj:
Francja

Reżyseria:
Claude Zidi

Scenariusz:
Didier Kaminka,
Simon Michaël i
Claude Zidi
  Rok produkcji:
1994

Kraj:
USA

Reżyseria:
James Cameron

Scenariusz:
James Cameron


François/Harry to nudny urzędnik państwowy/sprzedawca w firmie komputerowej. Praca, to jego życie i poświęca sie jej bezgranicznie, nigdy nie unikając zawodowych zobowiązań, tym samym zaniedbując kontakty ze swoją rodziną. Ot, typowy pracoholik, idealny kandydat na role w jakimś serialu obyczajowym... ale jest małe ale, François/Harry to tak naprawdę szpieg pracujący dla tajnej organizacji rządowej walczącej z terroryzmem, świetnie wyszkolony zabójca i specjalista od broni. Jego codziennością nie jest praca za biurkiem, ewentualnie nudne spotkania firmowe, tylko niebezpieczne misje, podczas, których musi często narażać życie. Trzeba przyznać, że jest cholernie dobry w tym co robi i pewnie wszystko byłoby pięknie, gdyby zaniedbywana żona nie zapragnęła nagle odrobiny przygody...


François Voisin (Thierry Lhermitte)




Hélene Voisin (Miou-Miou)




Albert Grelleau (Eddy Mitchell)




Simon (Michel Boujenah)




Braquet (François Hadji-Lazaro)
 

Harry Tasker (Arnold Schwarzenegger)




Helen Tasker (Jamie Lee Curtis)




Albert Gibson (Tom Arnold)




Simon (Bill Paxton)




Spencer Trilby (Charlton Heston)
François ma syna i małą córkę. Dzieci nie będą miały zbyt dużego udziału w fabule.   Harry ma nastoletnią córkę. W finale odegra ona znaczącą rolę.


François ma buldoga.   Harry ma maleńkiego pieska.


Partner, dzięki kamerze zamieszczonej w obroży psa, przypadkowo odkrywa, że syn François kradnie mu pieniądze z portfela. Kamera nie znajduje zastosowania w dalszej części filmu.   Partner, dzięki kamerze zamieszczonej w paczce papierosów, przypadkiem odkrywa, że córka Harry'ego kradnie mu pieniądza z portfela. Kamera ukryta w papierosach znajduje zastosowanie podczas strzelaniny w WC.


Szef wydziału, to dalszy plan, ale znaczący dla fabuły filmu.   Szef wydziału, to postać marginalna, typowe mrugnięcie okiem w stronę widza.


François jedzie autem z Simonem, są także w restauracji, brak wyobrażeń bohatera, jakoby rozkwaszał twarz Simonowi.   Harry jedzie autem z Simonem, rozmawiają jedząc przy aucie, a Harry w wyobraźni rozkwasza twarz Simonowi.


Atak zamaskowanych agentów na przyczepę ma miejsce w dzień.   Atak zamaskowanych agentów na przyczepę ma miejsce w nocy.


François strzela pod stopy Simona.   Albert Gibson strzela pod stopy Simona.


Simon nie sika ze strachu.   Simon sika.


Helene idąc do hotelu do "klienta" przed jego drzwiami przekłada sukienkę tył na przód, żeby mieć większy dekolt, zaciska mocniej pasek i zdejmuje sobie z włosów tandetą opaskę.   Helen odrywa sobie od sukienki tandetne dodatki i moczy włosy wodą z kwiatów.


Helene dostaje na kartce instrukcje co ma robić. Ma się rozebrać, zgasić światło i położyć na łóżku.   Helen dostaje polecenia z dyktafonu. Ma się rozebrać i zatańczyć.


Francois przychodzi nagi i dobiera się w łóżku do żony.   Harry najpierw dotyka Helen różą, następnie całuje leżącą na łóżku żonę w usta.


Francois dostaje w głowę wazonem.   Harry kilkukrotnie obrywa w głowę telefonem, otrzymuje też kilka kopniaków.


