
Rok 1984. Na ziemię, wysłany z przyszłości przybywa cyborg. Jego celem jest zabicie matki nie narodzonego jeszcze Johna Connora, w przyszłości przywódcy powstania ludzi przeciw maszynom. Zadanie wydające się prostym, jest jednak dość skomplikowane. Debiut Arniego w roli negatywnej jest zaskakująco dobry. Sam film zrobiony za naprawdę małe pieniądze staje się olbrzymim sukcesem. Mroczny, dość pesymistyczny obraz przejawiający lęk przed "przemechanizowaniem" stał się dziełem kultowym, a tytułowy terminator jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci świata science-fiction. |

Sarah Connor po wydarzeniach z 1984 roku została umieszczona w szpitalu psychiatrycznym. Nastoletni John Connor został przydzielony rodzinie zastępczej. Z kolejną misją, tym razem zabicia przyszłego przywódcy ruchu oporu przybywa nowy model cyborga-zabójcy T-1000. Udoskonalony pod każdym względem, charakteryzuje się płynie zmieniającym się kształtem. Wysłużony i przeprogramowany model T-800 (z poprzedniej części) ponownie zjawia sie w "teraźniejszości" aby młodego Connora... chronić. Pierwszy film z budżetem 100 milionów $, przełomowy w dziedzinie efektów specjalnych. Tym razem James Cameron postawił na rozmach, znakomicie poprowadzoną akcję. Film był ogromnym sukcesem na całym świecie i można powiedzieć, że wprowadził kino science-fiction na "salony". |

Dwudziestokilkuletni John Connor, po przykrych doświadczeniach, unika kontaktów z "dobrodziejstwami technicznymi" cywilizacji. Żyje w ukryciu, samotny. Ratując świat przed "dniem sądu" nie spodziewa się, że po raz kolejny może spotkać się z przybyszami z przyszłości. Kolejny model terminatora (T-X) próbuje go zabić. I ponownie pomocny ma mu być stary model terminatora, w znajomej dla niego powłoce ludzkiej. Okazuje się, że "dzień sądu" jest nieunikniony, i jest tylko kwestią czasu kiedy nastąpi. Ostatnia jak dotąd odsłona przygód Arniego-Terminatora jest najsłabsza z wszystkich. Odciął się od niej zupełnie James Cameron, zajęty wałkowaniem tematu "Titanic". Film jest odmienny od poprzednich części. Jako typowy akcyjniak ogląda się naprawdę dobrze, jednak traci w porównaniu z pierwszymi dwoma odcinkami wiele. Elementy autoparodystyczne całkiem trafione i sympatyczne, kierują serię na zupełnie inne tory. Jednak sam film się broni. |

Jest rok 2018. Ludzkość przegrywa w wojnie z maszynami. Niedobitki ludzi wytrwale walczą ze Skynetem. John Connor, którego przeznaczeniem jest przewodzenie ruchowi oporu, otrzymuje zadanie odnalezienia Kyle'a Reese'a. Tymczasem niespodziewanie pojawia się Marcus - tajemnicza postać, której znaczenie i pochodzenie Connor powinien odkryć. Obydwaj wyruszają w podróż do centrum Skynetu. KOntynuacja sagi zapoczątkowanej film Jamesa Camerona to efektowne, rozrywkowe kino akcji w otoczce SF. Świetne efekty i realizacja, bardzo dobrze zrealizowane sceny strzelanin przysłaniają nieco bohaterów, z których i tak lepiej broni się Sam Worthington. Owszem pojawia się sporo kiksów scenariuszowych, ale widowiskowość, zdjęcia i dobre tempo tuszują niedostatki. Czwarta część cyklu mimo, że sprawna nie oferuje poza rozrywką niczego więcej. To blockbuster, o którym dość szybko się zapomina. Właściwie niekoniecznie mógłby mieć w tytule "Terminator". Jako osobny obraz pewnie byłby lepiej przyjęty i ciężar kultowości poprzednich części byłby zdjęty. Tak, pozostaje niedosyt. |

CZY BĘDZIE KOLEJNA CZĘŚĆ? Producenci czwartej części zapowiadali, że "Terminator: Salvation" ma być nową trylogią. Sukces frekwencyjny w USA trochę ostudził ich zapały i wciąż nie wiadomo czy dojdzie do realizacji części 5 i 6. Autor opisu serii: Tomek Urbański - TOMASHEC [kontakt] |
STRONA GŁÓWNA |