THE HILLS HAVE EYES

(Wzgórza mają oczy)
THE HILLS HAVE EYES

(Wzgórza mają oczy)
Rok produkcji:
1977

Kraj:
USA

Reżyseria:
Wes Craven

Scenariusz:
Wes Craven
  Rok produkcji:
2006

Kraj:
USA

Reżyseria:
Alexandre Aja

Scenariusz:
Alexandre Aja
i G. Levasseur
Pewna amerykańska rodzina w drodze na wakacje do Kalifornii ma wypadek samochodowy na kompletnym odludziu, gdzieś na pustyni. Carterowie, bo o nich mowa, nie wiedzą jeszcze, że znajdują się w zamkniętej strefie, gdzie kilkadziesiąt lat wcześniej przeprowadzane były próby jądrowe. Nie podejrzewają również, że pobliskie wzgórza zamieszkiwane są przez zdeformowanych promieniowaniem kanibali, którzy tylko czyhają na życie podążających przez ich teren nierozważnych turystów. To co w pierwszej chwili wydaje się niefortunnym zbiegiem okoliczności, już niedługo przerodzi się w krwawą masakrę, z której cało wyjdą tylko nieliczni.


Brenda (Susan Lanier)




Doug (Martin Speer)




Pluto (Michael Berryman)




Mars (Lance Gordon)
 

Brenda (Emilie de Ravin)




Doug (Aaron Stanford)




Pluto (Michael Bailey Smith)




Lizard (Robert Joy)
Film rozpoczyna się sceną na stacji benzynowej, gdzie poznajemy większość bohaterów opowieści.   Film rozpoczyna się krótkim prologiem, w czasie którego trójka naukowców badająca promieniowanie na pustyni zostaje zmasakrowana przez grupkę mutantów.


Ruby pośredniczy co prawda w handlu z właścicielem stacji, ale zamierza uciec od reszty mutantów. Sama zresztą mutantki zbytnio nie przypomina, przez co nijak pasuje zarówno do nich jak i do ludzi. Jest wyrzutkiem nawet w świecie mutantów.   Ruby jest w remake'u małą dziewczynką o zdeformowanej twarzy, która zajmuje się raczej zaczepianiem właściciela stacji, niż handlowaniem z nim. Nic nie wskazuje na to, że ma zamiar uciekać.


Fred, właściciel stacji benzynowej wydaje się całkiem sympatycznym staruszkiem, który usiłuje uciec z pustyni, gdyż ma już dość ciągłego obcowania i "handlu" z mutantami. Poza tym, zaleca głównym bohaterom trzymanie się głównej drogi dla ich bezpieczeństwa.   Fred jest obleśnym starym dziadem, który wydaje się współpracować z mutantami, może trochę mimo swojej woli, ale jednak czerpiąc z tego korzyści. Nie ma zamiaru uciekać z pustyni, a bohaterów celowo pakuje w tarapaty sugerując podróż na skróty.


Samochód wypada z drogi po nieudanym manewrze wyminięcia królika, który znienacka pojawia się na drodze. W zasadzie, to czysty przypadek.   Samochód wypada z drogi po jak najbardziej celowym przebiciu opon przez jednego z mutantów - Lizarda (który został stworzony na podstawie postaci Marsa z wersji oryginalnej).


Właściciel stacji benzynowej próbuje się powiesić, ale ostatecznie zabija go mutant, którego dawno temu powiła jego zona - Papa Jupiter.   Właściciel stacji benzynowej popełnia samobójstwo strzelając sobie w głowę ze strzelby.


Szukając pomocy na pustyni, Doug odnajduje tajemniczą wieżę, z której przynosi bezużyteczne graty, zamierzając sprzedać je na złom.   Doug odnajduje na pustyni krater (a raczej kilka kraterów powstałych na skutek prowadzania prób jądrowych), w którym mutanty urządziły cmentarzysko samochodów. Przynosi stamtąd kilka pamiątek dla rodziny.


Kopalnia, którą chciał zobaczyć Wielki Bob, nigdy nie pojawia się w filmie, a służy jedynie uzasadnieniu decyzji głowy rodziny co do zmiany trasy przejazdu przez pustynię.   Kopalnia nie jest wspominana przez najstarszego członka rodziny, ale w remake'u się pojawia - jest to tunel prowadzący do osady mutantów.


