THE PRODUCERS

(Producenci)
THE PRODUCERS

(Producenci)
Rok produkcji:
1968

Kraj:
USA

Reżyseria:
Mel Brooks

Scenariusz:
Mel Brooks
  Rok produkcji:
2005

Kraj:
USA

Reżyseria:
Susan Stroman

Scenariusz:
Mel Brooks
i Thomas Meehan
Max Bialystock jest producentem teatralnym. Niegdyś ceniony, ma na swoim koncie kilka sukcesów, jednak od kilku lat ma okropnego pecha. Każda z wyprodukowanych i wystawionych przez niego sztuk okazuje się kompletną klapą, co gorsza - finansową. Stąd też ledwo wiąże koniec z końcem i notorycznie brakuje mu gotówki. Dorabia jako pan zabawiający bogate starsze panie. Pewnego dnia odwiedza go Leo Bloom - poborca podatkowy i księgowy, który niechcący podsuwa mu pomysł zarobienia dużej ilości gotówki. Ma on polegać na zebraniu wysokich funduszy na sztukę teatralną - funduszy znacznie wyższych od potrzeb, o czym mają wiedzieć tylko Bialystock i Bloom, a fakt tego ma zostać zamaskowany dzięki "kreatywnej księgowości". Wierzyciele którzy dostarczą funduszy oczekują udziału w zyskach - te mają być wysokie, nierealne wręcz. Ale co będzie, jeśli jednak zyski okażą się minimalne, bo sztuka się nie sprzeda? O to właśnie chodzi - przedstawienie ma się okazać kompletną klapą, zdjętą z afisza po pierwszym dniu wystawiania. Zysków nie będzie, a całą sprytnie zaksięgowaną gotówkę, którą nasi producenci "wydali" na to przedsięwzięcie, będą mogli zatrzymać dla siebie. Teraz pozostaje tylko znaleźć najgorszą w świecie sztukę, najgorszego w świecie reżysera i najgorszą w świecie ekipę aktorską, a następnie wyprodukować spektakl. Jednak jak nietrudno się domyślić, efekt okaże się dokładnie odwrotny od zamierzonego, a misterny plan legnie w gruzach.


Max Bialystock i Leo Bloom
(Zero Mostel i Gene Wilder)




Franz Liebkind (Kenneth Mars)




Carmen Ghia i Roger DeBris
(Andreas Voutsinas i Christopher Hewett)




Ulla (Lee Meredith)
 

Max Bialystock i Leo Bloom
(Nathan Lane i Matthew Broderick)




Franz Liebkind (Will Ferrell)




Carmen Ghia i Roger DeBris
(Roger Bart i Gary Beach)




Ulla (Uma Thurman)
Popisy taneczno-wokalne mają miejsce tylko podczas przedstawień, prób lub castingu.   Film jest pełnokrwistym musicalem. Niemal każda scena ilustrowana jest piosenką lub tańcem.


O tym, że Max Bialystock jest mistrzem w produkowaniu gniotów i klap finansowych, dowiadujemy się z jego pierwszej rozmowy z Leo Bloomem.   Film otwiera scena pokazująca ludzi wychodzących z ostatniego przedstawienia wyprodukowanego przez Maksa - przedstawienia będącego oczywiście kolejnym niewypałem i klapą finansową.


Tytułową rolę w przedstawieniu "Wiosna Hitlera" zagrał, wybrany we wcześniejszym castingu, niejaki Lorenzo St. DuBois, dla przyjaciół L.S.D. (w tej roli Dick Shawn).   Postać L.S.D. w ogóle nie pojawia się w filmie, natomiast wskutek okoliczności, rola Hitlera przypada w udziale reżyserowi sztuki - Rogerowi DeBris.


Nie wiemy jak wygląda codzienna praca Leo Blooma.   W filmie mamy obszerną scenę ukazującą miejsce pracy Blooma, a nawet poznajemy jego bezpośredniego przełożonego.


Rola Ulli ogranicza się do bycia króliczkiem-sekretarką.   Oprócz posady króliczka-sekretarki, Ulla dostaje także rolę w przedstawieniu.


O tym, że przedstawienie podoba się jednak publiczności, Max i Leo dowiadują się, gdy siedzą w przyteatralnym barze i przedwcześnie opijają sukces.   Gazety i transparenty są dla Maksa i Leo źródłem informacji o tym, że ich cały misterny plan nie wypalił.


Gdy plan Maksa i Leo okazuje się porażką, wraz ze scenarzystą Franzem Liebkindem postanawiają wysadzić teatr.   Scena wysadzania teatru nie ma miejsca w filmie.


Nie wiemy jakie są dalsze losy Ulli po całym nieudanym przedsięwzięciu.   Ulla i Leo Bloom zostają parą, uciekają do Rio, po czym wracają, aby bronić Maksa na sali sądowej.
Na początku muszę się przyznać, że nie dość, że jestem wielbicielem twórczości Mela Brooksa, to do tego jeszcze "Producentów" uważam za jego najlepsze dzieło. Film ten widziałem niezliczoną ilość razy, bawi mnie do łez, a duet Mostel-Wilder jest w mojej opinii jednym z najciekawszych i najzabawniejszych duetów w historii kina. Rewelacyjne, błyskotliwe dialogi, plejada charakterystycznych postaci, genialny występ L.S.D. (naprawdę ciężko mi zrozumieć dlaczego w remake'u zrezygnowano z tej postaci - może ze względu na ten trzyliterowy skrót od nazwiska? ;)). Dlatego też mój wybór nie może być inny - tylko oryginał z 1968 roku.


