
50 lat przed naszą erą. Cała Galia została podbita przez wojska rzymskie pod wodzą Juliusza Cezara. Prawie cała, bowiem dzielny opór stawili i wciąż stawiają Galowie z pewnej małej osady. Legioniści, w żaden sposób nie potrafią dowiedzieć się co jest przyczyną tak wielkiej siły, jaką dysponują mieszkańcy wioski. Centurion Gajus Globus wysyła do osady szpiega, który ma za zadanie poznać i wykraść sekret siły. Wkrótce wszystko wychodzi na jaw, dzięki sprytnemu Asterixowi i jego druhowi Obeliksowi. Zaskakujące, ale to jeden ze słabszych filmów cyklu. Zrealizowany bardzo wiernie na podstawie pierwszego komiksu z serii, charakteryzuje się kiepską animacją, momentami sprawiającą wrażenie sfotografowania kartek komiksu, i niezbyt dynamiczną akcją. Owszem humor pozostał, choć jest wyraźnie mniej ostry i inteligentny. Na szczęście film jest krótki - tylko 65 minut, i nie zniechęca tak bardzo. Komiks wypada o wiele lepiej. |

Przebywający w gościnie u królowej Egiptu Kleopatry, Juliusz Cezar nieopatrznie oświadcza, że lud egipski chyli się ku upadkowi i przeżywa wyraźny kryzys. Zdenerwowana tym okrutnym stwierdzeniem królowa zakłada się z Cezarem, że zbuduje dla niego w ciągu 3 miesięcy przepiękny i bogaty pałac w Aleksandrii. Juliusz zakład przyjmuje. Kleopatra na głównego architekta wybiera Numerobisa, który zrozpaczony nie widzi cienia szansy na realizację zadania. Na szczęście z pomocą przychodzi mu znajomy druid Panoramiks z dalekiej Galii, który przybywa z magicznym napojem oraz dwoma przyjaciółmi Asterixem i Obelixem i pewnym towarzyszem podróży-niespodzianką. Film mimo jedynie późniejszej o rok produkcji wyróżnia się dużo lepszą animacją, która nie "trąci tak myszką" jak poprzednik. Opowieść jest oparta na jednej części komiksu o tym samym tytule, i zawiera masę świetnych, błyskotliwych gagów i znakomite dialogi. Film bawi od początku do końca, a zauważyć można też wiele nawiązań do współczesności. Warte uwagi. |

Po kolejnej nieudanej próbie zajęcia wiadomej osady dzielnych i niepokonanych Galów, Juliusz Cezar podejmuje męską decyzję i proponuje wodzowi wioski Asparanoiksowi układ, w którym Galowie mają wykonać 12 prac. Wykonanie ich przez zawodników potwierdziłoby, że są oni bogami (bo takie prace wykonał sam Herkules) i poddanie się Cezara, natomiast niewykonanie zobowiązuje Galów do złożenia broni i oddanie się woli Juliusza Cezara. Galowie bez wahania udają się do Rzymu i tam zmagają się z konkurencjami. Oto one: zwycięstwo z biegaczem Merinesem, rywalizacja w rzucie oszczepem z Kermesem, walka z Cylidrykiem Germanikiem, spotkanie na Wyspie Rozkoszy z kapłankami, wytrzymanie spojrzenia Irysa, zjedzenie pyszności Manekina Piksa, wejście do kryjówki bestii, załatwienie formularza A-38 w domu pełnym biurokracji, przejście nad przepaścią na niewidzialnej nici, rozwiązanie zagadki Czcigodnego, spędzenie nocy na równinie w pobliżu Rzymu i pokonanie na rzymskiej arenie najwybitniejszych gladiatorów. Prześmieszna komedia, pełna nawiązań do klasyki (trawestacja 12 zadań Herkulesa) i współczesności (m.in. krytyka biurokracji). Scenariusz powstał specjalnie na potrzeby tego filmu i nie jest adaptacją żadnego komiksu. To był strzał w dziesiątkę i najlepsze posunięcie panów Goscinnego i Uderzo. Obowiązkowa pozycja. |

W znajomej wiosce Galów pojawia się przepiękna Falbala, w której z miejsca zakochuje się niezwykle nieśmiały "w tych sprawach" Obelix. Szczęście nie trwa jednak długo, bo do osady przyjeżdża chłopak Falbali - Tragikomiks. Para wkrótce wybiera się na spacer do lasu, a tam zostają porwani przez stacjonujących w pobliżu legionistów. Pozostawiona wstążka Falbali to jedyny ślad, który naprowadza mieszkańców osady (na czele z nieobliczalnym Obelixem) na trop porwanych, który prowadzi do obozu Rzymian. Rozjuszeni Galowie dowiadują się, że Falbala i Tragikomiks są już w drodze do Afryki. Nie bacząc na nic, Asterix ze swym kompanem zaciągają się do Legii Cudzoziemskiej, aby szybko dotrzeć do odległego kontynentu. Film wyraźnie z głównego bohatera robi Obelixa, czyniąc z jego poczynań w imię miłości wiele zabawnych sytuacji. Film choć już nie tak dobry jak dwa poprzednie, gwarantuje rozrywkę na dobrym poziomie zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Scenariusz tej części opiera się na dwóch komiksach: "Asterix Gladiator" i "Asterix Legionista". |

