SABRINA

(Sabrina)
SABRINA

(Sabrina)
Rok produkcji:
1954

Kraj:
USA

Reżyseria:
Billy Wilder

Scenariusz:
Billy Wilder,
Samuel A. Taylor
i Ernest Lehman
  Rok produkcji:
1995

Kraj:
Niemcy / USA

Reżyseria:
Sydney Pollack

Scenariusz:
Barbara Benedek
i David Rayfiel
Uwspółcześniona i zmodyfikowana wersja bajki o Kopciuszku. Ona - Sabrina - jest córką szofera pracującego dla bogatej rodziny Larrabee. Ich jest dwóch. Starszy - Linus - to człowiek interesu, cynik, który poświęcił życie prywatne i uczuciowe na rzecz rozwijania rodzinnej firmy i zarządzania nią. Młodszy natomiast - David - to playboy-utracjusz zainteresowany jedynie kobietami i wiecznymi imprezami, zatrudniony w rodzinnym interesie tylko formalnie. Sabrina kocha się w młodszym Larrabee, niestety bez wzajemności. Bo David skacze od jednego romansu do następnego, nieustannie szuka tymczasowych rozrywek i atrakcji, gdzie mu tam w głowie biedna dziewczyna mieszkająca dosłownie za rogiem. Za namową ojca Sabrina wyjeżdża do Paryża i wydaje się, że o nim zapomina; tam przechodzi wewnętrzną i zewnętrzną przemianę. Po powrocie jednak David z miejsca zakochuje się w jej "nowej wersji", co budzi w dziewczynie wspomnienia sprzed wyjazdu. Problem w tym, że zaręczony jest z Elizabeth Tyson, córką pewnego wpływowego przemysłowca, a małżeństwo to idealny dla firmy Larrabee kontrakt, dzięki któremu dokonają fuzji i zarobią masę pieniędzy. Linus postanawia nie dopuścić do związku Davida z Sabriną i ratować interes, nawet jeśli miałoby to oznaczać zranienie dziewczyny. Ale, jak to w romantycznych bajkach bywa, wszyscy przechodzą przemianę; cynik się zakochuje, utracjusz dojrzewa, a reszta wynosi nauczkę.


Sabrina Fairchild (Audrey Hepburn)




Linus Larrabee (Humphrey Bogart)




David Larrabee (William Holden)




Oliver Larrabee (Walter Hampden)




Thomas Fairchild (John Williams)




Elizabeth Tyson (Martha Hyer)
 

Sabrina Fairchild (Julia Ormond)




Linus Larrabee (Harrison Ford)




David Larrabee (Greg Kinnear)




Maude Larrabee (Nancy Marchand)




Thomas Fairchild (John Wood)




Elizabeth Tyson (Lauren Holly)
Akcja dzieje się na Long Island w latach 50-tych.   Akcja dzieje się również na Long Island, lecz w latach 90-tych.


Skład rodziny Larrabee: ojciec Oliver, matka Maude, synowie Linus i David. Rodzinną firmą zajmują się Oliver i Linus. David skupiony jest na miłosnych podbojach, a Maude wydaje się być arystokratycznie nastawiona do życia i korzystać z uroków swojego bogactwa.   Skład rodziny Larrabee: matka Maude, synowie Linus i David. Matka bierze czynny udział w poczynaniach firmy, wspomaga Linusa, podczas gdy David ogląda się za panienkami. To już nie jest typowy model rodziny, jak w oryginale. Czasy się zmieniły, rewolucja seksualna dawno wszystko pozmieniała. Pollack wyrzucając postać ojca chciał chyba konkretnie zaznaczyć okres, w którym dzieje się akcja. Połączył zatem postacie ojca i matki z oryginału w jedną - wyemancypowaną kobietę Maude, która ciężko pracuje na rodzinną firmę, a i potrafi dopiec ciętym dowcipem (cecha ojca z oryginału).


David już trzy razy się "pomylił" na ślubnym kobiercu. Ale jest Elizabeth - do czterech razy sztuka.   David jeszcze nie był żonaty - boi się tak poważnego zobowiązania, woli bawić się w życie. Tak więc ślub z Elizabeth ma być jego pierwszym. Pollack zostawił Davida playboyem, ale już nie tak cynicznym jak w oryginale, i z delikatną nutką romantyzmu i niepewności - wyznacznik czasów czy sposobu przedstawiania mężczyzn w filmach?


