
Thomas Anderson, haker komputerowy dowiaduje się od niejakiego Morfeusza, że świat w którym żyje to jedynie "projekcja" zwana Matrixem. Dzięki naukom, dowiaduje się że prawdziwym światem rządzą maszyny które wiele lat temu zbuntowały się przeciw ludziom, a teraz czerpią z nich energię. Morfeusz wierzy, że Anderson jest "Wybrańcem", który wyzwoli ludzi z niewoli maszyn. Ten film to wielki przebój kinowy końca XX wieku. Może niezbyt oryginalna fabuła, ale rewolucyjne efekty, ciekawa historia i nawiązania do wielu religii i kultur spowodowały, że obraz stał się kultowy. Pojawiła się cała masa dogłębnych analiz, interpretacji oraz nadinterpretacji, doszukujących się głębszych myśli zawartych w filmie braci Wachowskich. Jak się później okazało (kolejne części), były one zdecydowanie na wyrost, bo "Matrix" to po prostu ciekawie opowiedziana historia, z przełomowymi (choć nie do końca - bo te metody stosowano już w kinie azjatyckim) efektami wizualnymi, i ściągniętymi tu i ówdzie pomysłami (patrz - Stanisław Lem). |

Neo zaczyna śnić koszmary o śmierci Trinity. Otrzymuje również kolejne wskazówki od "Wyroczni". Tymczasem trwają przygotowania do obrony ostatniego miasta ludzi - Zionu, przed maszynami. Spod władzy uwalnia się agent Smith, będąc wirusem, bez problemu klonuje się i zamierza za wszelką cenę zniszczyć Neo. "Wybraniec" spotyka się z Architektem. Kontynuacja jest słabsza. Jednak nie siląc się na interpretacje ogląda się to naprawdę nieźle, z powodu świetnych scen akcji, zapierających dech pościgów, kapitalną muzyką (najlepszy element filmu!) i jak zwykle ciekawych efektów specjalnych. Mit pierwszego "Matrixa" prysnął, kiedy się okazało, że prócz fantastycznej rozwałki Wachowskim o nic więcej nie chodziło. |

Armia maszyn próbuje przebić się do Zionu. Ludzie z wiarą przygotowują się do decydującego natarcia. Neo zostaje uwięziony na stacji kolejowej, a z pomocą przychodzą mu Trinity i Morfeusz. Agent Smith klonuje sie w zastraszającym tempie. Neo po uwolnieniu z pułapki udaje się do Miasta Maszyn aby zawrzeć sojusz przeciw wirusowi Smithowi. Raczej nieporozumienie. Najsłabsza, zamykająca trylogię część rozczarowuje w każdym elemencie. Aktorstwo, muzyka, efekty i scenariusz są zwyczajnie słabsze. Nagromadzenie efektów specjalnych męczyło, miast bawić, finał taki... "zwyczajny", jedynie obronną ręką z tego całego przedsięwzięcia wyszedł Hugo Weaving czyli agent Smith, który jest świetny w swej roli. |

CZY BĘDZIE KOLEJNA CZĘŚĆ? Bracia Wachowscy po sukcesie części pierwszej zarzekali się, że "Matrix" to trylogia. Po sukcesie kolejnych dwóch części (przynajmniej komercyjnym) i finale, bracia jednoznacznie zostawili sobie "furtkę" i na pewno w kwestii "Matrixa" nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Autor opisu serii: Tomek Urbański - TOMASHEC [kontakt] |
STRONA GŁÓWNA |