Mimo wszystko jednak, remake nie jest taki zły. Mamy tutaj konwencję czysto musicalową, którą odbiera się w sposób niezwykle lekki i przyjemny, a zarzucić coś filmowi tego typu, oprócz pewnej dawki kiczu, jest bardzo trudno. Obsada dobrana została w sposób bardzo trafny, chociaż niełatwo pozbyć się wrażenia, że postacie głównych bohaterów są niemalże kalką bohaterów z 1968 roku. Widać to zwłaszcza w scenie pierwszej rozmowy Bialystocka z Bloomem, gdzie Broderick wręcz kopiuje Wildera, co pozostawiło u mnie uczucie delikatnego zniesmaczenia. Ciężko odmówić Broderickowi talentu komediowego, tym bardziej wydaje mi się, że nie musiał uciekać się do aż takiej kalki. Rola Ferrella pozostawia uczucie niedosytu jeśli w pamięci pozostaje znakomity występ Kennetha Marsa z oryginału. Bardzo miłym zaskoczeniem jest z kolei występ Umy Thurman w roli Ulli, która jak się okazuje, oprócz tego, że ładnie wygląda, to do tego jeszcze ładnie śpiewa i tańczy. Reasumując - oryginalny film Brooksa to potęga. Ale od remake'u (który od biedy także można nazwać filmem Brooksa - w końcu wyprodukował go, współtworzył scenariusz, napisał piosenki) nie trzeba uciekać - miłe wrażenie gwarantowane, o straconym czasie nie może być mowy.
Oryginalny film z 1968 roku zdobył statuetkę Oskara za scenariusz (Mel Brooks), oraz był nominowany w kategorii najlepsza rola drugoplanowa (Gene Wilder). Film był także nominowany w dwóch kategoriach do nagrody Złoty Glob. Z kolei remake otrzymał cztery nominacje do Złotego Globu, oraz jedną nominację do nagrody Grammy.


Mel Brooks podkłada głos w piosence (i przedstawieniu o tym samym tytule) "Wiosna Hitlera" - zarówno w oryginale, jak i w remake'u.


Mel Brooks pojawia się w remake'u (już tym razem "ciałem") po napisach końcowych, zamykając film słowami "Get out, it's over!" ("Wynocha, to koniec!").


Nazwisko "Bialystock" pochodzi od nazwy jednego z polskich miast (zgadnijcie jakiego), z którego pochodzą przodkowie Mela Brooksa.


Film Brooksa długo nosił tytuł "Springtime for Hitler" ("Wiosna Hitlera"). Jednak tytuł ten został zmieniony w wyniku kompromisu pomiędzy Brooksem, a późniejszym producentem wykonawczym. Z kolei to, że w ogóle film ten został wyprodukowany jest wielką zasługą Petera Sellersa, który przekonał do tego odpowiednie osoby.


Prawdopodobnie właśnie w filmie Brooksa, po raz pierwszy użyto sformułowania "kreatywna księgowość".


W 2001 roku premierę na Broadwayu miał musical teatralny na podstawie filmu "Producenci", w którym główne role zagrali Nathan Lane i Matthew Broderick. Musical odniósł wielki sukces artystyczny i kasowy, a Lane i Broderick powtórzyli swe role w remake'u filmowym. Swoje broadwayowe role powtórzyli także wszyscy (istotni) aktorzy poza Ferrellem i Thurman. Zatem film "Producenci" z 2005 roku to film o sztuce teatralnej na bazie sztuki teatralnej o sztuce teatralnej, która jest oparta na filmie o sztuce teatralnej.


Rolę Franza Liebkinda miał zagrać Dustin Hoffman. Jednakże ten zrezygnował z niej na rzecz roli Benjamina w "Absolwencie", która przyniosła mu międzynarodową sławę. Zabawne w tym jest to, że Mel Brooks zgodził się, aby młody Dustin poszedł na casting do "Absolwenta", ponieważ żona Brooksa - Anne Bancroft miała wystąpić w tym filmie, oraz dlatego, że był absolutnie pewien, iż Hoffman nie dostanie roli Benjamina.


Na początku oryginalnego filmu, Max Bialystock zwraca się do Leo Blooma słowami: "Prince Mishkin". Książę Myszkin to tytułowy bohater "Idioty" Fiodora Dostojewskiego, a Max w pomysłowy sposób ubliżył Bloomowi. ;)


Rolę Ulli miała zagrać w remake'u Nicole Kidman, która przyjęła rolę praktycznie bez zastanowienia, znając jedynie zarys scenariusza. Potem się jednak wykręciła nadmiarem pracy.


W remake'u jest scena, w której Max Bialystock "wywołuje" starsze panie domofonem. Można wtedy zauważyć kilka ciekawych wizytówek, m.in.: "M. Forbes" (Malcolm Forbes - wieloletni właściciel znanego i cenionego magazynu biznesowego), "C. F. Kane" (Charles Foster Kane - tytułowy "Obywatel Kane" Orsona Wellesa), "A. Bancroft" (Anne Bancroft - aktorka i niedawno zmarła żona Mela Brooksa), "J. Pulitzer" (Joseph Pulitzer - amerykański dziennikarz i publicysta, fundator słynnej nagrody), "M. Kaminsky" (Melvin Kaminsky - prawdziwe nazwisko Mela Brooksa), "J. Gatsby" (Jay Gatsby - bohater powieści i filmu "Wielki Gatsby").


W remake'u, gdy Max otwiera szafeczkę z fotografiami starszych pań, możemy zauważyć, że znajdują się pośród nich fotografie pochodzące z oryginalnej wersji filmu.
Autor opisu: Przemek Romanowski - romeck
E-mail kontaktowy: romeck@film.org.pl
Data umieszczenia opisu: 12.07.2007



Strona główna działu Strona główna KMF