Terroryści to europejcy muzułmanie, jednak nie ma mowy o żadnych frakcjach. Nie ma tu także odpowiednika Juno czy Aziza.   Terroryści to Szkarłatny Jihad. Są wyraziste postaci Juno Skiner i Aziza.


Terroryści porywają samą Helene, sądząc, że ona jest agentką. Francois dołącza do niej po tym, jak terroryści atakują przyczepę Simona, gdzie przyjeżdża Francois.   Terroryści porywają Harry'ego i Helen.


Na czas lotu Francois i Helene zostają zakneblowani.   Na czas lotu Harry i Helen zostają uśpieni.


Francois uwalnia się z celi podpinając kabelki do krat i rozlewając pod celą wodę, w którą wdeptuje strażnik.   Harry uwalnia się z kajdanek, skręca kark jednemu z terrorystów, następnych wykańcza skalpelem oraz hakiem do mięsa.


Helene zabija jednego z terrorystów, dopiero potem panikuje i upuszcza broń.   Helen nie zabija nikogo, panikuje zaraz po pierwszym wystrzale i upuszcza broń.


Nie ma strzelaniny w ubikacji, akcji z koniem, nie ma akcji na moście, nie ma Harrierów, nie ma finałowej akcji na wieżowcu. Nie ma motywu ratowania dziecka. Wszystko kończy się strzelaniną w magazynie i eksplozją jakiejś rakiety na ziemi.   Jest strzelanina w ubikacji, akcja z koniem, na moście, są Harriery, jest finałowa akcja na wieżowcu, jest walka o córkę. Wszystko kończy się wystrzeleniem Aziza na rakiecie.


W epilogu bohaterowie przez pomyłkę pojmują Simona biorąc go za groźnego terrorystę.   W epilogu bohaterowie spotykają Simona na przyjęciu, który znów jest w trakcie "tajnej misji", i który znów kończy z mokrymi spodniami.
Zapewne niewiele osób zdawało sobie sprawę z istnienia tego filmu. Mała, francuska produkcja, która pojawiła sie w kinach na początku lat 90. (1991) nie zyskała zbyt dużego rozgłosu. "La Totale!" to produkcja straconej szansy, zwłaszcza jeśli porównać ten film do amerykańskiego remake'u. Prosty, ale świetny pomysł wyjściowy został zarżnięty absolutnie niepotrzebnymi scenami, toporną reżyserią i miejscami bardzo amatorskim wykonaniem. Miała to być komedia pełna akcji i trzeba stwierdzić, że niestety poległa na obu frontach, bo komediowo ten film prezentuje poziom polsatowskich sitcomów, a jeśli chodzi o sceny akcji... cóż, budżet (a w zasadzie jego brak) zrobił swoje i tandetne wykonanie oscyluje blisko "współczesnej polskiej szkoły filmowej" - czyli partactwo do kwadratu. Na plus zaliczyć można parę głównych bohaterów - jest miedzy nimi sporo chemii, a wszystko jest sprawnie zagrane, choć bez rewelacji. Film na raz, zjadliwy w bezsenną noc ok 3. nad ranem, zapijany kubkiem gorącego kakao.


"True Lies" przewyższa oryginał pod każdym względem. Owszem, cały szkielet fabularny jest identyczny jak w wersji francuskiej, a wiele scen to niemal kalki z "La Totale!", jednak całościowo wersja amerykańska jest filmem zdecydowanie lepszym. Wielkie, wysokooktanowe, naładowane emocjami, pirotechniką oraz świetnymi efektami specjalnymi widowisko. Typowo Cameronowska produkcja, w której łatwo dostrzec rękę mistrza, bo co jak co, ale jeśli chodzi o kino akcji, to Cameron nie ma sobie równych.