Podobnie jak w Galii, również i w Brytanii Juliusz Cezar ma niemałe kłopoty z jedną osadą, której nie może podbić. Mieszkańcy tej wioski zaciekle bronią się przed zdobyciem, mimo, że nie mają żadnego magicznego napoju, który nader często wypijają Galowie. Większe ilości legionistów bez problemu by sobie z Brytami poradziły, ale... niejaki Anteklimaks informuje wodza, że ma kuzyna w osadzie galijskiej gdzie spożywa się przed walką ów napój magiczny. Udaje się za morze do Asterixa i otrzymuje całą beczkę trunku, sporządzonego przez druida Panoramiksa. W drogę powrotną wyrusza w towarzystwie mini-obstawy w postaci Asterixa i Obeliksa. Film to adaptacja komiksu pod tym samym tytułem, pełen świetnych nawiązań do odwiecznej rywalizacji Francuzów i Anglików, obśmiewający wady jednych jak i drugich. Humor jak zwykle przedni, bohaterowie przezabawni, a dialogi zgryźliwe i dosadne. Nie tylko dla fanów. |

Niecelny rzut Obeliksa menhirem w stronę Rzymian, trafia w Panoramiksa, który przez ten nieszczęśliwy wypadek traci rozum i pamięć. Jak wiadomo, jako jedyny z wioski zna recepturę na napój magiczny. Zaczyna się nerwowa atmosfera w osadzie, a na dodatek przybywa do niej tajemniczy gość, przedstawiający się jako wróżbita. To wymarzona sytuacja dla Rzymian, którzy w końcu mogą dobrać się Galom do skóry. Ta część, łącząca wątki dwóch komiksów "Walka Wodzów" i "Wróżbita", prócz doskonale rozpoznawalnego humoru i żartów posiada nieco bardziej mroczny klimat, co jest swego rodzaju novum w tej serii. Wciąż jednak nie brakuje doskonałych odzywek dwóch przyjaciół i ich niesamowitych dialogów, oraz nawiązań do współczesnej (pop)kultury. Solidna produkcja. |

Po wielu nieudanych, kolejna próba porwania druida Panoramiksa przez Rzymian, kończy się sukcesem. Zniewolony staruszek zostaje wywieziony na "koniec świata" i wystrzelony z katapulty. Jednak nie opuszczają go dwaj najwięksi przyjaciele Asterix i Obeliks, którzy wyruszają z misją ratunkową. Trafiają na tajemniczy ląd, który zamieszkują ludzie o czerwonym kolorze skóry. Tymczasem pozbawieni druida i największych wojowników mieszkańcy niepokonanej do tej pory osady, szykują się do konfrontacji z legionistami, którzy chcą tę nieobecność skwapliwie wykorzystać i w końcu zdobyć ostatnią niezależną osadę. Oparty luźno na komiksie "Wielka Przeprawa" film wyraźnie zaniża poziom serii. Skierowany tym razem do młodszej widowni, jest raczej tradycyjną bajką, której brakuje rozpoznawalnego humoru duetu Goscinny-Uderzo. Nie mniej jest całkiem sympatyczny, choć z niewykorzystanym potencjałem scenariuszowym. |

Vitalstatiks, brat wodza wioski, której mieszkańcami są niezłomni Galowie a wśród nich przyjaciele Asterix i Obelix, postanawia oddać na krótką "szkołę życia" swego syna Trendixa. Imprezowy chłopak, pełen werwy do zabawy, goniący za modą i "nowinkami technicznymi" u swego wuja nauczyć się powininen bycia mężczyną odważnym i walecznym. Próby zrobienia z niego człowieka podejmują się wspominani Asterix i Obelix z dość mizernym skutkiem. TYmczasem z dalekiej północy do Galii przybywają nieustraszeni Wikingowie, szukający w tych stronach mentora, który nauczy ich jak jak odczuwać strach, bowiem jak usłyszeli "strach dodaje skrzydeł", a umiejętność latania zawsze będzie dodatkowym atutem. Jak widać z powyższego opisu, tym razem z Cezarem i jego wojskami niewiele będą mieli wspólnego Galowei (choć mały epizodzik się znalazł), niemniej film nic na tym nie traci. Cieszy fakt, że w końcu po tej zalewającej ekrany serii bajek animowanych komputerami w 3D, dostajemy coś... klasycznego. Bo "asterixy" to klasyka. I tylko w takiej formie chcę je widzieć. Ogrom wyrazistych kolorów, kapitalne postaci i prosta fabuła ze świetnymi dialogami i "wtrętami" współczesnymi (Smsix) dają 75 minut powrotu do dzieciństwa. W ósmym już animowanym filmie na wysokości zadania stanęli autorzy polskiej wersji dubbingowej. Bardzo dobrze wypadł niezawodny Maciej Stuhr, nie przeszkadzała Doda Rabczewska, a szczególne brawa należą się fenomenalnemu Wiktorowi Zborowskiemu, za fantastyczny podkład pod Obelixa. Autorzy zachowali styl, Rene Goscinny nie przewraca się w grobie, a jedyne co męczy to przerobione (tzw. covery) klasyczne utwory muzyki pop w nowych aranżach. |

CZY BĘDZIE KOLEJNA CZĘŚĆ? Na chwilę obecną nic o tym nie wiadomo. Jednak ogrom scenariuszy do zrealizowania i pewny sukces finansowy nie pozwolą spocząć na laurach producentom. Kwestia tylko, czy oprą się modzie i wciąż będą robić to w klasycznej formie. Autor opisu serii: Tomek Urbański - TOMASHEC [kontakt] |
STRONA GŁÓWNA |