
Junior, dzieciak z niewyparzonym językiem, wrednym wyrazem twarzy, bezczelnym zachowaniem nie może znaleźć sobie miejsca. Nie wytrzymują z nim nawet tak prawe osoby, jak zakonnice. Okazja się nadarza gdy o adopcję zaczyna starać się Ben Healy wraz z narzeczoną Flo. Koniec końców Junior trafia do upragnionej rodziny... i zaczyna ją rozbijać. Niesforny charakter daje się we znaki Flo, która nie może sobie z nim poradzić. Inna sprawa, że spodobał mu się jedynie nowy ojciec i dziadek, z którym znajduje wspólny język. Na domiar wszystkiego Junior koresponduje listownie z pewnym kryminalistą, który właśnie uciekł z więzienia i chce się z nim spotkać. Komedia (anty)rodzinna, która swą oryginalnością podbiła box-office na całym świecie. Przy małym budżecie zarobiła naprawdę spore pieniądze. To głównie dzięki niekonwencjonalnemu podejściu do tematu, bez słodkości i lukru w tego typu produkcjach, kpiła z mdłych rodzinnych filmów disneyowskich. Czarny, momentami makabryczny, humor nie najwyższych lotów (ale chociaż zabawny) był strzałem w dziesiątkę, podobnie jak odtwórca tytułowej roli. |

Ben i Junior postanawiają zacząć wszystko od nowa. Pomóc ma im w tym zmiana miejsca zamieszkania. Wprowadzają się do nowego domu w Mortville. Przeprowadzka natychmiast wzbudza zainteresowanie mieszkańców miasteczka, szczególnie samotnych kobiet, widzących w Benie idealnego kandydata na męża. Ten obrót sprawy nie cieszy Juniora, który swymi niewybrednymi żartami stara się odstraszyć kandydatki na nową "mamę". Pomaga mu w tym nowopoznana koleżanka Trixie, równie nieznośna jak Junior. Za główny obiekt drwin i psot wybierają sobie Lawandę Dumore, z drugiej strony próbują zbliżyć do siebie Bena i mamę Trixie - Annie. Idąc za ciosem, producenci podwoili "zagrożenie" i teraz na ekranie króluje dwójka "kochanych" urwisów. Wciąż jest zabawnie, momentami makabrycznie, momentami dość obleśnie. Jednak jak to z reguły bywa, czasem szwankuje pomysłowość scenarzystów i niektóre gagi wydają się być mocno odgrzewane. Filmu oczywiście nie polecam najmłodszym widzom:) |

Junior po raz kolejny próbuje odwieść od umawiania się swego ojca Bena Healy z kolejnymi kandydatkami na żonę. Sam natomiast zakochuje się w swojej nauczycielce od matematyki, która mimo wyraźnych znaków nie zauważa go. Na nieszczęście ma u swego boku trzech rywali, którym postanawia solidnie "dołożyć". Jak widać fabuła po raz kolejny nie jest atutem. Producenci wyraźnie na siłę próbowali wskrzesić przygody "Kochanego Urwisa", zapominając o inteligencji widza, któremu coraz ciężej jest znieść miałkość scenariusza. Poza tym fatalne dialogi i kiepskie, ugładzone niestety żarty automatycznie kwalifikują film do kosza. Odradzam. |

CZY BĘDZIE KOLEJNA CZĘŚĆ? Raczej nie. W sieci na ten temat cisza. Grobowa. Autor opisu serii: Tomek Urbański - TOMASHEC [kontakt] |
STRONA GŁÓWNA |