
Trójka astronautów przemierza przestrzeń kosmiczną z prędkością bliską świetlnej. Po "wylądowaniu" natykają się na tajemnicze kukły, ale także na dzikich przedstawicieli ludzkiej rasy. Nagle znikąd na polu pojawiają się dosiadające koni... inteligentne małpy! Jeden z astronautów ginie, pozostali dostają się do niewoli i zostają rozdzieleni. Nad lekko rannym Georgem Taylorem czuwa przyjazna szympansica, dr Zira. Ze zdziwieniem przekonuje się, że ma do czynienia z człowiekiem dużo inteligentniejszym od znanych jej dotychczas. Razem z mężem Corneliusem zastanawia się, co z tym fantem zrobić. Kiedy jednak Taylor nieopatrznie się odzywa, wzbudza poważne zainteresowanie nieprzyjaznego ludziom doktora Zaiusa ... Brak dostatecznych funduszy był prawdopodobnie kluczem do sukcesu tego filmu i zamiast ekranizacji dość średniej książki dostaliśmy inną, zdecydowanie bardziej frapującą opowieść o człowieku, który dopiero na planecie małp nauczył się szacunku do własnej cywilizacji. Nie tylko świetne poprowadzenie akcji sprawia, że jest to obraz najwyższej klasy, ale także aktorstwo, skromny, wysublimowany humor no i genialna charakteryzacja Johna Chambersa. Dla wszystkich miłośników sf, przygody czy kina psychologicznego pozycja obowiązkowa. Że nie wspomnę o zakończeniu, które na stałe wpisało się w annały Hollywoodu. Żaden sequel nawet do pięt nie dorasta pierwowzorowi. |

Druga część rozpoczyna się tam, gdzie kończy się pierwsza. Taylor i Nova wpadają w burzę niesamowitych zjawisk takich jak ogień, rozstąpienie się ziemi, itp. Po chwili mężczyzna w tajemniczy sposób znika. Osamotniona Nova wędruje przez pustynię i natyka się na jedynego ocalałego z misji, której celem było odnalezienie załogi Taylora, astronautę Johna Brenta. Wyrusza z nim do miasta małp. Tam Zira i Cornelius opowiadają nowoprzybyłemu, co łączyło ich z jego poprzednikiem. Brent i Nova trafiają do niewoli, jednak udaje im się uciec, po czym wędrują do Strefy Zakazanej. Tymczasem dr Zaius i dowódca Ursus planują wyprawę wojenną w kierunku nieznanego zagrożenia kryjącego się właśnie na tym obszarze. Dwójka jest zdecydowanie słabsza od oryginału. Na pierwszy ogień idzie niemal zupełny brak Charltona Hestona (który niestety nie zgodził się na dłuższy występ) w roli Taylora, i choć James Franciscus stara się jak może, legendarny odtwórca roli Ben Hura był wyraźnie lepszy. Nieco mniej bolesna jest nieobecność Roddy'ego McDowalla jako Corneliusa, gdyż sympatyczna para gra tu dużo mniejszą rolę. Zresztą David Watson wypadł całkiem nieźle. Pozostali aktorzy sprawiają dużo lepsze wrażenie, np. Maurice Evans czy James Gregory w roli Ursusa. Widoczne jest również obcięcie budżetu, w pewnej scenie widoczni są statyści w gumowych maskach zamiast profesjonalnej charakteryzacji. Najbardziej jednak razi brak tego efektu "nowości", jaki towarzyszy części pierwszej, w związku z czym "W podziemiach ..." ogląda się gorzej niż pierwowzór, choć nadal jest to bardzo udane kino sf. |