Kanadyjczyk przerobił scenariusz na zasadzie: zostawiamy główny wątek od początku do końca, wyrzucamy bezjajeczne i nudne sceny, dodajemy natomiast hollywoodzki rozmach oraz masę ciętych dialogów i mamy receptę na jeden z najlepszych akcyjniaków w historii kina. Podobno im mniejszy budżet tym lepiej, bo wtedy twórcy muszą używać jeszcze więcej wyobraźni i dać od siebie jeszcze więcej w procesie twórczym - teoria ta nijak się ma do wujka Camerona. Ok, wszystkiego jest tutaj od groma (sceny na moście, Harriery, ostrzał w wieżowcu, mały armageddon na wyspie - scen akcji wystarczyłoby na przynajmniej trzy filmy) i całość jest mocno przesadzona, ale Cameron wie jak budować genialny spektakl i w żadnej, nawet najbardziej nieprawdopodobnej scenie nie przekracza pewnej umownej granicy.


Efekty (nie licząc najsłabszej w filmach Camerona tylnej projekcji) do dziś wyrywają mosznę, a muzyka niezawodnego jak zawsze Brada Fiedela wyśmienicie buduje klimat filmu. "True Lies" to także świetna komedia, mocno bawiąca się konwencją kina szpiegowskiego, z prawdopodobnie ("T2"?) najlepszą rolą Schwarzeneggera, który jeszcze wtedy nie wiedział, że kręci swój ostatni dobry film. Aktorsko sensacyjniak Camerona w ogóle miażdży - Paxton jak zwykle rozbija na atomy swoją obecnością na ekranie, a Tom Arnold sprawdza się idealnie jako wyszczekany współpracownik Schwarzeneggera. Duża w tym zasługa dialogów, a zwłaszcza cameronowskiej słabości do "kumpelskich" pyskówek (wystarczy przypomnieć sobie relacje pomiędzy porucznikiem Traxlerem a detektywem Vukovichem w pierwszym Terminatorze), wszystkie sceny dialogowe pomiędzy dwoma Arnoldami zwyczajnie zabijają.


Mówiąc krótko, "True Lies" to kawał świetnej przygody i akcji w starym stylu, oraz idealny przykład najwyższych lotów amerykańskiego kina popcornowego lat 90.
François Hadji-Lazaro (szef wydziału) oraz Eddy Mitchell (Albert), to znani i popularni we Francji muzycy.


Scenariusze obydwu filmów w wielu aspektach są naprawdę bliźniaczo podobne. Zarówno we francuskim jak i amerykańskim filmie znalazły się: Kochanek żony (niby agent / sprzedawca samochodów), podsłuch w torebce, motyw stenogramów z rozmów między żoną a kochankiem, oszukiwanie żony co do swojej pracy, nawet sposób w jaki główny bohater dowiaduje się o zdradzie i to jak struty idzie przez ulicę jest bliźniaczo podobne, jest motyw jazdy próbnej i rozmowy bohatera z kochankiem żony, jest brakująca kartka ze stenogramu, Simon zwabiający Helen do taniej przyczepy i akcja zamaskowanych agentów, przesłuchanie Helen, uderzanie stołkiem w kuloodporną szybę itd. itp.. Powtórzono w zasadzie wszystkie motywy z francuskiego oryginału, nawet chwilami sposób montażu jest podobny (szczególnie motyw z Simonem). Co ważne, często wyśmiewanej akcji z UZI spadającym po schodach i rozwalającym terrorystów nie wymyślił Cameron - scena ta w identycznej formie (zwolnione tempo) była już we francuskim filmie.


Cameron miał zamiar wyreżyserować "Spider-Mana" z Michaelem Biehnem w roli tytułowej i Schwarzeneggerem jako doktorem Octopusem, jednak wymogi studia wobec budżetu oraz niewystarczająca technologia (cały Cameron) spowodowały, że żelazny Jim zrezygnował i zabrał sie za produkcję "True Lies".


Był to pierwszy poważny sprawdzian dla Digital Domain - założonej przez Camerona i Stana Winstona firmy zajmującej sie produkcją efektów specjalnych - sprawdzian nagrodzony nominacją do Oscara (przegrana z "Forrestem Gumpem").