David podczas wydawanych przez rodzinę balów zaprasza wszystkie swoje oblubienice na kort tenisowy, wiadomo w jakich celach. Oczyma Sabriny widzimy jedno takie spotkanie, z Gretchen van Horn. Później, gdy David ma "wypadek" z kieliszkami od szampana, Linus wyjaśnia wszystko Sabrinie na tym samym korcie tenisowym.   Podczas wydawanych przez rodzinę balów David zaprasza kobiety do oranżerii. Jednakże ani razu nie widzimy tej malowniczej scenerii (poprawność polityczna czy świadoma dwuznaczność?). Linus wyjaśnia Sabrinie "wypadek" Davida w ogrodzie.


Sabrina jest tak bardzo zakochana, że w noc przed planowanym wyjazdem do Paryża postanawia popełnić samobójstwo. Zamyka się w ogromnym garażu Larrabee'ech i uruchamia silniki wszystkich samochodów (bierzmy pod uwagę, że to lata 50-te, ówczesne samochody wydzielały masę spalin - pomysłowy sposób na zejście z tego świata). Podtrutą znajduje ją Linus.   W remake'u nie ma samobójczej próby, chyba to zbyt ciężki zabieg dla obecnych widzów, bo przecież nie można poddawać młodym dziewczętom takich wzorców, nie mówiąc już o pomysłach... Tak więc, przed wyjazdem do Paryża Sabrina postanawia powiedzieć Davidowi o swoim uczuciu, przychodzi do jego pokoju i myśląc, że rozmawia z Davidem wyznaje mu swoją miłość. Problem w tym, że David okazuje się być Linusem. Speszona Sabrina ucieka i wylatuje bez pożegnania. Nigdy więcej o tym wydarzeniu nie wspominają.


Sabrina wylatuje do Paryża do szkoły kucharskiej.   Sabrina wylatuje do Paryża, aby pracować w magazynie mody. Początkowo robi za asystentkę, później awansuje. Od samego początku dziewczyna ma problemy z porozumiewaniem się po francusku, czasami nie rozumie co do niej wykrzykują poirytowani fotografowie. Kolejny wyznacznik czasów "zainstalowany" w filmie przez Pollacka – u Wildera Francuzi mówili po angielsku, wtedy Hollywood nie przejmował się innymi językami – po angielsku mówili wszyscy. Pollack natomiast podkreśla różnice językowe i tym samym uwspółcześnia również sam sposób kręcenia.


W przeżyciu paryskiego doświadczenia i zapomnieniu o Davidzie pomaga jej stary baron, który pojawia się na zajęciach kucharskich, by przypomnieć sobie jak robić wyśmienite omlety, a później zapisuje się na inne zajęcia (by pomóc Sabrinie).   W Paryżu Sabrina zaczyna spotykać się z pewnym fotografem. Ich związek wydaje rozwijać się bardzo pozytywnie, niestety on widzi, że ona nie może przeboleć jakiejś swojej dawnej miłości. To sprawia, że się rozstają.


W oryginale, gdy Sabrina wraca do domu David jest już zaręczony z Elizabeth Tyson - swego rodzaju przedstawicielką arystokracji.   Tutaj podobnie - David jest już zaręczony z Elizabeth (ona jest lekarką, a więc już zarabia sama na siebie - kobieta wyzwolona), ale francuska przygoda Sabriny jest przeplatana rozwojem związku młodszego z braci Larrabee z Elizabeth, tak że nie stanowi ona jedynie fabularnego ozdobnika, a całkiem porządnie rozwinięty drugoplanowy wątek.


U Wildera rodzina Elizabeth produkuje kineskopy z plastiku (wyznacznik czasów - telewizja dopiero powoli pukała do drzwi amerykańskich domostw). Materiał jest tak trwały, że można po nim skakać, a nawet do niego strzelać - i tak się nic nie stanie.   U Pollacka rodzina Elizabeth jest drugą co do wielkości firmą produkującą trzcinę cukrową (pierwsi nie mają córki), która to potrzebna jest do produkcji plastiku. Pollack ponownie zaktualizował historię, bo kto by teraz chciał zarabiać na plastikowych kineskopach? A plastik, jako wyznacznik korporacjonizmu Larrabee'ech, jest w latach 90-tych idealnym nośnikiem pieniędzy oraz wielomilionowych kontraktów międzynarodowych.


David zostaje przekonany, aby ożenić się z Elizabeth dla dobra firmy. W końcu jedno małżeństwo w tą czy w tą nie zrobi mu różnicy.   David chce się wreszcie ustatkować, a Elizabeth wydaje mu się być idealną kandydatką, jest w niej również trochę zakochany. Do momentu, kiedy poznaje Sabrinę.


