
Karaiby, XVIII w. Piraci ze statku "Czarna Perła" atakują miasto Port Royal i porywają córkę gubernatora, Elizabeth Swann. Jej ukochany, William Turner za wszelką cenę chce ją uratować - w tym celu zawiązuje sojusz ze złaknionym zemsty byłym kapitanem "Perły" Jackiem Sparrowem. Nie domyślają się jednak, jaki sekret skrywa bezwzględny Barbossa i jego załoga - przekleństwo, które może odwrócić jedynie zwrot wszystkich skradzionych kiedyś azteckich monet. A ostatnia znajduje się w posiadaniu panny Swann. Disney podjął ryzyko reaktywując zarzucony w Hollywood temat piratów i, jak się okazało, trafił w dziesiątkę. W zasadzie trudno temu filmowi cokolwiek zarzucić - wszystko jest tu bardzo dobre, od fabuły począwszy na aktorach skończywszy. Wśród wykonawców głównych ról króluje oczywiście niesamowity Johnny Depp i jego Jack Sparrow, który dostarcza widzom tyleż akcji, co humoru. To trzeba koniecznie zobaczyć! |

Przygotowania do ślubu Willa i Elizabeth przerywa nagłe wtargnięcie sił brytyjskich pod dowództwem lorda Becketta, który oświadcza, że za pomoc w ucieczce Jackowi Sparrowowi czeka ich stryczek. Nieco później składa jednak Turnerowi ofertę - jeżeli uda mu się wytargować od Jacka jego kompas, ocalą życie. Tymczasem Jack ma własne problemy - bezlitosny kapitan Davy Jones domaga się od niego uregulowania pewnego długu z przeszłości... Kolejni "Piraci" nie stanowią już, niestety, tak świetnego kina jak pierwowzór, chociaż nadal ogląda się je wyśmienicie. Główny problem to brak tak dużej ilości humoru (chociaż nadrabia go trochę dwoma genialnymi sekwencjami - ucieczką Jacka i załogi przed tubylcami oraz młyńskim kołem w finale). Aktorstwo stoi już też trochę gorzej (poza, oczywiście, Deppem) - Keira Knightley z początku sprawia wrażenie trochę "niezdecydowanej". Ponadto często ma się wrażenie, że twórcy popadli w schematyzm - po raz kolejny mamy przeklętą załogę. W żadnym wypadku nie jest to jednak film tylko dobry, lecz bardzo dobry, który muszę polecić każdemu (jednak wyłącznie, jeżeli widział poprzednią część, bo inaczej niewiele zrozumie). |

Jack Sparrow zamknięty jest w niewoli u Davy'ego Jonesa. Na pomoc mu wyruszają Will Turner oraz Elizabeth Swan, którzy najpierw muszą stać się właścicielami tajemnych map. W tym celu muszą sprzymierzyć się z niedawnym wrogiem Barbossą. Jednocześnie Turner stara się zdobyć Czarną Perłę, bo to jedyny statek mogący doścignąć Latającego Holendra, na którym znajduje się jego ojciec. Tymczasem zawiązany zostaje pakt zagrażający głównym bohaterom dramatu. Finalna część trylogii kontynuuje przerwane wątki części drugiej, próbując zamknąć w klarowny sposób całość. Niestety co udało się w pierwszej i drugiej części szwankuje w ostatniej. Jest mnóstwo dłużyzn, scenarzyści przesadzili z mnogością atrakcji (zmultiplikowany Sparrow), co zaowocowało brakiem przejrzystości w fabule. Wątki giną niewykorzystane (jak ten z kapitanem Sao Fengiem). Finałowa walka nie robi wrażenia, jest przekombinowana. Aktorzy też już wyraźnie zmęczeni. Humor też przyciężkawy. Na szczęście wciąż technicznie jest wzorcowo. Znakomite zdjęcia, muzyka i efekty specjalne ratują całość. Podsumowując - rozczarowanie. |

Oszust podszywający się pod kapitana Jacka Sparrowa kompletuje załogę by wyruszyć w rejs w poszukiwaniu źródło młodości. Tymczasem jedyny i niepowtarzalny Sparrow zostaje porwany przez swoją byłą ukochaną Angelicę na pokład statku dowodzonego przez jej ojca, pirata Czarnobrodego. Równocześnie okazało się, że to właśnie Angelica jest wspominaną oszustką. Ścigani przez (tym razem) korsarza Barbossę udają się w daleką, pełną niespodzianek i niebezpieczeństw podróż. Miała być trylogia, ale okazało się, że to wciąż za mało. Po chwili przerwy powstała czwarta część, która miała być odświeżeniem cyklu. Dopomóc w tym miała zmiana na stanowisku reżysera z Gore Verbinskiego na Roba Marshalla i roszady na drugim planie. Czy wyszło to na dobre? Niekoniecznie, bo poza filarami aktorskimi niewiele się z tego filmu pamięta. Na szczęście ogląda się zdecydowanie lepiej niż trzecią część. Scenariusz jest klarowniejszy i "przystępniejszy", a film choć mniej śmieszny to nie dłuży się w nieskończoność. Wciąż jednak do warstwy realizacyjnej nie można się przyczepić. Wyższa klasa. Szkoda tylko, że to nie przekłada się na ogólny obraz całego filmu, który wydaje się być zbędnym rozwinięciem zakończenia trylogii. |

CZY BĘDZIE KOLEJNA CZĘŚĆ? Absolutnie tak. Premierę piątej części zaplanowano na lato 2013 roku. Ponownie do swej roli chce wrócić Orlando Bloom. Wytwórnia planuje równiez realizację szóstej części, będącej zamknięciem drugiej trylogii. Opis gościnny - autor: Jarosław Bogalecki - JARO [kontakt] + TOMASHEC (3 i 4 część) |
STRONA GŁÓWNA |