
W wieku 10 lat młody Santiago wraz z rodziną przekracza granicę meksykańską i rozpoczyna nowe życie w Stanach Zjednoczonych. Dorasta w Los Angeles będąc nielegalnym imigrantem. Pomagając ojcu w pracy, sam każda wolną chwilę spędza na graniu w piłkę nożną. Podczas jednego z meczów dostrzega go były gracz, a obecnie łowca talentów, Glen Foy, który oferuje Santiago grę w legendarnym brytyjskim klubie Newcastle United. Wyjazdowi sprzeciwia się ojciec. To jednak młodzieńca nie deprymuje i w tajemnicy wyrusza na podbój piłkarskiego świata. Choć fabuła filmu utkana jest z samych schematów opowieści "od zera do bohatera", reżyser bardzo zgrabnie i elegancko wszystko poprowadził, a Kuno Becker wiarygodnie i rzetelnie wcielił się w głównego bohatera. To przyjemny, krzepiący film; prosty, idealistyczny, owszem naiwny, ale w tej naiwności jest coś, co powoduje, że robi się przyjemnie po seansie. Poza tym realizacja pojedynków piłkarskich stoi na wysokim poziomie, a że piłkę nożną mimo wszystko rzadko można oglądać na dużych ekranach, cieszy ta produkcja mimo swoich wad. Bardzo dobrze oddano atmosferę sportowego widowiska, a zadbano i o realizm w postaci autentycznych gwiazd światowego futbolu (dzięki uprzejmości i aprobacie FIFA). |

Znakomita postawa Santiago w zespole Newcastle United powoduje spore zainteresowanie piłkarzem wśród najlepszych drużyn świata. Ostatecznie trafia on do legendarnego Realu Madryt. Tam będąc rezerwowym i grając kilka minut w meczach doświadcza ciemnej strony kariery piłkarskiej. Przeprowadzka do Madrytu odbija się na jego związku z Roz - zaczynają się kłótnie, nieporozumienia. Roz podejrzewa Santiago o zdradę. Niespodziewanie dowiaduje się on też, że ma przyrodniego brata. Ochłodzeniu ulegają stosunki między Munezem a Glenem Foyem. Imprezowy styl życia, przedkładany nad treningi odbija się na formie i utracie zaufania dla zawodnika. Punktem zwrotnym staje się noc w areszcie, po której Santiago powoli odbudowuje swoją mocno nadszarpniętą reputację. Efektem tego są świetne występy w finałach Ligi Mistrzów. Sequel opowiada o tym, o czym powinien był, czyli upadku ze szczytu i wodzie sodowej. Jednak wszystko niestety jest tak bezbarwne i infantylne, że nie sposób przejąć się całym tym rozgardiaszem. Z pewnością winę za to ponoszą mało utalentowani aktorzy. Poza tym scenariusz jest niezwykle przewidywalny, bez jakichkolwiek wolt, co w przypadku pierwszej części jeszcze mogło się sprawdzić. W drugiej przyciężkawa reżyseria i brak odrobiny finezji umiejscawia cały film w gronie przeciętniaków, z wyróżniającą go dobrą realizacją meczów piłki nożnej. |

Santiago Munez po wypadku i kontuzji nie zagra na zbliżających się Mistrzostwach Świata w piłce nożnej. Jednak powołania do kadry angielskiej otrzymali jego dwaj przyjaciele, czyli Charlie Braithwaite i Liam Adams. Przenoszą się też do angielskich klubów. Co więcej, podobnie jak kiedyś Santiago, doświadczają "uroków" życia na afiszu, nie zawsze dokonując właściwych wyborów. Mimo wszystko biorą udział w mistrzostwach, na których dochodzi do tragedii... Oto przykład jak można zepsuć przyzwoite wrażenie pozostałe po seansie poprzednich części. Nie wiem, czym kierowali się scenarzyści, ale jak można było głównego bohatera trylogii nagle odsunąć na daleki drugi plan, czyniąc pierwszoplanowymi postaci kompletnie wyjęte "z czapki"? Całość sprawia wrażenie pisanej na kolanie, z żenująco zaskakującymi elementami, jakby ta "zaplanowana trylogia" to był tylko chwyt reklamowy. Brakuje zakończenia wątków z Santiago, brakuje postaci znanych z pierwszych dwóch części i mam jedynie nadzieję, że kiedyś producenci wpadną na pomysł nakręcenia "właściwej części". To, co w poprzednich odcinkach było atrakcją dla kibiców, czyli mecze w tym filmie... również zawodzi. Jest tego za mało i nie robi już tak dobrego wrażenia. Podsumowując: fatalny film, rozpatrywany zarówno jako część trylogii, jak i samodzielnie. |

CZY BĘDZIE KOLEJNA CZĘŚĆ? Całość od początku była planowana jako trylogia i wszystko wskazuje na to, że taką pozostanie. Znane są przypadki dopisywania dalszych ciągów do zamkniętych, trzyczęściowych cykli, ale w tym przypadku nam to raczej nie grozi po kiepskich recenzjach i wynikach finansowych ostatniego filmu z serii. Autor opisu serii: Tomek Urbański - TOMASHEC [kontakt] |
STRONA GŁÓWNA |