David dowiaduje się, że to właśnie Sabrinę podwiózł do domu z okrzyków uradowanego ojca i reszty obsługi. Sabrina dowiaduje się o zaręczynach Davida z listu ojca.   To Linus w dodanej scence uświadamia Davidowi, że właśnie podwiózł Sabrinę do domu. Dziewczyna dowiaduje się o zaręczynach z listu Margaret, kucharki i znajomej ojca.


David dostaje ochrzan od ojca za podrywanie Sabriny, kiedy Elizabeth znajduje się tuż obok, na tym samym przyjęciu.   Elizabeth nie ma na przyjęciu. Kiedy David zabiera się do czarowania Sabriny, Linus i Maude starają się przemówić mu do głowy.


Wyznacznik czasów. Linus proponuje Sabrinie 25.000 dolarów, by zapomniała o Davidzie.   W remake'u ta suma dochodzi do miliona. W końcu, która by się dała omamić za marne 25.000 dolców?


Linus informuje Sabrinę na korcie tenisowym, że David miał wypadek. Potem ze słowami "wszystko zostaje w rodzinie" na ustach prosi dziewczynę do tańca.   Linus całuje Sabrinę podczas tańca (w ogrodzie), dostaje za to z tzw. "liścia". U Wildera tego nie było. Wtedy takie coś mogłoby wzbudzić niemałe kontrowersje.


Linus od samego początku udaje przychylnego związkowi Davida z Sabriną, równocześnie planując wysłanie dziewczyny do Paryża. David widząc przychylność brata prosi go wręcz o pilnowanie ukochanej. Linus z Sabriną udają się na żagle, gdzie starszy Larrabee rozkochuje w sobie dziewczynę sentymentalną opowieścią o nieszczęśliwej miłości i starymi szlagierami z płyty gramofonowej. Przy okazji sam sobie uświadamia, że dawne ideały i romantyczne wyobrażenia nie do końca w nim umarły.   Linus od samego początku sprzeciwia się związkowi Davida z Sabriną. Od samego początku także planuje rozkochanie w sobie dziewczyny i wysłanie jej do Paryża, z porządnym zabezpieczeniem w postaci sporego konta bankowego. Zaczyna rozkochiwanie w sobie Sabriny od poproszenia jej o sfotografowanie letniskowego domu, który podobno chce sprzedać. Dziewczyna uświadamia mu, że brakuje mu czegoś w życiu, i tym czymś nie jest koniecznie coś, co można kupić. Później są wypady do teatru, na kolacje itd.


Sabrina odpływa do Paryża statkiem. Linus dopływa do niego własną jednostką pływającą, by po małym podstępie z miejsca zyskać miłość dziewczyny. The End.   Sabrina wylatuje do Paryża samolotem (przecież tak szybciej). Linus nie zdąża na rejs liniowy, więc do stolicy Francji dostaje się prywatnym odrzutowcem. Tak więc, pomimo kilkugodzinnej różnicy w wylotach jest w stanie przegonić Sabrinę, by pod paryskim hotelem w strugach deszczu wyznać jej miłość, przeprosić i błagać o wybaczenie. Melodramatycznie rozpaćkane, lecz sprawdza się jako zakończenie remake'u.
W 1954 roku Billy Wilder wraz z Ernestem Lehmanem i Samuelem Taylorem zaadoptowali na potrzeby srebrnego ekranu sceniczną sztukę Taylora pt. "Sabrina Fair". W gruncie rzeczy to normalna, typowa wręcz komedia romantyczna oparta na baśni o kopciuszku. Warto jednak zapamiętać dwie rzeczy: na początku lat 50-tych w Stanach zaczęły dokonywać się różne przemiany społeczne (m.in. ogromny pro-rodzinny ruch), a Billy Wilder nie kręcił rzeczy typowych, zawsze dokładał do nich coś więcej, coś od siebie. Tak było również w przypadku "Sabriny", która z na wskroś romantycznej bajki stała się również dygresją kulturową, która na pierwszym planie bawiła, śmieszyła i czarowała, by na drugim dawać do zastanowienia. Jednakże, to całe niby ważne tło stało się już nieważne, bo obecnie nieaktualne i lekko trącące myszką, a tym samym dla współczesnego widza - przede wszystkim amerykańskiego - niezrozumiałe, dlatego wymagające odnowienia. Nie wolno jednak dać się zmylić, nawet obdarta z tej otoczki "Sabrina" Billy'ego Wildera jest znakomitym filmem, komedią prawdziwie romantyczną (a nie to, co się teraz kreci), bezbłędnie rozpisaną, fantastycznie przyprawioną i podaną na smakowitym półmisku przez genialnego reżysera.


