
Ekipa naukowców wyrusza barką w głąb amazońskiej dżungli, aby zrobić reportaż na temat słabo poznanego plemienia. Po drodze antropolodzy zabierają podejrzanego rozbitka. Wkrótce będą musieli zmierzyć się z wężem olbrzymem. Niezbyt skomplikowana fabuła nie przeszkodziła w osiągnięciu komercyjnego sukcesu. Z pewnością widzów przyciągnęła ponadprzeciętna obsada z rewelacyjnym Johnem Voightem na czele. Żarłoczne monstrum wygląda sugestywnie, choć w kilku scenach przesadzono z dynamiką ruchów gada, którego same rozmiary i apetyt zupełnie wystarczają do przestraszenia widza. Niestety zakończenie jest przewidywalne. |

Kolejna ekspedycja młodych i ambitnych naukowców zapuszcza się w pierwotne rejony. Tym razem grupa wyrusza na Borneo w poszukiwaniu tytułowej Krwawej orchidei. Odnalezienie bardzo rzadkiego kwiatu umożliwi produkcję cudownego leku przedłużającego życie. Tak więc dla wyższej idei kilku dodatkowych zer na koncie, bohaterowie pchają się wprost na terytorium olbrzymich anakond. Mimo głupawego tytułu i braku jakichkolwiek znanych nazwisk, film nie jest zły. Szkoda, że obraz nie sprawdza się jako horror. Są sceny, które w założeniu miały straszyć, ale nie dość, że podobne widzieliśmy już setki razy, to na dokładkę średnie efekty specjalne nie pozwoliły wczuć się w akcję. Jednakże film całkiem nieźle sprawuje się jako kino przygodowe i jeśli tak go potraktować, otrzymamy całkiem przyzwoitego przedstawiciela tego gatunku. |

Trzecia część kontynuuje wątek cudownego lekarstwa, do jego opracowania potrzebne są substancje, które złośliwa matka natura umieściła w ciele gigantycznej anakondy. Żeby było ciekawiej, nie oglądamy kolejnej wyprawy w głąb dżungli. Postanowiono w Stanach stworzyć laboratorium w którym hodowany wąż gigant będzie do dyspozycji naukowców. Dodatkowo gad faszerowany jest farmaceutykami które zwiększają jego rozmiary, nietrudno się domyślić że kreatura wkrótce ucieka. W ślad za nią wysłana zostaje banda najemników. Nie ma co się oszukiwać, to produkcja czysto telewizyjna. W jedną z głównych ról wcielił się sam David Hasselhoff co daje pewne pojęcie o poziomie filmu. Scenariusz jest przewidywalny, chociaż muszę przyznać, że umieszczenie akcji w USA było niezłym pomysłem. Efekty są niestety tragiczne, wygenerowane komputerowo węże za bardzo odróżniają się od tła i ogólnie są kiepsko wykonane. Chyba każdy miał styczność z tego typu filmem, realizowanym jak najmniejszym kosztem. Mimo wszystko można się całkiem nieźle uśmiać, szczególnie na widok talentu Davida który nie wiedzieć czemu, w większości scen permanentnie się uśmiecha :). |

W końcu udało się doprowadzić badania do końca i otrzymać upragnione serum. A dokonano tego nie byle gdzie, bo w rumuńskiej części Karpat. Kontakt z jednoosobową placówką urywa się a przyczyną takiego stanu rzeczy jest gigantyczny wąż. Znanemu z poprzedniej części Murdochowi bardzo się spieszy, dlatego na miejsce wysyła uzbrojoną po zęby ekipę, aby odzyskała wyprodukowane dawki pożądanej substancji. Szybko będą musieli (i nie tylko oni) skonfrontować swoje umiejętności bojowe w starciu z przerośniętym gadem. Czwarta "Anakonda" to film tragiczny. Już nawet nie chodzi o żenująco niski poziom efektów specjalnych, jest to produkcja straight to dvd więc należało się tego spodziewać. Jednak trzecia część pokazała, że mimo tych istotnych wad można chcieć obejrzeć film do końca, tu tego nie ma. Jest za to nuda, wąż wyglądem nawet nie przypominający anakondy i co najgorsze, rumuńskie lasy wyglądają dokładnie tak jak nasze, przez co czwarta "Anakonda" sprawia wrażenie, jakby ktoś wybrał się do lasu z kamerą i zrobił z siebie głupka. |

CZY BĘDZIE KOLEJNA CZĘŚĆ? Twórcy niczego na razie nie zapowiadają, aczkolwiek można się spodziewać, że ponownie chcą nas nieźle pomęczyć. Autor opisu: Dawid Karpiński - DR_BAKIER [kontakt] & TOMASHEC [kontakt] |
STRONA GŁÓWNA |