
Inspektor Lee, niezrównany glina z Hong Kongu przybywa do Los Angeles, aby pomóc w schwytaniu porywaczy córki ambasadora Hong Kongu, Hana. Soo Yung została porwana przez ludzi niejakiego Sanga, pracującego dla tajemniczego osobnika Juntao. Inspektorowi zostaje przydzielony do pomocy i "pilnowania" niezwykle gadatliwy i szalony detektyw James Carter. Jeden z największych przebojów Jackie Chana w USA. Po tym filmie gwiazda tego aktora zabłysnęła w całym świecie. Sukces filmu to sprawdzony patent, opierający się na duecie bohaterów o całkowicie różnych cechach charakteru jak i fizyczności. To typowa komedia sensacyjna z kilkoma naprawdę niezłymi gagami i efektownymi scenami walk (szczególnie w wykonaniu Chana). Przyjemne dla oka, ale nic specjalnego. |

Detektyw Carter i inspektor Lee wybierają się na wakacje do Hong Kongu. Odpoczynek nie jest im jednak dany, bowiem w ambasadzie amerykańskiej wybucha bomba, która zabija dwóch pracowników. Podejrzenie pada na niejakiego Ricky'ego Tana. Śledztwo prowadzi Lee i Cartera do Los Angeles, i tam odbywa się finałowa rozgrywka. Sequel - uwaga - lepszy od oryginału! Więcej humoru i zwariowanej akcji, ciekawsze role drugoplanowe (brawa dla Ziyi Zhang) i od razu przyjemniej się ogląda i szczerze powiem, że z chęcią wrócę do tego filmu jeszcze raz. |

Zadaniem inspektora Lee jest ochrona ambasadora Hana, przedstawiciela Chin podczas ważnego przemówienia. Niestety, oficjel zostaje postrzelony. Podczas pościgu za zamachowcem, przez przypadek trafia na swego dobrego znajomego, zdegradowanego do policji drogowej Jamesa Cartera. Razem ruszają za przestępcą, którym okazuje się brat inspektora. Sprawcy udaje się zbiec. Punktem honoru dla Lee jest doprowadzenie wszystkich odpowiedzialnych za wspomniany incydent przed sąd. Trop prowadzi (a jakże, za kobietą) do Paryża. W grę wchodzi potyczka z Triadą. Niewiele oczekiwałem od tego filmu, ani odświeżania cyklu, ani nowych rozwiązań fabularnych, liczyłem na spotkanie z sympatycznymi gliniarzami na podobnym poziomie jak w poprzednich częściach. Niestety niewiele dostałem. Żarty powielane, Chris Tucker już nie tak zabawny, trochę "ociężały", Chan wykonuje swoją robotę poprawnie, choć nie zachwyca. A na deser scenarzyści przygotowali bardzo słabe zakończenie. Wielka szkoda bo liczyłem na dobrą niezobowiązującą zabawę, a otrzymałem dłużący się wyrób z Hollywood, w znaczeniu jak najbardziej pejoratywnym. Szkoda tylko występu Maxa Von Sydowa. |

CZY BĘDZIE KOLEJNA CZĘŚĆ? Zarówno wynik finansowy jak i reakcje fanów mogą przynajmniej na pewien czas zastopować realizację czwartej części. Nikt z ekipy również nie wypowiada się o realizacji kolejnego filmu, co przy kłopotach z zatrudnieniem obsady przy trzeciej części może definitywnie zamknąć cykl. Autor opisu serii: Tomek Urbański - TOMASHEC [kontakt] |
STRONA GŁÓWNA |