Pollack z oczywistych względów musiał swój remake uwspółcześnić, włożyć go w realia lat 90-tych i pozmieniać niektóre anachronizmy. Jednakże, poza tymi typowo kosmetycznymi zmianami nie zmienił tak wiele jakby się wydawało. Jasne, jest kilka nowych scen, jest kilka usuniętych, kilka zmodyfikowanych na potrzeby "nowego" amerykańskiego widza, jednakże remake Pollacka stara się być jak najbardziej wierny oryginałowi - jest wiele odnośników, a także, co najważniejsze, wiele dialogów pozostało dokładnie takich samych jak u Wildera. To taki jakby bardziej hołd dla genialnego reżysera, niż bezczelna próba zarobienia kasy na jego twórczości. Pollacka zresztą bym nawet o to nie podejrzewał, bo sam stanowi integralną część historii kina. Najważniejszą zmianą w nowej "Sabrinie" jest jej wydźwięk - kiedy wersja Wildera była na wskroś romantyczną baśnią, fantastyczną bajką pełną pięknych w swojej niewiarygodności miłosnych ideałów i tez, remake Pollacka jest bajką osadzoną bardziej w rzeczywistości, rzeczywistości konkretnej - korporacyjnej finansjery i śmietanki towarzyskiej. Rodzina Larrabee wygląda bardziej na międzynarodowy holding niż jakąkolwiek arystokrację, wspominane są amerykańskie problemy (np. resocjalizacja) i pokazano zdecydowanie więcej przyziemnych miejsc (restauracja, odrapane budynki). To już nie ogromna, arystokratyczna posiadłość Larrabee'ech, czy rodzinny wieżowiec, a bardziej zwyczajne środowisko przepływających pieniędzy. Choć warto dodać, że pomimo tego "urealnienia" historii, Pollack nakręcił ją w bardzo hollywoodzki sposób, jestem gotów nawet stwierdzić, że bardziej niż u Wildera.


Największym jednak problemem w przypadku remake'u nie była adaptacja scenariusza, lecz obsada. No bo kto tak naprawdę potrafi wejść w buty słynnych, wielkich i podziwianych gwiazd "starego" Hollywood - Bogarta, Hepburn i Holdena? Któż mógłby chociaż trochę dorównać ich blaskowi? Padła odpowiedź: Ford, Ormond i Kinnear (choć planowo miało być Ford, Ryder (Winona), Cruise). Czy wybór był dobry? I tak i nie. Najsłabszym ogniwem obsady okazał się paradoksalnie Ford, który wypadł beznamiętnie jako Linus Larrabee, nie wspominając już o braku jakiejkolwiek chemii z Ormond. Gdzie mu tam do cynicznego, dowcipkującego i prawdziwie dżentelmeńskiego Bogeya, który w parze z boską Audrey czarował, zadziwiał i nieodłącznie śmieszył. Greg Kinnear sprawdził się. I tyle. Nie można go porównywać do niebezpiecznie uwodzicielskiego Holdena, ale remake'owy zastępca znalazł się w swojej roli dobrze. No i zastępczyni Audrey - kolejne zaskoczenie, bo to właśnie Ormond wypadła najlepiej z "zastępczej" obsady. To absolutnie nie nominowana do Oscara Hepburn, tutaj się nie ma co łudzić, lecz Ormond nawiązując do słynnej gwiazdy (mimiką, zachowaniem) tworzy swoją własną Sabrinę; pełną uroku nieśmiałą dziewczynę, marzącą o wielkiej miłości - Sabrinę naszych czasów.


