
Po traumatycznych przeżyciach związanych ze sprawą seryjnego mordercy Eddiego Quista, reporterka telewizyjna Karen White za namową doktora George'a Waggnera wyjeżdża do zaszytego w lesie niewielkiego kurortu. Dręczona koszmarami ma zamiar odpocząć i zapomnieć o przerażających chwilach. Jednak okazuje się, że mieszkańcy kurortu zmieniają się w... wilkołaki. Jeden z najlepszych filmów traktujący o wilkołakach. Mimo, że za takimi horrorami nie przepadam, ten film obejrzałem z zainteresowaniem. Jak na początek lat 80-tych zwraca uwagę staranna realizacja. Twórcy mocno przyłożyli się do efektów wizualnych. Reżyser Joe Dante wyraźnie "czuje klimat" takich opowieści, bowiem atmosferę grozy i elementy napięcia wyraźnie daje się odczuć. Poza tym podszedł do filmu z dystansem, serwując momentami nieco ironiczne i humorystyczne podejście do tematu. Całkiem nieźle poradzili sobie aktorzy. Szkoda, że później było już tak kiepsko. |

Ben White, brat reporterki telewizyjnej zakażonej przez wilkołaki, postanawia rozprawić się z rodziną likantropów. W tym celu dołącza do bandy łowców wilkołaków dowodzonej przez Stefana Crosscoe i wyrusza do Transylwanii, aby tam zniszczyć szczep, na którego czele stoi królowa Stirba, planująca podbicie świata ludzi. Reżyser Phillip Mora zrobił film kiepski, żeby nie powiedzieć fatalny. Zdecydowanie odbiegł od konwencji oryginału, pozbawił film zarówno tempa, akcji, jak i atmosfery zagrożenia. Nie pomógł obrazowi nawet występ legendarnego Christophera Lee, wyjadacza tegoż gatunku filmowego. Fatalna fabuła, kiepskie zdjęcia i ogólnie słaba realizacja z drażniącą muzyką w tle to kolejne powody, dla których nie powrócę już do tej produkcji. |

W Australii, nie zawadzając ludziom, żyją na uboczu wilkołaki. Pewien socjolog, doktor Harry Beckmeyer zakochuje się w jednej kobiecie z tej rodziny. "Znajomość" rozwija się dość zaskakująco, bo w nieoczekiwane spłodzenie potomka. Szczęście rodziców zostaje zaburzone przez łowców likantropów, którzy wyruszyli na krwawe łowy. Film dość oryginalnie podszedł do tematu. Dzięki temu, pozbawiony sztampy i schematów ogląda się znośnie i z zainteresowaniem. Oczywiście realizacja, jak przystała na klasyczny horror klasy B, może budzić zastrzeżenia, niemniej pomysłowość scenarzysty i sprawna ręka reżysera (Mora poprawił się po słabej części drugiej) mogą zadowolić fanów gatunku. Poza elementami grozy, znajdzie się też odrobina gore (scena narodzin) i scen akcji. Przyzwoity horror z lat 80-tych, choć w porównaniu z oryginałem odpada w przedbiegach. |

Przechodząc załamanie nerwowe Marie postanawia wyjechać do małego miasteczka Drakho i trochę odpocząć. Niestety podczas pobytu Marie zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Nawiedza ją duch zakonnicy, którą kiedyś zabił wilkołak. Kobieta próbuje dowiedzieć się czegoś więcej o przeszłości miasteczka i mieszkańców. Historia okazuje się bardzo zaskakująca. Sny Marie stają się rzeczywistością. Fatalna produkcja. Nie dość, że w bezczelny sposób kopiuje oryginał (scenariusz jest bliźniaczo podobny), to nie bawi jak powinien typowy film klasy B. Braki budżetowe są widoczne na każdym kroku, aktorstwo praktycznie nie występuje. Czyli właściwie nie ma tutaj dobrych elementów, bo reżyseria też woła o pomstę. Chociaż... Zwracają uwagę przyzwoite efekty wizualne, a przede wszystkim niezłe sceny transformacji w wilkołaki. I to chyba tylko tyle dobrego można powiedzieć o tym obrazie. |

W starym rumuńskim zamku spotyka się grupa nie znających się osób. Wśród nich jest wilkołak, który systematycznie zabija gości przybytku. Prowadzone śledztwo powoli zaczyna przynosić rezultaty. Film kompletnie nic nie wnosi do cyklu. Jest zrealizowane tak, jak cała masa innych produkcji skierowanych na rynek video, dziury scenariuszowe, aktorzy, dialogi, zdjęcia, montaż, reżyseria zawodzą. Scenariusz jest w miarę przyzwoity, choć to też żadna perełka. Efekty specjalne też można byłoby poprawić, mimo zapewne małego budżetu. Film spokojnie można sobie podarować, bo to i żadna przyjemność czy przełom. Kolejna bzdurna wilkołacza opowiastka. |

Zafascynowany cyrkowcem R.B. Harkerem Ian przybywa do miasta, w którym stacjonuje cyrk. Dość charakterystyczny cyrk, który w swoich przedstawieniach opiera się na tytułowych "Odmieńcach" - ludzkich dziwadłach, wybrykach natury. Wybierając się wraz z zaprzyjaźnioną Elizabeth na wieczorny pokaz jest oczarowany. W nocy po występach, zostaje zakażony i ulega transformacji w wilkołaka. Harker dowiadując się o tym wydarzeniu, dołącza Iana do swych podopiecznych. Choć film ma wolne, wręcz ślamazarne tempo, to należy pochwalić reżysera za wytworzenie dość charakterystycznego nastroju, nietypowego dla całego cyklu. Wynika to ze specyfiki postaci. W końcu też można dopatrzyć się ciągłości fabularnej (pojawia się znana z 5 części Mary Lou) bo z tą w 3 i 4 części było krucho. Jednym słowem - przyzwoita produkcja dla miłośników tego rodzaju filmów. |

Małym kalifornijskim miasteczkiem wstrząsa seria brutalnych morderstw. Efekty są wstrząsające i wyglądają według niektórych jak robota... wilkołaka. Jednak podejrzany o ich popełnienie jest gang motocyklistów. Tymczasem w sąsiedniej miejscowości policja jest na tropie mordercy, który według nich jest likantropem. Uwaga! Lojalnie ostrzegam przed tą produkcją. Ten koszmarny film jest jednym z najgorszych jaki widziałem w swoim - już niekrótkim :) - życiu. Owszem, jestem człowiekiem tolerancyjnym i lubię popatrzeć sobie na przysłowiowy "crap" czy też "camp", niemniej ten film jest tak nieudany, że aż sam nie wiem co napisać. Realizacja jest fatalna, wszystko tu szwankuje od aktorstwa po zdjęcia i muzykę. Scenarzysta tak sobie pokpił sprawę, że nie był w stanie wymyślić nawet imion postaciom, które po prostu przejęli je po aktorach odtwarzających te role. Jedyny plus filmu, to nawiązanie do poprzednich odcinków i uwzględnienie w scenariuszu postaci występujących w poprzednich filmach (Mary Lou i Marie Adams). |

CZY BĘDZIE KOLEJNA CZĘŚĆ? Ósma część "Skowytu" jest jak najbardziej możliwa, tym bardziej, że twórcy obrali taka formułę, iż wszystkie części są ze sobą bardzo luźno powiązane - właściwie tylko tematyką. Zatem filmu można się spodziewać, aczkolwiek na chwilę obecną nic o tym nie słychać. Autor opisu serii: Tomek Urbański - TOMASHEC [kontakt] |
STRONA GŁÓWNA |