
Podczas dziwnej odmiany zabawy w chowanego, grupa dzieci próbuje przestraszyć swoją koleżankę, co kończy się tragicznie. Dziewczynka wypada z okna starej rudery, którą dzieci obrały sobie za miejsce zabaw. Młodzi sprawcy, mimo że zrobili to nieumyślnie, zamiast wezwać pomoc, przysięgają zachować całe zajście w tajemnicy. Mija kilkanaście lat, grupa przyjaciół to już wkraczające w dorosłość nastolatki. Zbliża się bal maturalny, a bohaterowie zaczynają ginąć w dziwnych okolicznościach. Zabójstwa poprzedzają telefony od kogoś wyraźnie obłąkanego, kogoś, kto zna mroczną tajemnicę. Zostaje wszczęte śledztwo... "Bal maturalny" to tradycyjny młodzieżowy slasher, w którym głównym motywem jest zemsta po latach. Nie jest to jednak czysta jatka. Twórcy odchodzą od modelu "Piątku 13-stego" i zamiast hektolitrów krwi starają się budować klimat. Nie można powiedzieć, że film jest straszny, bo nie jest, są tu jednak sceny, które mogą się wydać niepokojące lub chociaż wywołać gęsią skórkę. Jedynym elementem, który trochę nie pasuje do całości jest rola Leslie Nielsena. Zapewne gdy był w niej obsadzany, nikt nie miał co do tego zastrzeżeń, ale z perspektywy czasu i późniejszych ról tego aktora, ciężko traktować jego postać całkiem poważnie. Można powiedzieć, że jest to wybór chybiony, ale reszta obsady już nie budzi zastrzeżeń. W głównej roli oglądamy najsłynniejsza Królową Krzyku, Jamie Lee Curtis, która spisuje się tu znakomicie. To z kolei jedna z mocniejszych stron tej produkcji. Film stanowił przez lata inspirację dla twórców horrorów, był niejednokrotnie cytowany (na przykład przez Wesa Cravena w "Krzyku") i do dziś zajmuje zasłużone miejsce pośród klasyków gatunku. |

Druga część jest nie tyle kontynuacją, co wariacją na temat pierwowzoru. Tłem akcji po raz kolejny jest bal maturalny, jednak bohaterowie, a także sama historia jest zupełnie inna. Wszystko zaczyna się od Mary Lou Maloney, uczennicy liceum, dziewczyny bardzo lekkich obyczajów, dla której nie istnieją pojęcia wierności czy poszanowania innych. Zdradza ona chłopaka, z którym przyszła na bal maturalny. On, zraniony, postanawia się zemścić. Niestety sprawy przyjmują tragiczny obrót i dziewczyna płonie żywcem. Wiele lat później duch Mary Lou powraca zza grobu, by szukać zemsty i jako narzędzie wybiera sobie Bogu ducha winną Vicky Carpenter. Sequel odbiega konwencją od części pierwszej. Zamiast thrillera, twórcy serwują nam horror z siłami nadprzyrodzonymi na pierwszym planie i efektami specjalnymi rodem z "Koszmaru z Ulicy Wiązów". Mało w tym wszystkim strachu, za to sporo krwi i mnóstwo dobrej zabawy. Jest tu kilka niezapomnianych scen śmierci, które należą do klasyki gatunku. |

Część trzecia również skupia się na postaci Mary Lou i utrzymana jest w podobnym tonie, co część druga "Balu maturalnego". Mary Lou wciąż szuka zemsty, wciąż nęka niewinnych uczniów przygotowujących się do balu maturalnego. Uwodzi ona Alexa Greya i wykorzystuje go do zacierania śladów. Biedak, oczarowany urokiem dziewczyny, posłusznie zakopuje ciała zamordowanych nauczycieli oraz koleżanek i kolegów na boisku szkolnym. Nie wiadomo, dlaczego Mary Lou to robi i co chce przez to osiągnąć, a co najgorsze nie jest to jedyna rzecz, która nie ma w tym filmie sensu. Fabuła występuje tu w ilościach śladowych; na film składają się tandetnie zrealizowane sceny zabójstw przeplatane głupkowatym humorem. Czuć w tym wszystkim dalekie echa historii o Freddym Kruegerze, choć absolutnie nie można porównywać tych filmów. Trzecia część "Balu maturalnego" to wyjątkowo nudna komedia grozy (?), która może zadowolić tylko najwierniejszych fanów serii. Zrealizowana bez pomysłu i polotu nie jest mimo wszystko najgorszym sequelem serii. |

Czasami, gdy oglądam naprawdę zły film zastanawiam się, czy może być gorzej, czy można zrealizować coś bardziej bezmyślnego i bezcelowego. Odpowiedź na to pytanie, które nękało mnie podczas seansu części trzeciej, nadeszła wraz z kolejnym sequelem. Bohaterem części czwartej jest ksiądz, który wymierza kary zbrukanej młodzieży, która myśli tylko i wyłącznie o seksie. I robi to oczywiście w imię Pana ;). Brzmi strasznie, ale opis ani trochę nie oddaje faktycznej grozy tego filmu. Okazuje się bowiem, że ksiądz jest opętany przez szatana, dlatego też na kilkadziesiąt lat zostaje zamknięty w izolatce. Ostatecznie udaje mu się uciec i wrócić do swoich dawnych obowiązków. "Bal maturalny IV" to film, który wywołuje nudności i odruch wymiotny niemalże przez cały czas trwania. Trzeba nie lada wysiłku, żeby nakręcić takiego knota. Dla mnie nie było to żadnym zaskoczeniem, bo wiele serii grozy kończy właśnie w ten tragiczny sposób. Fabuła mało, że ma niewiele wspólnego z oryginalnym "Balem maturalnym", to jest kompletnie idiotyczna. Aktorzy, którzy pajacują na ekranie najwyraźniej zostali wystrugani z drewna, a przy tym nie ma w obsadzie nikogo, kto mógłby poprawić trochę odbiór filmu. Ostatecznie krwi jest tyle, co kot napłakał. Słowem, nie ma tu nic do oglądania (sic!). |

CZY BĘDZIE KOLEJNA CZĘŚĆ? Na kontynuację oryginalnej serii raczej nie ma co liczyć - ostatni sequel powstał w 1992 roku. I może to lepiej, bo o ile całkiem nieźle ogląda się dwie pierwsze części, to kolejne dwie są bardzo męczące i jak się ostatecznie okazuje, zupełnie niepotrzebne. Niewykluczone jednak, że powstaną sequele remake'u "Balu maturalnego", którego polska premiera jest zapowiadana na czerwiec tego roku. Autor opisu serii: Tomasz Stankunowicz - PHONIK [kontakt] |
STRONA GŁÓWNA |