Co jest lepsze? Oryginał Wildera oczywiście. Bez dwóch zdań. Z wielu powodów jest to jedna z najlepszych romantycznych komedii w historii kina. Nominowany do Oscara znakomity scenariusz oraz świetnie dobrana obsada sprawiają, że film ogląda się przysłowiowym jednym tchem, wielokrotnie przy okazji się uśmiechając. To czarująca, pełna wdzięku i magicznego tchnienia bajka, jedna z tych niewielu, w które można uwierzyć lub się utożsamić z bohaterami. "Sabrina" Wildera ma w sobie również wszystkie cechy klasycznego "feel-good movie", obrazu po którym patrzy się trochę inaczej na otaczającą rzeczywistość. Remake to jedynie kopia, udana, ale jednak kopia. Tym bardziej, ze obyło się bez większych zmian. Jednakże, powiedziałbym, że kopia potrzebna i przydatna - świat zapomniał o Sabrinie, a dzięki remake'owi Pollacka postać ta znowu stała się znana, i co więcej - film zachęca do zapoznania się z oryginałem, a to już duża zasługa. Dlatego też polecam zapoznanie się z obiema produkcjami, bo obie mają do zaoferowania mile spędzony czas, a dla chętnych może nawet coś więcej. Z tym że zastrzegam, na pierwszy ogień musi absolutnie iść film Billy'ego Wildera!
Film Wildera zdobył Oscara za kostiumy oraz był nominowany w 5 innych kategoriach (Najlepsza Reżyseria, Najlepsza Rola Żeńska, Najlepszy Scenariusz, Najlepsza Scenografia, Najlepsze Zdjęcia). Scenariusz dostał również Złotego Globa. Remake może się jedynie poszczycić dwiema nominacjami do Oscara (za muzykę Johna Williamsa i piosenkę) oraz 3 nominacjami do Złotego Globu (Najlepsza Komedia/Musical, Najlepsza Piosenka oraz co ciekawe - Najlepsza Rola Męska w Komedii/Musicalu dla Harrisona Forda).


Humphrey Bogart nie był przewidziany do roli Linusa. W ostatniej chwili zastąpił Cary'ego Granta.


Bogart nie znosił Williama Holdena, nie chciał również grać z Hepburn (zgryźliwie twierdził, że zawsze trzeba z nią kręcić kilkanaście ujęć) - proponował swoją żonę, Lauren Bacall.


Edith Head została nagrodzona Oscarem za kostiumy do "Sabriny" Wildera, ale wszystkie ubrania Hepburn zostały zaprojektowane przez Huberta de Givenchy (choć sam projektant myślał, że tworzy dla Katharine Hepburn). Choć może zaprojektowane to złe słowo - Audrey po prostu wybrała z jego kolekcji to, w czym chciała chodzić. To było ich pierwsze spotkanie, które zaowocowało współpracą do końca kariery Hepburn.


Sabrina ścina włosy jako znak dojrzałości. Bohaterka grana przez Audrey Hepburn w "Rzymskich Wakacjach" (1953) zrobiła dokładnie to samo.


Sztuka nosiła nazwę "Sabrina Fair", jednakże zdecydowano się na zmianę ze względu na skojarzenia z jednym z najbardziej znanych amerykańskich czasopism - "Vanity Fair".


W oryginale Linus zabiera Sabrinę do teatru na sztukę "Seven Year Itch". To kolejny po "Sabrinie" film Wildera, będący w pre-produkcji podczas kręcenia scen do "Sabriny".


Audrey Hepburn i William Holden zakochali się w sobie na planie "Sabriny", jednakże aktorka zakończyła ten związek, ponieważ Holden nie mógł mieć dzieci.


Nieważne czy na planie się waliło i paliło, Humphrey Bogart równiutko o 18 schodził z planu, ponieważ o tej godzinie wypadała jego pora na whisky z sodą. Nikt nie mógł zmienić tego grafiku, choćby nie wiem jak chciał.


Film zaczęto kręcić bez ukończonego scenariusza. Lehman z Wilderem pracowali w pocie czoła, by jak najszybciej skończyć całość, jednak kilkukrotnie zdarzyły się wpadki. Pewnego razu Wilder zmuszony był poprosić Audrey Hepburn by udała chorą, aby mógł dokończyć przewidziane sceny. Jeszcze innego razu Bogart eksplodował na Lehmana, kiedy ten nie przyniósł mu zmienionej wersji sceny. Wilder wstrzymał kręcenie filmu do czasu, kiedy Bogart przeprosi Lehmana. Tak też się stało.


W remake'u Patrick Tyson wznosi toast "Niechaj wasze pierwsze dziecko będzie płci męskiej". Jego żona twierdzi, że to cytat z filmu "Serpico", kiedy oczywiście słowa pochodzą z "Ojca Chrzestngo".


Linus Bogarta ma bolesne wspomnienia ukochanej w Paryżu. Jest to nawiązanie do roli Bogeya w filmie "Casablanca".


Powstał bollywoodzki remake "Sabriny" pt. "Yeh Dillagi".
Autor opisu: Dariusz Kuźma - Beowulf
E-mail kontaktowy: beowulf@film.org.pl
Data umieszczenia opisu: 21.10.2007



Strona główna działu Strona główna KMF