To Arnold Schwarzenegger podsunął Cameronowi pomysł na film.


Jamie Lee Curtis naprawdę zwisała z lecącego helikoptera.


Na potrzeby filmu za ponad 100.000 dolarów wynajęto trzy Harriery wraz z pilotami.


Film spotkał sie z (nie dziwne) bardzo chłodnym przyjęciem ze strony wyznawców islamu w USA i Wielkiej Brytanii, a także został zakazany w większości krajów muzułmańskich.


Postać odgrywana przez Charltona Hestona została luźno oparta na postaci Nicka Fury'ego ze świata Marvela.


Rosanna Arquette, Kim Basinger, Annette Bening, Joan Cusack, Geena Davis, Melanie Griffith, Jennifer Jason Leigh, Madonna, Demi Moore, Michelle Pfeiffer, Sharon Stone, Emma Thompson oraz Debra Winger były brane pod uwagę jako kandydatki do roli Helen.


Pierwszym wyborem do roli Helen była Jodie Foster, jednak musiała odmówić z powodu zobowiązań przy produkcji filmu "Nell".


Podczas akcji w magazynie na wyspie, Harry rzuca granat, który pojawia sie praktycznie znikąd. Wcześniejsza scena z tym właśnie granatem została z filmu wycięta. Można przeczytać o niej w nowelizacji scenariusza, gdzie Juno wkłada odbezpieczony granat miedzy nogi Helen i mówi: "Musisz tylko trzymać nogi razem". W książce wyciągnięty spomiędzy nóg (przez Harry'ego) granat zostaje zabezpieczony pierścionkiem użytym zamiast zawleczki - stąd później na okładce filmu wziął się taki właśnie charakterystyczny granat.


Zdjęcie Helen z granatem między nogami znalazło się m.in. na polskiej okładce wydania "True Lies" na VHS.


Wycięto sceny ukazujące bliższe relacje pomiędzy Taskerem i Juno.


Cameron standardowo dla siebie przekroczył budżet, który z planowanych 60 milionów doszedł do ok. 115 milionów zielonych papierków, przez co "True Lies" stało się najdroższym ówcześnie filmem w historii.


Planowano nakręcić sequel (przy dużym lobbingu ze strony Arnolda, którego gwiazda już mocno przygasła, a który od "True Lies" nie nakręcił żadnego godnego uwagi filmu) z całą obsadą powracającą po latach, Cameron miał już nawet gotowy zarys scenariusza, ale wydarzenia z 11. września pokrzyżowały te plany. Podobno terroryzm już nie był zabawny, a przynajmniej trudniej byłoby go sprzedać jako komedię.


W mniej więcej tym samym czasie było w przygotowaniu dwupłytowe wydanie DVD "True Lies" z dodatkami, wyciętymi scenami i dokumentami - z powodów takich jak powyżej produkcja specjalnego wydania DVD została wstrzymana.


Cameron wprosił sie do domu Stanleya Kubricka, którego był wielkim fanem (to dzięki "2001: A Space Odyssey" postanowił samemu spróbować sił w Hollywood), miał to być jego prezent urodzinowy. Okazało się, że Kubrick był pod wielkim wrażeniem strony wizualnej filmu i wraz z Cameronem przeglądali sceny z efektami specjalnymi z "True Lies". Cameron tłumaczył mistrzowi sposób, w jaki powstawała cześć bardziej innowacyjnych efektów. Zainteresowanie Kubricka było związane z jego wieloletnimi pracami nad ekranizacją "Super-Toys Last All Summer Long", czyli późniejszym "AI" Spielberga.
Autor opisu: Rafał Donica - DUX | Radosław Buczkowski - Bucho
E-mail kontaktowy: dux@film.org.pl | bucho14@wp.pl
Data umieszczenia opisu: 11.12.2011


Podziel się

Strona główna działu Strona główna KMF