Trzy małpy: Cornelius (ponownie Roddy McDowall), będąca w ciąży Zira i nieznana dotąd Milo, wykorzystując uszkodzony statek Taylora cofają się w czasie do Los Angeles XX-ego wieku. Po przeniesieniu do zoo Milo ginie z ręki dzikiego goryla. Krótko potem dr Lewis Dixon i Stephanie Branton odkrywają małpią zdolność do mówienia, co przeradza się w wielką sensację. Para jest z początku traktowana z szacunkiem, jednak wyciągając wnioski z opowieści Ziry, dr Otto Hasslein uznaje małpy za zagrożenie dla ludzkiej rasy. Drugi i najlepszy ze wszystkich sequeli. Ograniczenie liczby małp do trzech (a potem do dwóch) absolutnie nie zaszkodziło filmowi, wprost przeciwnie - dodało mu świeżości. Aktorstwo bardzo dobre - wybijają się oczywiście Roddy McDowall i Kim Hunter, jednak Bradford Dillman czy Natalie Trundy również spisują się świetnie. Po raz pierwszy zastosowano też "furtkę" do kolejnej części w zakończeniu. |

Rok 1991 (czyli przyszłość dla twórców filmu). Tajemnicza plaga wybiła wszystkie psy i koty. Zastąpiły je małpy, które dzięki swej inteligencji pełnią też funkcję służących i niewolników. Tymczasem właściciel cyrku Armando opiekuje się Caesarem, synem zamordowanych Corneliusa i Ziry. Tylko on wie, że jego podopieczny umie mówić. Kiedy jednak zostaje aresztowany, Caesar sam musi o siebie zadbać. Kupiony przez gubernatora stanu, widząc swoich ciemiężonych braci, powoli planuje małpią rewoltę. Czwarta część wyróżnia się na tle innych dużo mroczniejszym klimatem, który wyganiał z kin rodzinną widownię. Według mnie był on jednak potrzebny, by w pełni ukazać bezwzględność powstania. Aktorstwo stoi na równie wysokim poziomie, co poprzednio - Roddy McDowall brawurowo wcielił się w rolę syna granej przez siebie w poprzednich częściach postaci, choć mimo to wolałem go jako Corneliusa. Jako minus poczytuję brak zróżnicowania w doborze lokacji, co było podyktowane najniższym budżetem w historii tej serii - praktycznie cały film rozgrywa się zaledwie w kilku dzielnicach i budynkach. Niezbyt przemawia do mnie również niespecjalnie oryginalna wizja futurystycznej metropolii. |

Kilka lat po rewolucji małpy starają się żyć w jako takim pokoju z ludźmi. Jednakże pacyfistyczne zapędy Caesara nie przemawiają do generała Alda. Małpi przywódca wędruje do napromieniowanego miasta ludzi wraz z MacDonaldem i orangutanem Vergilem. Zostają zmuszeni przez żyjących tam zmutowanych ludzi do szybkiego odwrotu. Mutanci szykują się do ataku na małpy. Tymczasem Aldo zabija Corneliusa, syna Caesara. Dochodzi do bitwy... Piąta część jest zdecydowanie najgorsza. Widać w pewnej mierze powtórzenie schematu dwójki, jednak najgorszy jest brak wyjaśnienia, skąd nagle wszystkie małpy potrafią mówić. Również Roddy McDowall sprawia wrażenie zmęczonego już małpią rolą. Niski budżet widać szczególnie w tytułowej bitwie, która jest tu ledwie skromną potyczką. Mimo to fani serii nie mogą zignorować piątki, która jest bądź co bądź całkiem przyzwoitym zwieńczeniem serii, głównie dzięki prologowi i epilogowi w wykonaniu Johna Hustona jako Dawcy Praw. |

CZY BĘDZIE KOLEJNA CZĘŚĆ? Na 2011 rok zaplanowano premierę prequela cyklu "Rise Of The Apes". Wcześniej film nosił roboczy tytuł "Caesar". Reżyseruje Rupert Wyatt, a w rolach głównych zobaczymy Jamesa Franco, Briana Coxa i Freidę Pinto. Opis zamieszczony gościnnie - autor: Jarosław Bogalecki - JARO [kontakt] |
STRONA GŁÓWNA |