
Piątka przyjaciół jedzie w góry by tam oddać się swojej ulubionej dyscyplinie, snowboardowi. Podczas jednego ze zjazdów poważnej kontuzji, złamania nogi, doznaje Morten. Nie widząc możliwości sprowadzenia pomocy, postanawiają przeczekać noc w opuszczonym hotelu. Uruchamiają generator i rozpoczynają "zwiedzanie" przybytku. Tymczasem w hotelu pojawia się intruz, który okazuje się jego mieszkańcem i nie zamierza gościć przybyszy. Jak łatwo zauważyć, fabuła jest nieznośnie oklepana. Scenariusz przypomina setki podobnych produkcji. Na szczęście, ten norweski produkt jest całkiem dobrze nakręcony, sprawną ręką poprowadzony, z dobrze dawkowanym napięciem i wyposażony w bardzo ładne zdjęcia zaśnieżonych gór, co nadaje specyficznego klimatu całości. Ogląda się nad wyraz szybko i bezboleśnie. Aktorstwo stoi na przyzwoitym poziomie, a postać killera jest całkiem fotogeniczna. Dla tych, co to slashery jeszcze oglądają - polecam. |

Jedyną ocalałą z hotelowej rzezi zabiera do pobliskiego miasteczka policjant. Zziębnięta zostaje umieszczona w miejscowym szpitalu i otoczona troskliwą opieką. Do tego samego miejsca dowieziono również zwłoki jej towarzyszy oraz... oprawcy, który, jak się okazuje, jeszcze żyje. Szybka reanimacja pozwala ustabilizować jego stan. To, jak się wkrótce okaże, zgubi cały personel. Sequel jest mniej intensywny od swego pierwowzoru, a momentami daje się odczuć dłużyzny. Większy nacisk położono na pogłębienie historii mordercy, która jest całkiem sensowna. Niestety bieganina w szpitalu pozbawiona jest już klimatu "jedynki", co obniża ocenę obrazu. Niemniej można obraz Matsa Stenberga spokojnie obejrzeć. |

Koniec lat 80. Piątka młodych miłośników sportów zimowych, w celu doznań ekstremalnych wybiera się w norweskie góry. Tam, po sympatycznym wieczorze zostaje zaatakowana przez brutalnego, bliżej niezidentyfikowanego osobnika. Jedynym wyjściem jest ucieczka w głąb lasu. Trzecia odsłona norweskiej odmiany slashera, powiela błędy oryginalnych twórców tego podgatunku horroru. Z odcinka na odcinek jest coraz gorzej. Początek filmu obiecywał całkiem dobrą produkcję, wszak rozpoczęło się od genezy całej historii oprawcy z tytułowego "hotelu zła", czyli dzieciństwa. Niestety, dalej reżyser opowiada kolejną historię o grupie nastolatków. Owszem ogląda się to nieźle, ale miałem nadzieję, na choćby odrobinę świeżości i kreatywności. Okazało się kliszą i sztampą, skierowaną głównie dla fanów efektownych dekapitacji. |

CZY BĘDZIE KOLEJNA CZĘŚĆ? Niewykluczone, aczkolwiek na takie dywagacje chyba jednak za wcześnie, bowiem przerwa między kolejnymi odsłonami cyklu jest wyjątkowo precyzyjna i wynosi 2 lata. Zatem Początek 2012 może przynieść jakieś konkretne informacje. Autor opisu serii: Tomek Urbański - TOMASHEC [kontakt] |
STRONA GŁÓWNA |