
Kenai, młody, narwany i nielubiący niedźwiedzi Indianin zostaje za sprawą czarów i duchów zamieniony w... niedźwiedzia właśnie. W "nowej" skórze próbuje się jakoś odnaleźć, choć idzie mu to dość trudno. Poznaje małego Kodę i z nim wyrusza w podróż, której celem jest spotkanie z jego mamą. Po drodze poznają parę zwariowanych łosi. W dobie hałaśliwych, komputerowych animacji, które prześcigają się w "odjazdowych", "fajowskich" dialogach i postaciach, brakowało klasycznych, w najlepszym tego słowa znaczeniu, animacji Disneya. I oto się pojawiła. Wytwórnia powróciła do tradycji klasycznej w formie i treści bajki z jasnym, ale nie nachalnym morałem. Od pierwszych minut postaci zaskarbiły sobie moją sympatię, mimo że to opowieść skierowana do dzieci. Niezwykle rzadko dane jest mi oglądać takie ciepłe, proste i niegłupie filmy, więc z przyjemnością spędziłem czas z tytułowymi niedźwiadkami. Na szczęście nie zapomniano o odpowiedniej dawce humoru w postaci przezabawnej, drugoplanowej pary łosi. Gorąco polecam rodzicom i.. przyszłym rodzicom. |

Dawna przyjaciółka Kenai o imieniu Nita wyrusza z nim w długą, pełną przygód podróż, która ma zdjąć urok ciążący na niedźwiedziu. Tak przynajmniej twierdzą Wielkie Duchy. Do trójki kompanów (jest też mały Kodo) dołącza para niezmordowanych łosi, które na swej drodze spotykają dwie niesforne łosice. Klasyczna sytuacja "sequelowa": więcej (co nie znaczy lepiej) łosi, więcej bohaterów, historia skopiowana z oryginału. Co prawda ogląda się wciąż nieźle, niemniej całość nie bawi jak pierwsza część. Film sprawia wrażenie zbyt schematycznego i pozbawionego tego czaru oryginału. Cieszy natomiast oko ładna kreska i muzyka. Na niedzielny wieczór rodzinny jak znalazł. |

CZY BĘDZIE KOLEJNA CZĘŚĆ? Całkiem prawdopodobne, bo Disney udowodnił nie raz, że jest w stanie nawet z kompletnie wyzutego z pomysłów cyklu zrobić kolejną część. Autor opisu serii: Tomek Urbański - TOMASHEC [kontakt] |
STRONA GŁÓWNA |