Mutanci mają swoje obozowisko - bazę wypadową wśród skał pomiędzy wzgórzami. Stanowią dość luźno zwartą i w sumie małą grupkę, współpracującą chyba wyłącznie w celu zdobywania pożywienia.   W remake'u bazą wypadową mutantów jest wyludnione miasteczko. Sama "miejscowość" została wybudowana przez amerykańską armię, jako swoista makieta naturalnych rozmiarów, służąca do obserwacji natychmiastowych skutków wybuchu bomby atomowej - niszczycielskiej fali uderzeniowej. W owym miasteczku rozgrywa się najbardziej efektowna scena remake'u - pojedynek Douga z mutantami, których jest znacznie więcej niż w oryginale.


Ruby pomaga Dougowi pokonać Marsa używając jadu żywego grzechotnika.   Ruby poświęca swoje życie rzucając się na Lizarda i razem z nim spadając w przepaść.


Film kończy się z chwilą śmierci zatrutego i otumanionego Marsa, którego nożem dobija Doug. Na ekranie dość nieoczekiwanie, w środku sceny pojawia się czerwona plansza z napisem THE END.   Doug wraz z dzieckiem i swoim psem, Bestią, wracają do Bobby'ego i Brendy. Spotykają się przy zniszczonej już przyczepie, ale filmowy happy-end zostaje zaburzony przez wyraźną sugestię twórców, że bohaterowie nadal są obserwowani. Nie wszyscy mutanci zostali zabici...
Zrealizowany w 1977 roku przez Wesa Cravena horror został zaskakująco dobrze przyjęty przez spragnionych krwi widzów. Baza fanów była tak liczna, że "Wzgórza Mają Oczy" doczekały się kontynuacji (1985), która okazała się niestety wielkim gniotem. Tak wielkim, że sam reżyser do dziś wstydzi się wspomnianego sequela. Niemniej jednak, w roku 2003 Alexandre Aja i Gregory Levasseur (reżyser i autor scenariusza) spotkali się z Cravenem w celu przedyskutowania ewentualnego remake'u. Reżyserowi oryginału spodobał się nie tylko pomysł, ale i sam film, który już w pierwszym weekendzie wyświetlania w roku 2006 zdołał na siebie zarobić - wpływów ze sprzedaży biletów było tak dużo, że koszta produkcji zwróciły się wielokrotnie. Mimo, iż opinie krytyków były bardzo podzielone, widzom nowa wersja niskobudżetowej masakry z roku 1977 na tyle przypadła do gustu, że planowany jest sequel remake'u (nie mający nic wspólnego z kiepskim sequelem oryginału, którego jak wspomniałem - wstydzi się sam reżyser).


Trzeba przyznać, że nowa wersja, choć zrobiona głównie dla zarobienia dużych pieniążków, momentami bije na głowę to, co mogliśmy oglądać blisko 30 lat temu. Mutanty wreszcie przypominają mutanty, krew leje się hektolitrami (a nie litrami farby), a rozwinięcie motywu prób jądrowych (opuszczone miasteczko jako siedziba napromieniowanych ludzi) oraz bardzo niepokojąca i szokująca wymowa całości (która w nowej wersji doczekała się normalnej końcówki) sprawia, że odświeżony pomysł jest filmem bardzo przyzwoitym. Jeśli miałbym wybierać, zdecydowanie sięgnąłbym po "...Oczy" Alexandre Aja, mimo całego mojego szacunku dla pierwotnej wizji Wesa Cravena.
Podczas gdy w oryginale aktorzy wcielający się w mutantów byli ucharakteryzowani wyłącznie tradycyjnymi metodami, to w remake'u dość dużą rolę odegrały oczywiście efekty specjalne - zwłaszcza jeśli chodzi o postacie zdeformowanych dzieci.


Producent remake'u, Peter Locke, wcielił się w postać Mercury'ego - jednego z mutantów panoszących się po oryginalnych "Wzgórzach...".


Wes Craven i Peter Locke chcieli, aby nową wersję "The Hills Have Eyes" kręcono dokładnie w tym samym miejscu co oryginał. Jednak w trakcie oględzin przypuszczalnego planu zdjęciowego okazało się, że w ciągu 30 lat tereny te zostały zamieszkane. Ostatecznie film nakręcono w Maroku.


Remake jest o 18 minut dłuższy od oryginału, a wersji nieocenzurowanej - o lekko ponad 20.
Autor opisu: Michał Fedorowicz - hops
E-mail kontaktowy: hops@film.org.pl
Data umieszczenia opisu: 15.01.2007



Strona główna działu Strona główna KMF