
Klasyka romansu. Melodramat na tle wojny secesyjnej. 9 Oscarów na koncie. Takimi hasłami najłatwiej opisać ten film, który mimo iż powstał przed II Wojną Światową, nadal wzbudza emocje. Scarlett, piękność z amerykańskiego Południa, jej niespełniona, dziecinna miłość do Ashleya, który z kolei jest mężem Melanii; Melania, która kocha Scarlett siostrzaną miłością, bo przecież Scarlett była żoną jej brata Karola (Scarlett poślubiła go na złość Ashleyowi), Rhett Butler, ze swoją bezkompromisowością i nonszalanckim sposobem bycia oraz swoim uczuciem do Scarlett... Długa historia o relacjach i uczuciach między tymi ludźmi, o tym jak oni sami zmieniają się pod wpływem wojny, o ich umiejętnościach przystosowania się do powojennej rzeczywistości. O Scarlett - słodkiej kokietce, która udowadnia, że ma silną osobowość i psychikę, odwagę by stawiać czoła przeciwnościom. O Ashleyu - typowym gentelmanie, który nie potrafi znaleźć się w świecie po wojnie. O Melanii - złotym sercu. O Rhecie - mężczyźnie, który nie chciał dostosowywać się do norm społecznych. A przede wszystkim jest to opowieść o miłości, dumie i straconych szansach. Wciąż niezmiennie wyciska łzy z oczu. |

"Gone with the wind" kończy się dramatycznie i bardzo przygnębia. Żeby uspokoić serca i dusze zdołowanych widzów nakręcono "Scarlett" - mini-serial (8 epizodów trwających po 45 minut). Wszystko zaczyna się od pogrzebu, a kończy optymistycznie. W międzyczasie podziwiamy Irlandię i Scarlett jako samotną matkę. Aktorstwo słabe, scenariusz bardzo słaby, emocji zero czyli ogólnie mówiąc: te 360 minut oglądania można spożytkować w inny sposób. Podejrzewam, że Victor Fleming przewracał się w grobie, gdy powstawał ten serial. |

CZY BĘDZIE KOLEJNA CZĘŚĆ? Trudno mówić o kolejnej części, bo wtedy powstałaby telenowela na wzór "Dynastii". Co najwyżej możemy liczyć na remake. Najlepszym jednak rozwiązaniem byłoby pozostawienie tej smutnej historii takiej, jaka jest - bez dodawania sztucznych zakończeń i rozwiązań - bo niestety taki właśnie był serial "Scarlett". "Gone With The Wind" to film, który nie potrzebuje dopowiedzeń, sequeli; jego smutne zakończenie ma mimo wszystko urok, nie żąda kontynuacji. Jest piękne takie, jakie jest. A ciągnięcie tej historii dalej - burzy tylko jej nastrój. Autor opisu serii: Karina Kalemba - KARINA [kontakt] |
STRONA GŁÓWNA |