
Sam Dunn od 12 roku życia jest oddanym fanem przez niektórych wyklętej, przez innych uwielbianej muzyki, zwanej popularnie metalem. Z wykształcenia antropolog, wyruszył w świat z kamerą i zrobił kapitalny film dokumentalny opowiadający o genezie, historii, muzykach, fanach, szeroko pojętej kulturze, czarnych koszulkach, po prostu zjawisku szeroko pojętego metalu. Wszystko połączył w bardzo zgrabny i przystępny sposób. Stosując drzewo genealogiczne, zawarł w nim w wielkim skrócie podział gatunku na podgatunki wraz z charakterystycznymi przedstawicielami. Całość robi wrażenie i może być swoistym kompendium, a jest czytelne nawet dla osób niebędących fanami tego rodzaju muzyki. Film zawiera wiele ciekawostek (np. kto jest autorem charakterystycznych "rogów") i anegdot podanych z dużym poczuciem humoru. Na szczęście autor widzi też i pokazuje ciemną stronę tego gatunku w postaci norweskich muzyków, którzy chyba zbyt serio wzięli do siebie wyśpiewywane teksty. Robi się wtedy naprawdę ponuro. Serdecznie polecam film fanom metalu - to wielka, choć momentami potraktowana nieco skrótowo encyklopedia. Zabrakło miejsca na wspomnienie o kilku istotnych zjawiskach, niemniej film robi bardzo pozytywne wrażenie i, jak przystało na film o muzyce, zawiera sporo znakomitych kawałków. Wielkie brawa! |

Po raz drugi Sam Dunn wyruszył świat by przybliżyć widzom i słuchaczom ciężkiej muzyki przedstawicieli gatunku. Tym razem jego celem były kraje, w których właściwie metal nie powinien funkcjonować. Pominięte w pierwszej części świata mają swoje pięć minut. Możemy zobaczyć jak hartuje się stal w takich zakątkach globu, jak Japonia, Chiny (!), Indie (!!) czy też Izrael (!!!). Doprawdy cała ta egzotyka dodaje kolorytu całości i świetnie uzupełnia pierwszą część. Sporo miejsca tym razem reżyser poświęcił kontekstowi politycznemu i społecznemu, z których w dużej mierze wynika tak mała popularność tej muzyki. To jednocześnie hołd dla oddanych fanów, którzy mimo nacisków z różnych stron nie poddają się i radzą sobie w trudnych warunkach. Po raz drugi Dunn przykuł uwagę na półtorej godziny, choć tym razem film wydaje się być przeznaczonym głównie dla wyznawców ciężkiej muzyki. |

CZY BĘDZIE KOLEJNA CZĘŚĆ? Wygląda na to, że to, co miał do powiedzenia Sam Dunn, już powiedział. Obydwie części stanowią względnie spójną całość i właściwie wyczerpująco mówią najważniejsze rzeczy o tej muzyce. Temat uważam za zamknięty, choć oczywiście ciężko powiedzieć, co temu sympatycznemu człowiekowi strzeli do głowy. Autor opisu serii: Tomek Urbański - TOMASHEC [kontakt] |
STRONA GŁÓWNA |